Zmiana Adriana

2

Klękajta narody, cóż to się nie dzieje! Adrian okiwał panią Basię, dopadł drzwi i stanął jedną nogą w gabinecie prezesa. Prezydent Andrzej Duda, Długopisem zwany, ku radości jednych, rozczarowaniu drugich, a zdumieniu wszystkich, zawetował dwie ustawy, o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa. Niestety, druga noga Adriana pozostała w przedpokoju, gdzie zazwyczaj antyszambruje, ponieważ trzecią ustawę o ustroju sądów powszechnych prezydent podpisał. A ta ustawa zapewnia zwiększenie wpływu ministra sprawiedliwości na obsadzanie stanowisk w sądach czyli podporządkowuje je partii politycznej, a więc i tak lejce przejmuje Ziobro. Pan Zbyszek sam będzie sędziów wybierał.

Dlaczego prezydent tak niespodzianie postąpił na razie nie wiadomo. Spekulacje trwają, mnożą się teorie, jedna bardziej dziwaczna od drugiej. Pamiętam, jak po katastrofie smoleńskiej kto żyw głos zabierał na temat budowy Tupolewa, procedur lotniczych i technicznych aspektów upadku samolotu. Taksówkarze, fryzjerzy, potulne zazwyczaj gospodynie domowe, które dotychczas latały najwyżej do najbliższego spożywczaka po włoszczyznę do krupniku – oni wszyscy z ogniem i pewnością siebie wypowiadali się w sprawie sztucznej mgły, bomby termobarycznej , czarnych skrzynek czy rejestratorów dźwięku, a każdy taki fachowiec wiedział lepiej. Teraz z kolei mamy samych prawników, mających w małym palcu konstytucje, kodeksy, ustawy oraz wszystkie przepisy wykonawcze. Co samo w sobie nie jest złe, bo prawnicy to narodek głośny, ruchliwy, aktywny i w ogóle ekspansywny. A przecież Beata Szydło, zwana żartobliwie premierem, powiedziała wyraźnie i jakże słusznie: “Chcemy państwa prawa, a nie prawników”.

Znany jest przypadek, kiedy to samolot pasażerski miał problemy z silnikiem, więc kapitan wydał załodze instrukcje, by wszyscy pasażerowie zajęli miejsca, zapięli pasy i przygotowali się do awaryjnego lądowania. Po chwili sprawdza czy jego polecenia zostały wykonane. Stewardesa raportuje: “Tak jest panie kapitanie, wszyscy pasażerowie są przygotowani z wyjątkiem prawników, którzy biegają po samolocie i rozdają wizytówki”.

Uwaga, jaką społeczeństwo poświęca porządkowi prawnemu kraju, jest zjawiskiem zdecydowanie pozytywnym wobec trwającego demontażu państwa prawa, co Polacy nareszcie zauważyli. Zwróćcie Państwo uwagę na znamienny fakt: zarówno tych, którzy państwo prawa demolują, jak i jego obrońców wykształciły i wychowały te same znakomite polskie uczelnie: Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński. Tak naprawdę przecież nie można zarzucić Dudzie, Ziobrze czy Kaczyńskiemu, że prawa nie znają. Szczególnie smutny jest dramatyzm sytuacji w przypadku prezydenta-obrońcy Konstytucji: Andrzej Duda doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że łamie prawo, tak jak świadomie zrezygnował z własnej intelektualnej suwerenności w podejmowaniu decyzji na rzecz partii, której służy. Aż tu nagle wybił się na samodzielność! Tak ni stąd ni zowąd!

