Kamil Stoch królem czterech skoczni

0
Kamil Stoch w wielkim stylu zwyciężył w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Jako drugi w historii zawodnik – po Niemcu Svenie Hannawaldzie – triumfował na wszystkich czterech obiektach. W sobotę przypieczętował sukces w austriackim Bischofshofen. Stoch prowadził po pierwszej serii, ale w drugiej rywale wysoko zawiesili mu poprzeczkę. Aby wygrać, musiał skoczyć 137 metrów. I dokładnie tyle osiągnął, lądując na wyświetlonej zielonej linii. Skok był perfekcyjny technicznie i koledzy z drużyny, nie czekając na noty sędziów i wynik końcowy Stocha, który chwilę później pokazał się na tablicy, podbiegli do niego z gratulacjami. Jednym z pierwszych, którzy mu winszowali, był Hannawald, zwycięzca wszystkich konkursów TCS w edycji 2001/02. Niemiec wybiegł z kabiny komentatorskiej i uściskał skoczka z Zębu. “Witaj w klubie. Do tej pory mogłem mówić tylko o sobie. Od dziś jest nas dwóch” – powiedział Niemiec. Stoch był najlepszy kolejno w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i w Bischofshofen, a uwzględniwszy ubiegłoroczny sukces na tym ostatnim obiekcie, zwyciężył w pięciu konkursach TCS z rzędu. W przeszłości takim osiągnięciem mogli się pochwalić tylko dwaj Niemcy – Helmut Recknagel (1957/58 i 1958/59) oraz Hannawald (2001/02 i 2002/03). “Odczuwałem presję, bo nie jesteśmy maszynami, tylko ludźmi. Chciałem tylko wyjść i skoczyć” – powiedział dla TVP Stoch. W sobotnim konkursie wyprzedził o 3,2 pkt Norwega Andersa Fannemela oraz o 5,1 Niemca Andreasa Wellingera. Dziewiąte miejsce zajął Dawid Kubacki. Stefan Hula był 14., Piotr Żyła – 23., a Maciej Kot, Tomasz Pilch i Jakub Wolny nie awansowali do drugiej serii. W klasyfikacji całego turnieju Stoch uzyskał 69,6 pkt przewagi nad Wellingerem. Na trzecią pozycję rzutem na taśmę wskoczył Fannemel, wyprzedzając tylko o 0,2 pkt Japończyka Junshiro Kobayashiego. Kubacki, który w sobotę był drugi na półmetku i mógł śmiało myśleć o podium, zepsuł skok w finale i ostatecznie zakończył TCS na szóstej pozycji. Stoch po raz drugi triumfował w Turnieju Czterech Skoczni. Zwyciężył w ubiegłorocznej edycji, ale tylko z jednym wygranym konkursem – w Bischofshofen. W sobotę objął także prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wyprzedził w niej o 12 punktów Niemca Richarda Freitaga, który w Bischofshofen nie startował z powodu drobnego urazu odniesionego w Innsbrucku. 30-letni Stoch ma już na koncie 26 zwycięstw w konkursach Pucharu Świata. W 2013 roku w Val di Fiemme został mistrzem globu na dużej skoczni. Jednak jego największymi sukcesami są dwa złote medale igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku. Wyniki konkursu w Bischofshofen: 1. Kamil Stoch (Polska) 275,6 (132,5/137,0) 2. Anders Fannemel (Norwegia) 272,4 (130,0/139,0) 3. Andreas Wellinger (Niemcy) 270,5 (129,0/139,5) 4. Stefan Kraft (Austria) 268,6 (130,5/135,5) 5. Robert Johansson (Norwegia) 268,2 (127,0/140,0) 6. Andreas Stjernen (Norwegia) 267,2 (129,5/138,5) 7. Junshiro Kobayashi (Japonia) 255,4 (126,5/134,5) 8. Peter Prevc (Słowenia) 253,8 (127,5/131,5) 9. Dawid Kubacki (Polska) 253,3 (132,0/127,5) 10. Markus Eisenbichler (Niemcy) 244,5 (126,5/129,0) … 