Polska w ruinie

18

Z  cyklu: Zapiski na gorąco

Jak wiele można napsuć i zmarnować w zaledwie parę tygodni? Jak się okazuje – bardzo wiele. Patrzymy i oczy się szeroko otwierają. I znowu zadajemy sobie pytanie: co jeszcze zostanie zniszczone?

Polska w ruinie, jak wiemy, została odbudowana w ciągu zaledwie kilku miesięcy, tuż po zmianie ekipy rządzącej. Teraz jest świetnie, doskonale – jeśli mamy jakieś wątpliwości to polecam obejrzenie polskiej telewizji – jak to się dzisiaj nazywa – “narodowej”. Każdy dziennik telewizyjny obwieszcza kolejne sukcesy władzy.

Mamy już za sobą wychwalanie polityki ówczesnych (teraz odstawionych na boczne tory) ministrów – bo przecież ileż to się nasłuchaliśmy o zaletach wycinki puszczy zachwalanej przez ministra Szyszko przy pełnym błogosławieństwie jego bossów, a ileż o odbudowie zniszczonej polskiej armii, z której wystarczyło się pozbyć większości generałów i wyższych oficerów, i już jej kondycja uległa zasadniczej poprawie.

Ostatnie dokonania zarządzających naszą Polską to prawdziwe arcydzieła sztuki dyplomacji i wiedzy jak dbać o wizerunek własnego kraju. No dobra, wszyscy się uwzięli na tę naszą Polskę, jak zwykle. I to jest prawdziwą przyczyną kryzysu.

“Polskie obozy koncentracyjne” już tak strasznie zmęczyły nasz kraj, że postanowił on wsadzać do więzienia wszystkich, którzy… no właśnie nie tych, którzy użyją tego wyrażenia, bo o nim nawet nie wspomina się w tej ustawie-nowelizacji, ale tych, którzy oskarżą “naród” o kłamstwa na temat udziału w Holocauście.

Zacznijmy od tego pierwszego punktu. Kiedy słyszę, że sprawa “polskich obozów” była zaniedbana przez poprzednią ekipę, aż mnie kusi, aby wydobyć maile, wysyłane w KAŻDYM przypadku użycia tego niestosownego wyrażenia przez naszych dyplomatów – konsuli i ambasadorów, wspierane przez Polish-Jewish Heritage Foundation, przez środowiska żydowskie w Kanadzie, wreszcie przez nas samych, czyli “Gazetę”. Odpowiednio sformułowane, nieagresywne, ukazujące źródło błędu, a nie skupiające się na atakowaniu i obrażaniu adresatów, odnosiły skutek. To jeśli chodzi o takie przypadki w Kanadzie. W USA, jak wyraźnie powiedział ambasador RP w Waszyngtonie (2013-2016) Ryszard Schnepf, takich przypadków było średnio… 10 rocznie i oczywiście interwencje były natychmiastowe. A zatem znakomicie radzono sobie w tymi “polskimi obozami” i, aczkolwiek irytujące, nie stanowiły żadnej plagi. 

A zatem, jeśli polskie władze doszły do wniosku, że coś trzeba zrobić, trzeba było albo przyjąć ustawę jasno precyzującą, że walczy się z “Polish camps”, co nie wywołałoby takiego rwetesu na świecie, albo, co byłoby dużo mądrzejsze, opracować długofalową strategię pokazywania światu polskich losów wojennych, z całą ich złożonością, bez wybielania, ale tak, aby świat poznał i pochylił się nad Karskim, Pileckim, Żegotą, państwem podziemnym, Sprawiedliwymi. Dzisiaj, kiedy w świecie polską narrację wojenną zdominowali szmalcownicy, pogromy, antysemityzm i granatowa policja, a także antysemickie pomyje, które wylały się od współczesnych Polaków – dotarcie z czymkolwiek innym jest prawie niemożliwe.

