Eudoksja i św. Jan Chryzostom

0

Nie chodzi tu o parę w ścisłym tego słowa znaczeniu: cesarzowa i święty nie byli małżeństwem, nie byli kochankami. Byli w nowopowstałym Rzymskim Cesarstwie Wschodnim, czyli według późniejszej terminologii w Bizancjum, osobami, które najbardziej kształtowały funkcjonowanie cesarstwa i różne aspekty życia jego obywateli. Owszem, gdzieś w tle można dojrzeć pierwszego cesarza Bizancjum Arkadiusza, ale on faktycznie nie miał w państwie wiele do powiedzenia. Był to przełom IV i V wieku naszej ery.

Początki Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego, czyli Bizancjum
W historii Cesarstwa Rzymskiego nie tylko wielu cesarzy było szaleńcami, okrutnikami, ale niektóre cesarzowe też były bardzo barwnymi osobistościami: Liwia to wcielenie podstępnej trucicielki, Messalina – patronka rozpustnic, Agryppina – mistrzyni intrygi. Eudoksja, a dokładniej Aelia Eudoksja, pierwsza Eudoksja na tronie cesarskim, zapoczątkowała listę przewrotnych kobiet we Wschodnim Cesarstwie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy z czytelników ma zacięcie historyczne, więc pokrótce przedstawię historię tworzenia się Cesarstwa Wschodniego. Przed rokiem 395 naszej ery istniało tylko jedno Imperium Rzymskie, napierw republika, a od Oktawiana Augusta – od czasów tuż przed narodzeniem Chrystusa – cesarstwo. To bardzo wielkie państwo rzędu kilku milionów kilometrów kwadratowych było wyrażnie podzielone językiem, mentalnością, zdobyczami kulturowymi, bogactwem, a przede wszystkim położeniem geograficznym na dwie wyróżniające się części – zachodnią i wschodnią. Cesarze rezydowali na zachodzie, w Rzymie; wschodem zarządzali konsulowie, tetrarchowie, później współcesarze, podlegli jednak głównemu cesarzowi rzymskiemu. Jeden z najbardziej znanych cesarzy Konstantyn Wielki, ten, który na początku IV wieku uznał chrześcijaństwo za religię państwową swego imperium, zbudował nowoczesną stolicę Cesarstwa Wschodniego na terenie miasteczka Bizancjum i nazwał go swoim miastem – Konstantynopolem.

Powolny upadek Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego
Cesarstwo Rzymskie chyliło się ku upadkowi już wyraźnie od III wieku. Historycy wymieniają dziesiątki przyczyn tego zjawiska. Oto tylko niektóre: utrzymanie legionów, które nieustannie albo odpędzały najeźdźców, albo zdobywały nowe terytoria, było niezwykłym wyzwaniem finansowym dla cesarstwa. W legionach zabrakło geniuszy wojskowych jak Cezar czy Pompejusz. Niezwyciężony Rzym zaczął coraz częściej przegrywać wojny, bo i cesarze, jak na przykład Neron czy Kaligula, mieli inne priorytety życiowe niż “nudne” sprawy podbojów nowych terytoriów, czy obrony państwa. Następowała także coraz głębsza dekadencja elit; nikt z bogatych patrycjuszy już nie chciał zakładać zbroi, wodzowali armiom wynajęci wojownicy, często niedawni wrogowie. Armia stała się niesforną, rozbestwioną, a próby reform kończyły się śmiercią reformatora. Germanowie, którzy powoli stali się trzonem legionów, uczyli się od Rzymian techniki walki, czekając na moment, by Rzym na tyle osłabł, by można zwrócić oręż przeciwko niemu. Mało kto zwracał uwagę na inną prozaiczną przyczynę osłabienia państwa: w Rzymie i w innych większych ośrodkach, w których zbudowano akwedukty, większość mieszkańców tych miejscowości chorowała na ołowicę, czyli była zatruta ołowiem, którego używano w instalacjach hydraulicznych.

