Umiesz liczyć? Licz na siebie

2

Życie polityczne w naszym kraju cechuje nerwowość, niestabilność i burzliwość, co powoduje oczywiście, że we wszystkich innych sferach funkcjonowania Polaków panuje chaos, a reguły je normujące wiercą się, kręcą, podskakują i rozpychają, jednym słowem również się burzą. Zdrowy rozsądek i przyzwoitość skapcaniały, uszy po sobie położywszy, bo straciły motywację do walki.

Nie dziwmy się więc, że sama natura, zazwyczaj cierpliwa i wytrwała, poczuła się głęboko dotknięta i urażona bezczelnym przetrzebianiem lasów w Polsce, a szczególnie jego filistyńskim uzasadnianiem. W czasie obowiązywanie tzw. lex Szyszko, tj. od połowy grudnia 2016 r. do maja 2017 r., wyrąbano 3 miliony drzew, żeby je obronić przed kornikiem! Lepiej z żubra zrobić myszkę niż do lasu wpuścić Szyszkę! Mówią, że każda szyszka kiedyś spadnie ale matka-natura straciła cierpliwość na widok wycinanej bezkarnie Puszczy Białowieskiej. Szlag ją wreszcie trafił, ryknęła: “Ty się, Szyszko, opamiętaj!”.

A Szyszko nic. Na ekologów służby leśne wypuszczał, a kolega Błaszczak policją ich szczuł. Tak się zdarzyło, że pierwszy dzień wiosny szefostwo krajowej, mazowieckiej i warszawskiej Platformy Obywatelskiej uczciło sadzeniem lip przy ulicy Raszyńskiej, między siedzibą PiS a ministerstwem Niszczenia Środowiska. I kiedy tak machali szpadlami minęła ich kolumna BOR, eskortująca premier Szydło, która pędziła na Nowogrodzką po instrukcje. Już po paru minutach przygnał z wywieszonym ozorem patrol policji i dawaj legitymować Schetynę, Neumanna, Halickiego, Gronkiewicz-Waltz. Gliniarze przestępowali z nogi na nogę, wzrok spuszczali, wyraźnie się wstydzili za swoich mocodawców ale służba nie drużba.

Prezydent Warszawy z całą powagą pokazała swoje dokumenty, bo zawsze lepiej wiedzieć na pewno kto jest kto. No bo kiedyś przyszła baba do lekarza, patrzy, a to Radziwiłł.

Tak więc matka-natura nie zdzierzyła, nerwy jej puściły i jak nie walnie piąchą w cirrocumulus, jak kopa nie przyłoży w cumulonimbus: chmury dęba stanęły, wierzgnęły błyskawicami, ryknęły gromem – piekło i szatani! Nawałnica przewaliła się przez północną Polskę, zrywając dachy, łamiąc drzewa i demolując całe wsie. Razem 26 tysięcy hektarów lasu stało się wiatrołomem, a w najbardziej poszkodowanym sołectwie Rytel 95% domostw przekształciło się w ruiny.

Ten niekontrolowany wybryk natury boleśnie okaleczył nasz i tak ciężko doświadczany kraj i nie pomógł oczywiście Puszczy Białowieskiej. Bo nowopowstałe wiatrołomy to drzewa drugiego sortu, a minister Szyszko potrzebuje świerków i dębów.

Zginęło 7 osób, w tym dwie harcerki, przygniecione drzewem, które spadło na namiot. Prognoza pogody była znana, był czas na zwinięcie obozu, niestety z szansy nie skorzystano. 55 osób zostało rannych, wichura zerwała 4000 dachów, zostawiając również 20 tysięcy domostw bez energii elektrycznej.

