Uroda to nie wszystko

0

Marta Magdalena Stępień mieszka w Windsor. Urodziła się w Warszawie, ale od 6. roku życia mieszka w Kanadzie. Teraz ma 23 lata.

Maluje, rysuje, gra na gitarze i uwielbia sporty. Uprawiała ich wiele – pływanie, skoki do wody, gimnastykę, jogę, lekkoatletykę i kickboxing. Działa społecznie, wspierając wiele akcji na rzecz walki z rakiem piersi, edukacji dzieci.

Jest blisko związana z mamą i babcią – to dwie kobiety, które spowodowały, że jest silna i wie czego chce.

A chce być inżynierem biomedycznym i poświęcić się wykorzystaniu postępów w robotyce dla konstruowania coraz lepszych i bardziej efektywnych protez, które zmienią życie ludziom, szczególnie dzieciom, bez kończyn. Dlatego pilnie studiuje tę dziedzinę w St. Clair College. Potem chce zrobić licencjat, a następnie kolejny szczebel żeby zostać inżynierem.

To jedna pierwsza część życia Marty.

Druga związana jest z jej niezwykłą urodą. Pierwszy raz stanęła na wybiegu jako modelka kiedy miała 14 lat, a potem jej kariera potoczyła się bardzo szybko – pokazy mody, kontrakty z agencjami w Toronto, Paryżu, podróże do Południowej Korei, Nowego Jorku, Los Angeles. Obecnie Marta ma podpisane kontrakty jako modelka w Toronto, Miami, Londynie, Anglii i Zurychu.

A w kończącym się właśnie roku, w październiku Marta odniosła wielki sukces – 2. miejsce w konkursie piękności Miss Universe 2017 Canada i tytuł Miss International. to konkurs organizowany w Kanadzie od 2003 roku, zaangażowany w programy charytatywne i edukacyjne. Jako Miss International Canada spędziła trzy tygodnie w Japonii jako reprezentantka Kanady na konkursie Miss International 2017, który odbył się w listopadzie w Tokio.

Tę rozmowę odbyłyśmy niedługo po spektakularnym zwycięstwie Marty w konkursie Miss Universe Canada.

Małgorzata Pogorzelska Bonikowska: Mówi pani świetnie po polsku…
Marta Magdalena Stępień: To zawdzięczam mojej mamie. Ona nigdy nie chciała do mnie mówić po angielsku.

M.P.B.: Czy chodziła pani też do szkoły polskiej?
M.M.S.: Tak, byłam do tego zmuszana. Wiadomo, wszyscy koledzy i koleżanki wychodzą, odbywają się zabawy, a my musimy iść w sobotę do polskiej szkoły o ósmej rano, to jasne, że się nie chciało. Ale teraz jestem bardzo wdzięczna za to, że chodziłam do polskiej szkoły. Potem do polskiego “high school”. Moja mama jest postacią bardzo ważną w moim życiu, bo sama mnie wychowała i nigdy się nie poddawała w żadnej sytuacji. Jak została sama, to my tutaj nie miałyśmy rodziny, nie miałyśmy pieniędzy, a mama nawet nie mówiła po angielsku. Zostałyśmy same może półtora roku po przyjeździe, co było bardzo trudne. Nie wiem jak ona to zrobiła ale nauczyła się szybciutko angielskiego, znalazła pracę i była w stanie wychować mnie tak jak chciała.

M.P.B.: Mama panią wspiera niesamowicie w tym co pani robi.
M.M.S.: O tak, jak weszłam na scenę kiedy już powiedzieli, że zajęłam drugie miejsce i byłam zajęta zdjęciami, odwracam się i tam stoi moja mama i widzę, że płacze. Była taka wzruszona, że aż ja w to nie wierzyłam. Jest to moja najlepsza przyjaciółka.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: A jak się pani czuła, gdy podano, że zajęła pani drugie miejsce?
M.M.S.: Kiedy ogłoszono wyniki, niesamowicie się ucieszyłam bo myślałam, że będę czwarta może trzecia. Naprawdę byłam w szoku. A co do Lauren byłam szczęśliwa bo ona na ten tytuł bardzo zasłużyła. Jest bardzo mądrą dziewczyną i wierzę w to, że będzie świetnym przykładem dla młodych ludzi dookoła świata.