Ostatnim cesarzem, który rządził całym cesarstwem, był Teodozjusz I. W testamencie przekazał stabilniejszą, wschodnią część swego kraju starszemu osiemnastoletniemu synowi Arkadiuszowi, a młodszemu dziesięciolatkowi Honoriuszowi część zachodnią. Rok jego śmierci, czyli rok 395, to data ostatecznego rozpadu cesarstwa na dwie części. Zachodnia jego część dotrwała do roku 476, wschodnia upadła prawie tysiąc lat później, wchłonięta w 1453 r. przez Imperium Osmańskie.

Przyjrzyjmy się bliżej osobom wymienionym w tytule. Warto przypomnieć sobie, że w obu częściach imperium w czasach ciągłych ataków barbarzyńców, wodzowie wojsk lub szefowie gwardii przybocznych cesarzy często faktycznie rządzili państwem – Imperium musiało być z konieczności zmilitaryzowane – wojsko jego jedyną realną siłą.

This slideshow requires JavaScript.

Żona pierwszego cesarza imperium wschodniego
Eudoksja była córką frankijskiego wodza Bauto, który dosłużył się najwyższego stanowiska w wojsku Cesarstwa Zachodniego (magister militum), a także prestiżowego tytułu konsula. Osierocił córkę. Była to piękna kobieta – wiemy, że miała urodę nietypową, uznana była za “barbarzyńską piękność”, o czym oczywiście zdecydowała przynależność do rasy germańskiej, ściślej do frankijskiej. Mężczyźni lgnęli do niej jak muchy do miodu, a ona była dość łaskawa dla adoratorów. Po śmierci ojca młodość spędziła w Konstantynopolu w rodzinie z nim zaprzyjaźnionej. Ta córka wielkiego wodza stała się ważnym materiałem przetargowym w walce o władzę. Mimo że Cesarstwo Wschodnie miało już swego cesarza, państwem twardą ręką rządził zaufany Teodozjusza prefekt Rufin. By utrzymać swoją pozycję człowieka numer jeden w cesarstwie zdecydował się wydać swą córkę za cesarza Arkadiusza. Oczywiście Arkadiusz niewiele miał w tych sprawach do powiedzenia. Jego osobisty doradca eunuch Eutropiusz namówił go by poślubił Eudoksję. Ślub odbył się potajemnie, eunuch wszem i wobec rozpowiadał, że szykują się zaślubiny Arkadiusza z córką Rufina, choć cesarz już był żonaty. Ślub ten odbył w kilka miesięcy po śmierci ojca Arkadiusza, 27 kwietnia 395 roku. Szybko potem Eutropiusz z przyzwoleniem cesarzowej podstępnie zamordował Rufina i stał się faktycznym władcą w imperium.

Cesarzowa staje się osobą numer jeden w imperium
Eudoksja miała skomplikowaną osobowość. Była żywiołowa, namiętna, impulsywna, zmysłowa. Była też bardzo przesądna i niekiedy spontanicznie religijna, i to bardzo egzaltowaną religijnością. Ulegała wpływom wielu przyjaciółek które utrzymywała przy sobie w pałacu. Spała z wieloma, między innymi z komesem Janem, z mężem własnym też, bo na przestrzeni kilku lat urodziła mu trzy córki i syna. Później syn Teodozjusz został następcą ojca na tronie, córka Pulcheria została żoną następnego cesarza Marcjana. Dni Eutropiusza były policzone, bo zbytnio rozpanoszył się, szczególnie po przepędzeniu Hunów za Kaukaz z terenów cesarstwa. Poczuł się na dobre pierwszą osobą w państwie, kazał stawiać sobie pomniki, a jego powroty z wypraw wojennych bywały bardzo uroczyste. Cesarz uczynił go konsulem – to piewszy konsul eunuch w historii Państwa Rzymskiego. W roku 399 zakończyła się jego kariera. Uwzięła się na niego cesarzowa, znalazła wsparcie u wodza wojsk najemnych Gotów.

Osaczony schronił się w kościele, ale kościół obstawiono i schwytano go w czasie próby ucieczki. Skazany został na wygnanie na Cypr, ale Eudoksja wiedząc, że fortuna kołem się toczy, w obawie przed przywróceniem go do łask, zdecydowała się zakończyć ten wątek historii – sprowadziła go z powrotem do Konstantynopola i ścięto mu głowę. I chociaż zgodnie z prawem mężczyzna powinien formalnie przejąć funkcję Eutropiusza w państwie, faktycznie to Eudoksja ją przejęła i nieformalnie stała się osobą panującą w państwie. Zniewoliła kompletnie męża – historyk Zosimus pisze, że posuwała się tym do “niezgodnej z naturą [kobiecą] zuchwałości”.

