Niepokonana generacja – Alicja Edwards

1

Z cyklu: Rozmowy POLcastu

Ilu znacie dziewięćdziesięcioczterolatków (tak, to nie błąd 94-latków!), którzy regularnie używają Facebooka, planują na wiele lat do przodu, są aktywni zawodowo i żyją pełnią życia?

Alicja Edwards mieszka w mieście Eureka w stanie Montana. Jest właścicielką sklepu z antykami, maluje, własnoręcznie robi pocztówki, kalendarze i zakładki do książek ilustrowane swoimi własnymi obrazami, gra na pianinie i mówi w kilku językach. Jest autorką dwóch książek, w których opowiada o swojej drodze z Polski, przez Kazachstan i Iran oraz wiele innych krajów do Stanów Zjednoczonych.

Małgorzata P. Bonikowska: Pani Alicjo, urodziła się Pani w Polsce, ale nie została tam Pani wyjechała Pani z Polski. Jak to się stało?

Alicja Edwards: Rozpoczęła się wojna. Mieszkaliśmy we wschodnich rejonach Polski. Sowiecka Rosja zaczęła okupywać Polskę. Mój ojciec został aresztowany, potem wszyscy zostaliśmy aresztowani i deportowani do Kazachstanu.

M.P.B.: Jak długo tam byliście?

A.E.: Dwa i pół roku. Miałam 16 lat. Pozostaliśmy przy życiu dzięki łasce Boga, wierze i nadziei. Kiedy wybuchła wojna pomiędzy Niemcami a Sowiecką Rosją, mój ojciec wrócił. Nie został zabity. Był wywieziony do Świerdłowska na Uralu, gdzie pracował w kopalni węgla. Po jego powrocie ledwo co go rozpoznaliśmy. Powróciła do nas nadzieja. Polska armia zaczęła się formować, dlatego ojciec nie pozostał z nami długo. Powiedział nam: “muszę iść walczyć, musimy przygotować drogę do Polski”. Gdy odszedł ojciec, moja mama zebrała wszystko co posiadaliśmy i worek białej mąki, która była naszym biletem na całą drogę, aż do południowej Rosji. Dotarliśmy do Taszkentu i na pustynię, tam czekaliśmy na naszą szansę, aby dojść do statku. Przeszliśmy na piechotę przez pustynię Karakum. Były tam upały dochodzące do 132 st. F, ludzie umierali jak muchy, a mimo to udało nam się! Przeszliśmy przez most z Sowieckiej Rosji. Byliśmy wolni! To wszystko opisałam w swoich książkach.

M.P.B.: Napisała Pani dwie książki o tych przeżyciach. Napisała je Pani, kiedy już mieszkała Pani w Stanach?

A.E.: Tak, napisałam je w 2002 roku. Siedziałam wtedy koło mojego umierającego męża. Wspomnienia tego wszystkiego co przeżyłam, powróciły do mnie jak film, a ja to opisałam.

M.P.B.: Zaczęła Pani swoje życie w Polsce, a teraz jest Pani w Montanie. Jak to się stało?

A.E.: Byłam żoną żołnierza. Poznałam mojego męża w Iranie gdy pracowałam wraz ze swoją matką dla amerykańskiej armii. Byłyśmy kelnerkami w żołnierskiej kantynie. Opuściłyśmy już wtedy Teheran i znajdowałyśmy się na południu Iranu. To tam moja matka zginęła przez przypadek. Po tym wydarzeniu podróżowałam przez wiele krajów. Do USA, przez Japonię, Francję, Niemcy, byłam tam gdzie praca wzywała mojego męża. Było to wspaniałe przeżycie! Nauczyłam się trochę języka japońskiego, kultury i tradycji tego kraju. Kiedy mieszka się wśród ludzi innej kultury, uczy się od nich wiele. Podziwiam ich sztukę. Pewnego razu, mieszkając tam zatrudniałam pokojówkę. Kiedy przyszła na rozmowę kwalifikacyjną, ukłoniła się i przywitała mnie mówiąc: “Ohio”. Nie miałam pojęcia co jej odpowiedzieć, dlatego odrzekłam: “Oklahoma” (śmiech).

M.P.B.: Co znaczy “Ohio”?

A.E.: “Witaj, dzień dobry”. Musieliśmy nauczyć się japońskiego, aby móc komunikować się z innymi.

M.P.B.: Jest Pani artystką malarką, prawda?

A.E.: Tak!

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Kiedy zaczęła Pani malować?

A.E.: Kiedy miałam pięć lat, malowałam już portrety Józefa Piłsudskiego, mojego bohatera.

M.P.B.: Wiem, że maluje Pani  Polskę, polskie krajobrazy. Czy one pochodzą z Pani wspomnień?

A.E.: Tak, mam pamięć fotograficzną.

M.P.B.: Gra Pani też na pianinie, prowadzi Pani sklep z antykami… Jest Pani wszechstronnie utalentowana! Co jeszcze potrafi Pani robić?

