Kanada na bis (5)

0

Cykl “Kanada na bis” to cotygodniowe krótkie artykuły Iwony Majewskiej-Opiełka, pisane w ostatnich miesiącach i tygodniach, od kiedy po latach powróciła do Kanady z Polski i zawierające jej spostrzeżenia po tej niezwykłej drodze życiowej Polska-Kanada-Polska-Kanada. Dla nas, mieszkających tutaj od czasu przyjazdu z Polski do Kanady, ciekawie jest posłuchać jak nasz drugi kraj jest postrzegany przez osobę, która ten kraj “odpoznaje”.

Wywiad z Iwoną Majewską-Opiełka “Niezwykła perspektywa”.

Miasto w parku
Warszawa jest dość zielonym miastem. Turyści z innych dużych miast zachwycają się zielenią stolicy Polski i… czystością. Tak, to prawda, sporo tam zieleni. Jednakże moim zdaniem jest to zupełnie nieporównywalne do Toronto. To również zauważyłam dopiero teraz. Poprzednio nie miałam zupełnie tej świadomości…

I znowu nie potrafię znaleźć przyczyny takiego stanu. Zauważyłam również troskę władz miasta o zieleń. Myślę, że to troska całego samorządu, społeczności. Dałoby się zauważyć kilka organizacji aktywnie włączonych choćby w akcję “Miasto w parku”. To hasło można spotkać wszędzie, a dbałość o rośliny i drzewa jest naprawdę niezwykła.

Podoba mi się to, że w Toronto podejmuje się próby zmiany sposobu myślenia o roślinach, zwłaszcza o drzewach. Jako psycholog wiem, że ta część pracy z ludźmi jest najważniejsza i najbardziej wymagająca. Wręcz wzruszyło mnie to, co widziałam na odcinku ulicy Bay – ciąg dość rachitycznych, pewno niedawno posadzonych drzewek, przy których postawione były metalowe tabliczki z różnymi napisami wyjaśniającymi jak istotne jest, aby miasta miały drzewa. Tabliczki mówią: Liczy się każde drzewo; naszym najlepszym przyjacielem na ziemi jest drzewo; pomiędzy człowiekiem a drzewem jest oddech. Jesteśmy dla siebie nawzajem powietrzem.

Była sobota… tylko ja czytałam te tabliczki. Ale może inni już je znali? Wrócę tam jeszcze by zobaczyć czy ktoś to czyta.

W Toronto nawet na betonie są oazy z kwiatami i roślinami. Jak nie może być parku, to jest chociaż “parkette”… Piękne jest to w tym mieście, choć nie wiem czy żyjąc tutaj docenia się to tak bardzo jak ja… w końcu przyjezdna. Zatrzymuję się, robię zdjęcia, wdycham zapach kwiatów, drzew, nawet ziemi… W wilgotnym powietrzu te zapachy są jakby silniejsze. Chłonę miasto całą sobą.

McGill Parkette

No cóż… tego też nie pamiętam. To pewno kwestia wieku i innych życiowych priorytetów. Jednak warto się zatrzymać w każdym wieku. I na pewno trzeba to doceniać.

Nie tylko Toronto oczywiście ma tyle zieleni. Zachwycam się tym miastem, bo tu mieszkam. Jednak ostatnio z balkonu znajomych w Mississaudze widziałam mnóstwo zielonych plam, plamek i pasków.

A kilka miesięcy temu w Polsce szaleli ludzie z piłami, ścinano drzewa. Nawet pod moim warszawskim oknem, na skwerku, który jest początkiem parku, ścięto dwa drzewa. Bolało.

Kanadyjskie okno na świat
Nigdy nie interesowały mnie w Kanadzie takie rzeczy jak okna. Nie pamiętam żebym przeżywała jakieś kryzysy emocjonalne w związku ze stopniem ich czystości. Pisząc dzieciom, co jest dla mnie ważne w mieszkaniu, wspomniałam o widoku za oknem, ale nie o samych oknach. A jednak mam ładne okna i mają one sporą część, która się otwiera i na której oczywiście – dzięki Bogu – jest ekran chroniący przed niepożądanymi fruwającymi gośćmi.

Widok mam piękny: kilka klonów, jak przystało na Kanadę. Co prawda – jak przyjechałam nie mogłam się nimi za bardzo cieszyć, bo… przeszkadzały mi brudne szyby. Zapomniałam, że okna myje się od zewnątrz. Poprzednio krótko mieszkałam w bloku. A w domach myje się okna, kiedy się chce.

Zaczęłam obserwować torontońskie okna w innych blokach i w domach. No cóż, zwykle wmontowane są na stałe, a do tego okazuje się, że moja otwierająca się część jest nadzwyczajnie duża. Ponoć takie okna jak w Polsce mają wszystkie bloki i domy są tu droższe, stąd taki system spotyka się częściej. Zatem polskie okna górą!

Na szczęście okazało się, że wkrótce okna w moim bloku będą myte, bo właśnie mija rok od ostatniego mycia. No, jak na taki czas, to i tak były całkiem czyste. I w końcu mi je umyli. Częściowo! Mimo że pokazałam panu nieumytą część okna, twierdził, że to się myje od wewnątrz. Owszem, dwa inne dały się umyć po wyjęciu. Jednak to jedno – nie. I mam teraz część okna, która w oczy kole. Przyznaję, jestem sfrustrowana. W Polsce rzadko myłam okna, lata temu. Od dawna znajdowałam kogoś, kto robił to lepiej i chętniej. Ech, umyłabym dziś nie tylko swoje ale i sąsiadów, gdyby się tylko dało.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.