Polscy młociarze bezkonkurencyjni

0
Paweł Fajdek (Agros Zamość) wynikiem 79,81 po raz trzeci zdobył tytuł mistrza świata w rzucie młotem. Brązowy medal wywalczył w Londynie Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok) – 78,03. Polaków rozdzielił Rosjanin występujący pod neutralną flagą Walery Pronkin – 78,16. Fajdek, poza pierwszą nieudaną próbą, wszystkie późniejsze miał w granicach 77-79 m. Przed finałem konkursu mówił dziennikarzom, że nie wyobraża sobie, aby nie miał złota i hat-tricka. Wygrywał konkursy w Moskwie w 2013 roku i Pekinie w 2015. Pierwszy Fajdek, drugi Nowicki lub pierwszy Nowicki, drugi Fajdek – tylko takie dwie konfiguracje wchodziły w grę przed piątkowym finałem. Tak mówili nie tylko polscy eksperci, w tym mistrz olimpijski i świata Szymon Ziółkowski, ale także zagraniczni. Tabela tegorocznych wyników też to potwierdzała – tylko ta dwójka zawodników była bowiem w stanie w tym sezonie rzucić powyżej 80 metrów. Swoją moc pokazali też w eliminacjach, które wygrał Nowicki przed Fajdkiem. Polaków dzieliły… trzy centymetry. Finał jednak nie zaczął się po ich myśli. Najpierw do koła wszedł Nowicki – jak zawsze powtarzający – pierwsza próba jest na zaliczenie. Zakręcił i rzucił 76,36. To dało mu trzecią lokatę. Nerwy zaczęły się u Fajdka. Zaczął od… spalonego. Znowu młot przez niego rzucony wylądował poza promieniem. I po raz kolejny przypomniały się konkursy, w których kończył poza ósemką, bo… wszystko palił. Liderem został Rosjanin startujący pod neutralną flagą Aleksiej Sokirski – 77,50. Polscy kibice mogli odetchnąć po drugiej serii. Nowicki poprawił się na 76,54, a Fajdek zaliczył 77,09. To dawało im przynajmniej pewne miejsce w ósemce i trzy dodatkowe próby. Mimo wszystko nadal byli jeszcze poniżej oczekiwań. Broniący tytułu Fajdek był czwarty, Nowicki szósty. Wszystko “uporządkowała” trzecia seria rzutów. Nowicki “machnął” 78,03 i wyszedł na pozycję lidera. Parę chwil później do koła wszedł zawodnik Agrosu Zamość i osiągnął 79,73. To ustawiło konkurs. Pierwsze dwa miejsca należały do Polaków. Przynajmniej na półmetku. Fajdek wyraźnie się rozluźnił. Ubrał się, uśmiechał i rozmawiał z… Nowickim. Dyskutowali, przybili sobie piątkę i wrócili do pracy. Ważna była w tej rozgrywce szósta, ostatnia seria. Dla Nowickiego, bo nie dla Fajdka, który prowadził i nikt mu nie zagrażał. Natomiast brązowy medalista igrzysk nagle stracił drugą pozycję. Lepszy wynik uzyskał Pronkin – 78,16 i o 13 cm wyprzedził Polaka. Nowickiemu została ostatnia szansa. Chodził po płycie, próbował się dogrzewać. Wszedł do koła, zakręcił, ale jakby bez wiary, młot zahaczył o siatkę i wylądował blisko. W ostatniej kolejce zawodnik Podlasia Białystok stracił srebro i tak jak w pekinie musiał się zadowolić brązem. Po wyjściu z koła jeszcze ukłonił się publiczności i uściskał Fajdka. A jemu została jeszcze jedna próba. Chciał się zmobilizować, ale młot nie poleciał daleko, więc trzykrotny mistrz świata spalił. A potem… położył się w kole. To 50. i 51. medal w historii polskiej lekkoatletyki w mistrzostwach świata, a w Londynie piąty i szósty. Wcześniej – także w rzucie młotem – złoto wywalczyła Anita Włodarczyk, brąz Malwina Kopron. ••• W niedzielę Londyn pożegnał najlepszych lekkoatletów świata. W trakcie 10 dni mistrzostw padł jeden rekord globu – Portugalki Ines Henriques w chodzie na 50 km, ale były też zaskakujące rozstrzygnięcia, cudowna publiczność i pożegnania – Usaina Bolta oraz Mo Faraha. Polacy wywalczyli osiem medali. Biało-czerwoni pobyt nad Tamizą będą wspominać dobrze. Zarówno pod względem liczby punktów (86), jak i liczby miejsc finałowych (20) były to dla Polski najlepsze mistrzostwa świata w historii. Największą niespodziankę sprawiły 400-metrówki w sztafecie. Trener Aleksander Matusiński zagrał va banque. Skład z eliminacji zmienił w 50 procentach. Zaczynała doświadczona Małgorzata Hołub, potem pałeczkę przejęła najszybsza w ekipie Iga Baumgart, trzecia była debiutantka Aleksandra Gaworska i kończyła Justyna Święty, która wróciła do biegania po poważnej kontuzji stawu skokowego. Ta mieszanka dała brązowy medal – po raz pierwszy w historii Polki stanęły na podium imprezy IAAF w tej konkurencji. Łzy szczęścia popłynęły z oczu skoczkini wzwyż Kamili Lićwinko i młociarki Malwiny Kopron. One miały ambicje na medale, ale ich brązowe krążki dodały im skrzydeł i sprawiły niezwykłą radość. Dominację potwierdzili w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek. Oboje zdobyli trzecie złote medale mistrzostw świata w karierze i zgodnie powtarzają – to nie jest koniec. Ich ambicje sięgają znacznie wyżej, mówią o rekordzie globu. Fajdek – może w przyszłym roku, Włodarczyk chciała to zrobić już w Londynie i mówiła: “jestem zawiedziona”, mimo że… rzucała z bolącym palcem. Bohaterem był także Adam Kszczot. Po raz drugi z rzędu wywalczył srebro na 800 m i skomentował: “Niewielu na świecie się to udało, jestem bardzo szczęśliwy”. Zaskakujące były jego późniejsze słowa, w których dał do zrozumienia, że po sezonie rozstanie się z trenerem Zbigniewem Królem, pod którego skrzydłami osiągnął największe sukcesy. Srebro spodobało się też Piotrowi Liskowi. Tyczkarze przeszli przez gehennę przed rywalizacją, bo zgubił się ich… sprzęt. Nerwy im nie pomogły, tyczki się znalazły dzień przed konkursem. Paweł Wojciechowski skończył na piątym miejscu i schodził wyraźnie smutny. Lisek promieniał i obiecywał znowu skoki na wysokości sześciu metrów. Z 51-osobowej ekipy nikt nie zawiódł. Jak powiedział PAP prezes PZLA Henryk Olszewski, kibice zobaczyli już trzon reprezentacji olimpijskiej, która w Tokio ma zdobywać medale. Takie były mistrzostwa z polskiego punktu widzenia, ale na stadionie działo się znacznie więcej. Najważniejsze były pożegnania – jamajskiego króla sprintu Usaina Bolta i bohatera Brytyjczyków na długich dystansach Faraha. Obaj marzenia mieli inne – chcieli wracać z Londynu niepokonani, z dwoma złotymi medalami. Bolt na 100 m musiał pogodzić się z brązowym krążkiem, a świat pisał o zwycięstwie zła nad dobrem. Ten “zły” to Justin Gatlin, który w wieku 35 lat został najstarszym mistrzem na tym dystansie. Amerykanina wygwizdała publiczność, a w jego obronie stanął sam Bolt. Jamajczyk ostatni