14. Stefan Hula (Polska) 233,0 (123,5/126,0) 23. Piotr Żyła (Polska) 220,7 (121,0/125,5) 34. Tomasz Pilch (Polska) 98,7 (116,5) 41. Maciej Kot (Polska) 90,3 (113,5) 50. Jakub Wolny (Polska) 58,7 (97,5) Klasyfikacja końcowa TCS: 1. Kamil Stoch (Polska) 1108,8 pkt 2. Andreas Wellinger (Niemcy) 1039,2 3. Anders Fannemel (Norwegia) 1021,3 4. Junshiro Kobayashi (Japonia) 1021,1 5. Robert Johansson (Norwegia) 1009,4 6. Dawid Kubacki (Polska) 1003,0 7. Markus Eisenbichler (Niemcy) 993,8 8. Daniel Andre Tande (Norwegia) 992,3 9. Johann Andre Forfang (Norwegia) 977,4 10. Jernej Damjan (Słowenia) 974,1 … 12. Stefan Hula (Polska) 957,0 15. Piotr Żyła (Polska) 914,5 23. Maciej Kot (Polska) 811,7 38. Jakub Wolny (Polska) 397,4 55. Tomasz Pilch (Polska) 201,4 Klasyfikacja Pucharu Świata (po 11 z 23 zawodów): 1. Kamil Stoch (Polska) 723 pkt 2. Richard Freitag (Niemcy) 711 3. Andreas Wellinger (Niemcy) 569 4. Daniel-Andre Tande (Norwegia) 485 5. Junshiro Kobayashi (Japonia) 410 6. Stefan Kraft (Austria) 399 7. Anders Fannemel (Norwegia) 360 8. Johann Andre Forfang (Norwegia) 352 9. Markus Eisenbichler (Niemcy) 312 10. Robert Johansson (Norwegia) 294 11. Dawid Kubacki (Polska) 283 … 15. Piotr Żyła (Polska) 213 16. Stefan Hula (Polska) 190 19. Maciej Kot (Polska) 148 37. Jakub Wolny (Polska) 31 Klasyfikacja Pucharu Narodów: 1. Niemcy 3062 pkt 2. Norwegia 3027 3. Polska 2438 4. Austria 1602 5. Słowenia 1318 6. Japonia 1212 Kamil Stoch został drugim narciarzem w historii, który triumfował na wszystkich obiektach Turnieju Czterech Skoczni. Imprezę wygrał po raz drugi z rzędu. “Nawet nie marzyłem o takim momencie, a czasami byłem bardzo zdenerwowany” – przyznał. “Każda seria i każdy skok to były dla mnie trudne momenty. To było dla mnie też nowe doświadczenie. Cieszę się, że potrafiłem utrzymać swój system koncentracji i pozytywnego nastawienia” – powiedział tuż po dekoracji podwójny mistrz olimpijski z Soczi. Stoch, który w imprezie triumfował po raz drugi z rzędu, dołączył także do jedynego dotychczas zawodnika w historii Svena Hannawalda mogącego się pochwalić wygranymi czterema konkursami w jednej edycji. Po zawodach Niemiec podszedł do Stocha i mu pogratulował jako jeden z pierwszych. “Powiedział mi: witaj w ekskluzywnym klubie” – zdradził później polski skoczek i dodał: “Nawet nigdy nie marzyłem o takim wyczynie, bo wiedziałem, jakie to jest trudne”. Stoch od pierwszego do ostatniego konkursu powtarzał, że nie interesują go żadne rekordy. “Na szczęście mogłem spać w nocy, ale to dlatego, że nie myślałem o tym, by wygrać zawody, a o tym, że chcę wykonać dobrze swoje zadanie. Po prostu oddawać dobre skoki. Wiedziałem, że jestem w dobrej dyspozycji i to mi wystarczyło. Zresztą zdawałem sobie sprawę z tego, że nie zawsze wszystko będzie zależało ode mnie, bo skoki są tak nieprzewidywalne i często zależne nie tylko od samych zawodników” – powiedział drużynowy mistrz świata sprzed roku. Po wygranej w Nowy Rok w Garmisch-Partenkirchen coraz częściej Stoch musiał mierzyć się jednak z pytaniami dziennikarzy. “Ale wtedy ja się jeszcze bardziej od tego izolowałem, dystansowałem. Nie mogłem sam się w to wplątać. Tych emocji i tak przecież było dużo, nie musiałem