Wielkie strzelanie w Liverpoolu w półfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów

0
Liverpool wygrał przed własną publicznością z AS Roma 5:2 (2:0) w pierwszym półfinałowym meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów. Rewanż zaplanowano na 2 maja, a finał odbędzie się 26 maja w Kijowie. Bohaterem spotkania był niezawodny w tym sezonie Egipcjanin Mohamed Salah, uznany przez innych piłkarzy najlepszym zawodnikiem Premier League. Zdobył dwa gole, powiększając swój dorobek do 43 we wszystkich rozgrywkach. W drugiej połowie dołożył dwie asysty. We wtorek nie manifestował radości po bramkach, ponieważ jeszcze rok temu był piłkarzem Romy. Spotkanie rozpoczęło się od wymiany ciosów, a pierwszy poważny zadał w 18. minucie zawodnik gości Serb Aleksandar Kolarov. Po jego uderzeniu z dystansu piłkę lekko dotknął rękawicami niemiecki bramkarz Loris Karius, kierując ją na poprzeczkę. Chwilę wcześniej boisko z powodu kontuzji kolana opuścił pomocnik Liverpoolu Alex Oxlade-Chamberlain. Kolejne minuty to jednak coraz wyraźniejsza dominacja gospodarzy. Pod koniec drugiego kwadransa w ciągu kilkudziesięciu sekund wyprowadzili trzy akcje, ale dwie dogodne zmarnował Senegalczyk Sadio Mane, a strzał Salaha obronił brazylijski bramkarz gości Alisson Becker, którego zmiennikiem jest Łukasz Skorupski. W 34. minucie Mane trafił do siatki, ale był na spalonym i wynik nie uległ zmianie. Ataki Liverpoolu sunęły dalej, a ten z 36. minuty okazał się skuteczny. Salah znalazł się z piłką w narożniku pola karnego i pokonał Beckera precyzyjnym strzałem lewą nogą w “okienko”. Chwilę później mogło być 2:0, ale Chorwat Dejan Lovren po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę. Na przerwę gospodarze schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Po podaniu Brazylijczyka Roberto Firmino Salah pokonał Beckera sprytną podcinką w sytuacji sam na sam. Przez ok. 30 minut drugiej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Rozpędzony Liverpool stosował pressing daleko od swojej bramki i wyprowadzał kolejne ataki. Trzy z nich były skuteczne – w 56. minucie Salah podał na środek pola karnego do Mane, a ten trafił do siatki, w 61. w bardzo podobnej sytuacji, również po asyście Egipcjanina, akcję wykończył Brazylijczyk Roberto Firmino, a w 68. Firmino wykorzystał dośrodkowanie Jamesa Milnera z rzutu rożnego i zdobył bramkę głową. Salah i Firmino mają w tej edycji LM już po 10 bramek. Wyprzedza ich tylko Portugalczyk Cristiano Ronaldo z Realu Madryt – 15. W 75. minucie boisko opuścił Salah – zmienił go Danny Ings – i od tego momentu w grze gospodarzy coś się zacięło. W 81. minucie po błędzie Lovrena piłkę przyjął w polu karnym Bośniak Edin Dżeko i bez problemu pokonał Kariusa w sytuacji sam na sam. Chwilę później strzał z dystansu oddał Belg Radja Nainggolan, a ręką piłkę zatrzymał Milner i sędzia przyznał gościom rzut karny. Wykorzystał go bez problemu Argentyńczyk Diego Perotti, zmniejszając stratę Romy na 2:5. Sytuacja włoskiego zespołu i tak jest trudna, ale w poprzedniej rundzie rzymianie pokazali, że potrafią sobie w takich okolicznościach radzić. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym przegrali na wyjeździe z Barceloną 1:4, by w rewanżu zwyciężyć 3:0 i wyeliminować Katalończyków. Tak dużą (lub większą) stratę udało się odrobić dopiero po raz trzeci w historii Champions League. Liverpool – AS Roma 5:2 (2:0) Bramki: dla Liverpoolu – Mohamed Salah dwie (36, 45), Sadio Mane (56), Roberto Firmino dwie (61, 68); dla Romy – Edin Dżeko (81), Diego Perotti (85-karny). Sędzia: Felix Brych (Niemcy). Liverpool: Loris Karius – Trent Alexander-Arnold, Dejan Lovren, Virgil van Dijk, Andrew Robertson – Alex Oxlade-Chamberlain (18. Georginio Wijnaldum), Jordan Henderson, James Milner – Mohamed Salah (75. Danny Ings), Roberto Firmino (90+3. Ragnar Klavan), Sadio Mane. AS Roma: Alisson Becker – Federico Fazio, Kostas Manolas, Juan Jesus (67. Diego Perotti) – Alessandro Florenzi, Daniele De Rossi (67. Maxime Gonalons), Kevin Strootman, Aleksandar Kolarov – Cengiz Under (46. Patrik Schick), Edin Dżeko, Radja Nainggolan. Trener piłkarzy Liverpoolu Juergen Klopp jest zadowolony ze zwycięstwa nad Romą w pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzów, jednak żałuje goli straconych w końcówce. “Przez 80 minut