Tadeusz Kościuszko (1746 – 1817) – prawdziwy republikanin

0

Dzieciństwo i wczesne lata
Miejsce urodzenia Tadeusza Kościuszki bywa przedmiotem sporów. Za najbardziej prawdopodobne uchodzi jednak wioska Mereczowszczyzna na Polesiu, położona obecnie na terenie Białorusi, a wówczas w Wielkim Księstwie Litewskim.

Przyszły bohater dwóch światów ujrzał światło dzienne 4 lutego 1746 r. Ojciec Tadeusza to Ludwik Tadeusz miecznik województwa brzeskiego i pułkownik regimentu buławy polnej litewskiej. Matka zaś to Tekla z Ratomskich. Rodzice reprezentowali średnią szlachtę o dość szczupłym majątku. Nie był on w każdym razie na tyle znaczny, aby rodzina Kościuszków odgrywała jakąś samodzielną rolę w swej okolicy, a więc potrzebowała magnackich patronów, którymi stali się z czasem przedstawiciele rodu Czartoryskich i ich stronnicy, tworzący od lat czterdziestych XVIII w., a więc za panowania Augusta III Sasa, potężne stronnictwo – Familię.

W wieku dziewięciu lat Tadeusz wraz ze starszym bratem posłany został do szkoły pijarskiej w Lubieszewie, co stanowiło typowe rozwiązanie edukacyjne w środowisku szlacheckim w połowie XVIII w. Szkołę opuścił w roku 1760 ze względu na trudności finansowe rodziny po śmierci ojca. W kolejnych latach przebywał w domu z matką i siostrą Anną Estkową, gdzie kontynuował domową edukację i był zapewne trochę rozpieszczany jako beniaminek. Pod koniec roku 1765 podjął naukę w Szkole Rycerskiej w Warszawie. Instytucję tę założył w celu kształcenia oficerów, ale także świadomych potrzeby modernizacji kraju obywateli, nowy król Stanisław August Poniatowski.

Edukacja i pierwsze kroki po szkole
W Szkole Rycerskiej odznaczał się pilnością, zwłaszcza w zakresie matematyki, sztuki inżynierskiej i rysunku, ale także był lubiany przez kolegów. Po ukończeniu kursu pozostał w szkole jako instruktor w stopniu podbrygadiera. Z czasem osiągnął rangę kapitana, co jednak nie uchroniło go od redukcji w roku 1768 podczas reorganizacji Szkoły. Niespokojny czas konfederacji barskiej i pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej Kościuszko przeczekał w Paryżu. Pobyt w Paryżu miał decydujące znaczenie dla ukształtowania poglądów młodego polskiego oficera, który chłonął oświeceniowe prądy, stając się przeciwnikiem rządów absolutnych, a sympatykiem ruchów wolnościowych, takich jak rozpoczynające się wtedy wystąpienia kolonii brytyjskich w Ameryce przeciwko tyranii korony.

Polska i wyjazd do Ameryki
Do kraju Kościuszko powrócił w połowie roku 1774, w czasie gdy w Warszawie obradował jeszcze sejm rozbiorowy. W praktycznie zdemilitaryzowanej Rzeczypospolitej nie było jednak dla niego stanowiska w wojsku. Prowadził więc spór majątkowy z własnym bratem i szukał ponownie protekcji Józefa Sosnowskiego – w owej chwili już hetmana polnego litewskiego. To wtedy bywał u niego w domu, gdzie zakochał się bez pamięci w jego córce – Ludwice. Protektor nie uznał go za dobrą partię dla swej córki i brutalnie odprawił jego awanse do jej ręki. W tej sytuacji, w październiku 1775 r. Kościuszko planował pannę porwać, ale ze swych zamiarów wygadał się przed samym królem, który poinformował o wszystkim wpływowego, a oddanego interesom dworu, ojca dziewczyny. Sosnowski czym prędzej wydał więc Ludwikę za mąż za Józefa Lubomirskiego, który należał w przeciwieństwie do skromnego kapitana do sfery magnackiej.

