Szach Dżahan i Mumtaz Mahal

0

Gdyby nie monument architektoniczny który po nich pozostał, niewielu poza historykami Subkontynentu Indyjskiego słyszałoby o tej parze.

Najwspanialszy ze współczesnych cudów świata Monumentalne mauzoleum tych dwojga ludzi – Tadż Mahal – to jeden z siedmiu współczesnych cudów świata. Te tak zwane cuda nazywane są współczesnymi nie dlatego, że powstały w czasach nowożytnych, czyli w okresie po odkryciu Ameryki przez Kolumba, bo pięć z nich to budowle starożytne. Znalazły się na tej liście dopiero w naszych czasach, bo nie miały szansy wejścia na najbardziej znaną ze wszystkich list – do pierwszego spisu siedmiu cudów starożytnego świata. Listę tę stworzył Antypas z Sydonu w II. wieku p.n.e. Z tej to listy tylko piramida Cheopsa dotrwała do dziś, a sześć innych zniszczyły trzęsienia ziemi i pożary. Przypominam, że były to wspomniana piramida, Wiszące Ogrody Semiramidy, Świątynia Artemidy w Efezie, Posąg Zeusa w Olimpii, Mauzoleum w Halikarnasie, Kolos Rodyjski i Latarnia morska na wyspie Faros. Trudno podziwiać cuda, których już od setek lat nie ma.

This slideshow requires JavaScript.

Firma szwajcarska New Open World Corporation rozpisała ankietę wśród ludności świata; głosowało 90 milionów ludzi. W roku 1997 wytypowali oni “nowe cuda”, a więc Wielki Mur Chiński, Miasto wykute w skale w Jordanii – Petrę, Koloseum w Rzymie, Chichen Itzę, Machu Picchu, Pomnik Chrystusa Króla w Rio, no i Tadż Mahal w Agrze w Indiach.

Półwysep Indyjski
Subkontynent Indyjski to ogromny obszarem trójkątny półwysep między Himalajami a Oceanem Indyjskim. To obszar zajmowany dziś przez Indie, Pakistan, Bangladesz, Nepal, Bhutan. Przez wiele wieków wspólne losy z półwyspem dzieliły także Afganistan i wyspy Sri Lanka i Malediwy, a więc i one doliczane były do tego subkontynentu. To ogromny obszar liczący ponad trzy i pół miliona kilomentów kwadratowych. Na tak wielkim obszarze zamieszkanym przez ludzi różnych narodowości i kultur, różnych religii, mówiących około 4000 języków, było rzeczą wprost niemożliwą stworzyć jedno państwo. Na przestrzeni kilku tysięcy lat powstawały tu i znikały królestwa, księstwa, konfederacje. Te kraje były w ciągłej walce ze sobą. Władcy, a nawet dynastie na poszczególnych obszarach zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Kalejdoskop religijny i rasowy
Najstarszą religią na tych terenach była religia oparta na świętych księgach Wedy spisanych w sanskrycie; z nich wyłonił się hinduizm. Dużo później zrodził się buddyzm – te dwie religie subkontynentu walczyły ze sobą przez wieki o władztwo dusz i pozycję w państwach. Były jeszcze inne religie, a pośród nich chrześcijaństwo, ale to były małe grupy ludzi żyjących w izolacji od reszty społeczności. Chrześcijaństwo zaprowadził w Indiach apostoł Chrystusa Jakub Mniejszy – a są dowody potwierdzające tę tezę – to kościół indyjski jest jedną z najstarszych społeczności chrześcijańskich na świecie.

