A gdyby tak… (felieton wyborczy)

2

…na tej stronie Gazety, zaraz obok mojego felietonu, była reklama biletów lotniczych z Toronto do Warszawy za jedyne $289 w obie strony i informacja, że lot będzie trwał mniej niż trzy godziny? Trzeba by zupełnie nie znać się na geografii i fizyce i bardzo, ale to bardzo wierzyć, że coś takiego byłoby możliwe żeby nabrać się na taką ofertę…

Mamy w naszej prowincji wybory. Jedna z partii obiecuje, że zwiększy wydatki o 15%, zmniejszy kilka podatków, znajdzie oszczędności w budżecie na 4% i w ten sposób zbilansuje budżet. A deficyt w Ontario już wynosi co najmniej osiem miliardów. Nie zmniejszymy go poprzez zwiększanie wydatków i zmniejszanie dochodów. Trzeba bardzo, ale to bardzo chcieć wierzyć w tę partię żeby dać się nabrać na taką ofertę…

Ale wyborcy chcą w to wierzyć. Wyborcy chcą zmiany. Wyniki ekonomiczne Ontario są jedne z najlepszych nie tylko w Kanadzie, ale na całym kontynencie. Bezrobocie najniższe od niepamiętnych czasów. I co z tego? Bezdomnych w schroniskach przybywa, naszych dzieci nie stać na domy nawet jeżeli pokończą uniwersytety z pomocą finansową rządu coraz bardziej skazanego na porażkę. Wyborcy skarżą się na wzrastające koszty energii elektrycznej. Drożeje benzyna i podstawowe produkty spożywcze. Ilu z nas dostało w pracy podwyżkę w ciągu ostatnich kilku lat? Wyborcy chcą wierzyć, że coś da się zmienić… Podwyżki dostali członkowie zarządu Ontario Hydro firmy odpowiedzialnej za dystrybucję energii w naszej prowincji. Nieważne, że zyski wzrosły o 33%. Rząd sprzedał większość udziałów, więc tylko 47% tych dywidend trafi teraz do budżetu prowincji. Sprzedaż Ontario Hydro zaczęli konserwatyści, a kontynuowali ją liberałowie. Czy konserwatyści po powrocie do władzy sprzedadzą pozostałe 47%?

Tak, jak sprzedali Hwy. 407. Płacimy teraz za każdy przejechany kilometr. Płacimy słono, tak jak za telefony komórkowe, usługi bankowe, telewizję kablową. Płacimy za Hwy. 407 tak jak Amerykanie płacą za usługi medyczne. Prąd z prywatnej elektrowni atomowej Bruce jest teraz 3 razy droższy niż z tego samego typu elektrowni w Darlington i Pickering. Tych jeszcze niesprzedanych. Jeszcze. Wierzymy, że prywatne firmy są bardziej efektywne. Chcemy w to wierzyć.

Nie lubimy rządzącej partii za skandale: za zerwane kontrakty budowy elektrowni gazowych i wypłacane z tego powodu odszkodowania, za zawyżone ceny energii ze źródeł odnawialnych, za zawalenie sprawy komputeryzacji kartotek medycznych (e-health) itd, itp., zapominając jednocześnie, że to wszystko miało miejsce przed poprzednimi wyborami. Kogo teraz, w 2018 roku, obchodzi które skandale obecna premier rozkręcała, a które gasiła? Że o te skandale toczyły się poprzednie wybory? Wyborcy chcą zmiany, wierząc, że każda zmiana będzie lepsza.

Jeśli chcemy zmian, do wyboru mamy z jednej strony partię, która przygotowała swój program po wielomiesięcznych konsultacjach i sprawdzeniu przez ekonomistów niezwiązanych z tą partią, a z drugiej strony partię, która również poświęciła wiele miesięcy na przygotowanie swojego programu, a następnie go z hukiem… wyrzuciła do kosza. Wyrzuciła razem ze swoim liderem. Liczą, że w wyborach wystarczą slogany i obietnice. Może mają rację. Wyborcy chcą im wierzyć.

To jest demokracja. Rząd ma reprezentować wyborców, realizować ich marzenia. Rządzi się nie gospodarką, tylko ludźmi. To ludzie głosują. Większości ludzi nie interesują statystyki o bezrobociu, inflacji czy zagranicznych inwestorach. Większość wyborców interesuje czy będzie ich stać wakacje w tym roku, takie, na których można zrobić zdjęcia do pokazania na Facebooku. Chcą wierzyć, że ich życie będzie lepsze. Lepsze od poprzednich wakacji, lepsze od zdjęć Facebookowych “przyjaciół”.