W obawie przed prześladowaniem ze strony niedoszłego teścia nieszczęśliwy amant wyjechał ponownie za pożyczone pieniądze do Francji. Tu zastał stan wzburzenia w związku z buntem amerykańskich kolonii wspieranych początkowo skrycie przez rząd francuski. W Paryżu Kościuszko poznał znanego pisarza Pierre’a Augustina Carona de Beaumarchais, autora “Wesela Figara”, ale także przedsiębiorcę, który utworzył spółkę skrycie zaopatrującą Amerykanów za pieniądze Ludwika XVI, pragnącego dokuczyć w ten sposób angielskim rywalom, mimo braku sympatii francuskiego króla dla jakichkolwiek ruchów wolnościowych. Polski oficer wyruszył jako jeden z pierwszych ochotników na pokładzie statku, należącego do firmy Beaumarchaisego, wypływającego z Hawru w czerwcu 1776 r. W trakcie długiego i pełnego przygód rejsu, Amerykanie ogłosili 4 lipca w Filadelfii swą Deklarację Niepodległości.

W Ameryce
Już jesienią 1776 r. Polak stał się użyteczny w walkach z Anglikami, przygotowując obronę rezydencji Kongresu przed nieprzyjacielską flotą dzięki przegrodzeniu rzeki Delaware. Od wiosny kolejnego roku służył w armii Horacego Gatesa. Tu jednak jego plany obrony nie zostały zaakceptowane i w związku z tym musiał bezsilnie przyglądać się kapitulacji fortu Ticonderoga. Kościuszko, projektując polowe przeszkody, miał natomiast swój udział w doprowadzeniu do sławnej kapitulacji angielskiej armii generała Johna Burgoyne’a 17 października 1777 r. pod Saratogą. Duże zasługi położył nasz rodak w projektowaniu i budowie fortyfikacji West Point w latach 1778-1780. Następnie przeszedł szkołę wojny manewrowej w armii Nataniela Greene’a w Karolinie Południowej. Podczas oblężenia Ninety-Six odniósł ranę. Ostatnim jego zadaniem podczas tej wojny były prace inżynieryjne wykonane podczas blokady Charleston w roku 1782.

W Ameryce Kościuszko zdobył ogromne doświadczenie dowódcze w działaniach armii ochotniczej, niezawodowej, nabierając przekonania o jej skuteczności, a nawet przewadze nad armią zawodową starego typu. Rozwinął też i poddał wymagającej próbie swoje, teoretyczne dotąd, umiejętności inżyniera wojskowego. Ameryka ukształtowała otwartość Kościuszki na innych – obcych. Ten wychowanek dość peryferyjnego zakątka Wielkiego Księstwa Litewskiego za oceanem musiał nawiązać porozumienie nie tylko z amerykańskim przełożonymi i podwładnymi. Zetknął się także z ochotnikami francuskimi, którzy wykazywali się często w stosunku do niego zawiścią. To tu po raz pierwszy zetknął się z taką intensywnością z ludźmi o innym kolorze skóry. Przyjacielskie relacje łączyły go z własnym czarnoskórym służącym – wolnym obywatelem Stanów Zjednoczonych Agrippą Hullem.

Również później, w czasie insurekcji i niewoli w Rosji pracował dla niego czarnoskóry Jean Lapierre, odpłacający wielkim oddaniem Naczelnikowi za jego równe traktowanie. Okazało się również, że Polak potrafił nawiązać partnerski dialog z indiańskim wodzem Małym Żółwiem, który podarował mu fajkę pokoju. Choć w Rzeczypospolitej Kościuszko miał zapewne liczne okazje do kontaktu z Żydami, to w Ameryce zaprzyjaźnił się bliżej z Chaimem Salomonem, finansującym wojnę kolonistów z Anglikami. Nie możemy wykluczyć, że obserwacja obywatelskiej roli żydowskiego bankiera w Ameryce wpłynęła na postawę późniejszego Naczelnika powstania, gdy wsparł Berka Joselewicza w tworzeniu żydowskiego oddziału kawalerii.

Na zakończenie wojny polski ochotnik otrzymał awans na brygadiera i został przyjęty do elitarnego Towarzystwa Cyncynatów. Jego dewiza miała w szczególny sposób sumować cały życiorys polskiego generała, głosząc: “Wszystko poświęcił dla służby republice”. Mit Cyncynata – rolnika obrońcy rzymskiej republiki – wyrażał jako żywo drogę życiową Kościuszki – pierwotnie hreczkosieja a potem żołnierza – obrońcy republikańskiej wolności w Nowym i Starym Świecie.

