Nasze ugrupowanie dba o rozwój polskich szkół na Wileńszczyźnie

0

– rozmawiamy z posłem Jarosławem Narkiewiczem, członkiem Komisji Oświaty Sejmu Litewskiego, z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie

Leszek Wątróbski: Jest Pan posłem do Sejmu Litewskiego z listy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. W poprzedniej kadencji był Pan wicemarszałkiem Sejmu, bo Wasze ugrupowanie było w koalicji rządowej…
Jarosław Narkiewicz: Nasze ugrupowanie dba o rozwój polskich szkół na Wileńszczyźnie jak również o rozwój gospodarczy regionu. Dzięki wspólnym wysiłkom na przestrzeni minionych 20 lat polska społeczność na Litwie ma dzisiaj – w porównaniu z innymi społecznościami polskimi poza granicami macierzy – najmocniejszą pozycję w świecie.

Na ostatnim zjeździe Akcji Wyborczej Polaków na Litwie 7 maja 2016 roku została podjęta decyzja o poszerzeniu i uzupełnieniu nazwy naszej partii, co stało się 16 czerwca 2016. Oficjalnie też została zarejestrowana w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od tego czasu partia nosi nazwę Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin.

Przez lata AWPnL kojarzona była wyłącznie z samymi Polakami. Teraz działamy na terenie całego kraju i składamy wnioski nie tylko dotyczące spraw narodowościowych ale też i socjalnych czy wielu, wielu innych. I druga przyczyna dopełnienia nazwy to fakt, że działamy w kierunku pogłębiania wartości chrześcijańskich.

L.W.: Jak wygląda obecna polityka oświatowa na Litwie, w tym szkolnictwo polskie?
J.N.: Jeżeli rozmawiamy o polskiej oświacie, to należy powiedzieć, że jest to oświata systemu państwowego. Są to szkoły litewskie, z litewskim programem, w których uczy się po polsku. Także i podręczniki są litewskie, ale tłumaczone na język polski. I z jakimi problemami boryka się system państwowy, taki same problemy odczuwają szkoły z polskim językiem nauczania.

O kształcenie w języku polskim staramy się dbać od przedszkola aż do ukończenia studiów wyższych. I tu zaczynają nam doskwierać różne niewygodne sprawy. Jedną z nich był 2011 rok ze zmianą ustawy o oświacie na Litwie, która zdecydowanie zmniejszyła prawa korzystania z języka ojczystego – a więc i z języka polskiego. Z tego powodu było dużo akcji protestacyjnych. Szkołom z obcymi językami nauczania groziło przejście wyłącznie na język litewski i nauczanie wszystkich praktycznie przedmiotów po litewsku.

L.W.: Zaczęliście więc protestować…
J.N.: …i działać. W końcu marca tego roku trafiły na prządek dzienny Sejmu litewskiego dwie poprawki do dyskryminującej ustawy oświatowej znowelizowanej w roku 2011 na niekorzyść mniejszości narodowych zamieszkujących Litwę. Poprawki te zostały przygotowane przez posłów AWPnL – ZChR, a ja je zaprezentowałem. Zostały one zaakceptowane w pierwszym czytaniu.

L.W.: Pierwsza z poprawek dotyczyła zagwarantowania zachowania jedenastych klas z językiem polskim nauczania w miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez polską mniejszość narodową.
J.N.: Poprawka ta zakłada, że jeżeli w danej miejscowości działają różne szkoły – te, które prowadzą nauczanie w języku państwowym i te nauczające w języku mniejszości narodowych, to należy zapewnić im takie warunki, aby program nauczania średniego mógł być kontynuowany zarówno w szkołach nauczających w języku litewskim, jak i w szkołach mniejszości narodowych.

Obecna redakcja artykułu 30 Ustawy o Oświacie przewiduje natomiast, iż w miejscowości zamieszkałej zwarcie przez mniejszość narodową, zapewnić należy nauczanie w ramach programu szkoły średniej przynajmniej w jednej szkole i przynajmniej w jednej klasie wyłącznie w języku państwowym czyli litewskim. Inaczej mówiąc, jeżeli obok jedenastej klasy litewskiej działa jedenasta klasa nauczająca w języku innym niż państwowy – np. w polskim czy rosyjskim, to te ostatnie nie mają racji bytu. Dlatego celem projektu jest zapewnienie mniejszościom narodowym kontynuowanie nauki na poziomie kształcenia średniego (klasy 11- 12) w języku ojczystym.