Najlepszy przykład obłudy prezydenta to ułaskawienie i uniewinnienie Mariusza Kamińskiego przed ostatecznym prawomocnym wyrokiem – wbrew opinii Sądu Najwyższego, Rady Adwokackiej i najwyższych autorytetów prawniczych w kraju. Andrzej Duda świadomie złamał prawo, na co mamy dowód: w lipcu 2016 r. Kancelaria Prezydenta odpowiedziała pewnemu emerytowi, który wniósł prośbę o ułaskawienie: “Szanowny Panie! Sprawa nie może zostać rozpatrzona, bowiem prawo łaski stosowane jest wyłącznie do kar orzeczonych w prawomocnych wyrokach sądowych”. A w sprawie M. Kamińskiego prezydent niby tego nie wiedział!

Być może teraz prawniczy rdzeń prezydenta okazał się jednak silniejszy od partyjnej dyscypliny, gniótł go i uwierał, namawiał “zrób co trzeba, co należy, co powinieneś”? No i nie mógł przecież być głuchy na merytoryczne argumenty i opinie najtęższych prawniczych umysłów w kraju i zagranicą, które proponowane zmiany w systemie prawnym poddały miażdżącej krytyce, głośno alarmując o łamaniu praworządności w Polsce.

A może Andrzej Duda uświadomił sobie, że po prezesie też jest życie, tym bardziej że ów prezes w podskokach zmierza ku przepaści, w którą i innych może wciągnąć, nie daj Boże przed Trybunał Stanu..? No i u prezesa już nie te lata i zdrówko, nerwy siadają, bezwzględnie wiernych pretorianów wcale nie tak wielu, a po ulicach spaceruje coraz więcej zdradzieckich mord i kanalii… Sondaże pokazują, że Polacy częściej ufają Andrzejowi Dudzie i nie ufają Kaczyńskiemu, co uniemożliwiło mu start w wyborach, bo Polacy nie akceptowali go na żadnym stanowisku. Co niczego nie zmieniło, bo i tak trzęsie krajem (ostatnia ksywka prezesa to Liliputin!). Jacka Kurskiego też wybrać nigdzie nie chcieliśmy, a posadę dostał! A propos, TVP solidnie prezydenta opluła – nareszcie miał okazję przekonać się jak pracuje telewizja publiczna i jej szef.

Załóżmy jednak, że prezydent Duda faktycznie przejrzał na oczy, wziął do serca takie dyrdymały jak patriotyzm, praworządność, dobro narodu, poprawa wizerunku Polski czy prawidłowa współpraca z Unią Europejską, co wtedy? Ano, musiałby pokazać prezesowi dolne plecy i stworzyć centro-prawicową partię prezydencką, podbierając PiSowi sporą część wyborców. A to byłaby katastrofa, potężny szczyp w ucho prezesa. Ten genialny strateg musiałby po leninowsku zdecydować, co robić: czy pójść z Dudą na wojnę, przez co straci sejmową większość, czy ustąpić, przez co stworzy groźny precedens, bo nie wierzę, że inni rogów nie pokażą, no, może nie premier Szydło ale pewni ministrowie, senatorowie i posłowie na pewno. No i dupa blada!. A dopiero co niejaki Stanisław Janicki w “Gazecie Polskiej” lansował śmiałą tezę: “Beata Szydło jest wielkim problemem dla opozycji, bo stanowi kolejny silny i całkiem samodzielny filar obecnego obozu władzy. Kolejny, gdyż wbrew atakom i opiniom opozycji, samodzielnym filarem jest już prezydent Andrzej Duda”. No i chłop wykrakał, chociaż tylko częściowo.

Ale ja uwierzę w to, że prezydent stworzył wokół siebie jakiś realny sojusz sił politycznych dopiero wtedy, kiedy zobaczę Pierwszą Wazelinę RP – europosła Ryszarda Czarneckiego, jak sunie do Andrzeja Dudy z gratulacjami. Chociaż pierwsza jaskółka już jest – śliski jak zwykle wicepremier Gowin, który głosował za ustawami, już pochwalił prezydenckie weto!