Powrót do Polski
Po powrocie do kraju latem 1784 r. Kościuszko ponownie znalazł się w tarapatach finansowych. Osiadł w majątku rodzinnym Siechnowicze, gdzie gospodarował nieudolnie, popadając w kolejne długi. Kłopoty te spotęgowała też jego decyzja, wynikająca z przekonań, a nie rachunku ekonomicznego, o obniżeniu siechnowickim chłopom wymiaru pańszczyzny o połowę. Jednocześnie nie powiodły się starania weterana wojny amerykańskiej o uzyskanie komendy królewskich ułanów.

W przeddzień zebrania się Sejmu Wielkiego jesienią roku 1788 Kościuszko opracowywał na użytek miejscowego działacza i przyjaciela Michała Zaleskiego projekty likwidacji poddaństwa chłopów i ich polonizacji przez Kościół oraz utworzenia milicji z przedstawicieli wszystkich trzech stanów społecznych. Uchwała sejmu z 20 października 1788 r. o utworzeniu stutysięcznej armii otworzyła Kościuszce możliwość wejścia do czynnej służby. W roku następnym amerykański brygadier stał się koronnym generałem w dywizji wielkopolskiej. Wkrótce przeniesiony został na Wołyń w celu wsparcia dywizji bracławsko-kijowskiej pod dowództwem bratanka króla – księcia Józefa Poniatowskiego.

Rozwój kariery w Polsce
Tymczasem w Warszawie wiosną 1791 r. sejm uchwalał zasadnicze reformy – prawo o sejmikach, prawo o miastach, a wreszcie Konstytucję 3 Maja. Na przełomie roku 1791 i 1792 nasz generał zastępował bawiącego w Warszawie królewskiego bratanka. Dobrze wywiązał się z tych obowiązków, dzięki czemu, po powrocie księcia Pepi, otrzymał samodzielne dowództwo dywizji, która miała stawić opór ewentualnemu atakowi Rosjan od strony Kijowa. Rzeczywiście w rok od uchwalenia Ustawy Rządowej chmury zbierały się nad Rzecząpospolitą. Imperatorowa rosyjska Katarzyna II poparła zbrojną interwencję przeciwników reformy spod znaku konfederacji targowickiej, głoszącej, że Konstytucja 3 Maja to zamach na wolność.

Na odcinku dowodzenia Kościuszki wojska rosyjskie przekroczyły granicę 22 maja 1792 r. Wobec zasadniczej nierówności sił w wojnie polsko-rosyjskiej zadanie naszego bohatera sprowadzało się do osłaniania odwrotu armii księcia Józefa przed napierającym korpusem Lewanidowa. W planach króla leżała jedynie zbrojna manifestacja woli oporu w celu wytargowania znośnych warunków pokoju, które nie zaprzepaściłyby całego dorobku prawodawczego Sejmu Wielkiego. W odwrocie spod Połonnego dywizja Kościuszki stanowiła straż tylną. Działania jej umożliwiły 18 czerwca taktyczne zwycięstwo Poniatowskiego w bitwie pod Zieleńcami. Chociaż na miejscu Kościuszko zjawił się, gdy zmagania były zakończone, to za poniesione dla nich zasługi otrzymał od króla nowo ustanowiony medal Virtuti Militari. W lipcu jego dywizja próbowała stawić czoła Rosjanom na linii Bugu. To tu w rejonie Dubienki, w sąsiedztwie granicy z Austrią, Kościuszko rozegrał krwawą bitwę 18 lipca. Mimo że wojsko w części uległo panice, a Rosjanie zaatakowali poprzez granicę austriacką, czego polski dowódca nie brał pod uwagę, bitwa wykazała wolę oporu Polaków. Kościuszko wynagrodzony został za to awansem na generała lejtnanta oraz szefostwem 8 regimentu piechoty. Sława dzielnego obrońcy dotarła do Francji, gdzie Zgromadzenie Prawodawcze uchwaliło nadanie mu honorowego obywatelstwa, co stanie się później pretekstem dla Rosjan prześladowania go za rzekomy jakobinizm.