występ miał w sztafecie 4×100 m. Był ustawiony na ostatniej zmianie i… nie dobiegł. Świat obiegły zdjęcia, jak łapie się za udo. Oficjalnie był to skurcz. Przez media przeszła burza. Zawodnicy oskarżali organizatorów o brak zdrowego rozsądku. Sprinterzy musieli na swój start czekać… 45 minut. Ubrania, po raz pierwszy w historii, musieli zostawić w call roomie. Po wyprowadzeniu na stadion nie mieli czym się ogrzać, a pogoda w Londynie nie rozpieszczała. To był – zdaniem ekspertów – powód, dla którego ikona lekkoatletyki zakończyła swoją karierę leżąc na tartanie, a nie na mecie, żegnając słynną błyskawicą. Inna była historia Faraha. On najpierw zwyciężył w biegu na 10 000 m, choć powinien był być… zdyskwalifikowany. W trakcie rywalizacji wyszedł bowiem za bieżnię, sędziowie tego nie zauważyli, a inne reprezentacje nie wniosły protestu. Zdaniem ekspertów to niedopuszczalne, ale nikt złota mu już nie zabierze. Na dystansie 5000 m dobiegł do mety jako drugi i… dostał owację na stojąco. Ludzie go kochają i widać to było na każdym kroku. Teraz spróbuje swoich sił w biegach ulicznych. Najwięcej medali, trzy, wywalczyła Allyson Felix, zresztą nie tylko w Londynie, ale i w historii mistrzostw świata jest absolutną dominatorką. Ma ich w sumie 16, a nad Tamizą zawiesiła na szyi brąz za 400 m i dwa złota za występy w sztafetach – 4×100 i 4×400 m. O największym pechu może mówić Ivana Spanovic. Serbska skoczkini w dal w swojej najdłuższej próbie, która mogła dać jej złoty medal, zahaczyła piasek… numerem startowym. Ostatecznie skończyła konkurs na czwartej pozycji. Miejsce Bolta miał zastąpić rekordzista świata na 400 m reprezentant RPA Wayde Van Niekerk. Wprawdzie jedno okrążenie pokonał jako pierwszy, ale… pozostał niesmak. Jak pisały media “wyeliminowany” przez IAAF jeszcze przed rywalizacją został jego najgroźniejszy rywal Isaac Makwala. Botswańczyk zaraził się wirusem i nie został dopuszczony do startu. On sam twierdził, że to nieprawda. Na 200 m musiał kwalifikować się w samotnym biegu, po tym jak minęła mu 48-godzinna kwarantanna. Zdołał przedostać się do finału i tam zajął szóstą lokatę. Do nietypowego zdarzenia doszło w biegu na 3000 m z przeszkodami. Kenijka Beatrice Chepkoech miała walczyć o medal, ale… ominęła rów z wodą i zorientowała się po kilku metrach. Cofnęła się i zaczęła gonić czołówkę, ale już nie dała rady. Była tuż za podium. To były też pierwsze mistrzostwa świata bez… Rosji. Z powodu afery dopingowej kraj ten został zawieszony przez IAAF. Dopuszczono tylko tych zawodników, wobec których nie było żadnych podejrzeń. Zdobyli oni w sumie sześć medali, w tym jeden złoty – Marii Lasickiene w skoku wzwyż. W tabeli medalowej Polska zajęła ósme miejsce, a mistrzostwa były znowu koncertem jednego kraju – Stanów Zjednoczonych. Amerykanie wywalczyli 30 krążków, w tym 10 złotych. Druga Kenia miała 11 miejsc na podium. Największym zaskoczeniem była słaba postawa Jamajki, która zdobyła jedynie cztery medale (1-0-3) plasując się na szesnastej pozycji w tabeli. Po raz pierwszy w historii rozegrano chód kobiet na dystansie 50 km. Na metę dotarły.. cztery