Chan rudzielec i mongolskie imperia (1)

0

Mowa tu o przystojnym wysokim mężczyźnie o szarych oczach, o najsłynniejszym wodzu Mongołów Czyngis-chanie (lub Dżingis-chanie, w j. angielskim Genghis Khan). Nie przypominał fizycznie Azjaty, choć na portretach chińskich podobny jest do Chińczyka, perskich do Persa, mongolskich do Mongoła. Portretom nie trzeba ufać, bo w różnych krajach malowano go tak, jak go sobie wyobrażano. Trzeba zawierzyć źródłom pisanym. Mamy opisy jego osoby przez kilku chińskich pisarzy nadwornych, którzy go widzieli, opisuje go też współczesny mu pisarz perski Rashid ad-Din, który co prawda nie widział go osobiście, ale kilku jego znajomych widziało go i opowiedziało mu jak wygląda.

Kontakty Europejczyków z Azjatami
Choć niewiele mamy źródeł historycznych o kontaktach Europejczyków z Azjatami, jest rzeczą historycznie pewną, że przez ponad dwa tysiąclecia ten kontakt istniał. Kupcy z Europy i Azji Mniejszej docierali do centralnej Azji i do Indii. Wykształcił się wspólny język zwany indoeuropejskim, który pomagał porozumiewać się ludziom między sobą. Pierwsza odmiana tego języka powstała albo w prowincji współczesnej Turcji Anatolii, albo nad dolną Wołgą. Język ten miał przeogromny wpływ na kształtujące się języki narodowe i na wcześniej istniejące jak późniejsze odmiany sanskrytu, grekę, łacinę, języki romańskie, germańskie (wśród nich język angielski), słowiańskie. Dziś do rodziny tych języków należy większość języków świata, a posługuje się nimi ok. 40 procent mieszkańców Ziemi. I dziś na terenach Azji można spotkać ludzi z włosami blond czy rudymi, oczami jasnymi, nawet niebieskimi. Zdarza się i dzisiaj że dwojgu ludziom o cechach czysto azjatyckich rodzi się dziecko o europejskich rysach twarzy, jasnych włosach i niebieskich oczach. Oglądając otwarcie i zamknięcie Olimpiady w Chinach w roku 2008 nie można było nie zauważyć, że nie wszyscy jej chińscy uczestnicy wyglądali jak Chińczycy; dziewczęta z zachodnich Chin z rodu Ujgurów wyglądały bardziej jak śliczne młode Hiszpanki niż Chinki. Wykopaliska i źródła pisane chińskie dają świadectwo o obecności Europejczyków w Kotlinie Turfańskiej i Kotlinie Kaszgarskiej. Europejczycy najprawdopodobniej przyczynili się do stworzenia z plemienia pustynnych nomadów Hunów potężne państwo, które w III w. n.e. stało się wielkim zagrożeniem dla sąsiednich państw, a w IV w. dotarli nawet do Europy, założyli tu swe nowe państwo i przyczynili się, wspólnie z innymi nomadami, do upadku Rzymu.

This slideshow requires JavaScript.

Wspomniany chan zanim został chanem nosił imię Tamudżin, urodził się najprawdopodobniej w r. 1162 z ojca Mongoła i porwanej przez niego żony Tatarki. Zmarł w 1227 roku. Był prawnukiem pierwszego władcy Mongołów Kabuł-chana, ale już jego ojciec był skromym wodzem małej grupki wojowników mongolskich, uganiającym się po stepie w ciągłej wojnie z innymi rodami. Tereny współczesnej Mongolii i obszary położone wokół niej to tygiel różnych narodowości – poza Mongołami to różne grupy tureckie, tatarskie, ujgurskie, różnorodni rasowo mieszkańcy dawnych azjatyckich republik rosyjskich zjednoczeni wówczas pod jednym berłem w najbogatszym państwie tych terenów Chorezmie.