Jan Chryzostom w Konstantynopolu
Eutropiusz przed utratą wpływów i życia sprowadził do Konstantynopola słynnego kaznodzieję z Antiochii Syryjskiej Jana zwanego już za życia Chryzostomem – Złotoustnym. “Złote usta” w pośpiechu wyświęcono na biskupa. Został patriarchą Konstantynopola, faktycznie najważniejszą osobą w kościele, bo choć oficjalnie szefem Kościoła był biskup rzymski, ten miał inne kłopoty na głowie w upadającym Cesarstwie Zachodnim niż troska o kościoły lokalne. Ostatni cesarze zachodni nawet opuścili zaniedbany Rzym, rezydowali w Mediolanie, a potem Rawennie. Jan w pewnym sensie przejął na wschodzie funkcje papieża: jeździł od diecezji do diecezji, sforował za nadużycia w lokalnych kościołach, zwalniał z pełnionych funkcji tych, którzy najbardziej przewinili. Tą próbą reformy kościelnej zrobił sobie wielu wrogów. Dziwi mnie, że rządcy Kościoła tak szybko obrośli w piórka, bo hierarchia Kościoła i wierni w niedalekiej przeszłości, niecałe 100 lat wcześniej, byli prześladowani, rzucani lwom na pożarcie lub setkami krzyżowani, a ocalali po opuszczonych katakumbach musieli się ukrywać.

Pierwszy konflikt Jana z cesarzową
Między Janem a cesarzową panował względny pokój przez trzy lata jego pobytu w Konstantynopolu. Do pierwszego starcia między nimi doszło w 401 r. Poszło o małą winnicę w mieście, własność biednej wdowy, którą cesarzowa po prostu przywłaszczyła. Jan oburzony na to bezprawie zamknął przed cesarzową drzwi kościoła i nazwał ją w kazaniu Izebel (znana też jako Jezabel).

Tym co nie czytają Biblii lub zapomnieli o tej opowieści biblijnej przypominam, że Izebel to poganka, żona króla Izraelitów Achaba w IX wieku p.n.e. Czciła bożków Baala i Aszerę. Miała tak wielki wpływ na swego męża, że przeszedł na jej wiarę i zadekretował by jego poddani to samo zrobili. Wymordował kapłanów i proroków Jehowy, jedynie Eliaszowi udało się uciec przez śmiercią i schronić w górach. Tę historię kończy też opowiastka o winnicy: Izebel zdecydowała się posiąść winnicę niejakiego Nabota, a gdy ten nie zgodził się na to, kazała go zamordować. Eliasz przepowiedział jej rychłą śmierć i tak się stało – w czasie rebelii zrzucono ją z piętra na ziemię. Cesarzowa Eudoksja niezbyt dobrze się czuła z przydomkiem Izebel. To była obraza majestatu, a za to ścinano głowy. Jan zachował jednak głowę, bo był bardzo popularny wśród mieszkańców Konstantynopola za swą odwagę, nazywaniem rzeczy poimieniu bez względu na konsekwencje, no i z racji wspaniałych kazań, na które do kościoła Mądrości Bożej (Hagia Sophia) waliły tłumy. Kiedyś, dawno temu studiując w Rzymie ten okres w historii Bizancjum, sięgnąłem do księgi kazań świętego, nie w oryginale, lecz we włoskim tłumaczeniu. Zainteresował mnie, bo uchodzi za najbardziej znanego wśród dziesiątek tak zwanych greckich (piszących w języku greckim) Ojców Kościoła, których dzieła zgromadzono w 161 tomach w wydaniu zbiorowym “Patrologia Graeca”. Byłem pod wrażeniem. Zaczynały się spokojnie, potem stawały się bardzo emocjonalne, ogniste – nawet w tłumaczeniu było to widać. Chryzostom musiał je spisywać, bo inaczej nie znalibyśmy ich treści, podniecał się już w trakcje ich pisania, bo zaraz po wstępie lub od połowy nie były to tylko kazania, to wprost widowiskowy pokaz jego osobistych emocji, a przy okazji – według znawców przedmiotu – wygłaszany w soczystej pięknej grece. Dla wielkich kaznodziejów wszech czasów, nawet dla słynnych Fenelona, Savonaroli, Polaków: Piotra Skargi i Tomasza Młodzianowskiego, on był mistrzem, oni mniej lub bardziej pojętnymi uczniami. Cesarzowa nazwana Izebel przełknęła obelgę, ale nie zapomniała o niej.