25 lipca, w Kurowie na Lubelszczyźnie dotarła do Kościuszki wieść Hiobowa o przystąpieniu króla do Targowicy. Rzeczywiście, Stanisław August, nie wierząc w szanse dalszych zmagań, postanowił przyjąć ultimatum rosyjskie, dzięki czemu zawarto zawieszenie broni. Był to niespodziewany cios dla wielu oficerów, w tym naszego bohatera, a nawet dla królewskiego bratanka. Kościuszko rozważał plan porwania króla do obozu wojskowego i kontynuowania walki. Sprzeciw księcia Józefa czynił jednak te zamiary bez przedmiotowymi. Ostatecznie, jak wielu innych, złożył dymisję i znalazł się w Warszawie. Nie zabawił tam jednak długo, bowiem jesienią objeżdżał już Galicję. Pod pseudonimem hrabiego Biedy odwiedzał Czartoryskich, Adama Kazimierza i jego żonę Izabellę z Flemingów, w Sieniawie, a potem w Puławach. Urządzano dla niego tam huczne fety, co wskazywałoby, że małżonkowie kształtowali już jego kult prawdopodobnie z myślą o przyszłej akcji zbrojnej przeciw Rosji.

Próby szukania pomocy dla Polski
W pierwszej połowie roku 1793 przebywał we Francji, mając nadzieję na jej pomoc przeciw zaborcom. W styczniu tego roku bowiem ogłoszono plan nowego rozbioru Rzeczypospolitej przez Rosję i wiarołomne Prusy. Z tym ostatnim państwem Francja była od kilku miesięcy w stanie wojny. Rzeczpospolita mogła się zatem zdawać naturalnym sojusznikiem Republiki Francuskiej.

Po powrocie z Paryża odbył narady z przywódcami polskiej emigracji w Lipsku, Ignacym Potockim i Hugonem Kołłatajem. W ich wyniku Kościuszko podjął się roli przyszłego dyktatora powstania. We wrześniu 1793 r. odbył rekonesans pod Kraków, który doprowadził go do decyzji o odroczeniu chwili zbrojnego wystąpienia z powodu braku gotowości konspiracji krajowej. Już wówczas miał wyrobiony pogląd na społeczny wymiar przyszłego powstania. “Za samą szlachtę bić się nie będę – oświadczył stanowczo Józefowi Pawlikowskiemu – chcę wolności całego narodu i dla niej wystawię tylko me życie”.

Powstanie
W tym czasie toczyły się nadal obrady sejmu rozbiorowego w Grodnie. Czas jednak grał na niekorzyść powstańczego przedsięwzięcia, bowiem rosło ryzyko dekonspiracji krajowych spiskowców i przeprowadzenia przez władze targowickie redukcji polskiej armii. Tymczasem generał wyjechał do Włoch. W końcu lutego 1794 r. zjawił się w Dreźnie, gdzie dotarła do niego wiadomość o zarządzeniu na połowę marca redukcji wojska. Przesądziła ona o postanowieniu Kościuszki pospieszenia do Krakowa i wszczęciu powstania. Ostatecznym impulsem do podjęcia działań był wymarsz brygady kawalerii narodowej pod dowództwem Antoniego Madalińskiego z Ostrołęki w celu uniknięcia redukcji. Zagrożenie na tym odcinku sprowokowało Rosjan do opuszczenia Krakowa, a to zaś umożliwiło Kościuszce przybycie tam i ogłoszenie aktu powstania 24 marca roku 1794.

W świetle tego aktu, objawionego ludowi na Rynku, Kościuszko stawał się Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej. Obiecywał pod przysięgą, że tej dyktatorskiej władzy nie nadużyje dla osobistych korzyści i że mieć ona będzie charakter tymczasowy do zwycięstwa powstania, po którym o kształcie władz państwa zdecyduje sejm. Jednocześnie groził odpowiedzialnością przed specjalnym trybunałem zdrajcom i wewnętrznym przeciwnikom powstania. Milczeniem zbyty został król jakby nie był już władcą. Jego odezwa do obywateli województwa krakowskiego tchnie optymizmem. “Pierwszy krok do zrzucenia niewoli – przekonywał Kościuszko – jest odważyć się być wolnym; pierwszy krok do zwycięstwa, poznać się na własnej sile”.

W pierwszych swych odezwach Naczelnik zwrócił się również o pomoc do kobiet, co stanowiło niewątpliwą, niepraktykowaną dotąd przez szlacheckie konfederacje nowość. Główne jednak wezwanie skierowane zostało do szlachty, aby dostarczyła do wojska swych poddanych w celu uzupełnienia szczupłego bardzo liczebnie wojska regularnego, pozostającego w dyspozycji Kościuszki w Krakowskiem. Z tych to żołnierzy, odstawianych do powstańczego obozu często pod przymusem, utworzono wkrótce formację słynnych kosynierów krakowskich, uzbrojonych jedynie w kosy osadzone na sztorc. Część szlachty i duchowieństwa, wezwanego do głoszenia poboru żołnierza dymowego, pozostała w tej sprawie głucha na apele Naczelnika.

