Ptaki, owady i kasa do zwrotu

1

Z 8-go piętra – Felieton z Polski/Austrii

Zmarł dr Leszek Allerhand, urodzony w 1931 we Lwowie w wybitnej rodzinie zasymilowanych Żydów, późniejszy lekarz, związany z Zakopanem, prowadził także polskich sportowców, człowiek legenda. Właściwie co mnie obchodzi, czy w rodzinie zasymilowanej, czy nie, obchodzi mnie człowiek, dobry człowiek. Gawędziarz, uśmiechnięty, o celnych ripostach, radości życia, jeszcze półtora roku temu miałam zaszczyt i przyjemność spotkać go we Lwowie. Leszek Allerhand stanął vis a vis swojego nieistniejącego domu, ten ocalony otwierał osobiście, jako jeden z niewielu żyjących jeszcze lwowskich Żydów, Przestrzeń Synagog. To miejsce wspomnienia żydowskiego Lwowa, na miejscu spalonej synagogi Pod Złotą Różą. Mały Leszek widział to przez okno. Przeżył, jego rodzice także, jako jedyni z 35-osobowej rodziny. Byłam tam na prośbę innej ocalonej, Krystyny Chiger-Keren, dziewczynki ze lwowskich kanałów, gdzie ukrywała się z rodziną dzięki polskim opiekunom przez 14 miesięcy. Nie jest już w stanie przylecieć z USA, ma dziś 83 lata. Czytałam jej wzruszający list, to był dla mnie zaszczyt.

Nie sądzę, by pana Leszka nie można było lubić. Widziałam, jak młodzi dziennikarze ukraińscy, polscy; młodzież, starsi nie wiem skąd jeszcze, klęczeli przed nim, bo już siedział w fotelu, czekając na swój moment przemówienia, i słuchali wspomnień, odpowiedzi na pytania o jego życie. Zapewne tysiące razy opowiadał te rzeczy, ale pokolenia, wiek słuchaczy się zmieniał. Był świadkiem historii wielkiej, był uczestnikiem swojej mikrohistorii rodzinnej. Pamiętam też, że w wieku ponad 85 lat był wtedy we Lwowie bardzo starannie ubrany. Taka fotografia pamięci. Pogrzeb doktora, Leszka Allerhanda, pozostałego w filmach, tekstach książek, na zdjęciach i we wspomnieniach wielu osób odbędzie się 10 kwietnia w Zakopanem.

Pod artykułem w onet.pl znalazłam nieco wyrazów pamięci. Bardzo po polsku.

Wybitna postać, człowiek, który złotymi zgłoskami, na zawsze zapisał się na kartach polskiej historii…

Leszek Allerhand był moim i moich rodziców wielkim przyjacielem z “niewyparzonym” pyskiem. Dużo mi nagadał, przeważnie miał rację. Będzie mi Ciebie i Twoich opowiadań bardzo brakować. PKOL też stracił wybitnego lekarza. Droga Alu trzymaj się mocno! RIP

He, he, “wyjątkowy ze względu na swoją biografię”. Wyjątkowym się jest ze względu na zasługi dla społeczeństwa, a żydzi, to jedynie… uciążliwość dla kraju, w którym się znajdują. Żeby nie Żyd Siegfried Marcus to dziś nie woziłabyś się mercedesami, ale podróżowałabyś na wołach.

Ależ z Pani nieciekawa istota! Aż trudno użyć dużej litery i nazwać “panią”. Co Pani dała z siebie społeczeństwu? Ilu osobom uratowała Pani życie lecząc je? Ilu dobrych obywateli wychowała, którzy wnieśli wkład w rozwój Polski? Ilu studentów wykształciła? Ilu niewinnie oskarżonych obroniła? Jakie utwory o nieprzemijającej wartości skomponowała? Wszystko to robiła rodzina Zmarłego i On sam. Ma Pani ciaśniutki umysł i zło w sercu.

Chcielibyśmy mieć takich dobrych Żydów w Polsce jak najwięcej. Takich heroicznych Korczaków, ale nie daj Boże Izraela takich Grossów. Tych trzymaj od nas z daleka.

Wielu Polaków zapłaciło najwyższą cenę za pomoc tej nacji podczas wojny, okazuje się, że nie było warto!!!!!!!!!!!!!!! (…)

wredna, bardzo wrogo do polakow nastwiona nacja!!!!!!!!!