Nowy konflikt z cesarzową
Jan wybrał się w długotwałą podróż do Azji Mniejszej w celu dalszej reformy lokalnych społeczności kościelnych. W Konstantynopolu zostawił archidiakona Serapiona, by w jego imieniu rządził kościołem w stolicy, i biskupa Seweriana z poleceniem wygłaszania kazań. Obaj ci duchowni serdecznie się nienawidzili, obrzucali się inwektywami, nawet zarzucali sobie wypowiadanie bluźnierstw. Cesarzowa otoczyła swą opieką i poparciem kaznodzieję, bo i on, jak i ona, nienawidził Chryzostoma; mieszkańcy stolicy podzielili się na dwa obozy. Po powrocie Jan stanął po innej stronie w sporze niż cesarzowa: biskupowi kazał opuścić stolicę i sam zabrał się do wygłaszania kazań. W pierwszym z nich powiedział, że z radością wraca do swych wiernych, jest mu tu lepiej, niż gdyby był w rajskim ogrodzie Eden, no ale i tu nie wszystko jest w porządku, bo jest tu podstępny wąż, Ewa kusicielka i zwiedziony na manowce Adam. Nikomu nie trzeba było tłumaczyć o kogo Janowi chodziło: wąż to Sewerian, Ewa to oczywiście Eudoksja, Adamem cesarz Arkadiusz.

Cesarzowa wpadła w furię, Seweriana zatrzymała w mieście, Janowi zabroniła pokazywać się publicznie. Tłum opowiedział się za patriarchą, w mieście powstały rozruchy, mimo że Złotousty wzywał do opamiętania. Cesarzowa i tę zniewagę przełknęła, wiedziała, że na razie jest na straconym, a ponieważ kochała się w teatralnych gestach, weszła w czasie nabożeństwa odprawianego przez Jana do kościoła z nowonarodzonym synkiem na rękach, położyła mu na kolanach przyszłego cesarza i na jego głowę zaklinała by patriarcha pogodził się z Sewerianem. Jan nie miał wyjścia, ten gest Eudoksji rozentuzjazmował tłum, trzeba się było pogodzić. Sewerian pozostał przy dworze i jako dobry strateg wojenny nieustannie knuł jak obalić swego rywala.

Chryzostom antyfeminista
Rok po tym incydencie w maju 403 r. Złotoustego znowu poniosło. Był zatwardziałym antyfeministą swoich czasów, jak zresztą większość mężczyzn, widać to jak na dłoni w jego pismach. Nie raz wyrażał takie opinie wcześniej poza Konstantynopolem, teraz jeszcze raz wygłosił swe standartowe kazanie o “ułomnościach rodzaju niewieściego”. Adresatami kazania były przyjaciółki cesarzowej, choć, jak pisał historyk epoki Sokrates, kazanie miało być skierowane przeciwko wszystkim kobietom. Faktycznie tak nie było, bo Jan mówił o wybranej grupce, która zapomniała, że się postarzała i robi wszystko by wyglądać młodo układając loczki nad czołem, jak to robią ladacznice, szokując tym inne przyzwoite kobiety. Nie ma wątpliwości, że chodziło tu i o cesarzową; ona zresztą tak odebrała ten atak kaznodziei. Poskarżyła się mężowi, że Jan ubliżył nie tylko jej, ale i jemu, bo przecież jest jego żoną. Zbierały się chmury nad głową Jana, ale był jeszcze zbyt popularny i kochany przez tłumy by go zaatakować frontalnie. Cesarzowa czekała na lepszą okazję, i taka okazja szybko się nadarzyła.