Ale są i tacy, całkiem liczna grupa, która nie wierzy w prawnicze sumienie i kompetencje merytoryczne prezydenta i patrzy nieufnie na jego nagle odkrytą samodzielność. Krzyczą oni, żeby nie ufać Adrianowi, że to wszystko ustawka, tym bardziej, że nie powiedział wprost, że ta ustawa jest po prostu niekonstytucyjna.

Może Jarosław Kaczyński zauważył, że prezydent, po wejściu na szczyt szusuje w dół, a pod żyrandolem jest nicość? Może uznał, że trzeba poprawić wizerunek Adriana i prezydencki prestiż? Wetuj śmiało, zachęcał, teraz wakacje, w Sejmie remont, sprawa się odleży, a jesienią wrócimy do naszego demokratycznego i praworządnego projektu ustawy. Zbierzemy siły, przegrupujemy się, uśpimy czujność tej wrednej Unii Europejskiej, będzie dobrze. Tu przypomina mi się taki chłopczyński dowcip: Wpadnij, stary, wieczorem, panny zaprosiłem. Ładne? Wypijemy po parę piw, będzie dobrze.

Te parę piw, na które liczy prezes, to osłabienie protestów ulicy i zagranicy, które, nachwaliwszy się prezydenta, odpuszczą i zajmą się swoimi sprawami. Bo to opozycja cmoka z zachwytu, arcybiskup Gądecki dzięki składa (Kościół, który dotychczas milczał, też się spietrał!), społeczeństwo z wdzięczności się rozpływa, będzie dobrze!

Ale protesty będą. To obywatelski sprzeciw wobec władzy, która niszczy najważniejsze instytucje państwowe, by zaprowadzić swoje porządki. Tyle że to nie są żadne porządki tylko bezład, chaos i opresja. I przeciw temu jest i będzie obywatelski sprzeciw, mimo że PiS odmawia nam do niego moralnego prawa. Więc spacerujmy, jak za czasów niesławnego Dziennika Telewizyjnego. A właśnie, do łez wzruszyła mnie mała Niekielka, wieś w województwie wielkopolskim, licząca 338 mieszkańców. Tam też był protest! Brawo, dzielna Niekielko!.

Więc spacerujmy, twórzmy Łańcuch Światła, podpisujmy protesty. Nie dajmy się zwieść pozornym ustępstwom władzy, bo będziemy mieli Prawo i Sprawiedliwość do ukochanej śmierci. PiS ma już w pazernych łapach Sejm, Senat i Trybunał Konstytucyjny. Sąd Najwyższy i KSR na razie mu się wyślizgnęły, nad Państwową Komisją Wyborczą już pracują. Nie dajmy sobie wmówić, że państwo prawa nie jest nam do niczego potrzebne. Władza sonduje, jak daleko może się posunąć w przejmowaniu wolności i praw obywateli. Państwo chce mieć nad nami pełną kontrolę i różnymi sposobami do tego zmierza. Więc brońmy tego, co jeszcze zostało, mamy szansę, ich jest co prawda prawie 6 milionów, ale to my tworzymy większość! Więc argumentujmy, protestujmy, krzyczmy “Nie!” Na szczęście w polskich genach istnieje piękna tradycja radzenia sobie z pogardą i arogancją władzy.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

2 Comments

  1. Witold LILIENTAL on

    Pani Danuto! Wspaniala analiza, sluszne wnioski, w dodatku z takim poczuciem humoru opisane. I tylko refleksja, ze byloby rzeczywiscie smiesznie, gdyby sytuacja w Polsce, fundowana nam przez ludzi uwazajacych sie za “suwerena’ i ponad prawem, nie byla tak smutna.

  2. Pani Danusiu, świetny artykuł, dowcipny, chociaż wolałabym, żeby satyrycy nie mieli obecnie tylu tematów do tworzenia programów kabaretowych. Przypominają mi się czasy PRL-u i stan wojenny. Uważam, że Adrian, mimo, że się wychylił, powinien pozostać nadal na korytarzu za całokształt dotychczasowej działalności.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.