dokładać sobie jeszcze więcej. Ten system, który miałem, sprawdził się i tak dalej będę do tego podchodził” – zapowiedział. Stoch przyznał też, że wprawdzie teraz odsuwał od siebie myśli o wygranej, ale w trakcie przygotowań tego nie robi. “Od kilku lat już wiem, żeby się nie nastawiać, bo to nigdy nic dobrego nie przynosi. Łatwiej mi jest teraz sobie z tym radzić, ale oczywiście czasami o tym myślę, bo po prostu chcę wygrywać. To nie jest tak, że przygotowując się do sezonu myślę sobie, żeby tylko sobie fajnie skoczyć, a miejsce nie ma dla mnie znaczenia. Chcę być pierwszy, bo po to trenujemy, ale nie jadę z taką myślą na każde zawody” – podkreślił. Parę dni temu niemiecki tabloid “Bild” napisał, że polski skoczek najbardziej ucieszyłby się z gratulacji od trenera Liverpoolu Juergena Kloppa. Od lat jest bowiem wielkim kibicem “The Reds”. “To akurat dziennikarze wymyślili. Byłoby oczywiście miło, ale tego nie oczekuję, bo wiem na jakim poziomie popularności są skoki narciarskie, a na jakim jest piłka nożna. Gdzie ja prosty chłopak ze wsi mogę liczyć na taką sytuację” – skomentował. Stoch podziękował też wszystkim bliskim – rodzinie, sztabowi i kolegom z drużyny. “Każde zwycięstwo jest nagrodą za ciężką pracę, za wyrzeczenia, za czas spędzony na treningach i za wszystkie dni poza domem. To nagroda nie tylko dla mnie, ale też dla mojej rodziny i żony. Nie mogła być ze mną w Bischofshofen, bo jest na Gali Mistrzów Sportu. Nawet zapytała się mnie przed konkursem, czy wolę być tutaj, czy na gali. Powiedziałem jej, że zdecydowanie bardziej wolę skakać w zawodach” – podsumował. Bronisław Stoch – po wygraniu czwartego kolejnego konkursu i zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni przez jego syna Kamila – powiedział na antenie TVP: “Co Kamil ma w sobie, że potrafi wytrzymać tak niewiarygodnie dużą presję? Trzeba by go zbadać. A mówiąc szczerze, to jest to po prostu dojrzałość człowieka, sportowca. Jakby poukładanie jego doświadczeń, psychiki, poglądów, jego umysłu. Wydaje mi się, że to się składa u niego w jedną, fajną całość. Gratulacje od Svena Hannawalda to jest piękny moment. To jest piękne w skokach, takie fair play. Tak fantastyczna, koleżeńska atmosfera panuje wśród tych chłopców, że aż miło patrzeć i miło się uczyć od nich. – Potrzeba nam pewnego spokoju, bo to nie jest pobicie rekordu Hannawalda, to jest jego wyrównanie. Nie muszę tego Kamilowi mówić. On jest na tyle mądry i dojrzały, że to wie. On zresztą tak to będzie traktował. Czytałem książkę Niemca o jego zmaganiach z chorobą i perypetiami po zakończeniu kariery. Myślę, że ten, kto czytał tę książkę, potrafi zrozumieć zawiłość i trudność dyscypliny jaką są skoki narciarskie i potrafi też okazać szacunek i sympatię nie tylko naszemu Kamilowi, ale i Svenowi Hannawaldowi”. Trener Stefan Horngacher promieniał radością po historycznym zwycięstwie Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni. Wszystkich zaskoczył, gdy… odśpiewał polski hymn i przyznał: “Jesteśmy najbardziej szczęśliwą drużyną na świecie”. “Chyba trudno jest być bardziej szczęśliwym ode mnie w tej chwili. To był bardzo trudny dzień dla wszystkich. Próbowaliśmy zachować koncentrację, ale to