W tych ciężkich chwilach dała się zauważyć w całej okazałości indolencja i nieudolność rządu, który zareagował dopiero po trzech dniach, bo rząd jest aktywny i efektywny tylko 10. dnia każdego miesiąca. Sołtys Rytla, młody, przystojny i obrotny Łukasz Ossowski, już w piątek, zaraz po nawałnicy wystąpił do Centrum Zarządzania Kryzysowego o pomoc, bo wprowadzenie stanu klęski żywiołowej powoduje natychmiastowe uruchomienie uproszczonych procedur organizowania pomocy pokrzywdzonym. Alarm uznano za nieuzasadniony, a wojewoda pomorski, Dariusz Drelich, zbagatelizował sytuację, oświadczając: “Do zbierania gałęzi i zamiatania liści wojsko nie jest potrzebne”. Co nie powinno dziwić, skoro jedynym uzasadnieniem wysunięcia go na to stanowisko jest poparcie Hanny Foltyn-Kubickiej, eurodeputowanej PiS, która sąsiaduje z Drelichem płot w płot, razem grillują i pożyczają sobie cukier. Sama eurodeputowana skomentowała kataklizm następująco: “Pretensje o to, co się stało, proszę zgłaszać do Pana Boga”. Nie ona jedna taka religijna. Szef ZHR, harcmistrz Grzegorz Nowik na wiadomość o śmierci dwóch harcerek w Suszku westchnął pobożnie: “…taki widocznie był Boży plan”, za co powinien dostać w pysk od rodziców dziewczynek.

Ekipa Beaty Szydło, w tym sama premier, MON i MSWIA, ruszyła z pomocą dopiero we wtorek, po wielu apelach od mieszkańców, samorządów i dziennikarzy, którzy unisono wołali o pilarki, gwoździe, folie i ciężki sprzęt. Ale jak to w Polsce, najpierw musiała zebrać się egzekutywa (we wtorek rano), a wojsko było i tak zajęte defilowaniem na swoim święcie. Co prawda kilkudziesięciu żołnierzy pojawiło się w Rytlu w poniedziałek o 21.00 ale do rana czekali na rozkazy.

Z tą pomocą to czasami tak dziwnie bywa, że nie wiadomo, śmiać się czy płakać. Na przykład pomoc Pomorzanom zadeklarowali leśnicy i pracownicy Lasów Państwowych, którym, jak wiemy, dyrektoruje Konrad Tomaszewski, cioteczny brat prezesa. Myśleliśmy, że chłopy rękawy zakaszą, piły w dłoń chycą i do roboty runą, a oni zorganizowali inną formę pomocy, a mianowicie marsz poparcia dla Kaszubów w Puszczy Białowieskiej! Mieszkańcy Rytla odetchnęli z ulgą i są bardzo wdzięczni swoim ratownikom, bo takiej formy pomocy właśnie potrzebowali.

Co mi przypomina straszliwą zadymę w ubiegłym roku, która odcięła od świata parę wsi. Pamiętam nagranie, na którym grupka nieszczęsnych, oszronionych mieszkańców jęczy, że nie ma mleka, nie ma chleba, że zostawiono ich na pastwę losu… A za chwilę jakiś przytomny dziennikarz zauważył trzeźwo, że skoro bez problemów dojechał tam wóz transmisyjny to i dostawę pieczywa można było zorganizować.

Ale za to do pomocy przyjechali ochotnicy – około 1000 wspaniałych obywateli, myślących w kategoriach społecznych, kierowanych bezinteresowną życzliwością dla pokrzywdzonych przez los i ci szarpnęli robotą. Ot, taka braterska pomoc. Razem ze strażakami w tydzień oczyścili drogi, sołtys Ossowski dziękował im ze łzami w oczach i serdecznością wielką, przekazując światu dobre wieści o Polakach.

A we wtorek – wielki dzień! Pojawił się rząd i bardzo ładnie pozował do zdjęć, ściskając sobie ręce ze strażakami na tle zwalonych drzew. Strażacy, którzy interweniowali 23 tysiące razy, usuwając skutki nawałnicy, musieli jeszcze znaleźć czas, żeby robić za tło dla szpanujących urzędasów.

Najbardziej spektakularnie wystąpił jednakowoż niezastąpiony minister Antoni Macierewicz, który we wtorek zapragnął odwiedzić Rytel, żeby pocieszyć mieszkańców i zdjęcie zrobić z sołtysem Ossowskim, bo ładny. Ministra, odzianego szykownie w gajerek, pod krawatem, dowieziono helikopterem, a ostatnie 250 metrów miał przejechać terenowym samochodem wojskowym, żeby pantofelków nie ubłocić. I tu matka-natura łypnęła na niego nieżyczliwym okiem, bo samochód utknął w błocie i ani w przód ani w tył. Honker (czyli były Tarpan) jest dostosowany do warunków pustynnych i górskich, a nie do błotnistego podłoża. Wojsko dreptało wokół uwięzionego ministra, słyszano ponoć strzały, podniosła się mgła, a połamane brzozy zaczęły spisywać zeznania.

