Odpowiedź gotowa w okamgnieniu

0

Komunikowanie się polegające na naprzemiennym “zabieraniu głosu” może być starsze niż sam język – wynika z badań naukowców z Instytutu Maksa Plancka w Nijmegen z Holandii.

Rozmowa to mówienie na zmianę. Najpierw mówię ja, potem ty odpowiadasz, następnie znów przychodzi kolej na mnie itd. Kolejne wypowiedzi mogą następować niemal natychmiastowo. Jak wynika z badań, jesteśmy w stanie zareagować na to, co powiedział nasz partner i rozpocząć naszą wypowiedź w ciągu 200 milisekund (czyli – dosłownie – w okamgnieniu – tyle samo bowiem trwa mrugnięcie okiem), od momentu, kiedy on zakończył swoją. Co ciekawe, samo “kodowanie słowa”, czyli czas, jaki musi upłynąć zanim mózg pomyśli a usta wypowiedzą konkretne słowo, jest trzykrotnie dłuższy. W przypadku prostych zdań czas ten wynosi jeszcze dłużej, czyli około 1,5 sekundy. A to oznacza, że odpowiedź na pytanie naszego partnera mamy już niemalże gotową w czasie, gdy on jeszcze nie skończył jej zadawać. Stephen Levinson z Instytutu Maksa Plancka w Nijmegen postanowił przyjrzeć się temu fenomenowi i zastanowić się, czy nakładanie się procesów rozumienia i produkcji mowy nie ma wpływu na samą strukturę języka – sprzyjając np. używaniu krótkich zdań, a także promując użycie wnioskowania, dzięki któremu można znacznie zredukować długość wypowiedzi. Wnioski z przeglądu najnowszych badań na ten temat, jaki przeprowadził Levinson, zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Trends in Cognitive Sciences.

Interakcje polegające na naprzemiennym zabieraniu głosu można zaobserwować już nawet u półrocznych niemowląt w czasie “rozmów”, jakie prowadzą one ze swoimi opiekunami, czyli na długo zanim będą one w stanie porozumiewać się za pomocą słów. Na początku, reakcje dzieci na słowa opiekunów następują równie szybko, jak padałyby odpowiedzi udzielane przez dorosłych, później jednak, w miarę jak dzieci rozwijają swoją wiedzę o języku, ulegają one spowolnieniu. Spowolnienie to ma prawdopodobnie dwie przyczyny – dzieci stopniowo używają coraz bardziej złożonych struktur językowych, których przyswojenie zabiera im czas, a także muszą nauczyć się, jak “skompresować” treść w ramach coraz krótszych wypowiedzi.

Jednak nie tylko ludzie “rozmawiają” czyli porozumiewają się ze sobą wypowiadając swoje kwestie “na zmianę”. Jest to także udziałem wszystkich głównych odmian naczelnych; po części to umiejętność wrodzona, ale także – w przypadku niektórych małp – wyuczona, zupełnie jak u dzieci. Nawet nasi najbliżsi krewni – człowiekowaci (orangutan, goryl, szympans) – mimo mniej rozwiniętego aparatu mowy – porozumiewają się gestykulując na zmianę.

Wszystko więc wskazuje na to, że sposób rozmowy polegający na wypowiadaniu się na zmianę odziedziczyliśmy po naszych człekokształtnych przodkach. “Rozmowy” te mogły mieć pierwotnie charakter wymiany gestów, jak to obecnie ma miejsce u człowiekowatych, a później (około jednego miliona lat temu) przybrały one formę wypowiedzi głosowych. Jeśli więc język rzeczywiście rozwinął się w ramach “rozmów”, których uczestnicy naprzemiennie wydawali z siebie komunikaty (początkowo w formie gestów, później dopiero dźwięków), to po części może to tłumaczyć, dlaczego potrafimy zawrzeć tak wiele różnych treści w krótkich wypowiedziach oddzielonych bardzo krótkimi pauzami, a także dlaczego dzieci borykają się z formułowaniem wypowiedzi zawierających złożone struktury gramatyczne.

Karol Chlipalski

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.