Chan rudzielec i mongolskie imperia (dokończenie)

0

Wojny Mongołów z królestwem Chorezmu
Czyngis-chan nie dokończył kampanii chińskiej, dokonali tego jego następcy. Musiał wracać z terenów Chin do swego kraju, bo podbite przedtem krainy na zachód od Mongolii zaczęły się buntować i prowokować wielkiego chana. Mahomet II, władca niezależnego kraju Chorezmu, bez powodu zaatakował wojska mongolskie, które były pod wodzą najstarszego syna Czyngis-chana. Równocześnie przez Najmanów zaatakowane było miasto Ałmałyk, gdzie żoną władcy miasta była jego wnuczka. Samo pojawienie się potężnej armii Mongołów pod bramami miasta odsunęło zagrożenie jego mieszkańcom. Ostatecznym powodem wojny z Chorezmem było zatrzymanie karawany kupieckiej Mongołów w mieście Otar. Wysłane poselstwo przez Czyngis- chana w celu wynegocjowania uwolnienia kupców skończyło się niepowodzeniem: mongolskich kupców w liczbie ok. 500 i posłów Chana zabito. Morderstwo posła na tych terenach w owych czasach było uważane za zbrodnię i automatyczne wypowiedzenie wojny (sam chan niejednego posła kazał niejednokrotnie wysłać na drugi świat, no ale on w swym mniemaniu był panem świata i żadne reguły go nie obowiązywały). Kagan szybko zareagował na ten fakt. Wysłał mniejszą armię pod wodzą swych dwóch synów do Urgencz, stolicy Chorezmu jako odwrócenie uwagi od większej armii pod swoim dowództwem. Zdobył prześliczną Bucharę i Samarkandę, zrównał je z ziemią, wszystkich mieszkańców wyrżnął (z wyjątkiem uczonych), jego synowie po długim oblężeniu Urgencz dokończyli dzieła i tak to została otwarte droga lądowa do Europy.

Królestwo Chorezmu w Afganistanie
Mohamet II schronił się na wysepce Morza Kaspijskiego i niedługo potem umarł, a jego syn Dżalal ad-Din faktycznie całe państwo przenosi do Afganistanu, a więc ocalałych od rzezi ludzi, urzędy, sąd, wojsko, dobra materialne. Zabezpieczony potężnymi górami i brakiem dróg przejezdnych staje się stałym zagrożeniem dla Mongołów, odcina nawet dla siebie kawałek ich państwa. Zaraz po upokorzeniu Chorezmu Kagan wysyła najstarszego syna Dżoczi – będącego jeszcze w łaskach u ojca – ze zwiadowczą misją do Europy. Denerwują go Połowcy, europejski lud koczowniczy, którzy niejednokrotnie byli wynajmowani przez jego wrogów do walki z nim. Mimo małej armii Dżoczi przebijając się przez Kaukaz rozbija siły Gruzinów i na wieść, że Rusini zamordowali jego posłów wydaje im i Połowcom bitwę nad rzeką Kałką w roku 1223, gdzie odnosi zwycięstwo, ale dopiero jego syn Batu-chan kilkanaście lat później zniewala wszystkie księstwa ruskie z wyjątkiem najpotężniejszego z nich Wielkiego Nowogrodu i zajmuje tereny Połowców.

This slideshow requires JavaScript.

