Kanada na bis (8)

1

Cykl “Kanada na bis” to cotygodniowe krótkie artykuły Iwony Majewskiej-Opiełka, pisane w ostatnich miesiącach i tygodniach, od kiedy po latach powróciła do Kanady z#Polski i zawierające jej spostrzeżenia po tej niezwykłej drodze życiowej Polska-Kanada-Polska-Kanada. Dla nas, mieszkających tutaj#od czasu przyjazdu z Polski do Kanady, ciekawie jest posłuchać jak#nasz drugi kraj jest postrzegany przez osobę, która ten kraj “odpoznaje”.

O rozmienianiu pieniędzy w dwóch kulturach

Warszawa. Dworzec Centralny. Cztery tygodnie temu. Potrzebowałam 14 złotych na schowek na Dworcu Centralnym w Warszawie, żeby przechować przez kilka godzin walizkę. Miałam banknot 20-złotowy. Dopiero przyleciałam i wciąż oszołomiona byłam lotem… a do tego niezdrowa. Weszłam do najbliższej kolektury totolotka i poprosiłam o kupon. Dodałam jeszcze: “Bardzo proszę niech mi pani wyda tak, żebym miała 14 złotych”.
– Nie rozmieniam pieniędzy – powiedziała dość nieprzyjemnie
– Ale ja nie proszę żeby pani mi rozmieniła tylko żeby wydała mi pani tak resztę.
– NIE ROZMIENIAM! Nie rozumie pani?
Wzięłam zatem 5 złotych z wydanych pieniędzy i powiedziałam:
– Poproszę kupon totolotka. To, co się wydarzyło zdziwiło mnie tak bardzo, że nie uwierzyłabym chyba, gdyby mi ktoś to opowiadał:
– No nie taka złośliwość, taka bezczelność! Może pani na mnie skargę napisać, ale nie sprzedam pani!!!!
-Jak to? – Zdołałam tylko powiedzieć… Chyba mnie zamurowało.

Toronto. Sklep w mojej dzielnicy, w którym rzadko bywam. Dając banknot dwudziestodolarowy poprosiłam o kupon totolotka i o wydanie mi reszty tak, żebym miała jak najwięcej jednodolarówek. Przyznałam, że potrzebuję do pralni. Dostałam 16 jednodolarówek i… uśmiech.

Nie zauważałam tych różnic przy poprzednim pobycie w Kanadzie, teraz widzę to na każdym kroku. Żeby była jasność: w Warszawie jest mnóstwo wspaniałych, sympatycznych ludzi, ale kontakt z nimi raczej zaskakuje. Tutaj jest to norma, niemili ludzie nas dziwią. Ciekawa jestem czy mieszkający tu już długo Polacy widzą tę różnicę?

Nie wierzę w polski baseball
Sezon baseballa w Kanadzie dobiegł końca. To, że wiem coś takiego, to wielka zmiana i dowód na to jak inaczej widzę dziś Kanadę i życie w Toronto. Kiedyś nie miałabym o tym pojęcia. Nie to żebym jakoś bardzo zaczęła się interesować baseballem, ale za sprawą moich córek nie jest mi zupełnie obojętny. Zanim skończył się sezon napisałam coś na Facebooku na temat baseballa, dołożyłam nawet chyba swoje zdjęcie z kijem. Koleżanka napisała mi, że w Polsce również są kluby baseballowe, w których grają starsi i młodsi zawodnicy, są mecze. Może kiedyś i u nas ta gra także stanie się popularna – napisała.

Ciekawe, że nigdy w Polsce nie słyszałam o baseballu. No może to tylko, że niektórzy “starsi zawodnicy” używali kijów do celów zgoła innych niż odbijanie piłki i podobno nawet ich posiadanie poddano jakiejś policyjnej kontroli. Mam nadzieję, że nie dlatego powstały te kluby, aby dać prawo posiadania baseballowej pałki zadymiarzom. To oczywiście żart i do tego – przyznaję – tani, ale… nie wierzę w polski baseball.

To sport raczej spokojny, wymagający koncentracji zawodników i niekoniecznie stałej uwagi kibiców. Normalnie to taki wielki piknik. W najważniejszych zaś momentach trybuny raczej milczą niż wrzeszczą. W czasie pierwszego meczu, na którym byłam, zdarzyło mi się wychodzić z tunelu akurat wtedy, kiedy zawodnik Blue Jays właśnie przymierzał się do rzutu. Na stadionie zrobiło się cicho, a pan porządkowy poprosił mnie gestem abym się zatrzymała. Przyznaję, pomyślałam wtedy, że to może dlatego, że by nie przeszkadzać zawodnikowi – dopiero córka wyjaśniła mi, że chodziło raczej o to, by nie zasłaniać widoku publiczności.

To nie dla Polaków! My mamy raczej temperament piłki nożnej. Wystarczy popatrzeć na kolejkę w Toronto i w Warszawie – tu pełne spokoju, oczekiwanie, rzekłabym – bez wyrazu… A tam wyraziste akcentowanie swojego miejsca w kolejce i baczne patrzenie, by ktoś inny nie wszedł bez kolejki. A w kwestii sportu? Czy porządkowy na stadionie któregoś z klubów pierwszej ligi miałby szansę zatrzymać idącego kibica? Ponadto tutaj te kluby mają maskoty, dorośli ludzie przebrani w pluszowe kostiumy tańczą w tak różnych melodii… Czy widzicie taką maskotę Legii Warszawa (na przykład syrenka) al-bo Wisły Kraków (smok wawelski) ? I widzicie jak kibice (i kibo-le) radośnie obserwują jej pląsy? Mówicie, że to inna publiczność… No inna, inna właśnie, tylko skąd ją wziąć? Dlatego nie wierzę w polski baseball.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

1 Comment

  1. Przepraszam, ale nie zgadzam się z tym co Pani tutaj pisze. Porównywanie Kanady do Polski to tak jak mówienie że jazda samochodem jest lepsza od roweru bo samochód szybszy i wygodniejszy. W Polsce jest konflikt pokoleniowy, wielu ludzi tutaj żyje pod PRL’owskim kloszem, który ogranicza im wizję na świat, a przez to nawet rodzice wszczepiają to swoim dzieciom, ale na szczęście w czasach internetu ludzie widzą jak jest np. w ameryce i że można tak żyć, dzięki temu jest co raz lepiej, Kanada nigdy nie zaznała komuny, wręcz wprowadzono prawo, które przeciwdziałało rozpowszechnianiu komunistycznych treści, my zostaliśmy sprzedani za wschodznią część kurtyny i całe te cwaniactwo, chamstwo, bezsensowna walka o swoje nadal tkwi w ludziach do dziś. Taki mały przykład dam jeszcze, trochę żartobliwy, po upadku komunizmu, ludzie śmiali się że w niemczech mają zapachowy papier toaletowy – A po co to komu ? A na co? – Ale gdy wprowadzono go na nasz rynek, ludzie zaczęli to kupować i tak przez lata Polacy otworzyli się na wiele innych możliwości jakie daje świat, ale jeszcze potrzeba czasu i co najmniej jednego pokolenia do przodu, żeby resztki tego komunistycznego klosza zostały zamiecione i wyrzucone. A co do maskotek, legia ma swoją maskotkę, tak samo jak i wisła kraków ( Smok Wawelski ). Więc nie jesteśmy aż tak zacofani.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.