I drugie – co to jest “naród”? Wszystkie takie kategorie są tak bardzo płynne i definiowane tak jak jest wygodnie w zależności od okoliczności. Zawsze przychodzą mi do głowy czasy dyskryminacji rasowej w USA, kiedy czarnoskóry mieszkaniec tego kraju był poza spolecznym nawiasem, miał korzystać z osobnych toalet i szkół, ale stawał się pełnoprawnym Amerykaninem kiedy trzeba było walczyć o sportowe medale czy umierać w wojennych okopach.

Popatrzmy – Żydzi to nie Polacy kiedy mowa jest o ubecji (chociaż paznokcie w ubeckich kazamatach wyrywali Polakom przede wszystkim rodacy, Polacy), ale stają się Polakami, kiedy mowa o wielkich poetach, kompozytorach, naukowcach.

A jak jest z Polakami? Otóż gdy mowa o pomaganiu Żydom w czasie wojny, czynił to polski naród, ale gdy mowa o sprzedawaniu Żydów, wydawaniu ich na gestapo czy podpalaniu w stodole, to mamy już tylko jednostki.

Albo tak, albo tak. Nie da się mieć ciastka i go zjeść.

Nikt nie każe wyrzekać się naszej własnej historii, ale historia ma wiele odcieni. Z jej jasnych stron powinniśmy być dumni, ale także powinniśmy potrafić przyznać jej ciemne strony. Bo i bohaterscy Polacy to Polacy i kanalie także.

W ostatnich dniach polscy antysemici zakrzyknęli, że “Żydzi” zrobili ohydny filmik o “Polish Holocaust”, nawołujący rząd USA do zawieszenia wszelkich stosunków z Polską. Jak się okazało, za filmem stała mało znacząca i prawie nieznana grupka o nazwie Fundacja Rodziny Rudermanów. Żydzi? Tak, ale marginalna ich grupka. Najważniejsze, że wywołało to zdecydowaną krytykę Yad Vashem i wielu organizacji żydowskich, w tym polskich Żydów. Też Żydów. A zatem warto być ostrożniejszym w wydawaniu ocen.

Po co więc to całe globalne zamieszanie? Na to pytanie niech odpowiedzą ci, którzy je wywołali. Jeżeli chcieli osiągnąć wynik przeciwny do zamierzonego, odnieśli pełny sukces. I tylko szkoda wysiłków i pracy tylu ludzi przyjaznych Polsce na całym świecie, którym dzisiaj opadły ręce.

Czy da się to odrobić? Nie wiem. Psuje się szybko, a buduje bardzo powoli. Dzisiaj świat, który do niedawna może nie był do przesady zainteresowany Polską, poznał tak mroczne zakamarki polskich dziejów i współczesnych uprzedzeń, że na brak zainteresowania na pewno nie możemy narzekać. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach i że taka jest ta nowa wiedza o Polsce, która trafiła do ludzi na całym świecie.

•••

Polecamy:

Dobre imię – walcem czy dialogiem?

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

18 Comments

  1. Włodek Jedrzejczyk on

    :):):)
    Pierwsza kwestia to ….. “wykształciuchy” autorem terminu za pierwszego PiSu był Ludwik Dorn – wtedy – chyba szef MSW, a dotyczył on stada tych co ‘nabyli” dyplomy na “uczelniach” od kształcenia “Wszystkiego Dobrego” prywatnie i nie za darmo. Kiedyś dawno, dawno mówiło się o maślanych magistrach, albo jeszcze wcześniej marcowych docentach. Czyli dyplom jest, a wiedzy jakby nie było:)

    Kwestia druga to ogląd aktualnej sytuacji Polski na politycznych arenach świata. Pyta Pani czy da się coś jeszcze bardziej spieprzyć [za Młynarskim]?
    Będę -niestety – optymistą i powiem, że przy tej ekipie ….. MOŻNA.
    Dziś Polska PiS jest już sławna od Ziemi Ognistej po Alaskę i właściwie każdy kto chce wie czym było Jedwabne, czy pogrom kielecki. Podobnie jak za sprawą europosła z PiS Czarneckiego każdy Europejczyk wie kto to szmalcownik i dlaczego to Polak sprzedający Żyda Niemcom podczas okupacji.

