Kanada na bis (1)

0

Jak zapowiadaliśmy w wywiadzie z Iwoną Majewską-Opiełka pt. “Niezwykła perspektywa”, zaczynamy nowy cykl “Kanada na bis“. Będą to jej cotygodniowe krótkie artykuły, pisane w ostatnich miesiącach I tygodniach, od kiedy po latach powróciła do Kanady z Polski I zawierające jej spostrzeżenia po tej niezwykłej drodze życiowej Polska-Kanada-Polska-Kanada. Dla nas, mieszkających tutaj od czasu przyjazdu z Polski do Kanady, to ciekawe posłuchać jak nasz drugi kraj jest postrzegany przez osobę, która ten kraj “odpoznaje“.

Nie wiem czy na zawsze…
Niemal dokładnie 30 lat temu przyjechałam z rodziną do Kanady z myślą, że to tutaj będziemy żyć. Rodzina istotnie spędziła ten czas w Kanadzie, ja wyjechałam, bo sądziłam, że mogę się w Polsce przydać i więcej zrobić niż tutaj. Wyjechałam, zrobiłam i oto jestem znowu z powrotem, po 18 latach w Polsce. Tu są moje córki. Mam zamiar spędzić resztę życia w Kanadzie, ale kiedy ktoś mnie pyta czy wróciłam na zawsze, odpowiadam, że życie pokazało mi, iż nie warto wypowiadać się ostatecznie. Nie wiem czy na zawsze… może…

Czy będę tęsknić za Polską i ludźmi, którzy tam zostali? Oczywiście. Za Kanadą także tęskniłam, i za dziećmi. Może to już tak nie jest, że jeśli raz się wyjechało na emigrację, serce zawsze będzie nieco podzielone.

Przyjechałam z rodziną, małymi dziećmi w 1987 roku, z innej Polski niż ta dzisiaj. Inaczej patrzyłam na wszystko, co tu widziałam i czego doświadczałam. No i miałam trzydzieści lat… takie młode oczy także widzą inaczej, a mózg nie nadąża z przetwarzaniem danych. Dziś, w popołudniu życia, przyjechałam z workiem doświadczeń z rozwiniętego państwa, obfitującego we wszelkie dobra. Dodatkowo przez te lata miałam możliwość poznawania Europy. Dziś witam Kanadę nie jako młoda niewiele wiedząca o świecie i zakompleksiona kobieta, ale jako dojrzała, spełniona i z poczuciem własnej wartości. Poznaję ją na nowo i niejako konfrontuję z obrazem, jaki w sobie nosiłam. Doświadczenie na tyle ciekawe, że chcę się nim dzielić.

Bez zachwytu, ale miło
W czasie tych osiemnastu lat spędzonych w Polsce kilka razy byłam w Kanadzie. Droga z lotniska nie była dla mnie zatem niczym nowym, tak jak w 1987 roku, kiedy to za oknami klimatyzowanego forda taurusa rozpościerał się zupełnie nowy świat… Wtedy wszystko było takie duże, porządniejsze i zawsze jakoś lepsze niż to, co znałam z Polski. Wtedy jechaliśmy do domu przyjaciół, tym razem – do mieszkania, które wynajęły mi dzieci. A za oknem było jakoś cieplej, nie tak znowu uporządkowanie i bardziej swojsko.

Był późny i ciepły czerwcowy wieczór, cudownie pachnący kwiatami i zielenią. Zapach to pierwsza różnica pomiędzy Toronto i Warszawą, a ja jestem bardzo wyczulona na zapachy. Serce bardzo przyjemnie zareagowało. Nie pamiętałam, a raczej zapomniałam jakie feerie zapachów towarzyszyły latem moim spacerom w Kanadzie. Ciekawe z czego to wynika? Czy powietrze jest świeższe, czy tych roślin więcej, czy wilgotność intensyfikuje zapachy…

Blok ładny, stosunkowo niski. I tu kończy się zachwyt. Moje ostatnie warszawskie mieszkanie to były siedemdziesiąt dwa metry zamknięte w dwa pokoje i kuchnię w finezyjnym niskim budynku ze szklanym dachem, przestronną klatką schodową i dwiema eleganckimi windami. Było dobrze wykończone i bardzo wygodne, a dwudziestopiętrowy taras wychodził na żoliborski park. W budynku była recepcja i codziennie sprzątano.

No cóż, mój kanadyjski blok jest inny. I akurat tego dnia nie pachniało w nim dobrze. Zapach na szczęście się zmienił, jednak wiele innych elementów, których nie mogę polubić, wciąż pozostaje na swoim miejscu.

Gdybym przyjechała z PRL-u pewno podobałyby mi się gładkie tynki i wyposażenie kuchni, duży salon i stosunkowo duża sypialnia, szafy w ścianach, duże okna…. Ale przyjechałam z kraju, w którym bardzo się dba o wykończenie mieszkań i już inaczej buduje.

Za czasów PRL-u mieszkaliśmy w trójkę w 53-metrowym mieszkaniu i było… wystarczające. Każde kanadyjskie mieszkanie wydawało mi się wtedy duże, domy ogromne i ładnie urządzone.

Moje mieszkanie ma prawie 60 metrów kwadratowych i wydaje mi się małe. A jestem w nim sama. Ale jest miło, a będzie jeszcze milej jak je urządzę.

Iwona Majewska-Opiełka

cdn

Iwona Majewska-Opiełka jest psychologiem, mentorem, trenerem, autorką 24 książek z zakresu rozwoju osobistego i biznesowego. Stworzyła własną teorię logodydaktyki i własny ośrodek, w którym realizowała ją w praktyce.

Strona internetowa Iwony Majewskiej-Opiełka – www.majewska-opiełka.pl.

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.