Dopiero mieszkańcy Rytla, ci, którzy najbardziej ucierpieli od kataklizmu, skrzyknęli się i wóz wyciągnęli. Dobrze, że jest nas 38 milionów, to w razie czego nasze wojsko obronimy, nie bójcie się, wojacy! A skoro minister obrony narodowej nie wie, jakim pojazdem jest Honker, to ciekawe, czego użyje do, nie daj Bog, obrony przeciwlotniczej – parówek termobarycznych czy puszek po napojach energetyzujących.

Mieszkańcy Rytla trzy dni czekali na wspacie wojska, a jeszcze musieli ministra z błota wyciągać, choć powinni go tam co najmniej na trzy dni zostawić, a najlepiej na zawsze, chociaż prędzej czy później i tak w błocie skończy. Przypuszczam, że sam prezes byłby zadowolony, bo to różnie ludziska mówią….

A posłanka Jolanta Szczypińska, która słucha kolęd jak rok okrągły, znalazła powód do radości: ucieszyła się zdjęciem, na którym przed zrujnowanym przez wichurę domem stoi nietknięty żywiołem krzyż: “Drzewa i słupy energetyczne leżały, a krzyże i kapliczki ocalały” – piała w zachwycie. Przyłączył do niej przewidywalny bo zawsze cyniczny Wojciech Cejrowski: “Gdzie była kapliczka na posesji tam wicher nie uderzył”. Panu Cejrowskiemu zalecałabym dyskusję na temat bytności Pana Boga w Oświęcimiu i Buchenwaldzie, bo tam była moja mama i wie lepiej niż on. Ktoś powinien dopilnować, żeby w razie choroby pan Cejrowski nie dostał antybiotyku, tylko leczył się modlitwą.

I taki to jest ten nasz chocholi kraj: wojewoda nie chce pomocy wojska do zamiatania liści, minister wysyła wojsko do gminy, która nie istnieje, idącego z pomocą ministra ratują ci, którzy na pomoc czekają, posłowie cieszą się, że wiatr ocalił kapliczki. Sołtys Rytla dziękował samorządowcom, lokalym służbom i ochotnikom za pomoc. A TVP napisała na pasku, że wojsko uratowało Rytel. Pewien rozwścieczony internauta odpowiedział: “Jadę do Rytla, zrobiłem zdjęcie i pokażę ten pasek. Tem wielu ludzi nie ma jeszcze prądu i nie wiedzą, że to wojsko ich uratowawało”

Bo jak wiemy, przy pewnym wysiłku, wzystko będzie pasowało, jak trzeba.
– Co chodzi po ścianie na literę “S”?
– Szczypawka.
– A na “D”?
– Druga szczypawka!
– A na “T”?
– To będzie pająk!

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

2 Comments

  1. Witold Liliental on

    Ja, przykładowo, mam WŁASNE zdanie, bo bywałem w Polsce często, czytałem też i oglądałem media ówczesnej opozycji. NIE widziałem żadnej buty ze strony ówczesnych władz, natomiast widziałem przerażającą różnicę miedzy tym, co widziałem na własne oczy, czyli Polską kwitnącą, zasobną i przyjazną) a kłamstwami o “Polsce w ruinie”.

  2. Z całym szacunkiem, ale…Pani interesowanie się polityką polega zapewne na czytaniu tego, co napisał pan Lis czy Michnik? A może jednak warto mieć własne zdanie? Bo rzeczywistośc bywa bardziej złożona.
    “Zdrowy rozsądek i przyzwoitość skapcaniały”. Teraz? A jak było przedtem? Nie pamięta Pani tej pogardy, tej pychy, tej buty w państwie istniejącym teoretycznie? Wczoraj odbyło się Narodowe Czytanie, więc przypomnę Pani “myśmy wszystko zapomnieli”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.