Dzisiaj pożegnany na zawsze

3

Grzegorza Miecugowa pożegnały dzisiaj na Powązkach Wojskowych setki ludzi – jego koledzy, ludzie z branży, artyści, dawni studenci i uczniowie, ludzie z “drugiej strony”, a także jego wierni widzowie.

Piękną pieśń (jakże a propos) – “Niepokonani” specjalnie dla niego zaśpiewał Grzegorz Markowski.

Były łzy, wiele wspomnień. Grzegorz Miecugow był mądrym, wyjątkowym człowiekiem i znakomitym profesjonalistą. 

Pogrzeb

Był dla nas wzorem dziennikarstwa, pokazał, że to sposób na życie; będzie nam brakować jego ciepła i dowcipu – tak mówili rodzina, współpracownicy i przyjaciele o zmarłym dziennikarzu Grzegorzu Miecugowie, który w piątek spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Miecugow – prowadzący “Szkło kontaktowe” w TVN24, współtwórca “Faktów” w TVN, były pracownik radiowej Trójki i TVP – zmarł w ubiegłą sobotę w wieku 61 lat. Od kilku lat walczył z chorobą nowotworową. Podczas uroczystości pogrzebowych żegnali go licznie zgromadzeni: rodzina, dziennikarze i współpracownicy, przyjaciele oraz widzowie.

Zmarłego wspominali syn i koledzy dziennikarze. Dyrektor programowy TVN Edward Miszczak podkreślał, że Miecugow “nie był gwiazdą, ale ikoną stacji, nie tylko prowadził ten czy inny program, ale zawsze był”. “Grzegorz na pewno nie znał wszystkich (dziennikarzy stacji), ale wszyscy znali Grzegorza” – zaznaczył. Mówił, że nie zna nikogo, kto jak Miecugow “przed kamerą potrafił tak słuchać i nie wybijać się na plan pierwszy”. Podkreślał, że dziennikarz “całe życie próbował łączyć dwa światy: misyjny i komercyjny”.

“Wśród całej palety materiałów czy wspomnień przypomnieliśmy ostatnio fragmenty reportażu Grzegorza Miecugowa z Brunonem Miecugowem – ojcem. (…) +Grzesiu – mówi ojciec – Ty za dużo pracujesz. Nie bądź, proszę, takim egoistą. Daj popracować też innym. Zobacz, ja to robię całe życie+ – mówi Bruno Miecugow. Grzesiu, dlaczego nie posłuchałeś ojca?” – pytał Miszczak.

Wśród wspominających Miecugowa był reporter polityczno-gospodarczy “Faktów” TVN Paweł Płuska. “Pusto i szaro będzie nam teraz na korytarzach, bez tych twoich kurtek, butów kolorowych i okularów i bez tego twojego uśmiechu, poczucia humoru, jaki lubi się najbardziej. Potrafiłeś wiele, ale nie potrafiłeś grać przed nami. Od razu w Twoich oczach widać było, że coś knujesz, że trzeba przygotować się na ripostę. Zawsze potrafiłeś mnie rozbawić, nawet gdy nosiłem w sercu ponurą chmurę, której nikt inny nie widział. Szybki żart, puszczone oczko i gotowe” – wspominał.

“I co teraz, kto poprowadzi te wszystkie wycieczki dziennikarzy – też ze Wschodu – którym tłumaczyłeś, że świat trzeba poznawać i opisywać, że strach to coś, czemu nie wolno się poddawać, że trzeba ludzi słuchać, a nie tylko mówić; że nie trzeba niedowierzać, że zawsze trzeba sprawdzać, aby dojść do prawdy?” – zwracał się do zmarłego Płuska. Mówił, że w ostatnich latach swojego życia Miecugow patrzył “na te redakcyjne i inne dzieciaki”, jak się zmieniają i jak on ich zmieniał, a teraz one zmieniają świat, na lepsze.

Katarzyna Kolenda-Zaleska wspominała, że Miecugow w czasie pracy “nigdy nie potrzebował kartek, bo zawsze miał wszystko w głowie”. Mówiła, że w czasie kilkuset transmisji sejmowych przeprowadzonych wspólnie był on dla dziennikarzy “gwarantem bezpieczeństwa”, który pomoże gdy oni się “zatną” albo nie będą wiedzieli, jakie pytanie zadać. Podkreślała, że Miecugow uczył jak dokonywać syntezy informacji, przekazywać informacje ważne.

“Grzesiek był dla nas wzorem dziennikarstwa” – podkreśliła Kolenda-Zaleska. Mówiła, że pokazał kolegom, że dziennikarstwo może być sposobem na życie.