To wybór, właściwie większość komentarzy po śmierci człowieka.

Wrocław się zżyma na nowego kandydata na prezydenta, nienowego w polityce Michała Ujazdowskiego, dawniej wiceszefa PiSu, potem krytyka nieprawnych działań tej partii. Trudna sprawa. Na pewno wiele środowisk pamięta bardzo brzydkie wypowiedzi na temat Parady Równości i homoseksualistów, stanowisko w sprawie in vitro, aborcji. Niełatwy kandydat.

Niełatwo pewnie także przyjdzie się rozstać ministrom, nagrodzonym przez byłą premier Szydło “należnymi” nagrodami finansowymi, ze swoją kasą, bowiem szef szefów, prezes Kaczyński zarządził przymusową zrzutkę na Caritas do połowy maja. Czyli – zwrot. Chorzy i podopieczni organizacji, mam nadzieję, na tym skorzystają. Dobrze, że nie na fundację ojca biznesmena Rydzyka. Kaczyński chce obniżenia dochodów parlamentarzystów. Skromność, ot co, a nie dorabianie się na polityce! Świnte słowa!

Kończy się krótki, poświąteczny tydzień, gubimy, odnajdujemy kolejne dni, ledwo rozpęd wzięty do pracy a już się kończy tydzień, ale pogoda dodaje sił, słońce energii, więc są powody do radości. Ptaki szaleją w budowaniu gniazd, nawet ósme piętro jest celem upartych gołębi, które znoszą mi budulec na gniazdo, a ja, jak ten buldożer, niszczę, wyrzucam ich gałązki, nie chcę jeszcze jednej rodziny tutaj, przepraszam państwo Gołębiostwo.

A propos ptaków, miałam tydzień temu w rękach spreparowane ptaki, zebrane w okolicach ówczesnego obozu w Auschwitz w 1940 i 1941 roku, jeden był nawet z Brzeszcz, matecznika Beaty Szydło. Dotykałam je, oglądałam, były preparowane przy pomocy arszeniku. Zbierał je wybitny naukowiec, niewybitny człowiek, który służył w Waffen SS w KL Auschwitz. Ale dogadał się z komendantem Rudolfem Hoessem i właśnie o tej porze roku 78 lat temu wyprawiał się z flintą i aparatem fotograficznym na łąki nad Sołą, Wisłą, w okolice Brzezinki (Birkenau). Strzelał, oprawiał, balgi czyli te skórki wysyłał dalej do preparowania. Zwrócono mi uwagę na to, że nie są dokładnie oczyszczone, jak się to zwykle dzieje, do dziś mają niewielkie grudeczki ziemi, drobne brudy, które widzą fachowcy, a wskazując niefachowym oczom, pozwalają to dostrzec.

– Widać, że nie było warunków, może czasu, by ptaki oczyścić, przygotować. Tak je przechowaliśmy – mówi mi szefowa działu ornitologii muzeum. To było dla mnie wielkie przeżycie. Dotykałam zbieranych, obserwowanych w nieludzkim miejscu ptaków, pod kominami pieców krematoryjnych. Ciągle o tym myślę.

Ptaki badane, porównywane przez dekady mówią nam o stanie świata, usłyszałam od pani ornitolog. Są teraz także, podobnie do ludzi, nieco większe od poprzednich pokoleń.

Aaa, a owadów jest mniej, ich pokarmu. Proszę spojrzeć na szybę samochodu podczas jazdy. Nie ma tylu ich ciałek na szybie, nie musimy ciągle puszczać płynu ze spryskiwacza i wycieraczek i szorować pozostałości po owadach. To też uwaga pani ornitolog. Sprawdziłam, jest ich mniej na szybie w drodze między Austrią a Polską. I między Szczawnicą Zdrój i Opolem. Będę dalej obserwować.

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

1 Comment

  1. Marek Maciolowski on

    Lwow od wrzesnia 1939 byl pod okupacja sowieckiej Rosji w ktorej Zydzi nie byli podklasa przeznaczona do likwidacji tak jak Polacy na Kresach opkupowanych przez sowietow.
    Sowieci we Lwowie zlikwidowali mordem i wywozkami Polska elite i zastapili ja lokalnymi Zydami i polskimi komunistami.
    Zycie Dr Allerhanda z rodzina nie bylo zagrozone we Lwowie pod okupacja Rosyjska.
    Wrecz odwrotnie. Umierali wylacznie Polacy.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.