Chcąc odciągnąć wojska rosyjskie z Warszawy, a tym samym ułatwić tam wybuch powstania, wojska Kościuszki wyruszyły 1 kwietnia w kierunku stolicy. W cztery dni później doszło do pierwszego starcia z rosyjskim korpusem Tormasowa pod Racławicami. Kościuszko osiągnął błyskotliwe zwycięstwo dzięki poprowadzeniu brawurowego ataku kosynierów na baterię artylerii nieprzyjaciela. W akcji tej odznaczył się podkrakowski chłop Bartosz Głowacki. To taktyczne zwycięstwo Naczelnik zręcznie wykorzystał propagandowo, dowodząc skuteczności chłopskich oddziałów i skłaniając szlachtę do optymizmu co do sukcesu powstania. Od tego momentu, podobno, nosić zaczął na generalskim mundurze krakowską sukmanę.

Na początku maja Kościuszko, posuwając się wzdłuż Wisły i wiedząc już o sukcesie powstania w Warszawie, założył obóz pod Połańcem. Tu dołączyli do niego politycy z emigracji: Ignacy Potocki i Hugo Kołłątaj. To oni pomogli mu zredagować akt utworzenia Rady Najwyższej Narodowej, a przede wszystkim 7 maja uniwersał skierowany do szlachty i chłopów. Rozwijał on wydane już wcześniej w sprawie chłopskiej odezwy. Głosił wolność osobistą dla włościan, znaczne ograniczenie wymiaru pańszczyzny na czas trwania powstania i możliwość składania skarg przez chłopów do nowo ustanowionych instytucji tzw. dozorów. Uniwersał Połaniecki wykraczał daleko poza deklarowaną w Konstytucji 3 Maja opiekę rządu nad włościanami. Niedaleka przyszłość pokazała, że jego realizacja wobec niechęci sporej części szlachty przebiegała opornie. Nie do zbagatelizowania natomiast pozostaje wpływ tego aktu na świadomość Polaków w sprawie chłopskiej w kolejnych latach i dziesięcioleciach.

Tymczasem Dyktator powstania koordynował działania wojskowe i polityczne na co raz rozleglejszym obszarze, bowiem insurekcja objęła także Litwę. Pojawiło się też zagrożenie ze strony Prusaków. 6 czerwca pod Szczekocinami, Naczelnik przyjął bitwę z dwukrotnie liczniejszymi siłami rosyjskimi i pruskimi. Rosjanami dowodził generał Denisow, a Prusakami sam król Fryderyk Wilhelm II. Starcie skończyło się krwawą porażką. Polacy ponieśli dotkliwe starty. Sam Kościuszko odniósł kontuzję nogi, a dwa konie zostały pod nim ubite.

W końcu tego samego miesiąca pierścień wojsk rosyjskich i pruskich zaciskał się wokół stolicy. Kościuszko dowodził osobiście obroną Warszawy podczas pierwszego (w końcu lipca) i drugiego (w końcu sierpnia) szturmu Rosjan i Prusaków. Jego dowództwo, postawa wojska i ludności miasta sprawiły, że szturmy pozostały bez efektu. Niemniej sytuacja ogólna insurekcji ulegała pogorszeniu. Po otrzymaniu wiadomości o upadku Wilna, Naczelnik wysłał do Wielkopolski dywizję generała Jana Henryka Dąbrowskiego, aby, siejąc tam powstanie, odciągnął spod Warszawy korpus pruski. Posunięcie to okazało się skuteczne, bowiem oblężenie stolicy zostało w pierwszych dniach września zwinięte. Działania podjęte przez Kościuszkę w obronie Warszawy ocenia się bardzo wysoko, doceniając nawet jego zabiegi o pozyskanie radykałów, przydatnych do animowania ludu stolicy do prac fortyfikacyjnych i walki na szańcach.

