Kanada na bis (8)

0

Cykl “Kanada na bis” to cotygodniowe krótkie artykuły Iwony Majewskiej-Opiełka, pisane w ostatnich miesiącach i tygodniach, od kiedy po latach powróciła do Kanady z Polski i zawierające jej spostrzeżenia po tej niezwykłej drodze życiowej Polska-Kanada-Polska-Kanada. Dla nas, mieszkających tutaj od czasu przyjazdu z Polski do Kanady, ciekawie jest posłuchać jak nasz drugi kraj jest postrzegany przez osobę, która ten kraj “odpoznaje”.

Wywiad z Iwoną Majewską-Opiełka “Niezwykła perspektywa”.

Biblioteka i inne dobre miejsca
Wyjeżdżając z Polski podarowałam najbliższej bibliotece dzielnicowej ponad 400 książek, które bardzo uradowały pracujące tam panie. Nigdy z niej nie korzystałam, bo niczego tam dla mnie nie było. Obie pracujące tam panie bardzo się starają, żeby biblioteka była jak najlepiej zaopatrzona i aby od czasu do czasu coś się w niej działo. I działo się – jacyś mniej znani pisarze pojawiali się z częstotliwością raz na miesiąc; były dni książek różnego rodzaju i autorów, kiedy to właśnie te książki były eksponowane. Malutka biblioteka mieściła się na parterze bloku mieszkalnego i zajmowała znacznie mniej miejsca niż usytuowana po sąsiedzku siedziba banku.

Miało być o Kanadzie… ktoś powie. Jest o Kanadzie, w każdym razie o Toronto. Za każdym razem, kiedy wchodzę do mojej biblioteki, albo gdy mijam okazałe budynki innych bibliotek, serce mi się uśmiecha. Ktoś mi powiedział, że torontończycy należą do najbardziej rozczytanych ludzi. Nic dziwnego. Setki tysięcy książek w różnych językach i wiele promujących czytanie wydarzeń i cykli. To, co szczególnie mi się podoba to wsparcie dla dzieci mających kłopoty z czytaniem. Wolontariusze – wśród nich sporo uczniów szkół średnich – pomagają setkom dzieci ze szkoły podstawowej polubić czytanie.

Biblioteki oraz liczne centra dla lokalnej społeczności to miejsca, które żyją i robią mnóstwo wspaniałych rzeczy. Jeszcze w pierwszym tygodniu mojego pobytu zwiedzanie okolicy doprowadziło mnie do centrum przy Wychwood Avenue, gdzie wśród kilku ogródków warzywnych różnych grup etnicznych był także polski ogródek. Dowiedziałam się później, że robiono to w ramach projektu współdziałania seniorów z młodzieżą. Mogę uczyć się angielskiego, chodzić na spotkania z autorami, brać udział w klubach dyskusyjnych, mogę uczyć się pisania pamiętników i pisania książek mogę poznawać inne kultury… I to wszystko za darmo.

Jestem tu dopiero cztery miesiące – ilu rzeczy jeszcze nie wiem. To, co wiem, wystarczy abym była zachwycona.

Miły torontończyk
Pierwsze zdziwienie przyszło kiedy trzy idące naprzeciwko mnie szeregiem osoby, raptem zrobiły rządek… żebym mogła spokojnie przejść niezbyt szerokim chodnikiem. Tak mnie to zaskoczyło, że nawet nie powiedziałam “dziękuję”.

Przypomniałam sobie natomiast jak na podobnym chodniku na Żoliborzu samochody stawiano tak, że nawet jedna osoba miała kłopot z przejściem oraz to jak kilka razy schodziłam na ulicę, aby przepuścić spacerujące całym chodnikiem towarzystwo.

Chipmunk

Kilka dni później, idąc tym samym chodnikiem zobaczyłam za balustradą chipmunka. Jako że widok to raczej rzadki w środku miasta, chciałam zrobić zdjęcie tej słodkiej mini wiewiórce i kucnęłam na środku chodnika, zapominając – co tu kryć – o innych. Zorientowałam się, że ktoś za mną stoi, poderwałam się ze szczerym “przepraszam”. Młoda kobieta z dzieckiem w wózku z uśmiechem powiedziała: “W porządku. Zrobiłaś zdjęcie?”.

Kilka razy przechodnie pytali mnie czy mi pomóc, czy szukam czegoś… Najwyraźniej widać to było na mojej twarzy. Trzy osoby próbowały mi pomóc, kiedy okazało się, że autobus, na który liczyłam, o tej godzinie już nie jeździ, szukały sposobu abym mogła dostać się tam, gdzie jechałam; stworzyły coś na kształt zespołu projektowego. Przytrzymywane drzwi w metrze i innych miejscach są regułą, zwykle słyszy się też “dziękuje”, kiedy ktoś to zrobi. Taśmy przy kasach są znacznie krótsze niż te w Polsce, a mimo to, osoba stojąca przede mną zwykle zatroszczy się o to, abym mogła jak najszybciej wykładać swoje zakupy. Często kładzie odgradzający nasze zakupy patyczek. A najbardziej zaskoczyło mnie to, że robią tak również mężczyźni. Nie twierdzę, że w Polsce się to nie zdarza… jednak “zdarza” to w tym wypadku właściwe słowo.

Już się nie dziwię, ale nieodmiennie zauważam te drobne uprzejmości i oznaki miłego usposobienia. Ostatnio urzędniczka trzy razy drukowała formularz, po moim sprawdzeniu, bo nie tak wpisane było moje imię, potem nazwisko i kod pocztowy. Kiedy powiedziałam “przepraszam”, usłyszałam: “Nie przepraszaj, to nie twoja wina. Jestem tu dla ciebie”. Wina może nie, ale mogłam przeczytać całość i podać za jednym razem wszystkie błędy…

Opowiadałam młodszej córce jak dobrze jest wiedzieć, że ktoś nie oceni mnie tak szybko i nie osądzi; dodałam, że torontończycy są mili. Odpowiedziała, że tak, są mili, bo wiedzą, że mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. W porządku. Nikt nie wymaga poświęceń, niech to będzie na zasadzie wymiany… Chodzi właśnie o to, by dobrze rozumieć współzależność.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.