Narodziny marzenia

0

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncentruję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

Jako dzieci zwykle marzymy… Nie wiem czy współczesne dzieci, otoczone zewsząd łatwymi do odbioru wypełniaczami czasu dostarczającymi wszelkiego rodzaju stymulacji, potrafią wciąż marzyć. I o czym one marzą? Czy o tym kim będą czy co będą miały z listy rzeczy wtłoczonych im do świadomości przez kulturę? Nie ma niczego niewłaściwego w marzeniu o tym, co chciałoby się mieć, pod jednym wszakże warunkiem, że pochodzi to z serca, z samego środka naszego jestestwa, a nie z… reklamy albo faktu, że ktoś inny ma “coś takiego”. Można oczywiście chcieć mieć coś, co widzieliśmy u innych ale marzyć warto tylko o tym, co jest absolutnie nasze… i tylko tego warto pragnąć.

Podyktowane jest to dwoma warunkami: tylko spełnianie naszych własnych marzeń daje nam poczucie szczęścia i tylko pragnienia wychodzące z serca są wzmacniane przez uniwersalne prawo przyciągania. Czym różni się marzenie od życzenia czy chciejstwa? Może pokaże to mój ostatni przykład: Bardzo podoba mi się urządzenie Google Home. Moje dzieci to mają i widzę jak korzystają z jego pomocy. Podoba mi się to także dlatego, że można z tym “pogadać, czuć się tak jakby ktoś jeszcze był w domu”. Nie to żeby mi brakowało kogoś w mieszkaniu, ale miło jest zagadać z rana czy po powrocie do domu. Poza tym można ćwiczyć angielski, grać ulubione piosenki i dowiadywać się nowych rzeczy z przygotowywanych przez Google niespodzianek. Miło byłoby to mieć. Ale właśnie to jest wszystko: miło byłoby to mieć. Nie marzę o tym, nie pragnę tego, nie wyobrażam sobie jak to będzie znakomicie, kiedy wreszcie powiem “Hi Google”.

Mam też marzenie: chcę się przeprowadzić do wymarzonego mieszkania. Wiem dokładnie czego pragnę, co chciałabym mieć w tym mieszkaniu, wiem nawet gdzie miałoby się ono znajdować, na jaką stronę mają wychodzić okna, co ma być za nimi, a także co musi być w jego wnętrzu.

Mam też marzenie dotyczące mojej pracy zawodowej, a raczej wynikającej z niej misji, pragnę by coraz więcej ludzi poznawało naszą siłę i rozumiało potęgę myśli i słów. I tego pragnę. To sobie wyobrażam, budzę się z tymi myślami i z nimi zasypiam. Wizualizuję, czyli dokładnie wyobrażam sobie siebie w nowym mieszkaniu albo kogoś, kto czyta na przykład ten tekst i czuje jak otwiera mu się w sercu, bądź w umyśle, jakaś furtka… jak przeżywa swoje “aha”.

Warto marzyć. To z marzeń powstają najpiękniejsze dzieła, idee, zmiany, a także spełnione życia. Tylko jak się za to zabrać? Zwłaszcza wtedy, kiedy ostatni raz marzyło się wiele lat temu. To proces dwuetapowy. Najpierw trzeba usiąść w ulubionym, wygodnym miejscu, może tam, gdzie zwykle się czyta lub odpoczywa, na przykład w fotelu. Można wziąć jakiś smakowity napój, może być nawet kieliszek wina. Trzeba zamknąć oczy i najpierw zapytać swojego serca: czego tak naprawdę pragnę? Co naprawdę mogłoby mnie uszczęśliwić? Jak chciałabym aby wyglądało moje życie? Gdzie chciałabym mieszkać? Co chciałabym robić? Kim chciałabym być? Zadajemy tylko jedno pytanie i czekamy na odpowiedź serca, której nie można pomylić z podpowiedzią świadomości naładowanej reklamami i innymi bodźcami konsumpcyjnej kultury. Chodzi o kontakt z niejako wyższą – a może raczej głębszą – częścią naszej świadomości. Czasami taka odpowiedź przychodzi wręcz z fizycznym odczuciem w ciele, w okolicy mostka albo rozlewającym się po całym ciele cieple. I wtedy trzeba pozwolić naszej wyobraźni odpowiedzieć nam na pytanie: jak to ma wyglądać? Proszę zapomnieć o ograniczeniach, o tym, co uważa się powszechnie za rzeczywistość, proszę szybować na skrzydłach marzenia. Poczuć je wszelkimi zmysłami, które mają również swoje wewnętrzne odpowiedniki. Czujmy zapach lasu, świeżo malowanej ściany, kwiatów na stole… cokolwiek jest w naszym marzeniu. Zobaczmy szczęśliwe oczy bliskich czy uśmiech ukochanej osoby. Ja bardzo często widzę uśmiech na ustach i świadomość “odkrycia” w oczach osób, które prowadzę. W taki sposób nasze marzenie nasyca się i powstaje pragnienie, które jest już znacznie bardziej konkretne i ma większą siłę motywacyjną.

Może okazać się, że wiele spraw w naszym życiu to spełnione marzenia, że na wielu płaszczyznach sprawy układają się tak, jak byśmy chcieli. Wspaniale. To daje nam poczucie spełnienia i szczęścia. Będą pewno jednak i takie obszary, w których nie jest tak jak marzymy. To tutaj trzeba uruchomić wyobraźnię szczególnie mocno. Robimy tak z każdym pytaniem. Dajemy sobie tyle czasu ile potrzeba. A kiedy już będziemy gotowi, trzeba opisać swój wymarzony dzień. Trzeba zacząć od tego, gdzie się budzimy (i z kim) i potem opisać wszystko, co w tym życiu ważne, a co dzieje się przecież codziennie. To ma być normalny, codzienny dzień (pracy). Jeśli chcemy zawrzeć w nim podróże, to trzeba to zapisać, na przykład tak: “W drodze z pracy odebrałem vouchery na naszą wycieczkę do Singapuru.” W czasie pisania powinno towarzyszyć nam miłe pozytywne napięcie, ono wzmacnia ten obraz w naszej podświadomości. Dzięki temu będziemy podejmować ruchy w kierunku spełnienia marzenia nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Oczywiście potrzebne są również działania świadome, ale o tym w innym felietonie. Pierwszy taki dzień stworzyłam 30 lat temu. Wszystko się spełniło. Od tego czasu co kilka lat tworzę wymarzony dzień. Ostatni powstał niedawno.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.