Prawa wieku

0

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncentruję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

Rozwój jest procesem naturalnym, charakterystycznym dla człowieka w każdym wieku. Pewne procesy przebiegają niemal automatycznie, wręcz niezauważalnie. Czasem dopiero od innych słyszymy: “Zmieniłeś się!” “Nie poznaję cię, jesteś zupełnie inna”. Taki komentarz może być zarówno dowodem uznania jak i niemiłego zaskoczenia. To, że się rozwijamy, że coś lepiej rozumiemy, czegoś więcej oczekujemy od siebie, życia i ludzi, nie zawsze bowiem cieszy innych. Przyzwyczajony do wpatrzonej w siebie dwudziestolatki mąż nie zawsze cieszy się zmianą w postrzeganiu jego zachowania przez tę samą – ale już starszą – kobietę. Okazuje się bowiem raptem, że ma ona większą świadomość siebie, swoich potrzeb, że praca nad poczuciem własnej wartości pozwoliła jej sięgać w życiu po więcej, a i w domu ma większą gotowość do mówienia czego oczekuje i na co się nie zgadza. Dorosłe dzieci nie są czasem zachwycone tym, że ich rodzice nie służą im swoją osobą w każdym momencie, ale mają swoje priorytety, plany, cele. I tak dalej… Częściej jednak pozytywne zmiany w ludziach cieszą, jako że zwykle takie osoby skuteczniej działają, lepiej się komunikują… łatwiej się z nimi żyje.

Najszybciej zauważamy rozwój dzieci. Najczęściej nas to cieszy, ale nawet w tym wypadku niektórym rodzicom nie jest łatwo przyznać, że dzieci ich przerosły… nie tylko w wymiarze fizycznym.

Pewne zmiany zachodzić w nas mogą jednak tylko na zamówienie i aby zaszły potrzebna jest praca. To wtedy mówimy o sterowanym rozwoju osobistym.

Rozwój przebiega w zgodzie z prawami danego okresu, dlatego co innego interesuje w tym zakresie ludzi w różnym wieku. Najmłodsi poprzez modelowanie wchłaniają informacje i wzory od osób, które budzą ich szacunek i które uznają za autorytety. Niestety ani rodzice ani nauczyciele w większości nie dbają o to, aby być autorytetami dla swoich dzieci, sądząc, że im się to należy. Wielka szkoda, bo z tego powodu autorytetami stają się postaci z show biznesu czy bohaterowie filmów. Większość młodych wyrasta z tych fascynacji, jednak brak autorytetów z dzieciństwa i młodości przedłuża ich proces poszukiwań. Młodzi dorośli zainteresowani są skutecznym działaniem, robieniem kariery zawodowej, zarabianiem pieniędzy i akumulowaniem wszelkich dóbr. Ich rozwój to zwykle ćwiczenie się w asertywności, komunikacji i innych społecznych kompetencjach. Kiedy rodzą im się dzieci, część z nich poszukuje wsparcia w kwestii bycia dobrym rodzicem. Bardzo istotną sprawą dla młodych ludzi, szczególnie dla kobiet jest umiejętność właściwego gospodarowania czasem, znajdowania czasu na wszystko, co uważają za ważne. A że współczesny świat ofiaruje wiele możliwości, wiele rzeczy wydaje się być ważnymi. To normalne dla młodych ludzi, że chcą posiadać różne rzeczy, zwiedzać, doświadczać, korzystać z życia, niedobrze jest jednak, kiedy rzeczy i w ogóle sprawy materialne przesłaniają im relacje z innymi ludźmi, kontakt samych ze sobą, prawdziwy relaks czyli – harmonię. Bardzo często niestety dbając o swoje ciało i intelekt, zaniedbują emocje, a przede wszystkim duszę. Wspaniale, kiedy w tym okresie trafią na dobrą książkę czy szkolenie pozwalające im przyjrzeć się swoim wartościom i dokonać być może nieco innego, lepiej im służącego wyboru. Najczęściej jednak zaczynają poszukiwać nowych wartości dopiero w wieku średnim. Tim Kasser, psycholog badający wpływ materializmu na życie emocjonalne i duchowe uważa, że wiele nas to kosztuje w wymiarze psychologicznym i wcale nie wpływa dobrze na poczucie szczęścia. Niektórzy zmaterializowanemu, nastawionemu na działanie i branie życiu przypisują również przyczynę tak licznych dziś depresji.