    Dziś 5-6 03 wypłynęła nota polskiej ambasady z Waszyngtonu o tym, że prezydent Polski i premier nie mają co szukać w kontaktach z najwyższymi władzami USA. I taka informacja, że Duda nie raczył odebrać telefonu od Tillersona ostrzegającego przed konsekwencjami idiotycznej ustawy o IPN-ie.
    Dyplomaci USA ostrzegają też że jakikolwiek prokuratorski atak na obywatela USA z powodu tej ustawy skończy się konsekwencjami z obniżeniem statusu polskiego bezpieczeństwa włącznie.
    A to wszystko -jeśli weźmie się pod uwagę stan psyche Trumpa – brzmi groźnie dla Polski bez sojuszników.
    I wreszcie kwestia tzw dobrego imienia RP… Na łamach Gazety od trzech dekad i od Vancouveru po Montreal [kol. B. Szara] walczyliśmy z lokalnymi – the Province w BC – z terminami “polish death camps” serwowanymi przez nieuków i wspomagaliśmy w tym polskich konsulów.
    Braliśmy też udział w organizowanych przez konsulów RP naradach poświęconych tym problemom.
    Sam wnosiłem o to, żeby w oficjalnym języku nie używać nazwy Oświęcim w odniesieniu do Auschwitz i Birkenau. Podobnie jak w miejsce Niemców, czy hitlerowców nie używać określenia NAZIŚCI.

    I jeszcze coś o polskim antysemityzmie. Obrazek z historii z czasów kiedy prof. Geremek był szefem MSZ -u. W czasie wywiadu elegancką angielszczyzną w kanadyjskiej tv gdy padło pytanie o to czy w Polsce szerzy się antysemityzm?
    Odpowiedź ministra była tyleż krótka co treściwa:

    – Antysemityzm w Polsce? Kiedy ja jestem ministrem w polskim rządzie?:)

    Jakże dziś brakuje w rządzie ministrów i premiera na takim poziomie intelektualnym i z takim obyciem na salonach Europy i świata.
    Dziś urzędują osobnicy o których były PiSman Dorn twierdzi, że to “chodzące deficyty umysłowe”.

    Pozdrawiam
    WJ.

  2. Panie Szkopowski, krytykuje Pan czyjeś błędy ortograficzne, a sam je Pan popełnia. Od kiedy “cudze” pisze się przez “ó”? “…aktem uznania códzych argumentów”.

  3. Jerzy Harczuk on

    Dawno nie widziałem takich bzdur – o co chodzi panu Ryszardowi Szkopowskiemu? Nie mam pojecia. Chaos i gonitwa myśli. Ale taka mała uwaga – kto Was ludzie uczył ortografii??? Za kilka błę∂ów ortograficznych oblewało sie za moich czasów maturę. Czy Wy nie skończyliście nawet szkoły średniej, choćby technikum? To nie do uwierzenia… I takie osoby krytukują red. Bonikowską, której polszczyzna jest piękan i bezbłędna i która w dodatku od lat walczy z anglicyzmami, pokazuje jak poprawić swój angielski ale i polski. @Rentom “Nie wiem czy nie mam racji. Mam po prostu inne zdanie.” To nie spawa zdania tylko faktów z dziedziny, w której red. B. jest specjalistą. Pani red. pokazała Panu błędy w krytyce i pojęciach których Pan używa. To nie “inne zdanie” tyko wykład eksperta i koniec. Co do Pana przykładów, o tym red. Bonikowska nie raz pisala, więc niech Pan lepiej poczyta. Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem!