Od roku 712 nowa religia – mahometanizm – powoli zdobywa te tereny począwszy od Pendżabu i Kaszmiru. Ta wojująca religia wypycha buddyzm poza tereny zajęte przez islam – w tej walce religijnej z buddyzmem hinduizm też brał udział. Dzisiaj w Indiach i faktycznie na całym subkontynencie buddyzm nie istnieje, przesunął się na wschód. Chociaż mahometanizm nie był życzliwy wszystkim religiom, to nie zdołał wyprzeć z Indii hinduizmu, bo to nie tylko religia, ale sposób myślenia i życia jej wyznawców wytyczająca ich normy społecznego współżycia, wprowadzająca swoje zasady do stosunków społecznych, ekonomicznych, politycznych, dyktująca prawa moralne nie tylko dla jednostek, ale i całych społeczności. Katolicy przetrwali tu do naszych czasów (spotkałem w swym życiu dwie osoby należące do tego kościoła), bo byli małą bardzo ekskluzywną społecznością, która nie zagrażała islamowi czy hinduizmowi.

Podbój Indii przez Wielkich Mogołów
Gdy zajęte zostały przez mahometan tereny wokół Delhi małe księstwa islamskie złączyły się w jedno królestwo – Sułtanat Delhijski. Sułtanat prowadził nieustające wojny z hinduskimi maharadżami na terenach położonych na południe od ich posiadłości, a i sami maharadżowie nieustannie walczyli ze sobą o nowe terytoria i wpływy; jednoczyli się jednak we wspólnej walce z najeźdźcami z północy.

Przełom w tych wojnach nastąpił, i to na korzyść wyznawców Mahometa, gdy potomkowie Dżingis-chana władający Afganistanem zdecydowali się na poszerzenie swoich wpływów. Niejaki Babur założył dynastię Mogołów (po angielski Moghuls), znaną też pod nazwą Wielkich Mogołów. Próbował początkowo podbić utracone tereny wcześniej zajęte przez jego przodków w centralnej Azji oraz Persję. Nie udało mu się to. Na zaproszenie maharadżów skoncentrował się na rozbiciu swych współbraci w wierze i powstał Sułtanat Delhijski. Dokonał tego w latach 1526-28.

Dynastia Mogołów to ludzie pochodzenia mongolsko-tureckiego. Po zdobyciu Delhi szybko i systematycznie zaczęli posuwać się na południe. Powtórzyła się historia jak w Polsce z Krzyżakami, z tym że Krzyżacy – też z zaproszenia – ostatecznie zostali zatrzymani w pochodzie zdobywczym, a Mogołowie w okresie dwustu lat podbili prawie cały Półwysep Indyjski. Unowocześnili kraj. Armię wzbogacili o artylerię. Zaprowadzili bardzo sprawną centralną administrację, przejęli zdobycze kulturalne Persji, a jej język stał się oficjalnym językiem tego nowego imperium. Kraj stawał się bardzo bogaty, bo dobrze funkcjonowało rolnictwo. Była tu też największa na świecie produkcja tekstyliów, ale najważniejszą przyczyną wzbogacania się był intensywny handel z Bliskim Wschodem i Europą. Sprzedawano pieprz, imbir, bawełnę, ryż, tekstylia, a także cukier z trzciny cukrowej, indygo, herbatę i opium. Pierwsi szachowie byli tolerancyjni. Największy z nich, wnuk założyciela dynastii, Akbar Wielki, próbował nawet stworzyć synkretyczną religię zawierającą elementy wszystkich ważniejszych religii w kraju; nie muszę dodawać, że takie przedsięwzięcie nie mogło się udać.

Już w kilkadziesiąt lat po odkryciu Indii przez Vasco da Gamę w 1498 roku, na wybrzeżach półwyspu zaczęły pojawiać się ufortyfikowane porty jak Goa, Malakka, budowane najpierw przez Portugalczyków. Handel był tak korzystny dla obu stron, że do tej gry dołączyli się także Anglicy, Francuzi i Holendrzy. Ten najazd Europejczyków nie przeszkadzał Mogołom dopóki były to tylko nadmorskie enklawy handlowe; było im to nawet na rękę, bo im więcej takich enklaw, tym intensywniejsze były obroty handlowe.

