Polszczyzna w Polsce

2

Z cyklu: Odczarować angielski (i polski)

Wróciłam już z Polski do Kanady, a mój pobyt tam był ciekawy również z przyczyn linwistycznych. Jak to językoznawca – taka choroba zawodowa – przypatrywałam się (i przysłuchiwałam) polszczyźnie używanej przez naszych rodaków znad Wisły.

Trzeba przyznać, że przesadnej dbałości o czystość języka nie zauważałam – na każdym roku anglicyzmy, nawet tam, gdzie nie ma takiej potrzeby, bo przecież mamy w języku polskim polski wyraz “twórca” po co zatem używać spolszczonego wyrazu zapożyczonego z angielskiego “kreator”? Wszędzie słychać o “eventach”, “dewelopowaniu” i wiele innych. Może w przekonaniu Polaków takie twory językowe brzmią bardziej elegancko?

Anglicyzmy pojawiają się w języku naszych rodaków znad Wisły niezwykle często.

Oto kilka przykładów z tego co słyszałam:

RANDOMOWE ogłoszenia czy wypowiedzi,

KONTENTY, np. “ten kontent trzeba szybko zmienić czy uaktualnić”,

UPDATOWAĆ, nie wiem jak to powinno być napisane, może UPDEJTOWAĆ, bo wyraz ten słyszałam tylko, ale za to wiele razy, także w kombinacji UPDATOWAĆ KONTENT,

SKILL w znaczeniu wysokiego stopnia umiejętności w jakiejś dziedzinie, a więc słyszałam, że “ktoś ma SKILLA”,

COOL, TRENDY – te przymiotniki oznaczające coś czy kogoś atrakcyjnego używane są na porządku dziennym, głównie przez młodzież,

LOOK w sensie wygląd, np. “patrz, jaki ona ma dzisiaj LOOK”,

BIFOREK i AFTEREK – w młodzieżowym języku wyrazy te określają spotkania towarzyskie przed i po jakimś głównym wyjściu czy imprezie,

MULTUM FUNU – to określenie dobrej zabawy,

za FREE – to coś co nic nie kosztuje, jest za darmo,

SORKI – to oczywiście przepraszam,

Oki – dobrze,

PLIZ – to proszę,

LEVEL – rozmawiając o kursach edukacyjnych, np. językowych, czy o grach, Polacy już prawie wyłącznie mówią, że “są na którymś/wysokim LEVELU”,

SALE – to słowo jest częściej używane niż polski wyraz “wyprzedaż”,

SECOND HAND – to wyrażenie jest stosowane bardzo często w odniesieniu do ciuchów, zamiast przymiotnika “używany”,

WEDDING PLANNERKA – tak, słyszałam to wyrażenie w takiej formie zamiast “organizatorka ślubów”.

Przykłady można mnożyć – angielski zalewa Polskę. Nie wszystkie te zapożyczenia są potrzebne, bo język polski ma swoje własne wyrazy, ale… taki jest TREND (sic!).

•••

Inne artykuły z cyklu “Odczarować angielski”

•••

Warto poprawić swój angielski – zapraszam do MENTOR Language Services

Zapraszam na sesje “language coaching” ze mną – wirtualne, przez Skype, czyli nieważne gdzie Państwo mieszkają. To daje ogromną elastyczność i swobodę czasową. Jest to całkowicie zindywidualizowana praca nad konkretnymi problemami i błędami, jakie popełniają Państwo w języku angielskim.

Telefon 416-262-0610 lub email: mbonikowska@gazetagazeta.com.

Tu mogą Państwo znaleźć szczegóły oferty, którą mogę Państwu zaproponować www.gazetagazeta.com/mentor-language-services

dr Małgorzata P. Bonikowska

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

2 Comments

  1. Jestem teraz w Krakowie i dobrze ze znam angielski to moge zrozumiec o czym mowia po polsku!
    Serdecznosci 🙂

  2. WOJCIECH KOWALSKI on

    Im Polak głupszy i z gorszego środowiska tym chętniej posługuje się nieudolnymi zapożyczeniami z języków obcych, których oczywiście nie zna.
    Widać, a raczej słychać to przede wszystkim w Warszawie, gdzie wsiowego towarzystwa jest najwięcej.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.