W połowie września do polskiego dowództwa dotarła wieść o nadciąganiu z Ukrainy nowego rosyjskiego korpusu pod wodzą doświadczonego generała Aleksandra Suworowa. Kościuszko chciał zapobiec jego połączeniu się z korpusem Fersena, pozostającym na lewym brzegu Wisły. W sytuacji, gdy Fersen sforsował jednak Wisłę i zamierzał połączyć się z Suworowem w rejonie Brześcia, Naczelnik postanowił wydać temu pierwszemu bitwę na umocnionej pozycji pod Podzamczem w okolicy Maciejowic. Siły polskie stanowiła dywizja Karola Sierakowskiego. Miała ją wesprzeć dywizja Adama Ponińskiego. Rozkaz wzywający ją Kościuszko wysłał w nocy poprzedzającej starcie, które nastąpiło 10 października. Do połączenia polskich jednostek nie doszło, bowiem rozkaz ów Kościuszko wydał zbyt późno. Fersen miał zdecydowaną przewagę liczebną nad wojskiem Naczelnika. W tej sytuacji, uległy one całkowitemu rozbiciu, tracąc aż cztery tysiące zabitych i rannych. Kościuszko walczył osobiście z wielka desperacją, jak gdyby szukał śmierci na polu bitwy. Padły pod nim trzy konie. On sam odniósł kilka ran, w tym rosyjski pałasz skaleczył go w głowę, powodując obfite krwawienie. Wreszcie, w obliczu klęski, polski wódz zdecydował się na opuszczenie pola walki. Wtedy jednak jego koń przewrócił się w błotnistym polu, a Naczelnika dopadło kilku kozaków. Gdy leżał twarzą w błocie jeden z prześladowców ugodził go w plecy spisą, a inny w biodro, przerywając nerw kulszowy. Kościuszko próbował odebrać sobie życie strzałem z pistoletu, ale okazało się, że zabrakło mu nabojów. Z bólu i skrajnego napięcia stracił przytomność. Biorąc go za nieżywego, kozacy obrabowali polskiego generała z wszystkich cenniejszych przedmiotów, nie wyłączając spodni i butów. Nie zdawali sobie zresztą sprawy z kim mają do czynienia. Po dłuższym czasie dopiero rozpoznano go i na zaimprowizowanych noszach z kozackich spis uniesiono z pobojowiska, pokrzepiwszy przez zaciśnięte zęby wódką. Pruska propaganda rozgłaszała wkrótce potem w niezgodzie z prawdą, że w chwili upadku z konia Kościuszko wyrzec miał słowa: Finis Poloniae! Co miało znaczyć “koniec Polski” i zniechęcać Polaków do dalszej walki o “Wolność, Całość, Niepodległość”, jak głosiło hasło umieszone na rozkaz Naczelnika na pieczęciach władz powstańczych. Po kilkutygodniowej podróży wiodącej przez Kijów Naczelnik dowieziony został do Petersburga, gdzie pod koniec 1794 r. zamknięto go w twierdzy Pietropawłowskiej. W tym samym czasie, po rzezi Pragi, wzięta została Warszawa, a insurekcja ostatecznie upadła.

W niewoli
Głównym zajęciem Kościuszki w niewoli było spisywanie zeznań dla rosyjskich władz śledczych, dotyczących konspiracji przedpowstaniowej, stosunków ze Stanisławem Augustem, Familią Czartoryskich, kontaktów z rewolucyjnym rządem we Francji, a nawet z Prusami. Udało mu się tak skonstruować swe wyznania, że nikomu one nie zaszkodziły. Śmierć rosyjskiej imperatorowej 17 listopada 1796 r. zmieniła nędzne położenie Naczelnika. Jej następca car Paweł I nienawidził matki i robił wiele, aby podkreślić niezależność swych decyzji od jej politycznego dziedzictwa. Katarzyna II miała zresztą o swym więźniu lekceważącą opinię. Był, jej zdaniem, “głupcem w całej rozciągłości tego wyrazu”. Jak widać, za głupotę poczytywała sprzeciw wobec jej zamierzeń. Wkrótce nowy car odwiedził Kościuszkę, zapowiadając uwolnienie go i innych polskich jeńców w liczbie 12 000. Dobrodziejstwa rosyjskiego cara nie były całkiem bezinteresowne. W zamian Naczelnik, jego żołnierze i współpracownicy musieli przysiąc lojalność wobec rosyjskiego imperium.