Dwie miłości Szacha Dżahana
Nasz bohater tytułowy Szach Dżahan (lub w pisowni angielskiej Jahan) był piątym potomkiem założyciela dynastii i rządził potężnym imperium w latach 1627 do 1658. Ostatnie lata życia do roku 1666 spędził w areszcie domowym zdetronizowany przez swego syna Aurangzeba. Jest ciekawostką, że wielu rządców tych terenów, podobnie jak i Chin, nie znamy z prawdziwego rodowego nazwiska, ale z tytułu nadanego samemu sobie lub przez innych z racji prestiżowych. I tak w języku oficjalnym kraju słowa Szach Dżahan znaczyły “król świata”, a Mumtaz Mahal znaczy “ukochana ozdoba pałacu”. Szachowi daleko było do panowania nad światem; w swoim królestwie miał kłopoty z rządzeniem, bo w takim kolosie ciągle się ktoś buntował, ciągle trzeba było kogoś wyciszać, likwidować. Do wojen, które na okrągło prowadził, nie miał serca, ale mimo to w jego czasach imperium stało się terytorialnie wielkie – liczyło około 3 miliony kilometrów kwadratowych. Kochał w życiu dwie rzeczy: sztukę, a szczególnie architekturę, i kobiety. Był zafascynowany Muntaz Mahal, ale fascynacja to niekoniecznie zakochanie. Była tylko trzecią żoną w hierarchii jego haremu – miał ich dużo więcej, nie wiem czy sam wiedział ile. Zaręczył się z nią mając 15 lat, a ona była od niego o rok młodsza. Pięć lat musieli odczekać aż astrologowie nadworni ustalili najbardziej odpowiedni dzień na uroczystość ślubną. Swoją “Ozdobę Pałacu” jeśli kochał, to kochał przede wszystkim dlatego, że systematycznie rodziła mu dzieci, chłopców i dziewczęta. Dopiero przy czternastym porodzie zmarła w r. 1631, mając 36 lat. Byli razem ze sobą tylko 18 lat.

Gdy mowa o wielkiej miłości to nie ma wątpliwości, że ta piękna, mądra, wrażliwa kobieta pochodzenia chyba mongolskiego lub mongolsko-perskiego bardzo go kochała, nie opuszczała go nigdy, podróżowała z nim gdziekolwiek się udawał (przeważnie były to wyprawy wojenne) – ostatnia jej ciąża była tak zaawansowana, że urodziła w miejscowości Burhandur w drodze na wojnę. Sama nie przeżyła tego i tam została tymczasowo pochowana – ciało przeniesione zostało z wielką pompą w miejsce stałego spoczynku do Tadż Mahal – mauzoleum zbudowanego na jej cześć 16 lat później. Może dopiero po jej śmierci szach uświadomił sobie jakim skarbem była ta kobieta w jego życiu.

Drugą wielką pasją szacha było budownictwo. Zostawił po sobie dziesiątki wspaniałych budowli. Żadna jednak nie dorównuje pięknem i rozmachem architektonicznym kompleksowi Tadż Mahal. Przebudował między innymi całe miasto – pierwszą stolicę sułtanów, dzisiejsze Delhi; wiele z tych budowli dotrwało do naszych czasów. Kilkoma monumentalnymi budowlami, poza Tadż Mahal, ozdobił późniejszą stolicę dynastii Agrę.