Poseł z ks. bp seniorem M.B. Kruszyłowiczem OFM i prezesem Szczecińskiej Świtezi
Albert Miłaszewski

Proponowana przez nas poprawka jest zgodna z założeniami konwencji ONZ, która zachęca do powstrzymywania się od takich działań, które prowadzą do przymusowej asymilacji osób należących do mniejszości narodowych. Przyjęcie tej poprawki zapewni obowiązek zachowania nauki w starszych klasach zarówno w języku państwowym, jak i językach mniejszości narodowych.

L.W.: Kolejna marcowa nowelizacja, wniesiona pod obrady Litewskiego Sejmu, dotyczyła problemu nauczania języka litewskiego.
J.N.: Poprawka do artykułu 38 przewiduje wprowadzenie dwóch odrębnych programów nauczania języka litewskiego: jednego dla szkół z litewskim językiem nauczania oraz innego dla szkół mniejszości narodowych.

Z inicjatywą wniesienia poprawek do ustawy oświatowej nasi posłowie występowali wcześniej wielokrotnie, jednak z braku woli politycznej były one stale odrzucane. Pierwszy raz w roku 2010, w toku przyjęcia Ustawy. Nasze poprawki były następnie zgłaszane w kolejnym najbliższym terminie – po upływie pół roku i wielokrotnie w terminach późniejszych. Niestety, w pierwszym czytaniu były one odrzucane. Potem były długie rozmowy indywidualne we frakcjach i na posiedzeniach koalicyjnych. Trudno było się przebić nawet na porządek dzienny posiedzeń sejmowych. Dopiero teraz to nam się udało.

Potrzeby wprowadzenia tych 2 poprawek uzasadniłem tym, że w roku 2010 ujednolicono programy nauczania litewskiego jako języka państwowego (w szkołach mniejszościowych) i ojczystego (w szkołach litewskich), mimo badań przeprowadzonych w roku 2005 na zamówienie Ministerstwa Oświaty i Nauki, wykazały, że niemożliwe jest osiągnięcie jednakowego poziomu znajomości języka wśród uczniów, dla których jest to język wyuczony i dla tych, dla których jest to język ojczysty. Jeden z wniosków badania głosił, że jest to nierealne również z powodu środowisk językowych, uniemożliwiających wprowadzenie jednakowych kryteriów oceny wiedzy. Wprowadzenie takowych mogłoby zakrawać na działanie dyskryminacyjne.

I wtedy, i dzisiaj zależało i zależy nam na tym, by znajomość języka litewskiego wśród uczniów szkół mniejszościowych była jak najlepsza. Chodzi tylko o to, by nie było dyskryminacyjne działanie, lecz inne, zdrowe, konstruktywne środki.

Ujednolicenie programów wywołało wielki sprzeciw i ogromny rezonans. Powołano międzypaństwową polsko-litewską grupę roboczą, która miała rozwiązać ten problem. Jednak pół roku prac spełzło na niczym, bo porozumienia nie osiągnięto. Nasze argumenty nie zostały wysłuchane i przyjęto jedynie decyzję polityczną.

L.W.: Wcześniej był problem z akredytacją szkół polskich…
J.N.: Akredytacja w założeniu miała być jednakowa dla wszystkich szkół na Litwie. Ale w szkoły mniejszości narodowych, a więc i w szkoły polskie, w związku z ich specyfiką, uderzała najmocniej. W praktyce wyglądało to następująco. Gimnazja – tzn. klasy 9,10,11,12 powinny być zasilane młodzieżą z 3-4 szkół podstawowych. Dla szkół litewskich sprawa wydała się być prostsza. Ale dla polskich, z racji na mniejszą liczbę uczniów i mniejsze zagęszczenie placówek z polskim językiem nauczania problem ten był szczególnie dotkliwy. Według pierwotnych kryteriów akredytacji powstałoby zaledwie 13 gimnazjów. To była walka, którą stoczyliśmy zwycięsko.