Synod biskupów w stolicy w sprawie Teofila
Jan wezwał biskupa Teofila z Aleksandrii by się zjawił na zjeździe biskupów i wytłumaczył się z gwałtów i nadużyć, jakich dopuścił się w Egipcie. Ten łajdak i cwaniak zabrał ze sobą wszystkich biskupów egipskich, a w drodze do stolicy namówił kilku innych wrogich Janowi, by się też stawili na synodzie. Jego statek zacumował nie w porcie cesarskim Złotym Rogu, ale w porcie handlowym, gdzie było mnóstwo marynarzy egipskich. W ich obstawie przeprawił się przez Bosfor i zjawił na dworze królewskim w pochodzie tryumfalnym. Pod Chalcedonem w willi dawnego prefekta Rufina zwanej “Pod dębem” zebrał się synod 36 biskupów, z których 29 było zwolennikami Teofila. Jan wiedział, że będzie sądzony nie Teofil, lecz on sam – nie stawił się na synodzie. Faktycznie tak się stało jak Chryzostom przewidywał. Zarzucono mu 29 “przestępstw”, niektóre zarzuty były wprost śmieszne i naiwne: a to, że ukarał jakiegoś diakona za bicie sługi, że wymyślał duchownym nazywając ich ludźmi bez czci i zepsutymi nicponiami, że w swym pałacu pełniąc służbę metropolity przyjmował sam na sam kobiety, że nie pozwalał się kąpać nikomu w wodzie po swej kąpieli itp. Synod orzekł, że Jan jest winny zdrady stanu przez porównanie cesarzowej do Izebel, że usuwa go ze stanowiska i poleca cesarzowi wykonać na nim karę śmierci. Cesarz, który z urzędu musiał się odnieść do postanowień biskupów, zatwierdził jedynie banicję. Jan odwołał się do tłumów w wygłoszonym kazaniu, które szczęśliwie dochowało się do naszych czasów. Na początku prosił ludzi o spokój, że on pokornie poddaje się wyrokowi, choć, jak wszyscy wiedzą, jest on niesprawiedliwy, ale jak zawsze poniosła go fantazja – w ferworze sięgnął do Biblii i wspomniał, że kiedyś żona Egipcjanina Putyfara chciała nadaremnie uwieść cnotliwego Izraelitę Józefa, ale jej się nie udało, tak i teraz Egipcjanin (czytaj Teofil) próbuje zwieść ulubienicę bożą – Kościół (w języku greckim jest on rodzaju żeńskiego – chodzi oczywiście o kościół konstantynopolitański), ale też nadaremno. Dostało się i cesarzowi i cesarzowej przez wspomnienie w kazaniu o dobrym władcy Dawidzie który nie pozwalał by kierowała nim żona. Kazanie nie uspokoiło tłumów, tylko zaogniło sytuację. By uniknąć rewolty Chryzostom oddał się dobrowolnie w ręce straży przybocznej cesarza i pozwolił się wywieźć na drugą stronę Bosforu by tu czekać na dalszy rozwój sytuacji odnośnie jego osoby. Miasto nawiedziło wtedy trzęsienie ziemi, a cesarzowa poroniła. Uznała to za karę bożą za swe knowania, napisała pokorny list do Jana, by wrócił na swą stolicę, że ona nie miała nic wspólnego z nagonką na niego. Jan obiecał wrócić jeśli ten sam synod, który go potępił i odebrał mu juryzdykcję oczyści go z zarzutów i prawnie odda mu stanowisko. Synod natychmiast zwołano i zmuszono wszystkich, by stanęli po stronie Jana. Sytuacja tak szybko i tak diametralnie się zmieniła, że Teofil ledwo ocalił życie, uciekł przed tłumem na swój statek i odpłynął z portu. Tłum linczował każdego Egipcjanina który mu wpadł w ręce. Jan wrócił do Konstantynopola z honorami, w kazaniu z tej okazji emocje też go poniosły, ale tym razem chwalił pobożność cesarzowej.