Budowa kompleksu Tadż Mahal
Monument pogrzebowy dla Mumtaz zaczął budować zaraz po jej śmierci, w 1632 roku. To nie tylko mauzoleum, lecz cały kompleks budynków i innych budowli w 22,4-hektarowym perskim ogrodzie. Zaprosił do dokonania tego dzieła najsłynniejszych architektów i budowniczych nie tylko ze swego cesarstwa, ale i z innych krajów, szczególnie z Persji. Stworzył Radę Architektów, a jako był świetny esteta, stanął na jej czele. Poza nimi 20 tysięcy budowniczych, kamieniarzy, rzeźbiarzy, malarzy, pracowało we wspomnianym ogrodzie przez ponad 20 lat. Najlepsze marmury i inne materiały budowlane na grzbietach prawie tysiąca wielbłądów sprowadzono na miejsce budowy, niekiedy setki kilometrów – kamieniołom marmurów był oddalony o 350 km. Koszt całego przedsięwzięcia był przeogromny – 32 miliony ówczesnych rupii. Dla budowniczych stworzono karawanseraje (pierwsze w świecie namiastki hoteli – jest nawet wzmianka w Ewangelii o tej instytucji, bo właśnie w karawanseraju w Betlejem zabrakło miejsca dla Maryi i Józefa). Wykorzystano je później komercyjnie na rzecz fundacji powołanej w celu utrzymania kompleksu i dla drużyny hawizów recytujących Koran przy grobie Mumtaz codziennie 24 godziny na dobę. Koran recytowano nie z miłości do jego tekstów – to była ciężka, odpłatna praca. Szło na to 300 tysięcy rupii rocznie, a dołożyć się do niej miało także 20 miejscowości wokół Tadż Mahal w formie specjalnego podatku. Wiadomo, że za wspaniałe widoki trzeba płacić – nic nie jest za darmo na tej ziemi.

Legendy dotyczące Tadż Mahal
Następcą na tronie szachabudowniczego zostało jego szóste dziecko i trzeci wiekiem wśród synów Aurangzeb. Powodem następstwa była choroba Dżahana. Nie było w zwyczaju u Mogołów, że nastarszy syn jest automatycznie następcą tronu. Tron uzyskiwał ten, kto podstępem lub w otwartej wojnie z braćmi zdobywał ten przywilej. Nowy cesarz nie oddał władzy ojcu po jego powrocie do zdrowia – trzymał go w areszcie domowym w forcie Agry zbudowanym przez Dżahana. Stworzył mu dobre warunki życiowe, nie odpędził od niego jego babińca, nie prześladował go, nie dokuczał mu, jak to legenda lubi opowiadać, a po jego śmierci, co prawda bez większej pompy, złożył jego zwłoki obok jego żony w Tadż Mahal.

Chyba warto tu wspomnieć o niektórych innych legendach, jakie powstawały wokół tej pary kochanków i ich mauzoleum. Dodam, że Tadż Mahal to najbardziej odwiedzane przez turystów miejsce w Indiach (ok. 8 milionów rocznie), więc i ilość legend jest proporcjonalna do jego popularności. Jest mało prawdopodobne, że po północnej stronie rzeki Jamuny Dżahal wybudował, czy miał wybudować, mauzoleum z czarnego marmuru dla siebie, by był kontrastem z mauzoleum żony z białego marmuru. Owszem, po tej stronie rzeki znalazł się ogród zwany Światłem Księżyca, ale znając ważność symetrii w sztuce Mogołów, ten ogród jest tylko koniecznym uzupełnieniem kompleksu Tadż – inaczej najważniejszy jego budynek – mauzoleum – leżący nad samą rzeką nie miałby w ogóle jakiegoś eleganckiego zaplecza. Jest zwyczajną bujdą twierdzenie, że syn pozwalał swemu ojcu oglądać jego największe dzieło życia tylko w odbiciu lustrzanym. Raczej było odwrotnie: oddał mu do użytku wspaniały fort, z którego było widać Tadż Mahal jak na dłoni. Żona nie mogła szachowi nakazać by zbudował jej monument, jakiego nikt w świecie nie zbudował, i by tam ją odwiedzał w rocznicę jej śmierci, bo kochająca kobieta nie ma w zwyczaju wywierać jakichkolwiek presji na osobie kochanej. Absolutnym nonsensem jest opowieść, że wymusiła na mężu obietnicę, że po jej śmierci pojmie żonę: tych żon już miał tak wiele, że nie wiem czy pamiętał imiona wszystkich. Jest rzeczą wprost absurdalną wierzenie w kolejną opowiastkę, że Dżahan po skończeniu prac budowlanych kazał poobcinać ręce (według innej wersji tylko palce) budowniczych, by coś tak cudownego jak Tadż Mahal nie mogło być gdziekolwiek duplikowane. To nie był dzikus, a poza tym potomkowie budowniczych, którzy do dzisiaj pracują w tych samych zawodach co ich przodkowie w owym czasie w Agrze, nic nie słyszeli o tej historii. Legendy tworzą poeci i przewodnicy po takich obiektach jak ten. Co brzmi pięknie lub groźnie zaraz przyjmuje się to jako prawdę. Faktem jest że Dżahal bardziej sobie niż żonie zbudował ten przybytek. Mimo że nie planował tam być pochowanym, chciał być podziwiany, chciał zaistnieć w historii tak jak prawie każdy potężny władca. To chyba była sprawa drugorzędna kto w tych wspaniałościach będzie pochowany; sam stworzył i powielał legendę o tym, że to jego podarek miłosny dla żony, bo brzmiało to pięknie, romantycznie. W rzeczywistości był podarek dla siebie, by przez wieki ludzie podziwiali jego piękno, a przy okazji romantyczną duszę jego twórcy. A więc twierdzenie, brzmiące dzisiaj jako pewnik, że Tadż Mahal jest symbolem odwiecznej miłości szacha do żony mocno blednie w świetle faktów. Tadż jest symbolem miłości, ale przede wszystkim jej do niego.