A.E.: Pianino było całym moim życiem w Polsce. Jest to jedna z rzeczy, o której zapomniałam wspomnieć. Chodziłam do konserwatorium we Lwowie. Sowiecka Rosja przerwała to. Ale tam poznałam pianistę, który pochodził z Niemiec. Zachęcił on mnie do grania i powiedział, że w bibliotece jest pianino. Wtedy wszystko do mnie wróciło.

M.P.B.: Czy teraz gra Pani na pianinie?

A.E.: Gram w kościele. Moje palce wygina artretyzm, jednak kiedy gram, mówię: “Przepraszam, panie Chopin” (śmiech).

M.P.B.: Czy powróciła Pani kiedyś do Polski od czasów sprzed wojny?

A.E.: Moja Polska zniknęła. Została oddana Stalinowi. Wywołało to w nas ogromny gniew. Byliśmy w Teheranie, gdy odbyło się spotkanie trzech władców mocarstw świata: Churchilla, Roosevelta i Stalina. To wtedy Polska została oddana Stalinowi.

M.P.B.: Jednak Polska nadal zajmuje specjalne miejsce w Pani sercu, prawda?

A.E.: Oczywiście!!! W Polsce zdobyłam wykształcenie. Mój ojciec był młodym żołnierzem, walczącym u boku Piłsudskiego. Walczył z bolszewikami. Śpiewał nam do snu: “Legiony to żołnierska buta”. To była jego kołysanka.

M.P.B.: Czy myśli Pani w języku polskim czy angielskim?

A.E.: Wiele razy przypominają mi się teraz polskie słowa. To powraca, bo ja kompletnie zapomniałam języka polskiego. Jedyne co pamiętam to polska poezja.

M.P.B.: Jest Pani Amerykanką?

A.E.: Tak, jestem Amerykanką. Jestem bardzo dumna z tego powodu.

M.P.B.: Czy kiedykolwiek dzieliła się Pani swoimi historiami, poza Pani książkami, swoimi uczuciami dotyczącymi Polski, nie tylko wspomnieniami tych okropnych rzeczy, które się wydarzyły, ale tym co czuje Pani do Polski, wspomnieniami? Czy opowiadała to Pani swoim dzieciom?

A.E.: Kiedy moja córka redagowała moją pierwszą książkę, płakała czytając każdą stronę. Mój syn wrócił z wojny w Wietnamie gdzie walczył i dzielił się swoim lękiem i bólem.

Z córką Tiną Zagone

M.P.B.: Żyje Pani teraz w spokoju, ma Pani wiele bliskich osób koło siebie, mieszka Pani w pięknym miejscu. Czy jest Pani w zgodzie z samą sobą?

A.E.: Mój syn pokazał mi to miejsce, wiedział co się działo i rzekł do mnie: “mamo czas już iść”. Kiedy przyjechałam tu, poczułam spokój, poczułam się jak w niebie, w moim ostatnim miejscu. Poczułam też, że moje życie zaczyna się od nowa.

M.P.B.: Gdyby miała Pani dać ludziom jakieś rady na podstawie swoich doświadczeń zdobytych przez wszystkie lata Pani życia, ze wszystkich miejsc, w których Pani była i ludzi, których Pani poznała co by Pani im powiedziała?

A.E.: Nauczcie się siebie samych, dowiedzcie się kim naprawdę jesteście. Nauczcie się wybierać dobrą drogę, w różnych sytuacjach. Posiadajcie coś w co wierzycie oraz kogoś kto przy was będzie, kto będzie wam pomagał. Nie jesteście sami! Idźcie dobrą drogą, patrzcie na boki ale i wstecz. To co za wami jest tym co was uczy pokazuje wam co zrobiliście źle i co złego zrobili inni ludzie. Każda nowonarodzona osoba ma w sobie niewinność! •••

Alicja Edwards należy do niepokonanej generacji, która przeżyła piekło, ale swoje traumatyczne przeżycia przekuła na dobro. Alicja stworzyła w malowniczej Montanie oazę sztuki, dzieląc się swoimi talentami i dając światu swoje bezcenne wspomnienia. Tak wiele możemy nauczyć się z jej doświadczeń i jej słonecznej natury…

Małgorzata P. Bonikowska

Tłumaczenie wywiadu M.P.Bonikowskiej z jęz. angielskiego Maja Skwaroń i Nella Krzysztofik

Wywiad z Alicją Edwards (po angielsku) był prezentowany w odcinku 13 POLcastu.

Polecam też poświęcony jej artykuł “The Invincible Generation Alicja Edwards”

Książki Alicji Edwards:

This slideshow requires JavaScript.

 

Strona internetowa Alicji Edwards

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

1 Comment

  1. Katarzyna Krasińska on

    Wspaniała kobieta – mam nadzieję być taka energiczna i pełna życia kiedy będę miała tyle lat. Dobry tytuł, bo to jest faktycznie sprawa pokolenia. To było pokolenie które doświadczyło tak wiele i musiało jakoś przeżyć. Brawo, Pani Alicjo!!!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.