To było zachowanie szkół średnich ogólnokształcących z polskim językiem nauczania. W Wilnie mieliśmy problem ze szkołą im. Lelewela na Antokolu. I władza samorządowa Wilna, do której byliśmy wówczas w opozycji, zadecydowała przenieść tę szkołę za rzekę do innej sąsiedniej szkoły im. Wiwulskiego. Mimo to, szkoła na Antokolu została przekredytowana – tzn. zachowała statut szkoły średniej. W Wilnie wszystkie szkoły średnie zostały przemodelowane. Takim sposobem zachowaliśmy w mieście wszystkie szkoły z polskim językiem nauczania. Tę sprawę wygraliśmy i mamy dziś 34 gimnazjów z polskim językiem nauczania, co stanowi ok. 10% wszystkich gimnazjów na Litwie. A wiedząc, że mniejszość polska liczy tu 6,7 % i że nie wszyscy Polacy uczęszczają do szkół z polskim językiem nauczania. Do polskich klas uczęszcza dziś około 3,5% czyli trochę więcej niż połowa polskich dzieci. W tym kontekście ilość gimnazjów z polskim językiem nauczania jest dużo większa niż np. litewskich czy rosyjskich.

L.W.: A jak obecnie wygląda sprawa egzaminu państwowego z języka litewskiego?
J.N.: To jest kolejny bardzo aktualny problem. Państwowa ustawa zlikwidowała różne nauczanie języka litewskiego, która dotąd obowiązywała – czyli Litwini uczyli się języka litewskiego jako ojczystego, a Polacy, Rosjanie i inni jako języka państwowego. W nauczaniu języka litewskiego były więc różne programy i różne egzaminy. Poziom znajomości języka litewskiego wśród naszej młodzieży był wystarczający, a nawet dobry. Teraz, po zmianie ustawy, i jedni i drudzy – czyli Litwini oraz Polacy i Rosjanie uczą się według jednolitego programu i zdają takie same egzaminy z języka litewskiego jako ojczystego.

Jasno nasuwa się więc tu pytanie, czy język ojczysty może dorównać językowi wyuczonemu? Czy w równych warunkach są teraz Litwini, dla których język litewski jest językiem ojczystym i np. Polacy, dla których język litewski jest językiem tylko wyuczonym. I największym problemem dla nas obecnie jest to, że ujednolicenie tego programu nastąpiło początkowo z 11 klasy – czyli egzaminy z litewskiego do 11 klasy odbywały się z różnych programów, a później już wspólnie, czyli dwa lata w jednym roku. Obecnie nauka litewskiego jako ojczystego odbywa się od klasy pierwszej, bez względu na narodowość ucznia. Dla dzieci mieszkających w miastach jest to zdecydowanie mniejszy problem, niż dla dzieci mieszkających na wsi, gdzie nadal duży procent naszych rodaków rozmawia na codzień po polsku i gdzie często dzieci zaczynają uczyć się litewskiego dopiero w szkole.

L.W.: To jest kolejny problem, który należy mądrze rozwiązać.
J.N.: Na posiedzenia Komisji Oświaty jest różnie. Przyjęliśmy np. niedawno Ustawę o Kształceniu Zawodowym i o Reorganizacji Uczelni Wyższych. Pracujemy teraz nad Ustawą o Zmianie Finansowania Kadry Nauczycielskiej. Będzie ona na polegała na zmianie z lekcyjnych wynagrodzeń na wynagrodzenie etatowe. Niedawno też przyjęliśmy uchwałę o zmianie dotyczącą dyrektorów placówek oświatowych z nieterminowego na kadencyjny pięcioletni.