Gdy się przyjrzeć kronikom pisarzy mu współczesnych jawi się przed nami jako erotoman i w dodatku ekshibicjonista. Kronikarze zachłystują się bardzo intymnymi szczegółami jego pożycia ze swą kochanką-żoną – ktoś musiał rozpuszczać te wieści, chyba nie ona. Co prawda jeden z kronikarzy, niejaki Qazwini pisze, że “poczucie intymności, głęboka miłość, oddanie i fawory, jakie Jego Majestat miał do Kolebki Wszelkich Wspaniałości (Mumtaz), przerastały tysiące razy to, co czuł do innych żon” – było się czym chwalić. To oczywiście nie przeszkadzało mu spać z siostrą “Kolebki” i najprawdopodobniej z jedną z ich córek, że nie wspomnę dziesiątek innych kobiet, które przyjmował w swoim łożu. Gdyby żył później, mógłby stworzyć triumwirat z największymi korowanymi łajdakami: z Francuzem Ludwikiem XV i miłościwie nam panującym w przeszłości królem Augustem II Mocnym.

Powolny rozpad Imperium Mogołów
Nowy szach Aurangzeb był fanatycznym mahometaninem – rozszalały się prześladowania religijne, które podzieliły naród. Wrogowie Mogołów zawiązali konfederację Marathów i odbili Mogołom dużą, centralną część subkontynentu wielkości jednego miliona kilometrów kwadratowych. Stworzyli własne imperium, które przetrwało półtora wieku – po jego obaleniu przez Brytyjczyków w 1818 roku zaczęli przejmować resztę terenów Półwyspu Indyjskiego. W roku 1858 obalono rządy ostatniego Mogoła Bnadura Zafara i królowa Wiktoria koronowała się na cesarzową Indii. Dominacja Wielkiej Brytanii trwała prawie wiek. Nienawiść między wyznawcami hiduizmu i mahometanizmu pomagała Brytyjczykom utrzymywać tak długo tę kolonię. Dopiero podział w latach 1947-48 większości półwyspu na kraj islamski, czyli Pakistan i hinduski czyli Indie, był jednym z powodów utraty tych zamorskich posiadłości przez Wielką Brytanię.

Z dzisiejszych Indii znikli Anglicy, przenieśli się do swego kraju muzułmanie, a cudowności architektoniczne, z których Hindusi są bardzo dumni, pozostały. Mieszkańcy kraju nie chwalą się jednak, że to twory ich odwiecznych nieprzyjaciół muzułmanów, uznając je za własne autentyczne zabytki.

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie.

Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.