nie jest łatwe. Pojawiają się dyskusje, jest ogromna presja. A Kamil też nie skakał w sobotę optymalnie, do perfekcyjnych prób sporo mu brakowało. Ale nadal wygrywa i to jest naprawdę bardzo dobra pozycja wyjściowa przed kolejnymi konkursami” – powiedział austriacki szkoleniowiec. “W sobotę byłem bardziej zdenerwowany przy pierwszej próbie. Jeśli Kamil zrobiłby duży błąd, wtedy doszedłby dodatkowy stres w finale. Ale on bardzo dobrze to zrobił. Zresztą dla mnie nie było ważne, czy wygra cztery konkursy, czy nie. A jego zwycięstwo w całym turnieju było już praktycznie pewne” – przyznał Horngacher. Przed ostatnią próbą szansę na podium w klasyfikacji generalnej miał też jeszcze Dawid Kubacki. Trener postanowił obniżyć mu belkę. Zaryzykował i Polak spadł na szóstą lokatę. “Wiedziałem, że to będzie jedyna szansa Dawida, żeby stanąć na podium. Spróbowałem ją wykorzystać i się nie udało, choć wcześniej wiele razy taki ruch, gdy ja wciskałem guzik, a inni nie, się opłacał. A szczerze mówiąc dla niego nie miało znaczenia, czy będzie czwarty w klasyfikacji, czy szósty, ale będąc na podium to już robi różnicę” – ocenił. Najtrudniejszym momentem dla Horngachera w całym turnieju był pierwszy skok Stocha w Oberstdorfie na inaugurację rywalizacji. “Kamil miał bardzo słabe kwalifikacje, pewnie już tego nie pamiętacie, ale ja tak. Także w serii próbnej miał fatalne warunki i skoczył jedynie 112 m. Bałem się, co będzie dalej” – wspominał. Jak zaznaczył, przed turniejem miał nadzieję na podium Stocha, ale nie liczył, że triumfuje we wszystkich czterech konkursach. “Miałem nadzieję na podium i to było realne. Ale nie skupialiśmy się na pewno na tym, żeby wygrywać wszędzie” – powiedział. “Presja jest zawsze. Gdy nie ma sukcesów i wtedy kiedy są. Musimy z tym żyć. My zostajemy jednak w swoim module – trening, zawody i na siebie sami nie nakładamy presji. Ona przychodzi z zewnątrz i trzeba się od niej izolować” – podkreślił szkoleniowiec. Najbardziej jednak wszystkich zaskoczył, gdy… zaśpiewał polski hymn. “Trochę trenowałem… Nie śpiewam jeszcze czysto, ale w niektórych momentach jestem naprawdę dobry. Grzesiek Sobczyk (asystent – PAP) mnie chwali. Ale czy rozumiem słowa? Nie” – przyznał. Dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego i utytułowany skoczek narciarski Adam Małysz – po wygraniu czwartego kolejnego konkursu i zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni przez Kamila Stocha – napisał na Facebooku: “Wielki dzień, wielkie osiągnięcie Kamila. Gratulacje za każde z dzisiejszych dokonań! A trochę się tego zebrało, bo przecież Kamil zwyciężył w konkursie, wygrał po raz drugi z rzędu Turniej Czterech Skoczni, wygrał wszystkie cztery konkursy zaliczane do tej imprezy oraz został liderem Pucharu Świata. Wiedziałem, że Kamil jest w stanie powtórzyć wyczyn Svena Hannawalda. Co nie zmieniło faktu, że przed jego ostatnim skokiem denerwowałem się niebotycznie. Aż trzęsły mi się ręce! Ale ten dzisiejszy konkurs to było potwierdzenie klasy niesamowitego mistrza, jakim jest Stoch. Potwierdził, że jest jednym z najwybitniejszych zawodników w historii skoków narciarskich. Ten Vierschanzentournee zdominował totalnie. Na każdym z czterech