Słuchanie głosu serca

4

Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Jestem psychologiem z wykształcenia, jednak od zawsze interesowało mnie nie tyle wyjaśnianie ludzkich zachowań, ile korzystanie z wiedzy psychologicznej na co dzień i wykorzystywanie jej tak, by życie było lepsze, milsze i bardziej wartościowe. Nie lubię zajmować się przeszłością, chyba, że po to, by wyciągać z niej wnioski i zmieniać jej znaczenie na lepsze. Koncertuję się na tym, co jest w życiu ludzi teraz i wykorzystuję wiedzę i doświadczenie do tego, aby ta teraźniejszość była możliwie najlepsza i pięknie rokowała na przyszłość. I tym chcę się tu dzielić. Będę pisać w zgodzie z własnym planem, ale jeśli zdarzy się tak, że jakiś temat zainteresuje Czytelników szczególnie, chętnie poświęcę mu więcej czasu.

Ludzie wykształceni, oczytani, inteligentni bardzo często mają tendencję pojmowania świata głównie (czasem wyłącznie) poprzez intelekt i myślenie, czyli za sprawą mózgu. Analizują swoje zachowania, przemyśliwają decyzje, kalkulują, przewidują w oparciu o dane czy prognozy. Często w ogóle nie pytają serca co ono o tym sądzi. Mówią: To jest logiczne, to jest wygodne, to zapewni mi (tobie) dobrą przyszłość, ale także: tak trzeba, takie czasy, tak to zawsze wyglądało w naszej rodzinie, to jest to, czego ode mnie oczekuje (mąż, żona, rodzic, społeczeństwo). Czasem nawet tworzą bardziej ogólne opinie: To jest rozsądne! To jest praktyczne. To jest mądre. Stop, stop, nie tak szybko! Rozsądne – może tak – choć nie zawsze. Praktyczne? To się okaże. Ale mądre to to na pewno nie jest. Mądrość bowiem uwzględnia w swoich decyzjach cały umysł, nie tylko mózg. Viktor Frankl – genialny lekarz, ale także filozof – pisał w książce “Wola sensu”: Bywa, że mądrość serc naszych przewyższa przenikliwość rozumu. Czasami zaś najrozsądniejszą rzeczą jest nie starać się być zbyt rozsądnym. To drugie zdanie, to w zasadzie rada, jakże niełatwa do zaakceptowania dla intelektualisty. Dziś nauka przyznaje sercu rolę większą niż tylko pompowanie krwi, a niektórzy uznają je nawet za część systemu przyjmowania, porządkowania i odpowiadania rzeczywistości zwanego umysłem.

Określenie gut feeling nie jest już tylko potocznym określeniem intuicyjnej wiedzy. Te płynące z trzewi informacje traktowane są poważnie również przez naukowców, bada się nawet w jakim stopniu pomagają one w podejmowaniu dobrych decyzji.

Warto przyjąć zatem do wiadomości, że umysł to także serce, a ponieważ połączone jest z sumieniem, płynące z niego sygnały mogą być bardzo istotne dla naszych sensów. Tak pojmowany umysł personalizuje nasze wybory, sprawia, że stają się one naprawdę nasze.

Dlatego kiedy w naszym życiu nie dzieje się dobrze, kiedy czegoś nam brakuje, gdy ma miejsce jakaś z sytuacji wymienianych w poprzednim felietonie, lepiej odwołać się raczej do serca niż rozumu. W tym celu trzeba jednak zwolnić, a nawet się zatrzymać…

A jeśli życie samo zwalnia, nie warto pobudzać go sztucznie, tylko posłuchać serca. Odpocznijmy wtedy, usiądźmy spokojnie, oddychajmy i zadając jedno pytanie, słuchajmy swojego serca. Jakie to pytania? Choćby te: Co jest nie tak w moim życiu? Czego mi brakuje? Do czego nie mam (już) serca? Gdzie jest (zatem) moje serce, w jakim miejscu, przy jakich ludziach, z jaką aktywnością?

Często jednak człowiek sam wtedy wie o co ma pytać. I koniecznie trzeba zapisać odpowiedzi, chodzi o to, byśmy mieli to wyartykułowane.

A co jeśli nie zauważamy aby życie zwolniło, wciąż jesteśmy zajęci i ogromnie aktywni… a jednocześnie niezbyt szczęśliwi? Wtedy najlepiej odpocząć. Viktor Frankl mówi jednak: Trzeba nam nowego rodzaju wypoczynku, który umożliwia kontemplację i medytację. W tym celu człowiek musi mieć odwagę być samotnym.

Tak, czasami trzeba zatrzymać się samotnie i posłuchać serca. Trzeba znaleźć na to miejsce i czas. O tym porozmawiamy za tydzień.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

4 Comments

  1. Marek Maciolowski on

    @ Anna Kosinska (? )
    Pisuje na kolanie z telefonu ktory sam poprawia ” na angielski” stad tez bledy w polskiej pisowni sie pojawiaja .
    Mea culpa.
    Doceniam pani kompleksy.
    Swego czasu Melchior Wankowicz tak opisal podobny stan mentalny : ” szewc zazdrosci biskupowi”.

