Złote chwile dla duszy

2

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncentruję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

O tym wymiarze ludzkiego funkcjonowania nie jest łatwo mówić, ponieważ wielu osobom obszar duchowy kojarzy się z Bogiem, a raczej z religią. Tak przy okazji: wiara w Boga to trochę, a czasem zupełnie co innego niż religijność. Wydaje nam się to takie oczywiste. Jednak kiedy jesteśmy wyznawcami jakiejś religii, najczęściej zakładamy, że ktoś inny wyznaje ten sam sposób dochodzenia do Boga (bo czymże jest religia?), a kiedy sami nie wierzymy w Boga, uważamy, że osoba mówiąca o Bogu zapewne jest przedstawicielem tej religii, z powodu której… nie wierzymy.

Pragnę bardzo silnie zaznaczyć, że kiedy piszę o Bogu nie mam na myśli żadnej konkretnej religii, bo moim zdaniem religia to (dany wraz z urodzeniem i/lub wybierany) sposób dochodzenia do Boga, nawiązywania z nim jakiejś łączności. Myślę, że gdybyśmy naprawdę wierzyli w Boga bylibyśmy z Nim w codziennym kontakcie i nie potrzebowalibyśmy do tego religii; co najwyżej potrzebowalibyśmy ludzi do wspólnej modlitwy czy kontemplacji.

Obszar duchowy człowieka niekoniecznie musi być związany z wiarą w Boga; więcej, czasem ona nawet przeszkadza, bo trudno uznać dogmatyczne powtarzanie pewnych treści i takież uznawanie pewnych zachowań za “jedynie najlepsze” za pokarm dla duszy. Dlatego jasno podkreślam: wizyta w kościele i udział w nabożeństwach wszelakich może być przeżyciem duchowym ale nie jest nim a priori.

Podobnie zresztą jest z innymi przysmakami w karmieniu własnej duszy: to czy nam posłużą zależy na ile się zagłębiamy, zanurzamy, na ile otwieramy się na to, co jest naszym udziałem. Niektóre czynności czy doświadczenia tylko koją naszą duszę, uspokajając przy okazji emocje, a inne wywołują szczytowe uczucia i stany. Do pierwszych należy cisza, kontakt z przyrodą, samotny spacer, samotne spędzanie czasu ze sobą w ciszy, piękna muzyka, piękne obrazy, modlitwa czy kontemplacja, zagłębianie się w siebie przy pisaniu pamiętnika, czytanie niektórych tekstów – takich, kiedy coś w środku mówi nam, że to jest dobre i prawdziwe. Do drugiej grupy trzeba zaliczyć zachwyt (obojętnie czym) czy silne przeżycia miłosne, uczucie jedności z drugim człowiekiem czy z grupą ludzi, albo z całym światem, kontakt z przyrodą monumentalną czy mistrzostwem w sztuce, silne doznania religijne. Te doświadczenia stymulują obszar duchowy, powodując uczucie szczęścia i spełnienia.

Wiadomo, że w mózgu człowieka znajduje się obszar, którego drażnienie wywołuje doświadczenia religijne, “duchowe”, wzniosłe, mistyczne. Dla niektórych jest to dowód na to, że to wszystko to tylko materia, dla innych uznanie że człowiek został przygotowany fizjologicznie do takiego doświadczania. Na pewno ludzie, którzy wierzą w Boga (to jak się Go pojmuje to już zupełnie inna sprawa), a zatem również w to, że jest w nich fragment boskości w postaci duszy, mają łatwiejszą drogę do stymulowania obszaru duchowego, są jakby bardziej otwarci na pewien rodzaj doznań. Łatwiej jest im również zatroszczyć się o duszę, łatwiej znaleźć na to czas i spokój.

Osoby niewierzące żyją w świecie materii i fizyki, tak jak ją się powszechnie rozumie. Są często nadmiernie aktywne, ciągle działają i robią kolejne rzeczy, realizują zadania i zdobywają cele, bo wydaje im się, że tylko w taki sposób mogą osiągnąć stan zadowolenia. Ta aktywność powoduje, że nawet nie zauważają czasem, że czegoś im brakuje. Jest tak, jak napisała w swojej książce “Na krawędzi” Shirley Maclaine: “Kiedy człowiek jest zajęty, a jego życie obfituje w uznanie i sukcesy, ciężko mu jest dostrzec, że czegoś jednak brakuje” A brakuje. Ludzie bez zadbanego obszaru duchowego reagują zbyt szybko, czasem gwałtownie, są często poirytowani ale także zmęczeni. Zadbaną duchowo osobę można poznać po pogodnym, pełnym spokojnej pewności uosobieniu. Taka osoba ma zwykle więcej czasu i nie narzeka na zmęczenie.

Możemy wybierać w jaki sposób zadbamy o duszę, zawsze jednak pamiętajmy, aby posiedzieć w ciszy. Wiem z autopsji, ale również z doświadczenia trenerskiego i konsultacyjnego, że siedzenie w ciszy przez dziesięć minut dziennie wiele zmienia na lepsze. Osoby robiące to regularnie stają się przede wszystkim bardziej spokojne; powiedziałabym – “cierpliwe”, gdyby nie fakt, że… odwoływanie się do cierpliwości przestaje być potrzebne. Ponadto mają bardziej pozytywne nastawienie do życia i wszystkiego, co je spotyka, a zatem więcej rzeczy im się udaje i częściej są zadowolone.

Chociaż każdy obszar jest ważny i potrzebny, to jednak to obszar duchowy (a nie intelektualny, jak sądzi znakomita większość ludzi) decyduje o sposobie, w jaki pojmujemy świat i odpowiadamy na wyzwania związane z życiem. “Duchowym” jest łat-wiej.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

2 Comments

  1. Iwona Majewska-Opiełka on

    Bardzo dziękuję za te słowa. To najlepsze co może usłyszeć autor. Właśnie po to piszę. 🙂

  2. Anka Nowacka on

    Pani Iwono, od kiedy zaczęły się pojawiać Pani artykuły, czytam je w skuieniu i czuję, że zmieniają mi życie. Prawda jest taka, że traktowałam siebie jako już ukształtowaną osobę i jakoś nie myślałm, żęby w moim wieku coś jeszcze ze sobą powanie robić. Teraz widzę to inaczej. Dzięki Pani w dużej mierze. Bardzo Pani dziękuję.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.