Ile jeszcze trzeba ofiar?

6

Z cyklu: Zapiski na gorąco

Floryda. I znowu łzy, rozpacz. Ileż jeszcze razy mieszkańcy tego wielkiego, silnego kraju, który mimo tej siły nie potrafi poradzić sobie z paroma podstawowymi sprawami, we łzach powtórzą to, co wydawało- by się oczywiste – to co dzieje się w naszym kraju jest niedopuszczalne, musimy coś z tym zrobić. Ile jeszcze potrzeba ofiar?

This slideshow requires JavaScript.

Tyle że po tej kolejnej masakrze w szkole prezydent tego kraju, gdzie działa sprawie wielka machina mająca interes w tym aby broń była łatwo osiągalna, przemawiając do Amerykanów jako powód tej kolosalnej tragedii uznał… problemy ze zdrowiem psychicznym mordercy, nie wspominając nawet słowem o broni, której morderca nagromadził w swoim domu prawdziwy arsenał.

O czym tu rozmawiać, drodzy Państwo? Nad czym się zastanawiać? Po co komu broń, jeżeli nie jest się myśliwym? No chyba nie po to aby sobie na nią pozerkiwać od czasu do czasu. Nikt mnie nie przekona, że posiadacz broni na pewno nigdy przenigdy jej nie użyje. Po co ją zatem ma? Na wszelki wypadek czego? Ataku przy pomocy broni ze strony innej osoby? Takie myślenie nakręca spiralę przemocy i w efekcie śmierci. Stany to kraj, gdzie broń można kupić praktycznie bez kłopotu wszędzie, gdzie w większości domów jest po kilka karabinów i strzelb.

This slideshow requires JavaScript.

Dane statystyczne są doprawdy szokujące. Żaden kraj rozwinięty na świecie nie ma takiego wskaźnika zabójstw przy pomocy broni palnej jak USA – jest on prawie sześciokrotnie wyższy niż w Kanadzie i 16-krotnie wyższy niż w Niemczech. Żaden kraj nie ma tak ogromnej liczby sztuk broni palnej w posiadaniu prywatnych osób – 88,8 na 100 osób, czyli prawie 1 sztuka broni na 1 mieszkańca (włączając w to noworodki i staruszków!). Pod tym względem USA jest na pierwszym miejscu na świecie. Na drugim miejscu jest… Jemen, z 54,8 sztukami broni na 100 osób. Niezłe towarzystwo…

Mając zaledwie 4,43 proc. światowej populacji, Stany posiadają 42 proc. broni palnej znajdującej się w rękach prywatnych. Jak widać, mamy do czynienia z wyjątkowym rajem jeśli chodzi o dostęp do broni palnej.

Liczba postrzelonych i zastrzelonych jest szokująca. Czy to przypadek? Po prostu mając za pasem nabity rewolwer czy pod łóżkiem spluwę w końcu się ich użyje.

Amerykański reżyser, zbuntowany przeciwko establishmentowi Michael Moore poświęcił temu zagadnieniu swój znakomity film “Bowling for Columbine”, ukazując przerażającą prawdę o amerykańskiej kulturze broni, o wychowaniu w niej młodzieży, kolejnych pokoleń wzorowych obywateli amerykańskich przekonanych, że broń jest konieczna, że trzeba się ciągle przed kimś bronić, włącznie z kimś, kto zabłąkał się na ich “private property” i jako taki jest winny zbrodni “trespassing”. A skoro winny to trzeba mu wymierzyć karę tu i teraz.

Na uniwersytecie w Princeton widziałam wstrząsającą wystawę fotograficzną pokazującą rodziny wychowujące dzieci i żyjące na co dzień z bronią za pan brat. Na tych ludziach widok naładowanej broni nie robił już żadnego wrażenia. Nie szokował, nie przerażał. Była ona jak powietrze, którym oddychało się w tych zacnych domach. Wystawa kończyła się litanią horrendalnych acz chłodno, bez emocji podanych danych statystycznych.

Więcej broni oznacza tylko jedno i to wykazują bezspornie wszelkie badania – więcej śmiertelnych ofiar broni. Dane porównujące poszczególne stany USA pod względem ilości posiadanej przez mieszkańców broni i jednocześnie liczby osób zastrzelonych z takiej właśnie broni nie pozostawiają żadnej wątpliwości. Na jednym biegunie są Hawaje, Massachusetts, New Jersey (mało broni, mało ofiar), a na drugim Montana, Wyoming, Alabama (dużo broni, dużo ofiar).