obiektów skakał znakomicie, w pięknym stylu. Pokazał moc fizyczną i odporność psychiczną. Cieszę się niezmiernie, że mogłem oglądać te wspaniałe chwile tutaj z bliska i mieć również swój mały udział w tym wszystkim”. Prezentującemu obecnie bardzo wysoką formą Kamilowi Stochowi w wygraniu ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofschofen mogły przeszkodzić jedynie warunki pogodowe – uważa Kazimierz Długopolski, olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980). Długopolski przyznał, że stawka, o jaką walczył skoczek z Zębu, spowodowała, że bardzo przeżywał ostatnią odsłonę TCS. “Z drugiej strony byłem pewien, że Kamilowi, który jest teraz w wysokiej formie i ma mocną psychikę, przeszkodzić mogły jedynie paskudne warunki. Wszystko jednak +zagrało+ i mamy pierwszego w historii Polski i drugiego skoczka na świecie po Niemcu Svenie Hannavaldzie, który wygrał wszystkie cztery konkursy” – cieszył się były skoczek i specjalista kombinacji norweskiej. Według niego, gdyby takim opanowaniem emocji dysponował Dawid Kubacki, to również i on stanąłby na podium TCS. “Formę ma taką, że mógłby osiągać wielkie wyniki, ale moim zdaniem zjadają go niestety emocje. Gdy to opanuje, a dyspozycja pozostanie, będzie wygrywał” – ocenił występy zawodnika TS Wisła Zakopane, który ostatecznie zajął w całym cyklu szóste miejsce. Kolejny weekend to konkursy Pucharu Świata na mamucim obiekcie w austriackim Tauplitz-Bad Mitterndorf. “Oczywiście tak wybitny trener jak Stefan Horngacher zadba o wszystko jak należy, ale ja stawiałbym teraz na porządny odpoczynek dla Kamila – jakiś ciepły klimat i całkowite oderwanie się od sportu. Jeżeli nie teraz, to np. po Zakopanem. Wiem, że to byłaby trudna decyzja, ale może warto ją podjąć…?” – zastanawiał się trener AZS Zakopane. Czy jednak nie byłoby to zbyt ryzykowne posunięcie w momencie, gdy lider polskiej ekipy objął także prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata? “Tak robili najwięksi mistrzowie np. Austriacy. Przed najważniejszą imprezą jechali na kilka dni gdzieś, gdzie nie ma śniegu i wracali wręcz odrodzeni nie tylko zdobywając medale, ale i także nadrabiając z powodzeniem punkty stracone podczas nieobecności. Trzeba pamiętać, że celem głównym są lutowe igrzyska olimpijskie w Korei Płd., na których Kamil w obecnej dyspozycji może bez problemu powtórzyć jeden, a może i oba złota z Soczi. To duże wyzwanie i taka świeżość na pewno bardzo by mu się przydała” – zauważył. Dwukrotnego olimpijczyka denerwuje często powtarzane stwierdzenie, że Stoch już nic nie musi, ponieważ ma na swoim koncie niemal wszystkie tytuły i medale, oprócz tych w lotach narciarskich. “A jakiż byłby w tym momencie sens dalszych startów!? Przecież sportowiec, który kocha to, co robi, za każdym razem daje z siebie wszystko, dążąc do kolejnych celów i to bez względu na to, czy ma jeden, czy sto krążków. A te w lotach być może wywalczy np. za dwa tygodnie podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie” – podsumował Długopolski. To były zawody Kamila Stocha. W Turnieju Czterech Skoczni triumfował – jako drugi w historii – na wszystkich obiektach. Kibice skandowali jego imię, rywale w geście podziwu i