Na koniec głos zabrał syn Grzegorza Miecugowa, Krzysztof. Wspomniał, że jego ojciec lubił spotykać się z ludźmi, był pełen ciepła i miał poczucie humoru, co wiązało się też z tym, że robił rodzinie i znajomym dowcipy.

“Jedna z naszych koleżanek powiedziała mi wierszyk, który tata chciał, żeby był na jego grobie, to jest też, myślę, taka kwintesencja taty. Więc tak: +tu leży ten, co za diabła nie chciał być tłem, dziennikarz i prezenter, po prostu Grzegorz M. I myślę, że to tak ładnie zakończy to wszystko. Po raz ostatni mówię: cześć tatuś, do zobaczenia” – powiedział.

Grzegorz Miecugow rozpoczynał swoją karierę medialną w programie III Polskiego Radia, gdzie prowadził audycję “Zapraszamy do Trójki”. Następnie związał się z TVP, gdzie był m.in. prezenterem i wydawcą “Wiadomości”; później współtworzył TVN (od 1997 r.) i jeden z jego sztandarowych programów – “Fakty”. Początkowo prowadził jego weekendowe wydania. Od 2005 r. był jednym z gospodarzy “Szkła kontaktowego” w TVN24. W tej samej telewizji miał program “Inny Punkt Widzenia”.

Miecugow prowadził też pierwszą serię popularnego reality show “Big Brother”, którego finał oglądało ponad dziewięć milionów widzów.

Miecugow ukończył studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Deklarował z humorem, że nigdy nie chciał być dziennikarzem, a fakt podjęcia tego zawodu był dziełem przypadku. Miecugow przez ostatnie kilkanaście lat uczył dziennikarstwa – na stałe związał się z Collegium Civitas. (PAP)

•••

Wczoraj wieczorem napisałam ten felieton z cyklu “Zapiski na gorąco”:

Czy są jakiekolwiek granice?

W ostatnią sobotę nadeszła tragiczna wiadomość – znakomity dziennikarz Grzegorz Miecugow nie żyje. Miał zaledwie 61 lat – nasze pokolenie, gość w wielu polskich domach. Człowiek o wielkiej wiedzy i kulturze, powściągliwy w słowach, znakomicie potrafiący słuchać, nauczyciel i mistrz wielu dziennikarzy. Jeden z twórców TVN24 – od lat szef programu “Szkło kontaktowe”, w którym z humorem i spokojem komentowane są wydarzenia w Polsce.

20.09.2012. PAP/Rafał Guz

Jak z każdą osobą publiczną to bywa, miał wielkich fanów i ludzi mu niechętnych. Już sam fakt, że był związany ze stacją TVN dla niektórych wystarczał, by uważać go za wroga. Mimo wszystko jednak – zmarł człowiek. Wydawałoby się, że w naszej tradycji katolickiej obowiązują pewne zasady, np. taka, że o zmarłych nie mówi się źle, że szanuje się pamięć tych, którzy odeszli… Ale to tylko teoria.

Znowu na forach różnych internetowych pism pokazała się prawdziwa twarz wielu naszych rodaków. Nienawiść wylewa się w wirtualnym świecie.

Skąd tyle zła w ludzkich sercach? Jak ktoś, kto napisał którąś z takich uwag może spojrzeć w lustro, jakie ma prawo, aby być ojcem czy matką i wychowywać dzieci, kiedy stać go na takie plugastwo?!

Nie wiem, czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla Polski skoro ludzie potrafią mówić takie rzeczy.

To oczywiście tylko jeden przykład bo takie wypowiedzi o innych – żyjących i zmarłych – to chleb powszedni. Czy są jeszcze jakiekolwiek granice, których nikt nie przekroczy? Wątpię.

I jest to niezwykle smutna konkluzja…

28.01.2015. PAP/Andrzej Rybczyński

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

3 Comments

  1. Witold Liliental on

    Uwazam, ze sa pewne granice tzw. “wolnosci wypowiedzi” i te zostaly tu przez roznego rodzaju chamstwo przekroczone. Takie chamstwo ma juz swoja tradycje. Nienawistne artykuly ukazywaly sie w prasie prawicowej i ultra-religijnej po smierci ks. Tischnera, Czeslawa Milosza, Jacka Kuronia, czy prof. W. Bartoszewskiego, albo Bronislawa Geremka dajac przyzwolenie na posmiertne opluwanie ludzi zasluzonych, ktorych pewne kregi, delikatnie mowiac, nie lubily. Grzegorz Miecugow byl czlowiekiem madrym, przyzwoitym, wspanialym dziennikarzem. Jego smierc, to wielka strata dla polskej kultury.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.