    • Marek Maciolowski on

      @J Harczuk
      Te panskie ” per Wy ” to ruski styl przez Polakow omijany.
      Zbyt duzo w panskim liscie literowek.
      Lipa !

  4. Szanowna Pani! Czy widziała PAni kiedykolwiek grupę młodzieży izrealeskiej w Auschwitz? Czy widziałą Pani, jak się zachowują? Czy wie Pani, że przyjeżdżają do Polski jako do kraju, który jest tylko wielkim cmentarzem, do tego my jesteśmy współwinni, ba, już coraz bardziej wysuwamy się na miejsce pierwsze. Potem ta młodzież, pod ochroną rosłych ochroniarzy, patrząc wrogo na potomków zbrodniarzy i nazistów, za jakich nas mają, wsiada do autokaru z zaciemnionymi szybami. I wysiada dopiero w pięknym, kolorowym tolerancyjnym Berlinie. TAm dopiero można odetchnąc, tam dopiero można się zabawić. To nic, że na ulicy czy w kawiarni spotyka się prawdziwycm potomków prawdziwych zbrodniarzy, autorów “ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. To niv, że w 2017 roku miały w Niemczech cztery wystąpienia antysemickie – dziennie! – ( a to tylko te zgłoszenone ofivcalnie) – to my jesteśmy winni.
    I sądzi Pani, że to się stało z dnia na dzień? Pisze Pani o wystąpieniu małej fundacji…A jak myśli większość młodzieży, tak właśnie uczonej?
    Proszę sięgnąc po oryginalne, żydowskie materiały z tamtych czasów, kronikę Emanuela Ringelbluma, wsponienia Czerniakowa – świat nie jest biało-czrany, jak się Pani naiwnie wydaje,

  5. Marek Maciolowski on

    Ten propagandowy felieton jest tyle warty co
    warty jest cytowany przez Pania Ryszard Schnepf – najbardziej nieszczesny i szkodliwy ambasador Polski w Waszyngtonie.
    Tatus Schnepf senior przybyl do Polski wraz z Armia Czerwona – w szeregach NKVD . Popelnil masowe ludobojstwo na Polakach w tz. Oblawie Augustowskiej.
    Pozniej byl wysokim oficerem w Informacji – najbardziej zbrodniczej organizacji komunistow po 1945.
    A ta gross stodole szanowna Pani podpalili Niemcy. Sugerujac inaczej jest klamstwem.

  6. Aleksander on

    Panie Michale, żeby tak jeszcze w zgodzie z ortografią…
    A dla Pani, Pani Małgorzato, najwyższe uznanie. Nie przekona Pani jednak RENTOMA i STANA. Żeby to zrobić, musiałaby się Pani zniżyć do ich poziomu. A to jest po prostu niemożliwe.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Leszek

  7. Po polsku sie mowi : I Wilk syty i owca cala”. ( a nie zadne ciasteczka)
    Moze jednak zaczniemy pisac po polsku a nie belkotac makaronizmami bardzo niezrecznie zapozyczonmi .
    Mamy wlasny jezyk.

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Otóż nie ma Pan racji. Owszem, jest takie wyrażenie używane w języku polskim: https://dobryslownik.pl/slowo/ciastko/6546/ albo https://zapytaj.onet.pl/Category/008,001/2,29440264,Co_to_znczy_ze_nie_mozna_miec_ciastka_i_zjesc_ciastka.html i ma ono zupełnie inne znaczenie niż “wilk syty i owca cała”. Proszę poczytać zanim Pan skrytykuje za “bełkotanie”. “Makaronizmów” z zasady nie stosuję ani ja ani inni w naszej “Gazecie”, bo to zupełnie inne zjawisko językowe. Makaronizmy są łączeniem dwóch językowych systemów w obrębie jednego zdania, frazy czy wyrazu: Luknij tam; Ajlawiu; Szrajbnij do mnie; Co tak parlasz? W makaronizmie słowa polskie odmieniane są według norm gramatycznych języka obcego lub odwrotnie – słowa z języka obcego poddawane są polskiej fleksji czy zdrobnieniu (sorka; sorki). Pan daje przykład (tak się Panu wydaje) dosłownego tłumaczenia angielskiego idiomu na polski. Kłopot w tym, że jest on akceptowalny.
      A tak na koniec – dziękuję za połajania. Bardzo dbamy o czystość polszczyzny w naszej gazecie. I sporo też o tym piszemy, polecam: http://www.gazetagazeta.com/category/dobre-rady/o-jezyku/odczarowac-angielski-i-polski/ – tam sporo także o kalkach językowych i innych podobnych zjawiskach, częstych także niestety w Polsce.