Chan okrutnik
Niektórzy historycy twierdzą że podboje Czyngis-chana nie były takie krwawe i okrutne jak je opisują kronikarze. Twierdzą, że dokumenty historyczne, które dotrwały do naszych czasów, były spisywane przeważnie przez członków ludów podbitych, stąd ta przesada. Ich zdaniem niczym się nie różnił w tych sprawach od innych chanów i watażków, którzy buszowali po tych terenach w owym czasie. Myślę, że ten pogląd jest niesłuszny. Owszem, świadkowie tych wojen mogli przesadzać np. podając zawyżoną liczbę zabitych, ale opisanym wyjątkowym okrucieństwom Czyngis-chana trudno jest zaprzeczyć. Jedną z metod wojny najczęściej stosowanych przez tego człowieka była metoda zastraszenia wroga, szczególnie w sytuacjach gdy się obawiał, że jego siły są zbyt małe by wygrać. Zdobywał jakieś miasto, niszczył je doszczętnie i na jego szczątkach wieszał tysiące jego mieszkańców. Wtedy zapraszał mieszkańców innego miasta do tej miejscowości na negocjacje. Najczęściej już nie musiał zdobywać tego nowego miasta; samo po takim “pokazie” otwierało przed nim bramy. Ci, którzy mimo wszystko postanowili się bronić, byli po prostu wyrzynani lub wieszani. I tak np. mieszkańców miasta Chorezmu, Merwy, spędzono na podmiejską równinę i kilku tysiącom Mongołów zajęło wiele dni by wszystkich wymordować. Ocalono życie jakiemuś zakonnikowi, któremu polecono zliczyć trupy po zakończeniu kampanii, której przewodził. Zakonnik z pomocą innych liczył 13 dni i nocy, doliczył się miliona i trzystu tysięcy. Kronikarz dodaje, że w tej liczbie nie znaleźli się pomordowani w wioskach, na stepie, czy w jakichś przełęczach, pieczarach. Podobną liczbę zabitych naliczono po zdobyciu stolicy kraju Ugencz przez synów Czyngisa.

Śmierć kagana
Wielki chan zmarł w roku 1227 w czasie oblężenia Edziny, stolicy Tangutów, którzy nie pośpieszyli mu z pomocą w wojnie z Chorezmem. Na cześć wielkiego zmarłego wyrżnięto wszystkich Tangutów, w tym kobiety i dzieci. Jego pogrzeb też był powodem do następnej rzezi. Zamordowano setki żon i nałożnic chana, ich służbę, a w czasie procesji pogrzebowej specjalny oddział konny przeczesywał okolice i jak mówi kronikarz “każde żywe stworzenie, które miało pecha i zostało wytropione przez konnych, czy to człowiek, czy zwierz, ptak czy wąż, było bezlitośnie osaczane i zarzynane”. Zabito też po pogrzebie większość uczestników pochodu żałobnego, by zatrzymać w tajemnicy miejsce pochówku. Udało się: do dziś nie znaleziono grobu Czyngis- chana. Nie znamy liczby ofiar tej ceremonii, ale Marco Polo, podróżnik do Azji Środkowej i Chin, wspomina w swoim słynnym dziele “Opisanie świata”, że podczas pogrzebu wnuka Czyngisa, Mögke-chana aż 20 tysięcy ludzi uśmiercono w czasie pochodu żałobnego.

Dokończenie dzieła Czyngis przez jego potomków
Czyngis-chan zostawił po sobie potężne imperium dwa razy większe od Cesarstwa Rzymskiego w okresie jego największego rozkwitu. Bracia podzielili się dziedzictwem ojca jeszcze za jego życia. Najmłodszy z nich zaraz po śmierci Czyngisa zginął w czasie walk w Chinach Południowych, co było dobrą okazją, by cały kraj zalać hektolitrami krwi Chińczyków. Powstał nawet pomysł, by wszystkich chłopów chińskich, ludzi niższej rasy, bo nie jeździli konno, wymordować, ich poletka zamienić na pastwiska. Wyliczono nawet dość dokładnie ile miesięcy zajmie ta operacja z rąk stu tysięcy katów. To się jednak nie stało, bo chyba chińscy urzędnicy dworu odciągnęli chana od tej myśli.

