Pokłosie czasu pogardy

3

W krzywym zwierciadle

Balansując na fali gorących dyskusji w sprawie nieszczęsnej nowelizacji ustawy o IPN, dałam się zmanewrować na tyle, że w kurorcie Brisas Cavarrubias rozglądałam się bacznie dookoła. I wiecie Państwo co? Nie zauważyłam ani jednego Żyda!

Faktem jest, że nie wszyscy wczasowicze reprezentowali czysty aryjski typ nordycki ale też nie widziałam smagłych osobników, odzianych w chałat i shtreimel, czających się za palmą w celu zrobienia krzywdy prawdziwym, prawym Polakom-katolikom, zgodnie z obowiazujacą obecnie teorią “jednego wielkiego spisku przeciwko Polsce”. Zaniepokoił mnie dodatkowo premier Mateusz Morawiecki, ostrzegający poblicznie, że sprytni Żydzi mogą być również blondynami! Więc przyglądałam się podejrzliwie również jasnowłosym cherubinom o prosiaczkowatej karnacji ale nie udało mi się zdemaskować żadnego wroga Polski, a tym samym mojego jako Polki. Nie odważyłam się bowiem użyć jedynego skutecznego sposobu czyli przetestowania organoleptycznie potencjalnych nieprzyjaciół i krzywdzicieli pod kątem circumcisio, służącego, jak wiemy, określaniu przynależności plemiennej i rasowej.

Sprawę dodatkowo skomplikowała konkluzja, że nie mogę koncentrować się na jednym tylko wrogu, bo przecież licznie otaczają nas i inni. Wkurzyliśmy przecież Francuzów, Litwinów, Ukraińców, Amerykanów, no i Żydów też, wiadomo. Wygląda na to, że naszym najlepszym przyjacielem jest teraz Putin do spółki z Orbanem!

A zmiany w ustawie o IPN są takie, jakich się spodziewaliśmy: penalizacja “pomówienia” państwa polskiego o jakikolwiek współudział w zbrodniach nazistowskich lub w inny sposób “pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców”. Ustawodawca zapewnia, że celem ustawy jest ochrona dobrego imienia Polski i jej wizerunku przed defamacją i niesłusznymi zarzutami, a Izrael odebrał tę ustawę jako zastraszanie badaczy Holokaustu oraz grożenie świadkom tych przerażających wydarzeń.

Machina propagandowa obu stron spektakularnie ruszyła, para buch, koła w ruch. Rząd polski krzyczy “Giewałt, Żydzi i cały rządzony przez nich świat nas atakuje, szkaluje i obraża, czepiają się, jak zwykle zresztą”, a środowiska żydowskie pohukują: “Nie kombinujcie, nie wykręcicie się, bo nie macie czystych rąk, my swoje wiemy”.

Przeprowadzona nowelizacja ustawy o IPN to oczywiście strzelanie z armaty do wróbla bo wystarczyłoby zdelegalizowanie zwrotu “polskie obozy śmierci”, który zresztą już jest zabroniony. Ale Jarosławowi Kaczyńskiemu potrzebny jest wróg bo najlepiej czuje się w oblężonej twierdzy. Może pokazać Polakom, że ich broni, walczy o ich godność i wielkość, no i że to nasza potęga i sukcesy budzą wściekłość nieprzyjaciół Polski – a tym razem wrogiem mają być Zydzi. Och, jak się cieszy wcale znaczna część społeczeństwa, że nareszcie prezes Żydów pod ścianą postawił! Tych Żydów, którzy zawładnęli całym światem, tarzają się w bogactwach, które innym odebrali, knują i intrygują przeciw nam, bo pragną naszej ziemi i naszych domów. Przez internet przeszła fala hejtu, potwornej, upiornej, bezrozumnej nienawiści o natężeniu trudnym do wyobrażenia i uwierzenia.

Prezes i jego poplecznicy myślą, że nasze narodowe kompleksy wyleczą z pomocą prawa karnego, a przecie ta ustawa nie obroni dobrego imienia Polski, wręcz przeciwnie, ona pogłębia wizerunkowe straty, bo ponownie odkrywa lekko już przykurzone ciemne strony naszej historii, plamy na naszej reputacji oraz przypomina światu, że Polska nie do końca rozliczyła się z tematem Zagłady.

Kpiarze sugerują, że ustawa powinna przede wszystkim ustrzelić europosła Ryszarda Czarneckiego, który publicznie porównał Różę Thun do funkcjonujacych podczas wojny szmalcowników. Tym samym wyciągnął na światło dzienne wstydliwy temat denuncjowania Żydów za pieniądze, za kilo cukru, za buty. Chcąc się przypodobać prezesowi, swoją nieprzemyślaną wypowiedzią potwierdził przed Parlamentem Europejskim i opinią publiczną fakt istnienia grupy szmalcowników, na tyle dużej, że odcisnęła piętno na życiu okupowanej Polski. Toż to typowy przykład defamacji i oskarżania narodu polskiego o udział w Holokauście!

Parlament Europejski, którego jednym z czternastu wiceprzewodniczących był Ryszard Czarnecki, uznał jego wypowiedź za nieetyczną, przeprowdzono głosowanie i Czopek stracił stanowisko. Wśród licznych przydomków, którymi określany był Ryszard Czarnecki, ostatnio najpopularniejsze był właśnie Czopek lub Owsik – ich twórcom chodziło o precyzyjne wskazanie miejsca, w które włazi prezesowi europoseł. Tym razem nie trafił, prezes zgrzytnął zepsutymi ząbkami i czas ochronny na Rysie się skończył.

No i kaska w wysokości 100 tys. euro rocznie się skurczy. A tu pięć mieszkań, w tym jedno w Brukseli, trzeba utrzymać! Tyle, że europoseł może zaoszczędzi na podróżach do Polski, bo nie wiem czy prezes pozwoli mu nadal brylować w mediach.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

3 Comments

  1. Marek Maciolowski on

    Tekst ten zlowrogo przypomina podobne ( w stylu i politycznym celu ) popularyzowane w Trybunie Ludu lat 50 tych.
    Czasy sie na szczescie zmienily i ta zlowroga
    elokwencja jest tylko groteska tamtej.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.