Marcowe idy

4

Z cyklu: FELIETON Z POLSKI/AUSTRII: Z 8-go piętra

Ósmy Marca, Dzień Kobiet, Dzień Nerki. I niestety smutna, 50. już rocznica wypadków marcowych ’68. Ale prezydent Duda poprosił o wybaczenie, nareszcie, choć premier Morawiecki kazał nam być dumnymi z marca 1968, z walki o niepodległość, z protestów. A co, jeśli będziemy dumni z tego, że zmusiliśmy Żydów do emigracji, do tego, że wszędzie poza Polską mogli się czuć Polakami, ale nie w Polsce, jak mówi jeden z nich na wystawie Obcy w domu w Muzeum Polin? Właśnie jeden z uczestników protestów studenckich, który rok spędził potem w więzieniu powiedział w radiu o słowach premiera: bredzenie, półprawdy, kompleksy. Dziś słyszę, że mówimy, my, którym wstyd, których boli los Polaków żydowskiego pochodzenia z 1968 roku, że wstyd nami za polski antysemityzm, za rok 1968, dodam, że także za rok 2018, bo ożywa i język, i nienawiść, i opór przed nazywaniem draństwa draństwem. I jest przyzwolenie władz, poczucie bezkarności na słowa, czyny, choć nikt już nie mówi o „V kolumnie”.

Jakże to wszystko podobne. 30 lat wcześniej miał miejsce Anschluss Austrii. 11 /12 marca mija 80 lat od włączenia jej do III Rzeszy Adolfa Hitlera. Nie żyją już świadkowie wydarzeń, ale austriacka mediateka, archiwum filmowe, wiedeński ośrodek dokumentacji ruchu oporu (był taki, był; znam syna jednego z najważniejszych antyfaszystów, komunisty i więźnia m.in. KL Auschwitz, syn Kurt, ojciec Hermann Langbein) udostępniają wiele materiałów, dokumentów, relacji z tamtych dni, minuta po minucie. Zdjęcia, filmy pokazują, jak ludzie reagowali, jak frenetycznie krzyczeli, jak witali policję w opaskach w swastykach. I jak traktowali Żydów, swoich sąsiadów, sklepikarzy, znajomych. Można to zobaczyć. Nikt nie prosi o przebaczenie, ale nikt też nie mówi (przynajmniej oficjalnie), że „to nie my”.

Popołudnie piątkowe, 11 marca 1938, życie toczyło się niby normalnie, odbywały się próby w teatrach, operze, lekarze przyjmowali pacjentów, robiono zakupy, także w żydowskich sklepach. Niemieckie centralne biuro podróży w sercu Wiednia naprzeciwko opery było ulubionym miejscem gromadzenia się sympatyków Rzeszy, wisiały już flagi ze swastykami, w witrynie wielki portret Fuehrera. Kawiarnie pełne niespokojnych gości, w domach włączone radioodbiorniki. Ludzie po pracy zostawali na ulicach, przy publicznych głośnikach, wyczekiwali reakcji kanclerza na zapowiedź Fuehrera, że wszelkimi sposobami zapobiegnie powszechnemu głosowaniu nad niezawisłością Austrii. Austriackie radio, RAVAG przerywa audycję o 18.14, by nadać komunikat, że plebiscyt 13 marca się nie odbędzie. Długi, bardzo długi piątek, 11 marca trwał. 19.47, przemówienie kanclerza Schuschnigga w radiu słuchane było w całej Austrii w napięciu, ze łzami, w rozpaczy, przez niektórych w euforii. Trwało 2 minuty 51 sekund. Bezbarwnym głosem informował, że wobec ultimatum, w którym III Rzesza żąda kanclerza i gabinetu wg życzeń Berlina, dla uniknięcia rozlewu krwi wstrzymuje rozkazy obrony granic przez austriackie wojska i w porozumieniu z prezydentem „ustępujemy przed siłą”. Naród austriacki pożegnał „nie­mieckim pozdrowieniem i życzeniem z serca: Boże strzeż Austrię.” Jeszcze wybrzmiał austriacki hymn I Republiki, stara pieśń ku czci cesarza do muzyki Haydna, bo później. Drzwi Austrii zostały już wcześniej pouchylane przez nielegalnych nazistów, członków nielegalnej NSDAP, HJ; Wehrmacht z przysłowiowymi okularami, by nie dostać w oczy kwiatami od wiwatujących Austriaków po drodze, wmaszerował, o 5.30. już 12.03. przekroczył granice w Tyrolu, Luftwaffe już leciało nad Wiedeń. Wcześniej rozdano 20 tys. odbiorników radiowych, były flagi, chorągiewki, przemówienia, pieśni Horsta Wessely, tak właśnie budowało się histeryczną euforię, atmosferę frenetycznych reakcji. Siła tysięcy gardeł wrzeszczących „Heil Hitler” zamiast „Gruess Gott” i las prawych rąk w górze dawały moc.