Boskie pochodzenie Czyngis-chana i jego rodziny
W kilkanaście lat po śmierci Czyngis-chana została spisana przez anonimowego pisarza “Tajna historia Mongołów”: kapitalne dzieło, bo podaje fakty z dziejów Mongolii zarówno wielkie i bohaterskie, jak i ponure. Ta rzetelna jak na owe czasy praca historyczna nazwana była tajną, bo była adresowana do rządców, nie pospólstwa, dlatego nie ukrywano w niej faktów czy sytuacji niezbyt chwalebnych. W niej znajdujemy wytłumaczenie, dlaczego Tamudżin wyglądał jak Europejczyk. Jego prababka Ałan Goa miała z prawowitym mężem dwóch synów, a po jego śmierci jako wdowa powiła jeszcze trzech. By się usprawiedliwić i uspokoić swoich legalnych synów wyznała, że “każdej nocy wchodził do mnie siejący blask żółty człowiek, światłość zaś, którą rozsiewał, przenikała do mego łona, a kiedy mnie opuszczał wypełzał po promieniu słońca lub księżyca”. Był to dla współczesnych niezbitym dowodem boskiego pochodzenia jej trzech synów – w tym rodu Czyngischana, a dla nas to dowód, że wdówkę nawiedzał rudowłosy Europejczyk – niekiedy baraszkowali do światła dnia, dlatego wychodził na promieniu słońca, nie księżyca. Nazwała go żółtym człowiekiem, bo to przeważający kolor karnacji ludów azjatyckich. Z dalszych wypowiedzi słynnej babki wynika, że był to człowiek biały.

Początek budowania Imperium
Zgodnie ze zwyczajami plemiennymi ojciec zaręczył przyszłego chana gdy miał on chyba 9 lat z Börte, dziewczynką o rok starszą od niego, córką wodza sąsiedniego rodu. Tata dostarczył go do przyszłych teściów, a w drodze powrotnej został otruty przez spotkanych Tatarów; było to chyba zemsta za porwanie żony z ich plemienia.

Chłopiec wraca do domu rodzinnego, orda rozpada się na skutek waśni rodowych. Tamudżin z matką i braćmi popada w nędzę i teraz jako głowa rodziny musi się ukrywać przed wrogami, najczęściej na pobliskim wzgórzu. Raz nawet dorwali go wrogowie, uwięzili, ale z niewoli uciekł. W domu robi porządki. Zabija jednego z przyrodnich braci, który będąc najstarszym w rodzinie niechętnie patrzył na przywłaszczenie sobie przez Tamudżina pierwszeństwa rodowego.

Powoli z pomocą starszyzny mongolskiej zyskuje uznanie i pozycję, żeni się z Börte. Część posagu żony, czyli futro sobolowe, daje w podarunku jednemu z ważniejszych chanów w okolicy, Ong-chanowi, ten obiecuje mu pomoc w odzyskaniu jego ludu i jego ziemi. Gdy wrogowie porwali mu żonę on, jego przyjaciel Dżamuka i Ong złączyli swe ordy, odbili żonę, ale wkrótce ich drogi się rozeszły.

Sława Tamudżina jako mądrego człowieka, dobrego wodza roznosi się po stepach. Niektóre rody dobrowolnie oddają swe ordy pod jego zarząd. Staje się chanem. Od tej pory znany jest pod swym oficjalnym tytułem Czyngis-chana. Ale tylko niektóre rody poddały się dobrowolnie jego komendzie, większość rodów wolała być niezależna. Wojowniczy i często okrutny Czyngis w niezliczonych walkach jednoczy siłą wiele grup mongolskich, tworzy bardzo dobrze zorganizowaną armię podzieloną na jednostki liczące od dziesięciu do tysiąca żołnierzy (mingany), a nieco później nawet dziesięciotysięczne jednostki (tümeny).