Doświadczenie pokazuje, że wyborcy tylko pozornie głosują “za” jakąś określoną partią. Głosujemy przeciwko. W tych wyborachjestwiadomoprzeciwkoktórej partii będą głosować obywatele prowincji.

Więc co tam liczby, statystyki, fakty, prawda i kłamstwa. Decyzje podejmujemy emocjonalnie. Już nie jest ważne czy rzeczywiście koszt energii jest w Ontario najwyższy (bo nie jest), nieważne czy rzeczywiście podatki odstraszają inwestorów (Ontario przyciąga najwięcej inwestorów po Kalifornii). Ludzie wierzą w to, w co chcą uwierzyć.

Wyborcy powtarzają, że już gorzej być nie może, więc każda zmiana będzie na lepsze. Czy partia, w której 29 kandydatów zapłaciło po 20 tysięcy dolarów każdy za dostęp do skradzionych danych personalnych po to tylko żeby następnie sfałszować wewnętrzne wybory, zasługuje na zaufanie, na naszą wiarę, że oni mogą lepiej?

Wybieramy więc pomiędzy liderem i partią, w której obietnice nie da się wierzyć, bo po prostu nic w nich się nie zgadza (ale przecież i tak nikt nie wierzy politykom, prawda?) a liderem i partią, której program zgadza się na papierze (przynajmniej na pierwszy rzut oka), tylko nikt nie wierzy w kompetencję tej grupy polityków. Kogo więc wolimy? Sprytnych krętaczy, czy szczerych nieudaczników?

Specjalnie staram się pomijać nazwy partii. Nie zamierzam przekonywać nikogo na jaką partię ma głosować ale staram się namawiać na głosowanie świadome. Namawiam na chwilę zastanowienia się co Twoim zdaniem, Czytelniku, jest ważne dla Ciebie w tej prowincji i która partia daje Ci największe szanse na realizację tych Twoich celów. Jeżeli zależy Ci na zmniejszeniu zadłużenia prowincji, to czy obietnice zwiększenia wydatków i zmniejszenia podatków naprawdę prowadzą w tym kierunku? Program której partii planuje najniższe zadłużenie? Odpowiedź na to pytanie może być bardzo zaskakująca. Proponuję sprawdzić.

Każdy chciałby być zdrowy i bogaty. Właściwie to nawet wiemy co trzeba robić żeby być zdro wym i bogatym: rozsądnie jeść, być aktywnym fizycznie, utrzymywać relacje z przyjaciółmi, zarabiać więcej niż wydajemy i różnicę inwestować racjonalnie, a nie emocjonalnie. To podstawy. Ale ilu z nas tak robi? Podobnie: wiemy gdzie na świecie jest najwyższy poziom życia. Od kiedy pamiętam, kraje skandynawskie systematycznie plasują się na szczytach każdego rankingu. Wydawać by się mogło, że nic prostszego jak tylko wziąć i naśladować ich model. Tylko jak

uwierzyć, że wysokie podatki i rząd pakujący swoje łapy w każdy aspekt życia społeczeństwa miałyby poprawić życie?

Czy tam są lepsi politycy? Wątpię. Czy mądrzejsi wyborcy? Też wątpię. Może odważniejsi, bo uwierzyli, że razem jako społeczeństwo są w stanie zrobić więcej i taniej. A gdybyśmy tak my też chcieli się na to odważyć… Żebyśmy świadomie wybrali w co chcemy uwierzyć.

Tomek Kniat

PS. W dniu oddawania tego tekstu do redakcji pozostaje do wyborów jeszcze dwa tygodnie. To w polityce całkiem długo. 9 marca, w przeddzień wyborów lidera Partii Konserwatywnej, przewidywałem, że następnym premierem Ontario zostanie Doug Ford. Zobaczymy czy dobrze zgadłem. Zobaczymy w co uwierzyli wyborcy naszej prowincji.

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie. Więcej-> o mnie 

2 Comments

  1. Przeczytalam z wielka uwaga i bardzo mi sie podoba sposob myslenia autora. Bardzo trafna analogia na wstepie artykulu! Ale czy kazdy to zrozumie? Az trudno uwierzyc, ze w tych czasach ludzie moga byc tak naiwni.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.