zawodniczki, a pierwsza Portugalka Ines Henriques czasem 4:05.56 poprawiła rekord globu. Za ten wyczyn dostanie czek w wysokości 100 tys. dolarów. Jaka będzie przyszłość tej konkurencji na razie nie wiadomo. W Londynie zrodziły się też wielkie gwiazdy – w biegu na 400 m ppł najlepszy był 21-letni Norweg Karsten Warholm, a w skoku wzwyż na drugim stopniu podium stanęła 19-letnia Ukrainka Julia Lewczenko. Największe jednak brawa należą się… publiczności. Organizatorzy o jeden dzień wydłużyli mistrzostwa i w dni powszednie zrezygnowali z sesji przedpołudniowych. To był strzał w dziesiątkę. Trybuny były pełne. Brytyjczycy żyli tymi zawodami i niesamowicie rozumieli lekkoatletykę. Sprzedano rekordową liczbę 705 tys. biletów. Kosztowały średnio 90 funtów. Za dwa lata mistrzostwa świata zawitają do Dauhy. Po raz pierwszy odbędą się one na Bliskim Wschodzie. Osiem krążków – dwa złote, dwa srebrne i cztery brązowe – dało Polsce ósme miejsce w tabeli medalowej 16. lekkoatletycznych mistrzostw świata w Londynie. Pierwsze przypadło USA – 30 medali (10-11-9), drugie Kenii – 11 (5-2-4), a trzecie RPA – 6 (3-1-2). Z biało-czerwonych na najwyższym stopniu podium stanęli w rzucie młotem Anita Włodarczyk oraz Paweł Fajdek. Trzecie miejsca w tej konkurencji zajmowali Malwina Kopron i Wojciech Nowicki. Wicemistrzami świata zostali Adam Kszczot w biegu na 800 m i Piotr Lisek w skoku o tyczce. Natomiast brązowe krążki wywalczyli jeszcze Kamila Lićwinko w skoku wzwyż oraz kobieca sztafeta 4×400 m. Końcowa klasyfikacja medalowa MŚ w Londynie: 1. USA 10 11 9 30 2. Kenia 5 2 4 11 3. RPA 3 1 2 6 4. Francja 3 0 2 5 5. Chiny 2 3 2 7 6. Wielka Brytania 2 3 1 6 7. Etiopia 2 3 0 5 8. Polska 2 2 4 8 9. sportowcy z Rosji pod neutralną flagą 1 5 0 6 10. Niemcy 1 2 2 5 11. Czechy 1 1 1 3 12. Kolumbia 1 1 0 2 . Bahrajn 1 1 0 2 . Turcja 1 1 0 2 . Australia 1 1 0 2 16. Holandia 1 0 3 4 . Jamajka 1 0 3 4 18. Portugalia 1 0 1 2 . Chorwacja 1 0 1 2 . Katar 1 0 1 2 . Wenezuela 1 0 1 2 . Norwegia 1 0 1 2 . Trynidad i Tobago 1 0 1 2 24. Belgia 1 0 0 1 . Grecja 1 0 0 1 . Nowa Zelandia 1 0 0 1 . Litwa 1 0 0 1 28. Wybrzeże Kości Słoniowej 0 2 0 2 29. Japonia 0 1 2 3 30. Bahamy 0 1 1 2 . Węgry 0 1 1 2 32. Ukraina 0 1 0 1 . Uganda 0 1 0 1 . Szwecja 0 1 0 1 . Meksyk 0 1 0 1 . Burundi 0 1 0 1 . Maroko 0 1 0 1 38. Syria 0 0 1 1 . Włochy 0 0 1 1 . Tanzania 0 0 1 1 . Kuba 0 0 1 1 . Kazachstan 0 0 1 1 . Brazylia 0 0 1 1 Polska z dorobkiem 86 punktów uplasowała się na czwartym miejscu w klasyfikacji punktowej 16. lekkoatletycznych mistrzostw świata zakończonych w niedzielę w Londynie. Pierwsze przypadło USA – 272 pkt, drugie Kenii – 124, a trzecie Wielkiej Brytanii – 105. W ścisłych finałach (lokaty 1-8) startowali lekkoatleci z 66 krajów. Biało-czerwoni zdobyli, podobnie jak przed dwoma laty w Pekinie, osiem medali. W klasyfikacji imprezy w stolicy Chin, mając 68 punktów, uplasowali się na ósmym miejscu. Czołówka klasyfikacji punktowej 16. MŚ w Londynie: 1. USA 272 pkt 2. Kenia 124 3. Wielka Brytania 105 4. Polska 86 5. Chiny 81 6. Niemcy 78 7. Etiopia 70 8. Jamajka 68 . Francja 68 10. sportowcy