M.P.B.: Wiem, że pani zajmuje się modelingiem, ale dlaczego podjęła pani decyzję żeby się tym konkursem zainteresować? Czy to jest naturalna droga?
M.M.S.: Nie, ja myślałam, że to jest dosyć podobne ale okazało się, jak już się zaangażowałam w ten konkurs, że to było zupełnie inne niż świat modelingu. W modelingu chodzi o dobre zdjęcie, o dobre wideo. Tutaj patrzą bardzo na to co masz w środku, w głowie i sercu. I to jest czasami nawet ważniejsze od tego jak ktoś wygląda. My byłyśmy w Toronto przez tydzień i przez ten cały tydzień, jak później się dowiedziałam, co noc wszyscy organizatorzy razem się zbierali żeby omówić I przedyskutować które uczestniczki mają dobre serca i są też mądre.

M.P.B.: Czyli z tego wniosek, że jak się spojrzy na te wszystkie kandydatki, a ja tam ich naliczyłam 65, to znaczy, że te dziewczyny mają coś do zaproponowania nie tylko w sensie swojej urody, tak?
M.M.S.: Tak, większość.

M.P.B.: Jak dużo czasu miała pani okazję spędzać z innymi dziewczętami?
M.M.S.: Byłyśmy razem przez cały czas.

M.P.B.: Czy dziewczyny się zaprzyjaźniają i czy raczej są w wyraźnej konkurencji i trzymają się osobno, bo wiadomo, że któraś wygra, a ona może nie wygrać? Jakie są relacje między uczestniczkami konkursu?
M.M.S.: Ja się bardzo zaprzyjaźniłam z dziewczyną, z którą byłam w pokoju (miałyśmy pokoje dwuosobowe) – Lauren, która wygrała. Ona z pochodzenia jest z Ukrainy i też trochę jest z Polski troszeczkę, z tego co wiem. Niektóre dziewczyny widać było, że są dosyć fałszywe ale to jest normalne moim zdaniem w takiej sytuacji. Zawsze zdarzy się jakaś nieprzyjemna sytuacja ale ja miałam czas zaprzyjaźnić się z bardzo wieloma z tych dziewcząt i ogólnie atmosfera była pozytywna.

M.P.B.: Była też Polka, jak widziałam, Alicja Kuszelewski.
M.M.S.: Było kilka Polek. Z Alicją nie miałam szans rozmawiać, bo było tak wiele dziewczyn. Zresztą przez ten tydzień to wiadomo, że lepiej się zaprzyjaźnić z kilkoma i trzymać taką grupę. Była Jaqueline Wojciechowski. Długo się już znamy, zresztą ja byłam u niej niedawno i pomagałyśmy w organizacji imprezy charytatywnej.