Prawie cały XIII wiek to ciągle wojny i podboje. Japonia oparła się Mongołom i zatrzymała swą niezależność mimo dwóch najazdów, Turcy seldżuccy zatrzymali Mongołów w Syrii przed zajęciem Egiptu i Północnej Afryki, Europa, poza księstwami ruskimi, także zachowała swoją niezawisłość, mimo że ciągle była niepokojona przez Tatarów Złotej Ordy i Turków osmańskich. W okresie swojego rozkwitu chanaty mongolskie liczyły prawie 30 milionów kilometrów kwadratowych. Liczba ta jest porównywalna do kolonii Hiszpanii lub Wielkiej Brytanii w czasie ich największych zdobyczy terytorialnych, kiedy to słońce nigdy nie zachodziło nad ich posiadłościami. Największym z ułusów (samodzielnych części imperium) stała się Złota Orda (nazwa stąd, że tysiące ozdobnych namiotów w przeważających kolorach złota ustawione koło siebie wyglądały jak złote miasto). Gdy mowa o stolicy Mongołów, nie mieli jej za panowania Czyngischana, prowadzili życie koczownicze w czasie ciągłych podbojów. Dopiero jego syn, wielki chan Ugedej zauważył, że zdobywa się inne kraje z grzbietu końskiego, trudniej jednak rządzić z siodła i dlatego zbudował swoją stolicę Karakorum na południe od Bajkału, którą niedługo potem zrównano z ziemią – dzisiaj archeologowie na podstawie wykopalisk podziwiają elegancję, bogactwo i pomysły ułatwiające życie jego mieszkańcom, wśród nich – podam dla przykładu – domy i pałace były ogrzewane ciepłym powietrzem rozchodzącym się pod podłogami.

Najazdy Złotej Ordy na Europę
Mongołowie mieli już drogę prawie otwartą do całej Europy której państwa były skłócone, była też wielka niekończąca się rywalizacja między papiestwem i cesarstwem o prymat władzy i nikt nie zwracał uwagi na ostrzeżenia króla Francji, św. Ludwika IX, że trzeba dzikusów albo zepchnąć do Tartaru, jeśli się sami nie wybieramy do nieba. Już w 9 lat po śmieci Czyngisa Złota Orda zniszczyła państwo Bułgarów nadwołżańskich i w następnym roku zdobyła większość księstw ruskich. Kilka lat później jego wnuk, syn zamordowanego przez ojca Dżocza, Batu-chan wybiera się na zachód by podporządkować sobie Europę. Po drodze trzeba było podbić Węgry i Siedmiogród. Mongołowie zwykle posuwali się kilkoma kolumnami, by wieści o ich okrucieństwach w kilku miejscach równocześnie budziły większą grozę, a dodatkowo w razie przegranej bitwy nie była to ich ostateczna klęska, bo inne jednostki nie uczestniczyły w tej przegranej. Azjaci mieli świetny wywiad, wiedzieli, że książęta polscy i władca Czech są powiązani sojuszami i związkami małżeńskimi z władcą Węgier Belą IV i jego świtą. By odnieść decydujące zwycięstwo nad nim trzeba było odciąć pomoc Polaków i Czechów.

Walki na Bałkanach i w Polsce
Batu-chan przewodził najazdowi na Węgry, na Polskę wysłał kilka hufców pod wodzą doświadczonych przywódców jak Bajdar, Kajdan i kilku innych. Polska była ciągle podzielona na dzielnice, ale najpotężniejszymi książętami byli wtedy książęta śląscy: Henryk II Pobożny, a wcześniej jego ojciec, miał już we władaniu duży obszar obecnej Polski, bo poza Śląskiem rządzili Wielkopolską, Małopolską i samodzielnym wtedy rejonem – Sandomierszczyzną. Siły krakowsko- sandomierskie spowalniały pochód wroga, by dać czas przygotowania obrony na dzisiejszym Dolnym Śląsku przez Henryka II. Raz nawet pod Raciborzem pokonali w walce jeden z hufców mongolskich. Po drodze Mongołów miasta jak Lublin, Zawichost, Sandomierz, Kraków poddały się bez walki. Opole zatrzymało wroga na parę dni, ale jego rycerstwo było za małe liczebnie by dłużej zatrzymać najeźdźców, opuściło miasto i ruŚredniowieczny obraz bitwy pod Legnicą w 1241 r. Henryk II Pobożny – podobizna z nagrobka Mongołowie atakują szyło na zachód w stronę Wrocławia. Henryk Pobożny liczył na pomoc Czechów; ci nie zdążyli dotrzeć na pole bitwy w dniu 9 kwietnia 1241 r. Na wieść o klęsce Polaków Czesi wycofali się do Kotliny Kłodzkiej.