    • A jednak.
      Nie wiem czy nie mam racji. Mam po prostu inne zdanie.
      Bede sie upierac, ze w ostatnich latach mamy zbyt wiele angielskich zwrotow idiomatycznych tlumaczonych doslownie w polskiej mowie potocznej.

      Zdaje sobie sprawe, ze nikt nie jest w stanie zatrzymac zmian w jezyku, poniewaz jezyk sie rozwija czesto bez naszej zgody.
      Mnie jednak boli, ze wiele zwrotow polskiego jezyka, bardzo obrazowego i kolorowego, zastepuje sie nadmiernymi zapozyczeniami, ktore kulturowo sa nam obce..

      To takich moich “pet-hates” -tez ladne zapozyczenie, nieprawdaz?- naleza:
      To have a cake and eat it – zupelnie inaczej brzmi po angielsku – a po polsku nie ma sensu.

      Zamiatanie pod dywan- Polacy na ogol tego nie robia; za to strusie chowaja glowe w piasek
      wierzcholek gory lodowej- my, jako slabi zeglarze wolimy krople w morzu
      Falszywa flaga – tez nie bardzo kulturowo polski zwrot jako, ze nie mielismy wielu piratow, ktorzy podszywali sie pod cudza bandere- mamy zapozyczona z laciny i dawno przyswojona prowokacje.
      Wisienka na torcie – to troche taka “wisienka” z czasow Krolowej Wiktorii – u nas zawsze byl “prawdziwy rodzynek’

      Ja nie jestem purysta jezykowym i nie tyle mnie martwi przyswajanie obcych kulturowo zwrotow – co zanik polskich wyrazen.

      I nie lubie byc na topie, ani byc liderem; nie lubie ratingow, celebrytow, hitow, szolow, itp.
      I nic na to nie poradze, ze moje wnuki juz ne rozumieja ksiazek Kraszewskiego.
      Sienkiewicza nawet nie probuja.
      Bo nasi nauczyciele tez juz nie mowia po polsku.
      Szkoda.
      I zastanawiam sie jakby tez teraz mlody anglista przetlumaczyl nie tylko Szekspira ale i Chaucera czy chocby nawet T.S. Eliota na jezyk polski?.

    • Piotr Kuhiwczak on

      Wilk syty i owca cała znaczy, że udało się dojść do porozumienia mimo różnic. To have a cake and eat it znaczy, brak kompromisu i wygórowane oczekiwania. Sa to więc zupełnie odmienne sytuacje pojęciowe.

  8. Większkość Polaków przejrzała na oczy mimo wszystko i nawet gdyby wykrztałciuchy jak wyżej podpisana Szanowna Pani B. próbowały zmienić ten fakt takimi artykułami jak w Pani gazecie to się nie uda.
    Trzeba mieć amnezję żeby popierać sprzedawczyków, aferzystów i starać się bronić poprzednie “elity” dla których interes własny i kolesiów był nadrzędny.