szacunku kłaniali się i zdejmowali czapki, a koledzy z kadry znieśli na ramionach z zeskoku. “Proszę państwa, to jest historyczny moment. Proszę spojrzeć na tego człowieka. To Kamil Stoch i właśnie staliśmy się świadkami niesamowitego wydarzenia” – mówił spiker do zebranych na skoczni kibiców. Gdy Stoch wylądował wszyscy wiedzieli – wygrał! Zanim jeszcze na telebimach pojawiła się informacja o odległości i notach, wszyscy zaczęli skandować nazwisko podwójnego mistrza olimpijskiego z Soczi. A Stoch? Położył się na śniegu i uśmiechnął. Chwilę później byli przy nim jego koledzy z reprezentacji i wspólnie czekali na werdykt. A jak się pojawił na telebimie, od razu chwycili skoczka z Zębu i z nim na barkach maszerowali wzdłuż trybun. W tym czasie z kabiny komentatorskiej Eurosportu schodził Sven Hannawald. To właśnie Niemiec był dotychczas jedynym zawodnikiem w historii, który triumfował na wszystkich czterech skoczniach w jednej edycji imprezy. I mimo że chciał pozostać tym jedynym, to ukłonił się przed Stochem, ściągnął czapkę i uściskał. Mistrz docenił mistrza. Na trybunach wszyscy skandowali “Kamil Stoch, Kamil Stoch”, powiewały biało-czerwone flagi z napisami przeróżnych miast – Warszawy, Kielc, Bydgoszczy, Zębu, Zakopanego, Bielsko-Białej. “Ani przez moment nie wątpiliśmy. Jesteśmy ze Śląska, ale od lat mieszkamy w Niemczech. To dla nas podwójna satysfakcja” – mówił jeden z polskich fanów. Mazurek Dąbrowskiego w Bischofshofen został puszczony dwa razy. Najpierw za zwycięstwo w sobotnim konkursie, potem za triumf w turnieju. Gdy Stoch wchodził na podium, drugi w klasyfikacji Niemiec Andreas Wellinger ściągnął czapkę i nisko mu się ukłonił. Tak samo zachowywali się trenerzy – przychodzili, gratulowali i pochylali głowy. Zabawa w tym małym, górskim miasteczku trwała do rana i była biało-czerwona. Norweskie media z zachwytem podkreślają wagę zwycięstwa Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni oraz we wszystkich czterech konkursach. Polak nazywany jest “super skoczkiem” i “gigantem”, który już po raz drugi osiągnął “narciarskiego Wielkiego Szlema”. “To już chyba tylko kwestia chwili, aby Stoch stał się najlepszym skoczkiem narciarskim w historii tej dyscypliny” – napisał dziennik “Verdens Gang” po jego sukcesie w austriackim Bischofshofen. Gazeta podkreśliła, że tylko jeden skoczek w historii tych zawodów dokonał tego wyczynu. “Był to w sezonie 2001/2002 Sven Hannawald, który w sobotę jako jeden z pierwszych gratulował Stochowi jeszcze na zeskoku” – zwrócono uwagę . “Wielkie sportowe osiągnięcie Polski” – skomentował dziennik “Aftenposten”. Jak podkreślono, Stoch w TCS dokonał czegoś niesamowitego, ponieważ licząc z ubiegłym rokiem i wygraną w ostatnim konkursie w Bischofshofen wygrał aż pięć kolejnych zawodów w jednej i to tak prestiżowej imprezie. Dziennik “Dagbladet” zauważył, że Stoch wygrał również z bardzo dużą przewaga punktową – 69,6 pkt. Większe w historii TCS mieli tylko Adam Małysz w sezonie 2000/2001 – 104,4 i Fin Matti Nykaenen, który w sezonie 1987/88 wyprzedził drugiego w klasyfikacji o 99 pkt. Trener norweskich skoczków Alexander Stoeckl powiedział tej gazecie, że “to naprawdę wielki oraz niesłychany wyczyn i