Najzdrowsza przyjemność świata

0

Przyznam się, że początkowo przeoczyłam smakowite zdarzątko, niby drobiazg, które jednak tak nakręciło emocje Polaków, że jego opisy i komentarze panoszyły się na pierwszych stronach gazet, stanowiły meritum poważnych programów telewizyjnych i potężną falą hulały po internecie.

Otóż w trakcie przerwy między spotkaniami w woodstockowej Akademii Sztuk Przepięknych Jerzy Owsiak przypomniał krytyczne wypowiedzi Krystyny Pawłowicz na temat festiwalu i z wrodzoną sobie życzliwością udzielił posłance dobrej rady: “Niech pani spróbuje seksu! Poczuje pani motyle w brzuchu, rozluźnione plecy. Poczuje pani wiatr we włosach i przez to może się i w głowie poukładać” – przekonywał dobrotliwie Jurek. Posłanka się zapowietrzyła, pokraśniała i: “Spotkamy się w sądzie” – obiecała Owsiakowi, nie sadzę jednak aby miała na myśli randkę, jako odpowiedź na ewentualny podryw. No i awantura, posypały się gromy, inwektywy, skargi, pozwy, ale niestety, ani jednej propozycji.

Za to na wiadukcie pomiędzy Sosnowcem a Dąbrową Górniczą pojawił się transparent z zachęcającym napisem: “Życzysz Krystynie Pawłowicz seksu? Zatrąb!” Miejsce to natychmiast stało się najgłośniejszym regionem kraju, sympatyczni kierowcy z całego serca życzyli posłance Pawłowicz owych motyli w brzuchu i wiatru we włosach bo niby dlaczego nieszczęsna kobieta ma być pozbawiona tych doznań. Pewien złośliwy internauta stwierdził, że “licznik trąbnięć się przekręcił”.

Niektóre środowiska uznały zachętę Owsiaka do uprawiania seksu za seksistowską. Nagle wszystkie PiSowskie trolle, reprezentanci największego prawicowo- kościelnego betonu okazali się feministami, murem stanęli w obronie kobiety i jej wszystkich praw, a seksizmem to już są zniesmaczeni w sposób niewyobrażalny! Ale właściwie dlaczego tekst Owsiaka został przez nich uznany za seksistowski? Jarosław Kaczyński od lat dostaje przyjacielskie rady, żeby babę sobie wreszcie znalazł i nikogo za to po sądach nie ciąga. A co, jemu się motyle nie należą?

Mój ulubiony intelektualista poseł Marek Suski oświadczył co prawda (nie wiemy jednak w czyim imieniu: swoim czy Jarosława Kaczyńskiego), że “prezes nie ożenił się bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwić jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”. Dobrze pamiętam, jak bardzo chciała być unieszczęśliwiona Jolanta Szczypińska, obsypująca prezesa kwiatami i jak dzielnie dawał on jej odpór. Kobiecina dawała się frajersko podpuszczać dziennikarzom, podpytującym ją o datę ślubu i krój sukni ślubnej ale prezes uciął bezceremonialnie te nadzieje i domysły, odwracając kota ogonem czyli oświadczając, że jest za stary na ożenek. A było to ładnych parę lat temu . Ale coś jest w tym stanie bezżennym bo i prezes i posłanka Pawłowicz są wiecznie nabzdyczeni.

O ile Jarosław Kaczyński określił się sam, o tyle posłankę Pawłowicz określili inni i to w skali huraganowej, w sposób jednoznaczny, konsolidujący w znacznym stopniu obie strony sceny politycznej. Bo normalsi, nie powiem, wzięli panią Krystynę w obroty, robiąc z niej bekę, a jej towarzysze broni tylko cicho powarkiwali, nie widząc szans na jej skuteczną obronę.

Oceniając atrybuty kobiecości pani Pawłowicz internet uznał, że nie grozi jej poznanie klasycznego seksu w formie praktycznej. Parę osób przypomniało klasyka – posła Domarackiego z Twojego Ruchu, który zasłynął wpisem: “Wolałbym bzyknąć kozę niż posłankę Pawłowicz”. Pamiętam, że elegancki erudyta, prof. Jan Hartman dopisał natychmiast: “Wolałbym bzyknąć kozę niż posła Domarackiego”, ucząc młokosa dobrych manier i ogłady. Niestety, niewdzięczna i niereformowalna Krystyna P. nie doceniła szlachetnych intencji profesora i koledze Markowi Baltowi z SLD, krytykującemu projekt ustawy o zakazie aborcji, rzuciła krótkie, żołnierskie: “Sp…j!”, co zostało zaprotokołowane na stronie 245 stenogramu z tego posiedzenia Sejmu.

