Kanada na bis (2)

0

Cykl “Kanada na bis” to cotygodniowe krótkie artykuły Iwony Majewskiej-Opiełka, pisane w ostatnich miesiącach i tygodniach, od kiedy po latach powróciła do Kanady z Polski i zawierające jej spostrzeżenia po tej niezwykłej drodze życiowej Polska-Kanada-Polska-Kanada. Dla nas, mieszkających tutaj od czasu przyjazdu z Polski do Kanady, ciekawie jest posłuchać jak nasz drugi kraj jest postrzegany przez osobę, która ten kraj “odpoznaje”.

Wywiad z Iwoną Majewską-Opiełka “Niezwykła perspektywa”.

Welcome home
Kiedy trzydzieści lat temu osiedlaliśmy się w Toronto, nie było łatwo o mieszkanie. Pamiętam, że radziliśmy sobie dobrze znanymi z PRL-u sposobami, tym bardziej że wśród superintendentów było sporo Polaków. Mieszkania dostawaliśmy brudne, czasem bardzo brudne. Do dziś pamiętam to uczucie przejmowania kuchni po poprzedniej pani domu. Nikt się specjalnie nie przejmował czy nam się podoba czy nie, bo wiadomo było, że chętni się znajdą.

Teraz jest inaczej. Jeśli nie szuka się taniego mieszkania, jest ich sporo. Tyle tylko, że ja miałam określone potrzeby. W cichym miejscu, z ładnym widokiem za oknem, z miłą kuchnią, w której będzie zmywarka i z drewnianą podłogą. Do tego blisko komunikacji i najwyżej na 6. piętrze. Córka znalazła to mieszkanie niemal w ostatniej chwili. W Polsce moi znajomi nie mogli wyjść z podziwu, że wszystko, łącznie z podpisami, załatwia się drogą elektroniczną Ja natomiast nadziwić się nie mogłam mnogości papierów. Czy ja mam słuszne wrażenie, że jest tego teraz znacznie więcej? Dwa oświadczenia szczególnie mnie rozbawiły… choć jakby się nad tym dobrze zastanowić, nie jest to zabawne. Podpisałam, że nie będę paliła w mieszkaniu, ani na balkonie, ani w odległości mniejszej niż 9 metrów od wejścia do budynku! Nie palę, dlatego nie jest to dla mnie żadne wyrzeczenie, jednak taka kontrola wydaje mi się zbyt daleko posunięta. To w końcu jest moje mieszkanie. Mogę tu spędzić resztę życia.

Drugi papier to już jakaś torontońska regulacja: Okna można rozchylać tylko do 15 stopni i konieczne są zabezpieczenia, które będą to okno utrzymywać w takiej pozycji. Sam pomysł jest dziwny, a zważywszy, że moja okna są rozsuwane, nielogiczny. Pewno korporacja daje wszystkim te same papiery do wypełnienia, bez względu na to jakie mieszkanie się zajmuje. Poczułam się anonimowa i tak trochę niezadbana. Anonimowa – fakt – znają mnie jedynie w kategorii mojej sytuacji i historii finansowej.

Zatem wprowadziłam się, jako kolejny tenant unitu jak tu się tu teraz mówi, kiedyś to był chyba apartment. I tutaj jakby anonimowość się skończyła. W kuchni w widocznym miejscu czekało kilka małych książeczek z wszystkim czego się ode mnie oczekuje i na co mogę liczyć, był też list powitalny zaczynający się od Dear Iwona, była tabliczka Welcome home oraz prezent w postaci naturalnych środków czystości. A ja awansowałam do miana resident

W mieszkaniu było czysto… z wyjątkiem okien. Dzieci zadbały o wszystko, czego mogłam na początku potrzebować. W lodowce było coś do zjedzenia, a na blacie stał ekspres do kawy i kawa. Był już internet. Można było żyć.

Jednak minie jeszcze kilka tygodni zanim poczuję się tu jak w domu.

Człowiek uczy się całe życie
To ciekawe, że powód naszego przyjazdu do Kanady trzydzieści lat temu był dość podobny do mojego obecnego. Wtedy przyjechaliśmy tak naprawdę po przygodę. Kiedy mąż wyjeżdżał do Kanady w odwiedziny do przyjaciela, powiedziałam, zobacz czy jest tam ewentualnie miejsce dla nas.

Decyzję o wyjeździe podjęliśmy w samochodzie w drodze z lotniska do domu, kiedy go odebrałam po trzech miesiącach. Pojedziemy zobaczyć jak to jest. Mieliśmy zupełnie dobre życie, ponadto rodzinę i przyjaciół, a dzieci miały kochające babcie. Przyjechaliśmy ze statusem landed immigrant ze wszystkimi uprawnieniami rezydenta. Cudowne było to poznawanie Kanady, to uczenie się różnych rzeczy: obsługa bankomatów, funkcjonowanie czeków, podróże TTC, elektryczna kuchnia, inna pralka, suszarka, nowe produkty, potem prowadzenie samochodu… i obsługa kolejnych urządzeń ułatwiających życie. Tej technologii dla mnie z PRL-u było wtedy sporo – pamiętam sytuacje kiedy szukałam urządzenia do spuszczania wody w toalecie.

I oczywiście język, zupełnie nowy, choć niby uczyłam się go od dziecka.

Wróciłam, aby być bliżej dzieci, jednak również po to, by się uczyć, by być bliżej życia. Znowu poznaję Kanadę, odpoznaję… Znowu się uczę. I zastanawiam się czy to, że widzę ją zupełnie inaczej, to bardziej efekt zmian w Kanadzie, czy we mnie. Może patrzę dziś na co innego, może mam więcej czasu żeby dogłębnie poznawać tę rzeczywistość. Mam wrażenie, że nauczyłam się więcej na temat Toronto przez ostatnie dwa miesiące, niż przez dwanaście poprzednich lat życia w tym mieście. A mówią, że z wiekiem człowiek uczy się coraz gorzej…

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.