Ta data to jedna z ważniejszych dat w historii Polski – dla Mongołów była to jedna z setek potyczek, które stoczyli, a dla Polaków sprawa życia lub śmierci. Siły były mniej więcej równe, ok. 8 tysięcy rycerzy po obu stronach. Początek bitwy był korzystny dla Henryka. Ale przebiegli Mongołowie wysłali na flanki formacji wojskowej pod wodzą księcia Mieszka II kogoś, kto po polsku wykrzykiwał “bieżajcie, bieżajcie”. Myśląc, że główne siły Polaków są już rozbite, po prostu “ubieżali”. Mongołowie zastosowali inne tricki walki wypróbowane jeszcze za czasów Czyngischana: była to upozorowana ucieczka i nagły odwrót, gdy szyki polskie rozrzedziły się w pogoni za wrogiem. Ostatnią strategią, która ostatecznie pogrążyła Polaków, było użycie gazów bojowych: powstała panika w polskich szeregach, zapanowało przekonanie, że ze smrodliwym szatanem nie mają szansy zwycięstwa. Fakt, że Czesi nie dołączyli do bitwy miał tę dobrą stronę, że najeźdźcy bez dalszego plądrowania ziem polskich wycofali się w stronę Węgier, by osłonić skrzydło głównej armii chana przed czeskimi bojownikami. Armia pod wodzą Batuchana zdobyła całe Węgry, w czasie zimy suchą stopą przeszła przez Dunaj, zawojowała lub tylko zniszczyła Chorwację, Słowenię, Siedmiogród, Bułgarię i szykowała się na zdobycie reszty Europy, bo droga była w pełni otwarta. Szczęśliwe zbiegi okoliczności uratowały Europę od upadku. Batu-chan musiał wracać na wschód nie tylko dlatego, że trzeba było wyciszyć buntujące się podlegające mu grupy narodowościowe, ale przede wszystkim z tego powodu, że wiosną 1242 r. umarł jego stryj, wielki chan Ugedej – trzeba było szybko wrócić do Karakorum, by coś zyskać w nowym podziale terytoriów i władzy.

Mongołowie nie dawali za wygraną, najechali Polskę jeszcze dwa razy w latach 1259/60 i 1287/ 88. Mimo że drugi najazd był bardziej tragiczny od pierwszego, niewiele o nim pozostało dokumentów historycznych. To był napad polityczny, by udaremnić wspieranie przez Polaków Rusi Włodzimiersko-Halickiej, która niedługo potem została przez nich podbita, ale równocześnie i napad łupieski, dlatego wódz Burundaj skierował się na Sandomierszczyznę i Małopolskę – krainy najgęściej zaludnione i najbogatsze w Rzeczypospolitej. Użyto już machin miotających kamienie i taranów do rozbijania murów, czego wcześniej Mongołowie nie robili. Najbardziej ucierpiał Sandomierz, jedno z najbogatszych miast polskich w owych czasach. Po długiej obronie poddało się po zapewnieniu przez Tatarów o niezniszczeniu miasta i oszczędzeniu obrońców. Tak się nie stało. Młodych i silnych zabrano w jasyr, wszystkich innych wymordowano, miasto spalono. Triumfalny powrót do Złotej Ordy to kilometrowe karawany wozów z łupami; 20 tysięcy ludzi uprowadzonych w jasyr i tysiące bydła i koni zabranych Polakom. Trzeci najazd już nie był tak tragiczny. Miał charakter tylko rabunkowy. Miasta umocniły mury, mieszczanie stali się wytrawnymi ich obrońcami. Tatarzy nie zdobyli żadnego miasta, pustoszyli tylko wioski, w jasyr wzięto tylko kilka tysięcy osób, a ciąg wozów z łupami był o wiele krótszy niż w czasie drugiego najazdu. Polacy nie tylko umocnili mury miast, ale znali już z doświadczenia metody walki Mongołów, nie dawali się rozpraszać w manewrze ucieczki i odwrotu, byli przygotowani i na inne sztuczki najeźdźców.