z Rosji pod neutralną flagą 56 11. RPA 52 12. Holandia 40 13. Czechy 37 14. Kuba 35 15. Kanada 30 16. Bahrajn 26 17. Japonia 25 18. Trynidad i Tobago 23 . Australia 23 20. Turcja 21 . Brazylia 21 22. Bahamy 19 . Chorwacja 19 . Wybrzeże Kości Słoniowej 19 . Kolumbia 19 26. Portugalia 17 27. Katar 16 . Węgry 16 29. Ukraina 15 30. Botswana 14 . Wenezuela 14 . Hiszpania 14 . Norwegia 14 Prezes PZLA Henryk Olszewski jest zadowolony i dumny z postawy 51-osobowej lekkoatletycznej reprezentacji Polski w zakończonych w niedzielę w Londynie mistrzostwach świata. Jego zdaniem nikt nie zawiódł, a osiem medali to spory sukces. “Zawsze apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jestem szczęśliwy, zwłaszcza z postawy reprezentacji jako drużyny. Nie będę mówić o nazwiskach, ale na pochwałę zasługują nawet ci, co odpadli w eliminacjach. Atmosfera była wspaniała, a kolejne medale nakręcały innych” – przyznał. Po raz kolejny przekonał się o tym, że model szkolenia rozpoczęty przez niego w 2004 roku jest skuteczny i daje teraz odpowiednie efekty. “Ale trzeba pamiętać o tym, że aby osiągać sukcesy, potrzeba wsparcia finansowego. To jest chyba najważniejsze” – podkreślił. W rozmowie z PAP pochwalił przede wszystkim medalistów. Przyznał, że największym zaskoczeniem było dla niego miejsce na najniższym stopniu podium kobiecej sztafety 4×400 m. “Ale wiele postaw, które nie przyniosło medali, było znakomitych. Chociażby dwa finały – na 800 i 1500 m Angeliki Cichockiej, czy walka Marcina Lewandowskiego. To wymieniam na gorąco, tak z serca, ale wszyscy się świetnie się zachowywali” – zaznaczył. Cieszy go jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – średnia wieku polskiej reprezentacji jest niska, a to oznacza, że wszyscy, którzy startowali mogą myśleć o występie w igrzyskach w Tokio za trzy lata. “Najstarszym zawodnikiem był 37-letni chodziarz Rafał Fedaczyński, a później 34-letni Piotr Małachowski. Ale akurat w rzucie dyskiem są zawsze bardziej doświadczeni zawodnicy, więc wiem, że Piotr dociągnie do 2020 roku. Jest też dużo młodych, chociażby w pchnięciu kulą Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, w rzucie oszczepem – Marcin Krukowski, w rzucie młotem Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. Anita Włodarczyk jest w kwiecie wieku. A nabór młodzieży cały czas trwa” – podkreślił. Organizatorzy o jeden dzień wydłużyli mistrzostwa i w dni powszednie zrezygnowali z sesji przedpołudniowych. To był strzał w dziesiątkę. Trybuny były pełne. Brytyjczycy żyli tymi zawodami i niesamowicie rozumieli lekkoatletykę. “Ale dla zawodników było to trudniejsze. Cały dzień oczekiwania na jakieś wydarzenia na stadionie, natomiast nasi znieśli to naprawdę rewelacyjnie” – uważa Olszewski. Sprzedano rekordową liczbę 705 tys. biletów. Kosztowały średnio 90 funtów. “Przede wszystkim jest to biznes. Z samych wejściówek wpłynęło organizatorom ponad 300 mln złotych. Wszystkim życzę takich mistrzostw” – powiedział prezes PZLA. Na podstawie depesz Polskiej Agencji Prasowej opracował Zbigniew Bełz
Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.