Wrzeszczano, śpiewano, palono pochodnie, całe tłumy przechodziły w Wiedniu, w czarnych mundurach, HJ w białych koszulach z krawatami; ryk „Heil Hitler” wisiał nad Wiedniem i innymi miastami, jakby ćwiczono jego moc. Wódz też mknął do ojczyzny, nagle większość wyciągała z kieszeni, torebek opaski ze swastykami, chorągiewki, znaczki metalowe, na których musiał zrobić wielki interes pewien kupiec z 6. Dzielnicy. Nagle wszyscy zamienili „szczęść boże” na nazistowskie, eksytujące pozdrowienie. Tej nocy rząd austriacki stał się rządem nazistowskim i to co było nielegalne, jak NSDAP i HJ stało się legalne, Himmler i jego SS już nad ranem było gotowe do roboty w Wiedniu, a ten z Żydów, kto mógł próbował uciec za granicę.

Już w nocy wyjące i hajlujące tłumy z pochodniami zatrzymywały taksówki z semicko wyglądającymi pasażerami. Nowa władza ze swastyką w klapie czy w opasce na ręce już w dzień Anschlussu wyciąga z domów, zgarnia wprost z ulic Żydów, bez względu na wiek, bez litości nawet nad tymi starymi. Zagania ich w grupy, każe klękać, wręcza szczotki, ostry żrący ług i każe czyścić ślady po kanclerzu Schuschniggu, po politycznych poprzednikach. Zdrapywać slogany z chodników, ścian, czyścić, szorować. Zwykle uprzejmi wiedeńczycy o słynnych „złotych sercach” okrążają klęczących bezbronnych nieszczęśników, kobiety kucające w sukienkach, spódnicach; popychanych, obśmiewanych, lżonych, oblewają pomyjami bo „potrzebują czystej wody”. Ku uciesze sąsiadów, smarkaczy, szanowanych wytwornie ubranych ludzi, którzy jeszcze wczoraj się kłaniali: „Gruess Gott”.

Korespondent Daily Telegraph G.E.R. Gedye opisuje starsze żydowskie małżeństwo wrzucone przez SA w zdziczały tłum, jej ściekają łzy po policzkach, mąż ją uspokaja, głaszcze po ręce, sam drżąc. „Praca dla Żydów, wreszcie praca dla Żydów!” wrzeszczy tłum. „Dzięki naszemu Führerowi, zorganizował Żydom zajęcie!” Obok dworca Pratestern w 2 Dzielnicy, Leopoldstadt, gdzie mieszkałam, żydowskiej dawniej, jest placyk pod pomnikiem, być może pierwsze z wielu miejsc, gdzie te wiedeńskie bezwzględne igry z ludźmi na kolanach, ze szczotkami uskuteczniano. Zawsze ta scena pojawia mi się przed oczami, kiedy tam przechodzę. Ludzie z SA wyciągali Żydów z domów o 1, 2 w nocy by czyścili szkoły, biura, schroniska młodzieżowe; w porach, kiedy jest najwięcej ludzi w mieście, zmuszano ich do szorowania   chodników, skwerów pod nogami rechoczących przechodniów, przypalano ich papierosami, straszono bronią, zamykano w piwnicy, bito do krwi. Kazano śpiewać piosenki ku czci SA, że dzięki nim żyją. Każda niemal uliczka w Leopoldstadt ma przed kamienicami jedną, dwie, kilka metalowych tabliczek w chodniku z nazwiskami Żydów i dat wywózek do obozów śmierci. Tyle po nich zostało.

Tak było 30 lat przed ’68, potem było tylko gorzej do ’45. Potem – różnie.

Marzec wiosenny, wiośniany, a tyle mroku w sobie niósł w Austrii, w Polsce. Dobrze, że pamiętamy, że mówimy. Dobrze, żeby się nic takiego nie powtórzyło. Panie premierze, wcale nie jestem dumna z marca ’68, choć z poszczególnych ludzi tak. To pana rocznik urodzenia. Z pana też nie jestem dumna.

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

4 Comments

  1. Myśmy zmusili ?. To była decyzja Biura Politycznego przy K.C. reprezentującego 2 miliony członków PZPR.
    Pozostałe 28 milionów Polaków nie miało nic do powiedzenia. To PZPR niech przeprasza za decyzje swoich władz.

  2. Anka Nowacka on

    Czytałam kiedyś o tym co tam się wtedy wyprawiało i jak zachowywali się ludzie wobec Żydow w Wiedniu. Dosokonały Pani tekst, pokazuje horror tamtych czasów. Czy my Polacy kiedyś zrozumiemy, że nie da sie w żaden sposób zrównać pozycji i sytuacji Polaków w czasie II wojny z sytuacją Żydów! Czy to brak wiedzy czy zaślepienie podszyte zwykłą niechęcią. Zauważyłam, że jeśli ktoś mówi: “Ja nie jestem antysemitą…” to bardzo często znaczy, że jest. Mam takich znajomych.

  3. Janina Kowalczyk on

    Świetny tekst, wstrząsający. Nie wiem, nie chcę uogólniać, ale coś jest w tych ludziach – Niemcach, Austriakach, jakaś inna mentalność. To kwestia historii, tego “ordnung”… Nie wiem, czy mam rację. Pani Redaktor, czy tak Pani uważa też mieszkając tam w Austrii?

  4. mysmy zmusili Zydow do emigracji? Pani artykul szeroko rozmija sie z faktami historycznymi, niestety.
    Co niby mialoby oznaczac..”mysmy zmusili” Chyba ze pani lub ktos z pani rodziny uczestniczyl w hucpie natolinsko-pulaskiej pod sowieckim protektoratem. Trocze szacunku dla naszej inteligencji droga pani.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.