Powolna dezintegracja Imperium Czyngis-chana
Początek upadku imperium spowodował Kublaj-chan (lub Kubilaj-chan), który samowolnie ogłosił się wielkim chanem, wywołał krwawą wojnę domową, wymordował wszystkich swoich przeciwników, zrównał z ziemią stolicę głównego chana Karakorum. Sam był dobrym gospodarzem, po wojnie domowej w kraju zapanował pokój i dobrobyt, ale kilkadziesiąt lat po jego śmierci Chińczycy wykorzystali nowe mongolskie wojny o tron, wyrwali się spod panowania Mongołów, założyli własną dynastię Ming.

Gdy już zdawało się, że skończył się czas dominacji Mongołów pojawił się na horyzoncie inny geniusz, wódz małego plemienia mongolskiego niejaki Tamerlan (Timur Chromy). Zdobył Syrię, Persję, północne Indie, część Azji Centralnej. Jego stolicą była Samarkanda, do dzisiaj jedno z najpiękniejszych miast Azji Centralnej, mimo że wcześniej Czyngis-chan nie tylko wymordował jego ludność, ale zrównał je z ziemią. Nie wiem czy jest trochę prawdy w opowieści, że oglądając miasto przed zburzeniem, Czyngis zadarł tak mocno głowę do tyłu chcąc dojrzeć szczyt wspaniałego minaretu, że aż mu nakrycie głowy spadło. Uznał, że jeśli ten monument zrzucił mu przykrycie z jego boskiej głowy, zasługuje na przetrwanie – nie zniszczono go. Po śmierci Tamerlana jego imperium rozpadło się na wiele państewek, ale jego wnuk Babadur okazał się też dobrym wodzem i organizatorem, stał się założycielem nowego państwa mongolskiego wielkości prawie 3 milionów km kwadratowych na Półwyspie Indyjskim (dziesięciokrotnie mniejszego od imperium Czingis-chana), państwa Wielkich Mongołów, które dopiero w połowie XIX w. uległo Anglikom.

Chanat Złotej Ordy też szybko stracił na znaczeniu, bo po upadku dynastii Batu-chana nastąpił kompletny rozgardiasz w królestwie: Rusini skorzystali z tej okazji i rozbili część wojsk Ordy na Kulikowym Polu w 1380 r. Szczątkowymi państewkami pozostały Chanat Krymski i Orda Nogajska. Najdłużej przetrwał chanat na Krymie, ostatecznie został zlikwidowany przez carycę Katarzynę Wielką pod koniec XVIII w. Te okrojone dwie części Złotej Ordy w czasie swego istnienia były poważnym zagrożeniem dla sąsiadów, w tym dla Polski i Litwy. Jeśli kogoś dziwi dlaczego państwo Mongołów nazywano państwem Tatarów śpieszę z wyjaśnieniem, że w Złotej Ordzie było mniej niż jeden procent rodowitych Mongołów; oni byli zarządcami kraju i wodzami armii, a większość wojska i ludności była pochodzenia tatarskiego. Poza tym nazwy Tatarowie czy Tartarowie były w owym czasie w Europie powszechnie używane jako nazwy pogardliwe, bo tartarem nazywało piekielne podziemie znane z mitów greckich

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.