Kanada na bis (20)

0

Moje Toronto

Trzydzieści lat temu, kiedy przyjechałam do Toronto, podobało mi się przede wszystkim na zasadzie pewnej egzotyki, inności. Było też ładniejsze niż siermiężna Polska tamtych czasów: Zadbane trawniki, nawet przy domkach niespecjalnej urody, małe skwerki, place zabaw, bloki otoczone zadbaną zielenią, okazałe wejścia do apartamentowców, mniejsze i większe centra handlowe, których w ogóle nie znałam. Nie bardzo podobało mi się wzornictwo – wtedy wszystko było takie duże i… obłe… tak, to najlepsze słowo. Kanapy, fotele, stoły, nawet lampy. Najlepiej czułam się w IKEA i w sklepach skandynawskich. Jednak lubiłam chodzić po małych uliczkach Etobicoke, North York i bliskiego Scarborough, dzielnicach, w których mieszkaliśmy; lubiłam zieloną Mississaugę i uwielbiałam wręcz Mineolę, jak nazywaliśmy ostatnią okolicę, w której mieszkałam. Właściwie każdy dom był tam w jakiś sposób ładny. No i ta wszechobecna zieleń. Mieszkałam przed przyjazdem do Kanady na warszawskiej Chomiczówce, gdzie przy budowie bloków powycinano większość drzew, dopiero potem zasadzono nowe malutkie drzewka.

Słyszałam Polaków mówiących, że Toronto to duża wieś, że nie jest ładne. Mnie się podobało i nie bardzo wiedziałam o co chodzi z tą wsią. Pamiętam absolutny zachwyt, kiedy jadąc nocą Gardiner Expressway mijałam oświetlone wieżowce downtown. Pierwszy raz był najsilniejszy, ale zawsze ten widok napawał mnie zachwytem i swoistą dumą, że to przecież moje miasto. Podobne uczucie miałam jadąc jesienią Don Valley.

Wróciłam po 18 latach spędzanych w najładniejszych miastach w Polsce i na świecie. Mieszkałam przez kilkanaście lat na Chomiczówce, gdzie drzewa były już wysokie i silne, a potem na zielonym Żoliborzu. Warszawa jest ładniejsza niż wtedy, kiedy wyjeżdżałam, a wieżowce i centra handlowe nie robią już na mnie wrażenia, czasem są ładniejsze… A jednak moje Toronto jest wciąż ładne. Przez osiemnaście lat mojej nieobecności ono także wypiękniało. Niemal wszędzie widzę troskę o urodę miasta. Wzornictwo także się zmieniło, nabrało – rzekłabym – bardziej europejskich kształtów. Zresztą wiele sklepów to te same sklepy co w Polsce.

Mieszkam w ładnej dzielnicy z pięknymi domami, starymi drzewami… w zasadzie jak w parku. Teraz wszystko pięknie przyprószone śniegiem.

Uwielbiam spacerować po okolicy ale lubię również spacery po downtown. Zachwycają mnie różne elementy architektury bądź rzemiosła artystycznego, czy też rzeźby stawiane tylko po to, aby było ładniej. Właściwie za każdym rogiem czeka jakaś miła niespodzianka, a ja je wyszukuję. Są dzielnice, które nie budzą zachwytu ale za to są takie swojskie, ciepłe. Domy nie takie w nich okazałe, sklepy nie takie eleganckie ale i tam sporo jest zieleni i różnych akcentów podkreślających charakter mieszkańców. Lubię także takie dzielnice.

Lubię Toronto. Warszawa zawsze będzie moim ukochanym miastem, to w końcu tam mieszkałam najdłużej i najwięcej się tam działo w moim życiu. To tam miałam 18 lat. Nie mam szansy tego przebić najwymyślniejszymi działaniami w teraźniejszości. Jednak Toronto to moje miasto. Nigdy nie poznam go tak dobrze, jak znam Warszawę, ale będę się starać. Już przez te kilka miesię- Iwona Majewska-Opiełka cy poznałam Toronto lepiej niż przez kilkanaście lat pobytu poprzednim razem. Może dlatego, że nie jeżdżę samochodem…

Nie słyszę narzekań Rodaków, że Toronto nieładne, że duża wieś… Cieszę się.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.