było świetnie, ale byłbym szczęśliwszy, gdyby było 5:1 albo 5:0” – powiedział. “Zespół spisał się znakomicie, nawet nie mógłbym sobie czegoś takiego wyobrazić przed meczem. Teraz pojedziemy do Rzymu i postaramy się tam też wygrać” – powiedział Klopp, cytowany na oficjalnej stronie internetowej Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA). Niemiecki szkoleniowiec poinformował jednak, że nie najlepiej wygląda sytuacja Alexa Oxlade’a-Chamberlaina, który został zmieniony z powodu urazu kolana już po kwadransie gry. “Ta kontuzja wygląda na poważną. A skoro mogę to powiedzieć jeszcze przed badaniami, to na pewno nie jest to dobry znak. To ogromny cios” – przyznał. Rezultat 5:2 stawia Liverpool w korzystnej sytuacji przed rewanżem. “Wzięlibyśmy taki wynik w ciemno przed meczem. A teraz trochę trudno się z niego cieszyć. To dobry rezultat, ale z gorzkim posmakiem. Roma jest bardzo silna u siebie” – ocenił niemiecki bramkarz “The Reds” Loris Karius. Rzymianie sprawili ogromną niespodziankę w ćwierćfinale, kiedy mimo porażki w pierwszym meczu na Camp Nou 1:4, w rewanżu pokonali Barcelonę 3:0 i awansowali. “Ale teraz muszą wygrać z nami, a my nie jesteśmy Barceloną” – skomentował Klopp. Również jego odpowiednik w zespole Romy Eusebio di Francesco jest świadomy, że powtórzenie takiego wyniku w rewanżu nie będzie łatwe. “Nadzieja wciąż jest, a nasi kibice są za nami. Musimy wciąż wierzyć i dawać z siebie wszystko do samego końca. Rozpoczęliśmy dzisiaj całkiem nieźle, ale potem się pogubiliśmy. To dla nas bardzo ważne, że udało nam się jeszcze zareagować w końcówce” – podkreślił. Teraz potrzeba już tylko cudu – tak włoskie media przedstawiają szanse klubu AS Roma na wejście do finału Ligi Mistrzów. Sprawozdawcy włoskiego radia RAI i komercyjnej telewizji Mediaset podkreślali po meczu, że najbardziej bolesne dla Romy były pierwsze dwie bramki strzelone przez Mohameda Salaha. Egipcjanin grał w rzymskim klubie w latach 2015-2017. Jak się przypomina, w 83 spotkaniach, jakie rozegrał we włoskiej serie A, strzelił tylko 34 bramki. “Te, których nie strzelał wtedy, zdobył w barwach Liverpoolu, także w meczu ze swoim dawnym klubem”- komentowali sprawozdawcy radiowi. Obie bramki Egipcjanina określili jako “prześliczne”. Gdy gospodarze prowadzili już 5:0, Roma – zdaniem włoskich komentatorów – zachowywała się jak “ogłuszony ciosem bokser, ratujący się przed upadkiem kurczowym trzymaniem się lin ringu”. Ich zdaniem, rzymski klub grał bardzo źle i przeżywał swoje najgorsze chwile od lat, cierpiąc zasłużenie. Roma według włoskich mediów była w totalnej rozsypce i żywione wcześniej nadzieje na awans do finału LM okazały się na razie mrzonką. “La Gazzetta dello Sport” ocenia, że gra Mohameda Salaha zasługuje na “Złotą Piłkę”. Grał “obłędnie” – pisze. Dodaje też: “Salah to potwór, wszędzie go pełno”. W rewanżu 2 maja na Stadionie Olimpijskim w Rzymie potrzebny będzie “cud” – przyznaje sportowy dziennik. Pociesza następnie: “Finał Ligi Mistrzów to odległa perspektywa, ale słowa +niemożliwa+ nie należy używać po wyczynie z Barceloną”. Tak przywołuje zwycięstwo Romy nad tym klubem w walce o półfinał LM. Tak naprawdę – zauważa gazeta – w Rzymie wystarczyłoby 3:0. “To niemożliwe, ale już to widzieliśmy” – przypomina. “Corriere dello Sport” podkreśla, że “potrzebny jest inny wysiłek”. “La Repubblica” też ogłasza, że w rewanżowym meczu 2 maja potrzebny będzie “następny cud”, a zatem kolejny po zakwalifikowaniu się klubu do półfinałów Ligi Mistrzów. Dziennik “Tuttosport” na swojej stronie internetowej zauważa, że Salah “okazał się koszmarem dla swoich byłych kolegów strzelając dwa gole i dwa razy asystując”. Roma w ocenie gazety była “słaba psychologicznie i taktycznie”. Mecz w Liverpoolu nazywa “lectio magistralis” trenera Anglików Juergena Kloppa, “rozjaśnioną przez piłkarza w stanie totalnej łaski”, jak nazywa Salaha. Jego gra to był “show” – przyznaje. Rzymski dziennik “Il Messaggero” sarkastycznie stwierdza, że Liverpool dał piłkarzom Romy “lekcję angielskiego”. Ale dwa gole dla Romy, podkreśla, “podtrzymują marzenia” o finale. W środę Bayern Monachium, którego zawodnikiem jest Robert Lewandowski, zagra z Realem Madryt. Na podstawie depesz Polskiej Agencji Prasowej opracował Zbigniew Bełz
Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.