Jak powstał kalendarz?

0

Już starożytni zdawali sobie sprawę z wagi pomiaru czasu. Kilkanaście tysięcy lat temu, ludzie zaobserwowali, że pewne zjawiska dzieją się nie tylko okresowo, ale że ich występowanie jest związane z wysokością słońca na niebie (długością dnia), czy fazami księżyca. Pierwszymi jednostkami czasu były prawie na pewno: rok – okres obiegu Ziemi wokół słońca – 365 dni, 5 godzin, 48 minut i 46 sekund – oraz miesięc. Miesiąc był z początku oparty na obiegu księżyca wokół Ziemi.

Później podzielono miesiące na dekady, tygodnie (Babilończycy), potem na dni i na godziny, a następnie na minuty (Sumerowie) i sekundy (wskazówka pojawiła się na zegarach dopiero w XIX wieku). Pomiar czasu był potrzebny, by przestrzegał terminów świąt religijnych, a także pewnych prac, np. upraw. Powstały więc kalendarze. Kalendarze miały różne podstawy; jedne były oparte o rok słoneczny – 365 dni + rok przestępny co 4 lata; inne o rok księżycowy – 354 dni – 12 miesięcy księżycowych po 29/30 dni.

Pory roku nie rozpoczynały się w nich w określonych dniach roku. Interesujący był sposób liczenia czasu przez Majów. Ich kalendarz posiadał 260 dni i nie miał zastosowania w codziennym życiu, lecz był wyznacznikiem obchodów rytualnych. Do celów praktycznych używali oni powiązanego z nim kalendarza słonecznego. Majowie liczyli w systemie dwudziestkowym, gdyż chodzili bez butów i, w przeciwieństwie do innych narodów, mogli liczyć także palce stóp. Ich miesiące – a było ich 18 – miały zatem po 20 dni, a ostatnie 5 dni roku było jak gdyby dodatkowym miesiącem. Aztekowie, których cywilizacja była nieco późniejsza, przejęli ten sposób liczenia czasu. Nasza cywilizacja wywodzi się natomiast z basenu Morza Śródziemnego. Starożytni Egipcjanie uznali za początek roku datę 21 września, kiedy to pojawia się nad linią horyzontu gwiazda Syriusz, niegdyś czczona w Egipcie. W Grecji nie istniał jednolity kalendarz. W Rzymie liczba dni i miesięcy zmieniała się, zawsze jednak dzień, będący dziś dniem Bożego Narodzenia, był świętem boga Janusa – Dzień Narodzin Słońca – a dzisiejszy 1 stycznia był początkiem roku urzędowego – przejęcia władzy przez konsulów. Początek Nowego Roku świętowany był 1 marca. Pozostałością tej rachuby są w wielu krajach nazwy miesięcy: september – “siódmy” oraz december – “dziesiąty”.

W roku 45 p.n.e. Juliusz Cezar, po konsultacji z greckim astronomem i filozofem Sozygenesem, wprowadził nowy kalendarz. Czynił on 1 stycznia początkiem 365-dniowego roku, mającego 12 miesięcy po 30 i 31 dni (luty 28/29), a co czwarty rok miał posiadać 366 dni.

Przy okazji uregulowano niedokładności, wynikające z poprzedniego systemu, wydłużając rok o 90 dni. Na cześć Juliusza Cezara, siódmy miesiąc nazwano “julis”. Potem jednak, zamiast co 4 lata, rok przestępny ogłaszano co 3 lata i znów powstało zamieszanie. Dopiero decyzja cesarza Oktawiana Augusta, by przez kilkanaście lat nie było lat liczących 366 dni, przywróciła kalendarzowy ślad. W zamian za zaprowadzenie porządku, Oktawian August wydłużył drugi z letnich miesięcy do 31 dni. Złośliwi twierdzą, iż uczynił to po to, by mieć “własny” miesiąc – Augustus (sierpień) i dorównać Juliuszowi Cezarowi.

Miara czasu jest w zasadzie sprawą umowną. Powinna jednak spełniać istotny warunek, a mianowicie, musi być tak ustalona, aby jak najwięcej zjawisk naturalnych dawało się dzięki niej w prosty sposób opisać. Naturalnymi jednostkami czasu są doba i rok, gdyż są one określane przez ruch słońca po widnokręgu, a faktycznie przez ruch obrotowy i obiegowy Ziemi wokół Słońca. Żyjemy według kalendarza juliańskiego, lecz, w wyniku ruchu wirowego Ziemi w różnych częściach naszej planety kąt padania promieni słonecznych jest inny. Konieczne było zatem podzielenie świata na strefy czasowe, a dodatkowo w każdym państwie ustalany jest czas urzędowy. Przez długie wieki ludzkość dążyła do stworzenia zegara idealnego, podającego dokładny czas. Pierwszy krok w tym kierunku zrobił Newton, który założył, że może istnieć idealny zegar, działający niezależnie od niczego. Stworzył on pojęcie Czasu Absolutnego i stwierdził, że czas mierzony przez jego idealny zegar byłby dokładnie taki sam w każdym punkcie przestrzeni. Teorię Newtona skorygował Einstein. Na podstawie teorii względności doszedł on do wniosku, iż chód zegara idealnego zależałby wyłącznie od prędkości poruszania się obserwatora i pola grawitacyjnego.

Do dziś jednak nikomu nie udało się skonstruować takiego czasomierza. Powstały wprawdzie zegary atomowe, których błąd wskazania wynosi zaledwie jedną sekundę na 10 lat, lecz czas nie pozwolił się dotąd ująć w ryzy i wciąż przecieka nam między palcami.

Poleć:

O Autorze:

Jerzy Szlachetka

Jerzy Szlachetka - Urodzony w Opolu Lubelskim, ukończył studia na KUL-u i mieszkał w Lublinie. Do Kanady przyjechał w 1984r. i wiele lat spędził w ontaryjskim London, obecnie mieszka w północnym Ontario. Związany z polskojęzyczną prasą od 1995r..

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.