  2. Marek Maciolowski on

    @Pani Iwona Majewska Opielka
    Mala uwaga , nie krytycyzm : sadze, ze piszac ” ….. sygnaly moga byc bardzo istotne dla naszych sensow ” miala Pani na mysli ” naszych zmyslow” – a te ” sensy ” to tylko anglicyzm ?
    Poruszyla Pani niezwykle wazny temat piszac , ze serce to nie tylko pompka w krwoobiegu – dodam , ze raczej pompka tylko wspomagajaca poniewaz jest zbyt slaba by pompowac krew na calej dlugosci 200 kilometrowego krwioobiegu.
    Faktycznie serce a nie mozg jest osrodkiem kontroli i wydawania dyspozycji organizmowi – wbrew dominujacej nadal opinii swiata
    medycznego. Dlatego tez , tak jak Pani pisze , serce jest lepszym doradca niz materialistyczna ” waga i miarka ” .
    Jest to swiat miedzy innymi intuicji, telepatii i tego wszystkiego co jest istota zycia czlowieka, czyli Swiat niematerialny. Mam na mysli ” informacje” np. ta zawarta w DNA, ktora jest niematerialna i nieprzypadkowa. Jej cecha jest celowosc. A ta wymaga zamyslu.
    Nigdy nie istnialo ” nic” , a jesli cos jest to znaczy ze cos bylo, a to co bylo nie moglo samo z siebie powstac poniewaz musialo by byc zanim jeszcze bylo, a to jest oczywiscie niemozliwe . Czyli cos innego musialo stworzyc to co jest . Tym ” czyms innym ” ludzie wszedzie nazywaja Bogiem.
    Nauka do dzis nie ma najmniejszego pojecia jak dziala mozg, nie jest w stanie nawet sformulowac hipotezy jak np. to co widzimy poprzez soczewke oka, sieci neuronow i tylniego platu mozgowego staje sie nam widocznym ” obrazem ” swiata zewnetrznego.
    Podobnie z pamiecia, nauka nic a nic nie potrafi wyjasnic – poza twierdzeniem ze mozg za kazdym razem ( ktorym ? jakim ? dlaczego ? ) pamiec odtwarza ( z czego ? ) a nie wyjmuje z jakiejs mozgowej przechowalni pamieci.
    O wiele bardziej przekonywujaca jest teza ze mozg to rowniez nadajnik-odbiornik, ktory przywoluje pamiec z zewnatrz – tak jak np. komputer z iCloud. Przywoluje ja natychmiast podajac precyzyjnie co chce odzyskac z tej nieograniczonej i skomplikowanej bazy danych ” zapamietanych” w bardzo nawet dalekiej przeszlosci .
    Rodzi sie oczywiscie pytanie kto ? gdzie ?co ? decyduje i wydaje komende przywolania tych pamieci ?
    Sadze ze to wlasnie serce jest tym Komendantem, tym materialnym sednem czlowieczenstwa .
    Jak dobrze ze Pani wspomniala sumienie, bo to wlasnie czesc czlowieka pilnujaca by nie zbaczal na mielizny i grzezawiska gdzie czeka go tylko nie-szczescie.
    Materialisci z satysfakcja lubia wskazywac jak w tle galaktyk Ziemia jest mala planeta na peryferiach , a zycie na niej tylko losowym przypadkiem ( ewolucja) , bez celu i wartosci.
    Dobra odpowiedzia na te malpie madrosci jest zwrocenie uwagi ze wartosc zycia nie jest mierzona w kilogramach lub latach swietlnych wszechswiata lecz tym co nazywamy Idea czyli pojeciem takim jak np. Prawda.
    Jak do Idei moga porownac sie te tryliony gwiazd i lata swietlne ? Zero.
    Celebryta zakonu darwinistow ewolucyjnych Richard Dawkins z sobie wlasciwa persfazja twierdzi i udawadnia ze malpa potrafi napisac fraze poematu Szekspira , potrzebuje tylko maszyny do pisania i duzo duzo czasu by walic swymi paluszkami w klawiature przez 24/7 .
    Mozna takie prawdopodobienstwo trafienia przez maple we wlasciwe liniowe poloczenie liter obliczyc – to tryliony lat.
    Nie w dlugosc stachanowskiej malpiej pracy lezy problem niby to rozwiazany przez Dawkinsa.
    Nawet gdyby napisala poprawnie jedna linijke sonetu Szekspira to nadal by walila w klawiature jak opetana …… dopuki za nia stojacy Czlowiek by nie odczytal i rozpoznal ze to werset z Szekspira .

    • Anna Kosińska on

      Żeby poprawiać kogoś trzeba samemu umieć posługiwać się poprawnie językiem polskim. Dobrze byłoby aby zajął się pan swoją własną polszczyzną – czytając pana komentarze można by książkę napisać o błędach językowych: “dopuki”, “poloczenie”, “musialo by”, “przekonywujaca”, “persfazja”. To tylko z tego komentarza… Oj, przyganiał kocioł garnkowi… Nie pisałabym o tym, ale jest pan przekonany o wlasnej nieomylności i wyższości (to wynika z licznych pana komentarzy), więc sugeruję więcej pokory i zajęcie się swoimi niedoskonałościami.

  3. Alina Kowalik on

    Wiele razy w życiu ten “gut feeling” prowadził mnie w moich decyzjach, wbrew logice i racjonalnemu rozumowaniu. PosłuchalĶa bo tak mi radziła mama i nie żałuję. Zawsze słucham swoich “gut feelings”. Cieszę się, że i Pani tak uważa, że warto. Lubię Pani teksty.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.