Oczywiście popularnej posłanki nie mogło zabraknąć w “Uchu prezesa”, nie była jednak zadowolona ze swojej postaci, jako “…skromny poseł, emeryt i kobieta”. Koledzy z ław poselskich dziwili się, że mimo iż żadne z tych określeń nie jest prawdą, jednak się rozpoznała. Co tym bardziej zdumiewa, że w duszy i umyśle Krystyna Pawłowicz hołubi całkiem inny swój obraz. Jak napisała do Roberta Górskiego: “…w rzeczywistości jestem bardzo ładna, bardzo miła dla miłych, życzliwa, łagodna i uśmiechnięta”. Kiedyś widziałam panią Pawłowicz, szykującą się do wydania jakiegoś oświadczenia razem z marszałkiem Terleckim i kiedy tak sobie razem stali ramię w ramię, a za nimi rzeczniczka Mazurek, wiszący na ścianie herb polski, orzeł bielik, aż oczy skrzydłami zasłonił. Taka uroda od nich biła…. W “Do Rzeczy” posłanka szerzej rozwija swoją utopię: “My nikogo nie obrażamy ani nie atakujemy. Każde nasze odezwanie się jest zmanipulowane, przedstawione jako skandal. Punktem odniesienia jest dla mnie prezes Kaczyński, choć członkiem PiS nie jestem. Mam do niego ogromne zaufanie.”

Do Owsiaka posłanka zaufania nie ma i nie przyjęła jego przeprosin, choć po prawdzie nie miał za co przepraszać. Panienka Krystyna P. woli swoje życie seksualne analizować i omawiać w sądzie. Ciekawe, kogo sąd powoła jako biegłego, profesora Lwa Starowicza czy dr. Tomasza Terlikowskiego, prof. Zbigniewa Izdebskiego czy Annę Sobecką.

Kontradykcja naszych, że tak powiem, seksualnych oponentów, wynika nie tylko z różnicy poglądów, charakterów, upodobań itp. Warunkuje ją pewnie również po prostu różna płeć. Z badań prof. Z.Izdebskiego wynika, że mężczyźni czują się w seksie, tak jak w polityce, lepiej niż kobiety. Mają więcej stosunków, fantazji, potrzeb i możliwości ich realizacji. Np. do korzystania z agencji towarzyskich przyznaje się 20% mężczyzn i 0,5% kobiet.

Zachęcana do seksu Krystyna Pawłowicz obraża się i pragnie zgnoić Owsiaka w kryminale, a ten społecznik o szlachetnym sercu odpowiada: “Jako terapeuta będę szczęśliwy, że przy okazji (…. procesu) media pochylą się i poniosą w świat pomysł na terapie seksem”.

I tu nie ma co dywagować, bo nauka już zajęła jednoznaczne stanowisko w sprawie seksu. Wiadomo już, że aktywność seksualna do późnej starości pozwala zachować zdrowie i młodość mózgu. Ale nie tylko. Dobroczynne właściwości seksu są o wiele większe. Chroni przed nadciśnieniem, chorobami serca, a nawet nowotworami. I wszyscy, niezależnie od wieku, dzięki regularnemu seksowi wyglądają atrakcyjniej i szybciej myślą.

Po seksie pięknieją zwłaszcza kobiety, co spowodowane jest podwyższonym poziomem hormonów płciowych, estrogenu i testosteronu. A odkryli to nasi ludzie, uczeni kanadyjscy. Pozdrowienia z Kanady, pani Krystyno! Z kolei naukowcy amerykańscy dowiedli, że wcale nie trzeba rezygnować z seksu, kiedy boli nas głowa, wręcz przeciwnie! Ich badania wykazały, że po seksie ból migrenowy stawał się mniejszy lub przechodził całkowicie.

Zmarły w tym roku prof. Jerzy Adam Gracjan Vetulani prowadził szerokie badania nad orgazmem (ale nie z tego powodu umarł). Otóż rejony mózgu odpowiedzialne za zdolności poznawcze czyli wyższa kora mózgowa po orgazmie u mężczyzn pracuje wolniej i leniwiej więc najchętniej idą spać, a u kobiet znacznie intensywniej. Dlatego zacny profesor swoim studentkom zalecał aby przed trudnym egzaminem zafundowały sobie orgazm. Ta wskazówka mogłaby również być przydatna dla polskich posłanek, co miałoby wpływ na poziom i skuteczność obrad Sejmu RP.

Posłuchajmy więc Jurka Owsiaka i prof. Vetulaniego, korzystajmy z seksu jak najczęściej. Już przyjemniej dbać o zdrowie się nie da.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.