Przez kilkanaście lat kroniki o nim milczą. Chyba po jednej z przegranych bitew dostaje się znowu do niewoli, ale w r. 1201 zjawia się na swym stanowisku wodza, by rozpocząć wojnę ze swym dawnym przyjacielem Dżamuką, który dołączył do swoich mongolskich wojowników Tatarów i Najmanów, Merkitów. To była już wojna domowa; obie strony licytowały się w okrucieństwie. Najpierw Czyngis-chan pokonuje Tatarów, swych najbardziej znienawidzonych wrogów i każe ściąć prawie każdego, kto był wyższy od osi koła wozu bojowego, a potem w kilku potyczkach zwycięża Najmanów i Merkitów dowodzonych przez Dżamukę, a jego samego oddaje katowi. Coraz więcej zwaśnionych dotychczas grup narodowościowych z Centralnej Azji nie ma wyjścia – muszą stać się cząstką jednego państwa tworzonego przez Czyngis-chana.

Chan zostaje kaganem
Jemu już nie wystarcza tytuł chana. Gdy jego armia osiągnęła liczbę prawie dwustu tysięcy, reorganizuje ją w 195 minganów i stwarza swoją gwardię przyboczną z najbardziej zaufanych ludzi, składającą się ze Straży Dziennej w liczbie 8 000 wojowników, Straży Nocnej z tysiąca strażników i tysiąca łuczników. Wielki kurułtaj przy źródłach rzeki Ononu, czyli zjazd wszystkich liczących się osób w jego nowym imperium, obdarza go najwyższym tytułem kagana (chan wszystkich chanów). Kagan organizuje swoją bardzo sprawną kancelarię oddając ją w ręce zdolnych urzędników z podbitych narodów: Najman Ujur-Tatatunga zostaje szefem tej instytucji. Darował życie mądremu Tatarowi Szingiemu Kutuku mianując go najwyższym sędzią w imperium. Jego wyroki spisywane były skrzętnie w Błękitnej Księdze, która stała się kodeksem prawa mongolskiego, coś w rodzaju prawa zwyczajowego Anglików. Do tak dobrze zorganizowanego państwa zgłaszają się dobrowolnie wodzowie różnych grup narodowościowych, w geście przyjaźni i poddaństwa oddając mu swoje córki za żony lub nałożnice.

Czyngis zaludnia Ziemię
Był człowiekiem bardzo płodnym – miał kilkaset, a może nawet więcej niż kilkaset dzieci, ale jedynie czterech synów i córkę od pierwszej żony uznał za swe prawowite potomstwo. Drugim punktem kodeksu wojskowego Czyngis-chana, zaraz po przepisie o wojnie, wierności wodzowi i karach w razie zdrady, był nakaz, by jego wojacy wybierali sobie najpiękniejsze zdrowe dziewczyny podbitych narodów i by z nimi płodzili dzieci. Nie istniała w owych czasach nauka genetyki i eugeniki, ale ten inteligentny człowiek instynktownie wiedział, że z takich związków rodzą się zdrowe i silne dzieci. Gdyby żył w dzisiejszych czasach genetycy dali by mu jakiś medal uznania, a może nawet stawiali mu pomniki. Miał się kiedyś wyrazić do swoich generałów, że “największym szczęściem jest ścigać i pokonywać wroga, zagarnąć całą jego własność… i użyć ciał jego kobiet jako nocnych okryć i poduszek”. Chyba takim okryciem czy poduszką dla kogoś była jego prawowita żona jako że męża nie widziała latami, bo po prostu ten nie schodził z konia. Wielu historyków twierdzi, że jego najstarszy syn, Dżoczi, nie był jego synem, bo z nim w brzuchu wróciła z niewoli, a męża nie widziała dużo dłużej niż dziewięć miesięcy i prawdopodobnie najmłodszy syn Tałuj też nie był biologicznym synem Czyngis-chana. Dumny chan dla ratowania twarzy uznał, że nikt inny nie odważyłby się, czy nie potrafiłby zapłodnić jego żony i uznał całą piątkę za własne dzieci.