M.P.B.: Konkurs składa się z kilku etapów…
M.M.S.: Najpierw były regionalne wybory. W moim przypadku było tak, że wybrali czołową piątkę, tutaj z Windsor, która awansowała do Toronto, gdzie były wybory przez tydzień. Cały tydzień spędzałyśmy razem, dużo było zajęć itd. Potem w czwartek były wybory wstępne w Toronto, to znaczy my chodziłyśmy, miałyśmy tam swoje tańce itd., potem były kostiumy kąpielowe. Miałyśmy bardzo dużo przygotowań i prób do tego wielkiego show, bo tam trzeba wiedzieć dokładnie jak iść, w którą stronę, miałyśmy też tańce, więc musiałyśmy się wszystkiego nauczyć w ciągu niecałego tygodnia. Poza tym było bardzo dużo zajęć dla nas, np. jeden dzień był dla mediów, także mieliśmy segment w telewizji w Toronto, pojechałyśmy na CN Tower wszystkie razem i robili nam zdjęcia wszędzie, do ratusza, gdzie było spotkanie z merem. Jeździłyśmy też do szkół. Byłyśmy w dwóch szkołach i w jednej szkole miałam okazję rozmawiać z dziewczynkami. Tam były same dziewczynki – to była grupa od siódmej do dziewiątej kasy, czyli nastolatki. Ta szkoła była w jednym z biedniejszych regionów Toronto i my miałyśmy zadanie żeby powiedzieć coś pozytywnego, żeby je jakoś wspierać na duchu, żeby miały ambicje, żeby wzbudzić coś pozytywnego w tych dziewczynkach. To było bardzo fajne ponieważ jak przyjechaliśmy do Kanady to był akurat rejon, gdzie ja zaczynałam szkołę. Najpierw ja mówiłam, a potem było kilka dziewcząt, które mówiły. Chyba było ich tam z osiem, dziewięć i każda miała swoją historię. Potem jak wszystkie skończyłyśmy, zeszłyśmy na dół i miałyśmy czterdzieści minut by dalej rozmawiać z tymi dziewczynkami i one zadawały nam pytania. Bardzo fajne dziewczynki i widać było, że udało się nam coś im ważnego przekazać, co zrobiło na nich wrażenie.

M.P.B.: Co pani starała się im przekazać?
M.M.S.: Ja zaczęłam w modelingu jak miałam 14 lat, więc było bardzo dużo sytuacji, że ktoś mi powiedział, że mam jakieś niedostatki w wyglądzie i nie dostawałam tej pracy. Teraz to już po mnie spływa. Wiem też, że jak widzi się dziewczynę na okładce czasopisma, to wiadomo na pewno, że zostało to przetworzone przy pomocy Photoshopu. Idealne światła, makijaż profesjonalny. Chciałabym przekazać taką wiadomość, że to, co się widzi nie jest prawdziwe. Trzeba edukować ludzi, że to nie jest autentyczne. Ta dziewczyna na zdjęciu nie wygląda tak w rzeczywistości. Ja wiem jak to działa. Mam już bardzo duże doświadczenie w modelingu, mam za sobą setki sesji, w których brałam udział, i wiem, że to nie jest rzeczywistość. Chciałabym to przekazać dalej i myślę, że za mało ludzi o tym mówi. Ale także chciałabym pokazać ludziom, że jeśli ktoś jest ładny, to nie znaczy, że jest głupi. Ja mam często takie przypadki, że ktoś mówi: co studiujesz, pewnie fryzjerstwo? Nie, mówię, inżynierię. I to jest szok. Chciałabym żeby dziewczynki wiedziały, że można mieć naprawdę wszystko w tym życiu. I że możesz wyglądać jak chcesz. Pracując w modelingu mam takie sytuacje, że mówią mi: musisz schudnąć, musisz obciąć włosy, to ja wtedy po prostu mówię: nie, dziękuję, i idę do następnej pracy. W końcu komuś się spodobam. A jak nie to też jest ok bo mam szkołę. Chcę, żeby te dziewczynki wiedziały, że to, co ktoś myśli o tym jak wyglądasznie jest najważniejsze i lepiej po prostu polegać na szkole bo to jest coś, czego nikt ci nie odbierze.

M.P.B.: A co jest dla pani ważniejsze – uczestnictwo w takich konkursach czy modeling?
M.M.S.: Powiem na początek, że Miss Universe i modeling to są dwa różne światy. Edukacja zawsze była bardzo ważna w moim życiu, a modeling to zawsze było coś takiego, że latem pojadę gdzieś, zrobię jakieś zdjęcia, zarobię na tym. To jest praca. Miss Universe to jakby połączenie tych dwóch rzeczy – tutaj jak gdyby pokazuję się ze strony modelingu ale też pokazuję wszystko co osiągnęłam w edukacji.