należy zdjąć czapki z głów”. Fińska telewizja YLE skomentowała, że “w obecnym TCS Finowie byli tylko statystami, lecz to Polacy go zdominowali”. “Stoch wygrał bezdyskusyjnie wszystko i teraz możemy tylko cieszyć się na konkursy olimpijskie podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu, które rozpoczną się już za miesiąc i czekać na jego widowiskową walkę o kolejne złote medale i powtórkę podwójnego sukcesu z Soczi” – oceniono. Stoch na nartach zaczął jeździć już jako trzylatek. Pięć lat potem zapisał się do klubu LKS Ząb i oddał pierwszy skok. Jak przyznał później, dyscyplina od zawsze go fascynowała. W podzakopiańskim Zębie, jednej z najwyżej położonych miejscowości w kraju, na świat przyszedł m.in. mistrz świata w biegach narciarskich Józef Łuszczek. Niedaleko od rodziców Stocha mieszkał też Stanisław Bobak. “Mieliśmy jeden kask na trzech. Był za duży i jak go założyłem, spadł mi na nos, więc niewiele widziałem. Ale kilkumetrowy skok ustałem” – wspominał z humorem pierwszą próbę. Gdy miał 12 lat zadebiutował na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Jako przedskoczek w zawodach PŚ w kombinacji norweskiej wylądował na 128. metrze. Tyle nie osiągnął wtedy żaden z dwuboistów. W 2003 roku był już w reprezentacji seniorów, a 17 stycznia 2004 w Zakopanem po raz pierwszy wystąpił w zawodach Pucharu Świata i zajął 49. miejsce. W 2004 i 2005 wywalczył dwa srebrne medale mistrzostw świata juniorów, ale w konkursach drużynowych. W seniorskim towarzystwie został zauważony 11 lutego 2005 w Pragelato, gdy w zawodach PŚ był siódmy. Rok później nie zawojował tej samej skoczni podczas igrzysk w Turynie, zajmując odległe miejsca. Blisko poważnego sukcesu był w MŚ w Libercu w 2009 roku, ale na normalnym obiekcie uplasował się tuż za podium. W 2010 roku cieszył się z trzech zwycięstw w Letniej GP, jednak zimą nie skakał na miarę wielkiego talentu, jaki widzieli w nim trenerzy i eksperci. 23 stycznia 2011 na Wielkiej Krokwi odniósł pierwszy triumf w PŚ. Został czwartym polskim skoczkiem, który zwyciężył w zawodach tej rangi, po Stanisławie Bobaku, Piotrze Fijasie oraz Adamie Małyszu i stał się naturalnym kandydatem na następcę kończącego powoli karierę “Orła z Wisły”. Po triumfie pod Tatrami szybko przyszły kolejne zwycięstwa w Klingenthal i Planicy, kiedy po raz ostatni w oficjalnych zawodach rywalizował Małysz, który był wtedy trzeci. Słoweński mamut był miejscem symbolicznej zmiany warty – przed wejściem na podium ubrany w góralski strój Stoch zatańczył zbójnickiego, po czym zdjął kapelusz i ukłonił się przed Małyszem. W sezonie 2012/13 zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. We Włoszech na Trampolino Dal Ben w Predazzo w lutym 2013 roku został mistrzem świata. “Kiedyś ojciec powiedział mi, że trzeba sto razy przegrać, by raz wygrać. Spełniło się. Dziękuję, tato” – przyznał tuż po skoku, który zapewnił mu złoty medal. Bardzo udany był dla niego sezon 2013/14, z dwoma złotymi medalami olimpijskimi oraz triumfem w klasyfikacji generalnej PŚ, a później zwycięstwem w plebiscycie “Przeglądu Sportowego” i TVP na najlepszego sportowca Polski. Po olimpijskim sezonie dwa kolejne – 2014/15 i 2015/16 – były mniej