Z najstarszym synem miał konflikty, zdążył jeszcze przed własną śmiercią pozbawić go życia, ale przedtem przydzielił mu ogromne tereny swego mocarstwa. Resztę rozdzielił między innych synów i braci. W naszych czasach genetycy amerykańscy przeprowadzili bardzo szczegółowe na wielką skalę badania genetyczne DNA mężczyzn świata. Rezultaty są zaskakujące. Około 15 milionów mężczyzn, i to nie tylko w Azji, jest potomkami jednego człowieka z centralnej Azji i to z czasów, o których jest tu mowa. Był nim najprawdopodobniej Czyngischan, bo któż by inny był tak szczodry w zaludnianiu Ziemi. Są konkretne dowody wskazujące na niego, ale ostateczna, pewna odpowiedź przyjdzie gdy zostaną odkryte jego kości – pochowano go w tajemnicy i tajemnica ta jeszcze nie została odkryta. Do czasu przyjrzenia się bliżej osobie Czyngis-chana byłem przekonany, że największym rozpustnikiem wszech czasów był nasz król August II Mocny. Nie wiem ile miał kochanek, wiem, bo mu to podliczono, że miał prawie tyle nieślubnych dzieci co jest dni w roku. Tacy łajdacy jak Henryk IV Bourbon, Ludwik XV, Casanowa, Aretino, Don Juan nie dorastali mu w tej materii do pięt. Nie czekając na ostatnie słowo w tej sprawie chyba poddam się już teraz badaniom genetycznym, może bowiem okazać się, że nie jestem zwykłym chudopachołkiem, ale bezpośrednim potomkiem jednego z największych i najpotężniejszych wodzów w historii świata – to mocno podbudowałoby moje ego!

Terytorialny rozrost Imperium
Gdy do Imperium przystąpiło dobrowolnie bogate plemię kupieckie Ułgujów, dbających o bezpieczeństwo na szlakach handlowych z Europą, Czyngis mając u nich teraz zaplecze finansowe i już potężną armię postanowił zdobyć tereny dzisiejszych Chin podzielone na kilka państw oraz legendarnie bogate miasta tureckiego Chorezmu leżące na wschód od Morza Kaspijskiego. W drodze do Chin musiał podbić plemię Tangutów, by zabezpieczyć flanki. Na pierwszy ogień poszło cesarstwo Jin w północnych Chinach, rządzone już nie przez Chińczyków, ale przez plemię stepowe Dżurdżenów. Chan miał otwartą głowę – od wrogów uczył się technik wojowania. W czasie tej wojny przyswoił sobie technikę odcinania rzeki od oblężonego miasta, którą później skutecznie wielokrotnie stosował. Nabytkiem był też manewr pozorowanego odwrotu. W czasie bitwy Mongołowie udawali ucieczkę i goniące ich siły wroga rozproszone i już nie w szyku bojowym rozbijali nagłym odwrotem, bo wrogowie w szalonym galopie wprost nadziewali się na ich miecze czy piki. Mongołowie byli wyśmienitymi jeźdźcami. Nie byli opancerzeni w zbroje metalowe, gruba skóra zwierzęca, z której szyto sobie zbroje, była niezłą ochroną ciała, a co ważniejsze dawała im swobodę poruszania się, szybkość i precyzję w walce wręcz. Wyprawa do Chin trwała 5 lat, Czyngis-chan zniszczył i zatopił we krwi wiele miejscowości. Obłowił się niesamowitym bogactwem, zabrał ze sobą rzemieślników i uczonych. Tymi drugimi teraz obsadził ważniejsze stanowiska państwowe, bo byli bardziej doświadczeni w sprawowaniu nadanych im urzędów niż dotychczasowi urzędnicy

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie.

Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.