M.P.B.: A jak to się stało, że pani jedzie do Japonii?
M.M.S.: Zajęłam drugie miejsce i później, tej samej nocy, powiedzieli mi, że dostaję tytuł Miss International Canada. Nie wiedziałam o tym. Nagle podchodzi do mnie dyrektor i mówi “Czy możesz pojechać do Japonii na kilka tygodni?” Ja mówię chyba tak, “OK, super, będziemy cię koronować.” To wszystko było na przyjęciu po finale – ja naprawdę nie wiedziałam o tym, że będę reprezentować Kanadę na wyborach Miss International w Japonii.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: A jak wygląda sprawa kosztów, na przykład kreacji, w których pani występowała? Czy za to ktoś płaci, czy to wy z mamą musiałyście zdobyć pieniądze?
M.M.S.: My. Szukałam sponsorów w Windsor, znalazłam kilku żeby pomogli z finansowaniem tych wszystkich kreacji itd. Potrzebowałam jedną suknię wieczorową na scenę, na wybory wstępne, a drugą na finał. Poza tym to przez ten tydzień było bardzo dużo kolacji, uroczystych bankietów, gdzie trzeba było się ubrać w sukienkę koktajlową. Musiałam dosyć dużo rzeczy kupić żebym miała na cały tydzień.

M.P.B.: Czy zdobycie jakiegoś wysokiego miejsca, drugiego czy przede wszystkim pierwszego, łączy się z jakimiś pieniędzmi, które dostają laureatki?
M.M.S.: Raczej nie. Wiem, że za pierwsze miejsce była wycieczka do ciepłych krajów, naszyjnik z brylantem i chyba kosmetyki i produkty do włosów. Ja dostałam trochę kosmetyków i to wszystko. Oni finansują mój bilet do Japonii na Miss International, także to jest w pewnym sensie moja nagroda, bo to jest bardzo drogi bilet. Pobyt tam mam też zapłacony.

M.P.B.: Czy 2. miejsce wiąże się też z całym rokiem rzeczy, które będzie pani musiała robić, czyli gdzieś się pojawiać, będzie pani prowadziła jakieś spotkania? Generalnie rzecz biorąc czy będzie jeszcze coś działo się potem?
M.M.S.: Tak, ja myślę, że tak, ale takie imprezy zależą ode mnie w tym momencie. Oni mogą mi zaproponować udział w jakimś wydarzeniu, ale takie sprawy jak organizacja czy udział w różnych iventach żeby zbierać pieniądze na akcje charytatywne to zależy ode mnie. To ja mam wybór co chcę zrobić z tym tytułem. Mam swoje plany. Miss Universe Canada współpracuje bardzo blisko z organizacją Operation Smile, pomagającą dzieciom, które mają zajęczą wargę. To jest organizacja, która pozwala na to, żeby takie dzieci miały operacje w bezpiecznych warunkach. Bo wiadomo, że w krajach trzeciego świata nawet jak odbywają się takie operacje, to najczęściej wdają się potem jakieś infekcje, są komplikacje, ze względu na to, że zabieg nie jest robiony w szpitalu albo przez właściwie wyszkoloną osobę. Ja uważam, że to jest nie fair, że ktoś nie ma szansy na normalne życie tylko przez to, że nie ma pieniędzy.

M.P.B.: Czy można brać udział w tym konkursie po raz drugi?
M.M.S.: O tak, to jest bardzo normalne, np. Loren, która wygrała w tym roku, zajęła czwarte miejsce trzy lata temu. Sierra, która była Miss Universe Canada 2016 roku, brała w tym konkursie udział trzy lata czy dwa lata przed zwycięstwem. Tak więc w przyszłym roku na 100 proc. będę startować.

M.P.B.: Co pani dało i co panią nauczyło to doświadczenie?
M.M.S.: Nauczyłam się bardzo dużo o sobie, wiem nad czym muszę popracować aby wrócić na następny rok i wygrać. Nauczyłam się też, że jest naprawdę bardzo dużo niesamowitych kobiet na świecie.

M.P.B.: Zyczę wielu dalszych sukcesów i przed wszystkim osiągnięć na drodze naukowej.

Małgorzata P. Bonikowska
Zdjęcia z Facebooka

This slideshow requires JavaScript.

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.