Cesarzową Herodiadą
Czwarta i ostatnia runda między nim i władczynią rozegrała się w kilka miesięcy póżniej. Przy kościele Bożej Mądrości cesarzowa zafundowała sobie srebrny pomnik. Przy pomniku tańczono, śpiewano, ucztowano. Jan w tym czasie wygłaszał długie jak zwykle kazanie, ale w tej sytuacji nawet jego krasomówstwo nie utrzymywało tłumów w napięciu. Każdy chciał, by kaznodzieja jak najszybciej kończył, bo tam na zewnątrz czekała ich rozrywka i darmowe jedzenie i picie. Jezabel i Ahab – mal. F. Leighton Mozika Eudoksji w katedrze w Sofii Obecna Hagia Sophia Poniosło Chryzostoma, a dawał się łatwo, jak wielokrotnie wcześniej, ponosić. Wystrzelił z grubej rury: historycy podają, że kazanie zaczął od tych słów: “Znowu szaleje Herodiada, znów tańczy, znów chce otrzymać głowę Jana na misie.” Dla tych co nie znają Ewangelii św. Marka przypomnę wydarzenia do których nawiązuje kaznodzieja. Herodiada, wnuczka Heroda Wielkiego, uchodziła w opinii publicznej za rozpustnicę. Żona swego stryja Heroda Filipa, z którym miała córkę Salome, staje się żoną drugiego potężniejszego stryja Heroda Antypasa, tetrarchy Galilei. Jan Chrzciciel potępił ten drugi związek, dostał się za to do więzienia.

Antypasowi młodziutka śliczna Salome zawróciła w głowie. Przedtem odmówił Herodiadzie gdy go prosiła o uśmiercenie chrzciciela Chrystusa, więc wymyśliła fortel. Przekonała córkę by z góry zażądała nagrody od tetrachy za swój piękny taniec. Ten się zgodził, ta za namową matki, po tańcu, który zachwycił Heroda, zażądała głowy Jana Chrzciciela na misie i tak się stało. Jan Chryzostom dobrze znał Ewangelię, zmienił trochę tekst dla spowodowania większego wrażenia: w jego kazaniu to nie dziewczę Salome, lecz rozpustna jej matka tańczyła przed Herodem, nieprawym mężem. Po otrzymaniu sprawozdania z treści kazania “nowa Herodiada” dostała szału. Odcięła siebie, dwór i męża od metropolity, a w dniu Wielkiejnocy, gdy Jan sprawował posługę chrztu katechumenów, oddział wojska złożony z niechrześcijan wtargnął do świątyni Mądrości Bożej. Katechumenki okryte tylko tuniką chrzestną, pogubiły w pośpiechu przyodziewki i nago uciekały ze świątyni, ale wierni wyparli żołnierzy na zewnątrz i zabarykadowali się w kościele. W czasie walki zaprószono ogień, spłonęła świątynia, pałac biskupi i budynek senatu. Jan oddał się dobrowolnie w ręce wojska i został wywieziony na wygnanie aż do Kapadocji. Swiątynię odbudowywano dwa razy. Najpierw czynił to następca Arkadiusza, Teodozjusz II. Ta dotrwała do roku 532 i zaraz po drugim pożarze chyba największy cesarz Wschodu, Justynian I, zbudował na tym miejscu kompletnie nową świątynię w ciągu pięciu lat. Zamieniono ją później na meczet, a jeszcze później na muzeum – dotrwała do naszych czasów i jest jednym z najpiękniejszych kościołów chrześcijaństwa. Od czasu tego pierwszego pożaru narastający konflikt nie tylko osobisty świętego z cesarzową, ale faktycznie między władzą kościelną a świecką, skończył się nagle. Eudoksja zmarła w październiku 404 roku na skutek powikłań poporodowych w kilka miesięcy po wygnaniu Jana ze stolicy. Ten zmarł trzy lata później, w kilka miesięcy po nim z życiem rozstał się cesarz Arkadiusz. Nowym cesarzem został kilkuletni syn pary cesarskiej Teodozjusz II. Ten w przeciwieństwie do swoich rodziców kochał kapłana, który go ochrzcił. 27 stycznia 438 roku prochy Jana Chryzostoma w nocy, by uroczystość była bardziej spektakularną wśród tysięcy lampionów płonących na łodziach, sprowadzono do stolicy, a cesarz padł na kolana przed trumną patriarchy, przepraszał go za zniewagi mu wyrządzone przez rodziców i prosił o wybaczenie ich win. Przez grzeczność nie wspomniał o tym, że byli oni niejednokrotnie prowokowani i kto wie, czy nie byli oni w równej mierze ofiarami jego niewyparzonego języka, jak on ich prześladowań.

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.