Nie musimy już polować na dzikiego zwierza żeby napełnić głodne żołądki – wystarczy przejść się lub przejechać do najbliższego sklepu. Nie musimy bronić ojczyzny ani bliskich nam ludzi przed wrogiem, bo na szczęście żyjemy w czasie i miejscu, gdzie panuje pokój. Nie wprowadzajmy więc do naszego życia atrybutów wojny. A zezwalając na to nie liczmy na życie w spokoju. Czas temu szaleństwu powiedzieć: NIE!

Pamiętam jak w programie “Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego z przerażeniem słuchałam znanego z radykalnych poglądów i małego szacunku dla innych ludzi podróżnika Cejrowskiego, który dowodził, że w Arizonie, gdzie przemieszkuje, to dopiero jest super, bo tam każdy ma w domu ileś tam karabinów. W Polsce za to jest źle, bo dostęp do broni jest zerowy, a powinien być… całkowicie wolny. Bo nikt jego, pana Cejrowskiego, nie powinien ograniczać w jego wolności. Boże, zmiłuj się! Wystarczy mieć trochę wiedzy aby rozumieć do czego prowadzą takie poglądy.

To nie front i nie wojna, a miejsce karabinów jest w jednostkach wojskowych i w muzeach!

A Stany powinny raczej skoncentrować się na wydawaniu miliardów na zupełnie inne sfery życia – powszechnie dostępną służbę zdrowia, aby ludzie nie bankrutowali i nie tracili domów i majątku kiedy zachorują, na urlopy macierzyńskie dla matek, aby nie musiały tydzień po urodzeniu dziecka iść do pracy w McDonaldzie, na dostępne finansowo żłobki i przedszkola dla dzieci, na dotowane mieszkania, aby ludzie nie musieli żyć w slumsach i gettach. Zamiast poddawać się tyranii National Rifle Asssociation, za którym stoją miliardy dolarów i wielki bezwzględny biznes, finansujący polityków Partii Republikańskiej takich jak senator Marco Rubio i wspierany przez samego prezydenta Trumpa, ludzie powinni domagać się podstawowych świadczeń, które oferuje swoim obywatelom większość cywilizowanego świata, a ten wielki, wspaniały kraj nadal nie może się na nie zdobyć…

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

6 Comments

  1. To nie sa proby obrazania, tylko stwierdzenie faktu. O czym tak naprawde jest ten wpis? belkot wszystkiego ze wszystkim. Jest pani osoba z jakas tam pozycja, skoro chce sie pani wypowiadac na jakis temat, przygotowanie faktow zalecam raczej niz powtarzanie bzdur za mass mediami. Ta, jak i kazda inna strzelanina ma bardzo malo wspolnego z iloscia posiadanej broni. Problem jest duzo glebszy i nie istnieje tylko w USA, bo 300 milionow obywateli posiada 300 milionow broni palnej w domach. Taka cicha spokojna Canada prosze spojrzec na strzelaniny w Toronto, dla przykladu. Zamiast nurzyc sie w bzdurach wypowiadanych przez w “shows” nie “news” w mediach, rozszezy pani horyzonty i poslucha (dla przykladu) rodzimego prof. z toronckiego uniwersytetu (tak wasz rodzimy profesor) Jordan Peterson. Do prowadzenia inteligentnej dyskusji ogarnac trzeba szersza sfere wspolczesnego zycia nie tylko wykrzykiwac totalne bzdury. Tak odbieram ten wpis.

  2. Nie ma pani podstawowej wiedzy ani o broni, ani o procesie jej nabycia w sposob legalny w USA. I powinna pani wiedziec, ze “uzbrojeni”, legalni posiadacze broni w USA maja sie nijak do strzelanin w szkolach czy innych miejscach. jedno z drugim nie ma nic wspolnego oprocz slowa “bron palna”.
    Ma pani natomiast ogromny talent do powielania papki medialnej, w ktorej jest zero tresci w temacie strzelanin i jak sie one maja do legalnych posiadaczy broni w USA.

  3. Pani Malgorzato, guny same nie strzelaja. Noze same sie w plecy nie wbijaja. Auta same nie rozjezdzaja przechodniow.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.