udane. Najpierw zajął dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, a w następnym był dopiero 22. (ale i tak okazał się najlepszym z Polaków). W drużynie wywalczył brązowy medal MŚ 2015 (wcześniej dokonał tego w MŚ 2013). W 2017 wraz z kolegami cieszył się z sukcesów w drużynie – złota podczas mistrzostw globu w Lahti i zwycięstwa – pierwszego w historii – w końcowej klasyfikacji Pucharu Narodów. W obecnym sezonie – przed 66. Turniejem Czterech Skoczni – nie zdołał wygrać zawodów PŚ, ale trzy razy plasował się na podium – drugim stopniu w Wiśle i szwajcarskim Engelbergu oraz trzecim także w Szwajcarii. Jak przyznał w wielu wywiadach, był dzieckiem pełnym energii, która na skoczni eksplodowała. Gdy jeden z kolegów nazwał się “torpedą”, Stoch ochrzcił się “rakietą”. Później jeden z serwismenów podpisał jego narty “Rakieta z Zębu” i przydomek na dobre przylgnął do mistrza świata i dwukrotnego mistrza olimpijskiego oraz triumfatora TCS. Jest kolejnym utytułowanym absolwentem Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Uczyli się w niej m.in. Justyna Kowalczyk, medalistki igrzysk olimpijskich w Vancouver w łyżwiarstwie szybkim oraz wicemistrzyni świata w biathlonie Krystyna Guzik (wcześniej pod nazwiskiem Pałka). 2012 roku został magistrem wychowania fizycznego, kończąc wcześniej krakowską AWF. Jego wielką pasją są szybowce. Jesienią 2014 brał udział w założeniu klubu narciarskiego KS Eve-nement Zakopane, w którym prowadzona jest m.in. szkółka dla młodych skoczków. W 2017 roku Stoch otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta i Gminy Proszowice. W tej podkrakowskiej miejscowości działa prężnie fanklub zawodnika (powstał w 2011 r.), stamtąd pochodzi jego żona Ewa. 30-letniemu skoczkowi w imponującej kolekcji sukcesów brakuje tylko medalu z MŚ w lotach narciarskich. Być może zmieni się to już niedługo, gdyż najbliższy czempionat odbędzie się za dwa tygodnie w Oberstdorfie Sylwetka: Kamil Stoch urodzony 25.05.1987 w Zakopanem wzrost: 173 cm waga: 52 kg klub: KS Eve-nement Zakopane Największe sukcesy: Igrzyska olimpijskie Soczi 2014 1. miejsce w konkursie indywidualnym na normalnej skoczni 1. miejsce w konkursie indywidualnym na dużej skoczni 4. miejsce w konkursie drużynowym Mistrzostwa świata Predazzo 2013 1. miejsce w konkursie indywidualnym na dużej skoczni 3. miejsce w konkursie drużynowym Falun 2015 3. miejsce w konkursie drużynowym Lahti 2017 1. miejsce w konkursie drużynowym Puchar Świata 1. miejsce w klasyfikacji generalnej 2013/14 2. miejsce w klasyfikacji generalnej 2016/17 3. miejsce w klasyfikacji generalnej 2012/13 26 wygranych konkursów indywidualnych, 51 razy na podium Turniej Czterech Skoczni 1. miejsce w klasyfikacji generalnej 2016/17 1. miejsce w klasyfikacji generalnej 2017/18 z kompletem czterech zwycięstw Letnia Grand Prix 2. miejsce w klasyfikacji generalnej 2010 2. miejsce w klasyfikacji generalnej 2011 3. miejsce w klasyfikacji generalnej 2016 Sukcesy młodzieżowe: 1. miejsce mistrzostw świata młodzików (1999) 2. miejsce mistrzostw świata juniorów drużynowo (2004 i 2005) Na podstawie depesz Polskiej Agencji Prasowej opracował Zbigniew Bełz
Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.