    • Malgorzata P. Bonikowska

      “Wykształciuchy”? To źle się uczyć? (tak przy okazji ten wyraz piszemy piszemy przez “sz”) Nie bardzo wiem co złego jest w tym, że mam dosyć wysokie wykształcenie. Nie popieram sprzedaczyków ani aferzystów, prosze pana, a tacy są w każdej ekipie. Proszę przeczytać z większym zrozumieniem. Pozdrawiam i zawsze mile widziane sa MERYTORYCZNE argumenty, a nie ataki personalne.

  9. Ma Pani świętą rację, w pełni podzielam Pani zdanie. Mam tylko lekkie zastrzeżenia do tytułu (mój optymizm?), może nie jest aż tak źle z tą ruiną.

  10. Kanada to jednak kulturalny kraj.
    Proszę jednak poczytać forum np. takiej gazety “Do Rzeczy” w Polsce.
    To jest jakiś koszmar. I po prostu strach, i obrzydzenie.

  11. Piotr Kuhiwczak on

    Doskonały tekst, ale już widzę nazwisko Bonikowskiej na czarnej liście obrońców narodowych wartości. Obym się mylił.

  12. Doskonały tekst Pani Małgorzato, gratuluję , muwi mi Pani z duszy , podpisuję się pod tym wielkimi literami
    MICHAŁ CHRZĄSTOWSKI
    Praga Czechy

    • Ryszard Szkopowski on

      Bardzo dbamy o czystość polszczyzny w naszej gazecie. Co znaczy “Polszczyzna Gazety”? Powyższy artykół od polszcyzny znajduje się daleko, przykładem powyższa notatka Pani MB..
      Jeśli chodzi o język to:
      Apologeta z Pragi napisał “gratuluję , muwi mi Pani z duszy ” a ja dodam z “bulem”,
      że w takim “propolskim piśmie” wypada udzielić reprymendy nawet bratu.
      Jeżeli ktoś napisał “Szanowna Pani B”, to nie odpowiada się jak przypuszczam “prosze pana, Nie popieram sprzedaczyków”. Tyle na temat pisania.
      A teraz merytorycznie. Jeżeli artykuł jest Pani autorstwa to wszelka krytyka dotyczy właśnie autora i jego mniej lub bardziej mądrych przemyśleń, ujawnionych w danym artykule. Jeżeli ktoś po przeczytaniu uzna że artykuł jest antypolski i poda argumenty to jest to jego ocena i jego argumenty, na które wypada odpowiedzieć argumentami albo milczeniem jako aktem uznania códzych argumentów. Decyzję kto ma rację należy pozostawić czytelnikowi. Nie wolno zamykać gęby ludziom o innych poglądach stosując wykluczenie lub tzw. akt moderacji (czyli do kosza) bo to jest naruszenie wolności słowa.
      Jeżeli się pretenduje do bycia “Tygodnikiem Polonii Kanadyjskiej” to nie wolno stawiać barier dla wypowiedzi ludzi o innych zapatrywaniach.
      Pani MB przy cięciu stosuje pojęcie chamstwa – zatem gdy ktoś powie “ta brzydota MB kocha Izrael bardziej niż Polskę” to takie stwierdzenie pozwala Jej na wycięcie komentarza. Oczywiście ten płynny termin chamstwo, można do brzydoty dołączyć, ale nie wiadomo czy o brzydotę czy o siłę argumentu czy wreszcie o obiekt miłości chodziło przy wycięciu. W skrócie powiem : nawyk z ulicy Mysiej w Warszawie.
      Rzucają się w oczy hasła “Nasza Gazeta” i “nasza Polska”. Zatem należy w ramach tej dyskusji zapytać czyja jest ta “Nasza Gazeta” oraz czyja zdaniem PaniMB jest “nasza Polska”. Gazeta może być własnością Pani MB i ska., ale z tą Polską to jeszcze za wcześnie. Piszę to bo Pani MB dała wyraz, że nie wie co to naród.

      Merytoryczne argumenty do innego artykułu “podobnie propolskiego” były zamieszczone w materiale ostatnio wyciętym – rozkazy trzeba wykonywać .

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.