Na wolności
W miesiąc po śmierci Katarzyny II, Kościuszko był już w podróży przez Szwecję i Anglię do Stanów Zjednoczonych. Towarzyszył mu sekretarz i przyjaciel od czasów insurekcji, a także towarzysz niewoli w twierdzy Pietropawłowskiej, Julian Ursyn Niemcewicz. Latem 1797 zaokrętował się na statek płynący z Bristolu do Filadelfii. Za oceanem były Naczelnik nawiązał przyjaźń z Thomasem Jeffersonem, aktualnym wice prezydentem, a jednocześnie jednym z założycieli amerykańskiej republiki. Po wyjeździe do Francji latem roku następnego Kościuszko aż do swej śmierci utrzymywał z wybitnym Amerykaninem serdeczną korespondencję. Wyznaczył go nawet na wykonawcę swego testamentu. Jego masę spadkową stanowił uzyskany podczas owego pobytu zaległy od czasu wojny o niepodległość żołd. Kościuszko chciał, aby pieniądze te posłużyły do wykupu i wykształcenia pewnej liczby czarnych niewolników. Przyszłość pokazała, że Jefferson wykręcił się od wykonania ostatniej woli polskiego przyjaciela. Współautor Deklaracji Niepodległości nie dostrzegał sprzeczności jej wolnościowego przesłania z utrzymywaniem niewolników na własnej plantacji.

Kościuszko wyjechał z Ameryki w sekrecie, kierując się do Francji, gdzie wabiła go republika z myślą o przyszłym wykorzystaniu przeciw Prusom. W tym samym czasie Polacy zbierali się pod sztandarami Legionów we Włoszech, mając nadzieję na wznowienie wojny Francji z potęgami, które podzieliły Polskę. Były Naczelnik występował jako orędownik sprawy polskiej we Francji, ale nie stanął osobiście na czele Legionów. Nie podjął też ofert współpracy z generałem Napoleonem Bonaparte. Po zamachu stanu w roku 1799, uważał go odtąd konsekwentnie za wroga republiki, a sam zaczął co raz bardziej skłaniać się do polskich środowisk radykalnie republikańskich na emigracji we Francji.

W roku 1800 miał duży intelektualny wkład w publikację broszury Józefa Pawlikowskiego “Czy Polacy wybić się mogą na niepodległość”. Oddawała ona dobrze koncepcje Naczelnika w sukmanie. Spodziewał się on odzyskania przez Polskę niepodległości przede wszystkim dzięki wojnie partyzanckiej prowadzonej z masowym udziałem ludu, w tym uzbrojonych w kosy chłopów.

Gdy wojska Napoleona wkroczyły w roku 1806 na terytorium Polski, cesarz próbował namówić Kościuszkę do współpracy, mając nadzieję, że postać Naczelnika zachęci Polaków do skupienia się pod francuskimi orłami. Ten ostatni jednak ofertę odrzucił, stawiając niemożliwe do spełnienia dla cesarza Francuzów warunki: zagwarantowania formy rządu na wzór angielski oraz granic “od morza do morza”.

Kościuszko był natomiast skłonny zawierzyć carowi Aleksandrowi I, który, po abdykacji Napoleona, przyjął polskiego bohatera w Paryżu w wymownym dniu 3 maja 1814 r. Ostatecznie, Naczelnik uchylił się od współpracy z manifestującym liberalne ciągoty Aleksandrem, zdawszy sobie sprawę, że utworzone przez niego na kongresie w Wiedniu Królestwo Kongresowe nie zrealizuje postulowanych przez polskiego bohatera reform społecznych i nie uzyska granic sprzed rozbiorów. Po kurtuazyjnym, ale bezowocnym spotkaniu z carem w Wiedniu Kościuszko udał się w październiku 1815 r. do Szwajcarii. Ostanie dwa lata życia spędził w Solurze w domu Franciszka Ksawerego Zeltnera. Tu cieszył się spokojem, spędzając czas na konnych przejażdżkach po okolicy. Do legendy przeszła jego hojność i dobroć okazywana miejscowym biedakom. Zmarł po dwu tygodniach choroby 15 października 1817 r.

Prof. Piotr Ugniewski

Poleć:

O Autorze:

Muzeum Historii Polski

Jego zadaniem jest prezentowanie najważniejszych wydarzeń polskiej historii, często w nowoczesny sposób. Prowadzi działalność edukacyjną, naukową i współpracę z zagranicą. Powstało w 2006 roku.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.