Potrzeby rozwojowe czterdziestolatków dotyczą już w większym stopniu harmonii w życiu, znajdowania głębokiego sensu w tym, co się robi. Dotyczy to zarówno życia zawodowego jak i osobistego. Ludzie w tym wieku zaczynają myśleć o swojej spuściźnie, o tym co po nich zostanie, pochylają się nad stworzeniem misji dla swojego życia, co czasem prowadzi do dramatycznych zwrotów zarówno w karierze jak i życiu osobistym.

“By rozum był przy młodości nigdy takiej obfitości” twierdził Jan Kochanowski. Młodych ludzi oburza czasem to zdanie z “Odprawy posłów greckich.” “Jak to? Przecież jesteśmy mądrzy, sporo wiemy, myślimy?” – mówią. “Sam wiek niczego tu nie załatwia.” – dodają. Sama pamiętam moją młodzieńczą namiętną obronę młodych “rozumów”. Potem – może dla odmiany – przez wiele lat starzejący się umysł pozbawiano pełnej wartości. Tyle już się dowiedziałam od czasów liceum o psychologii, że mogłam bronić wtedy siły dojrzałego umysłu. Jest jednak prawdą, że młodzi ludzi są statystycznie bardziej odważni, zaś starsi – rozważni. Tymczasem do naprawdę dobrego funkcjonowania niezbędna jest równowaga pomiędzy odwagą a rozwagą. Średni wiek, to pod tym względem wiek najlepszy. Młodzi ludzie uczą się szybciej i być może łatwiej ale pozbawieni siatki poznawczej będącej wynikiem wiedzy i doświadczenia nie są często w stanie wprowadzać nowych informacji w odpowiednie pola, a potem syntetyzować wiadomości, scalać wiedzy i wyciągać wielopłaszczyznowych wniosków. Wnioski, głosy, opinie ludzi starszych są często bardziej wielopoziomowe, uwzględniają większe spektrum spraw… są mądrzejsze. Mądrość to nie to samo co wiedza i przychodzi ona później, niezbędne jest tu doświadczenie a także osadzenie w pryncypiach. Nie bardzo wyobrażam sobie młodziutkich mentorów, choć wiem, że są takie programy mentorskie w firmach, które sobie to wyobrażają.

Okres starości (takie samo dobre słowo jak młodość) to okres nacisku na rozwój duchowy i dawanie. To czas kumulacji, wykorzystywania wieloletnich doświadczeń, czas dzielenia się swoją wiedzą i mądrością. Rozwój w tym czasie idzie zdecydowanie w kierunku większej duchowości. Ludzie starsi najszczęśliwsi są wtedy, kiedy mogą w spokojniejszym tempie przyswajać nowe informacje na ten temat, doświadczać uważności i ciszy i kiedy mają komu przekazywać to, co wydaje się najistotniejsze i o czym wiedzą, że przychodzi z czasem.

Bywa, że z różnych powodów ktoś zatrzyma się w jakimś okresie, albo nawet kurczowo się go trzyma – nie chce dorosnąć czy udaje młodego, nie jest to najlepsze dla naszego życia, bo każdy z tych okresów jest potrzebny. Każdy wiek ma też swoje prawa. Czy w związku z tym musimy wszyscy przechodzić przez okresy burz i naporów, dokonywać pomyłek i błędów, bo taka jest kolej rzeczy? Niekoniecznie. To dlatego istnieje tak duże zaplecze wspierania rozwoju, że można przechodzić przez kolejne fazy niemal bezboleśnie, uczyć się na cudzych błędach, korzystać z doświadczeń i ustaleń nauki i ekspertów.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.