Ponieważ jestem też reprezentantem polskiej mniejszości narodowej muszę bacznie obserwować zachodzące zmiany, które nie mogą źle wpływać na pogorszenie sytuacji oświatowej naszych Polaków. Taka np. sytuacja powstała obecnie na Uniwersytecie Pedagogiczno-Ekologicznym w Wilnie, który będzie łączony z Uniwersytetem Kowieńskim im. Witolda Wielkiego, na których, już po połączeniu, chciano zlikwidować polonistykę. Aby do tego nie dopuścić podjęliśmy już odpowiednie działania. Jest już wstępna zgoda na jej pozostawienie, a nawet rozszerzenie z myślą o przyszłych nauczycielach języka polskiego w szkołach z polskim językiem wykładowym. I tu będzie nam potrzebne wszechstronne wsparcie.

L.W.: Jest Pan członkiem Komisji Oświaty oraz wiceprzewodniczącym Komisji do Spraw Unii Europejskiej…
J.N.: U nas na Litwie, w naszym Sejmie, istnieją komisje. Według naszych przepisów każdy poseł może być członkiem tylko jednej komisji. Wyjątek stanowi przynależność do Komisji do Spraw Unii Europejskiej, która zajmuje się promocją Litwy w Unii Europejskiej. Rozmawiamy z każdym ministrem przed jego wizytą w Brukseli oraz przed każdym jego wystąpieniem w Parlamencie Unii Europejskiej. Decydujemy wtedy czy jego wizyta i wystąpienie jest zgodne z liną naszego rządu. Każdy ich wyjazd do Brukseli jest konsultowany z naszą komisją.

W naszym Sejmie istnieją także podkomisje. Ja należę do Podkomisji Sportu i Młodzieży. Aktualnie będziemy reformować Departament Sportu działający w ramach ministerstwa oświaty. Na Litwie działa obecnie duża liczba federacji sortowych oraz m.in. Komitet Olimpijski.

L.W.: Litwa się wyludnia…
J.N.: Według statystyk, tylko w 2017 roku, wyjechało z Litwy prawie 50 tysięcy ludzi przy około 2 mln 940 tysiącach jej mieszkańców. To jest naprawdę dużo. Od czasu wejścia Litwy do Unii Europejskiej wyjechało od nas blisko pół miliona ludzi. Szczególnie po wprowadzeniu euro w roku 2016, Litwa boryka się z cenami, które są bardzo wygórowane i zdecydowanie większe niż były dawniej przy starej walucie. Przy tych nowych cenach Litwini zarabiają zdecydowanie za mało. Średnie zarobki wynoszą u nas ok. 750 euro. Niektóre ceny zostały przeliczone jeden do jednego – jeden lit do jednego euro przy kursie 3,45 lita z jedno euro. I tak np. kupując dawniej sałatę płaciliśmy za nią 1 lita, tak teraz kosztuje ona 1 euro. Bezrobocie nie jest u nas duże. Są natomiast spore kłopoty ze znalezieniem pracownika. Oferuje im się zbyt niską płacę. Minimalna płaca na Litwie to o. 300 euro. Także emerytury nie należą do najwyższych i wynoszą ok. 250 euro.

Obecna ekipa rządowa prowadzi silną akcję antyalkoholową. Wprowadziła ograniczenia czasowe i wiekowe i podniosła ceny na wyroby alkoholowe. Skutki tej polityki są już dostrzegalne. Nie widzi się na ulicy ludzi, którzy dużo piją.

L.W.: Jest Pan z wykształcenia…
J.N.: …ukończyłem matematykę na Pedagogiczno-Ekologicznym Uniwersytecie w Wilnie. Potem uczyłem w szkole 17 lat i 14 lat pełniłem funkcję dyrektora szkoły. Potem przez 6 lat byłem kierownikiem kuratorium wydziału oświaty rejonu wileńskiego, następnie 2 lata pracowałem w samorządzie miasta Wilna na stanowisku zastępcy dyrektora administracji. W Sejmie jestem już 3 kadencję. Ukończyłem też studia podyplomowe z zarządzania samorządowego i administracji. Byłem też 3 kadencje radnym w rejonie trockim. Śpiewałem też 17 lat w Polskim Zespole Artystycznym Pieśni i Tańca “Wilia” i 6 lat w “Troczanach” z Trok, gdzie jestem też prezesem rejonowego oddziału Związku Polaków w Trokach.

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.