Czas odejść

4

Z cyklu: Zapiski na gorąco

Zawsze nocą, kiedy wszyscy normalni ludzie powinni już spać, szczególnie po wielu godzinach na sali sejmowej w toksycznej atmosferze pełnej agresji i wściekłości, polscy parlamentarzyści obradują nad najważniejszymi w państwie ustawami.

Znana to zasada “wziąć na wyczerpanie”. Kiedy ludziom wysiadają nerwy, mózg zaczyna dymić z przepracowania i frustracji, kiedy trudno zmusić się do logicznego myślenia, a emocje zwyciężają nad rozumem – wtedy wiele można załatwić.

I tak właśnie miało być – po cichu, nocami, bez szans na dyskusję i konsultacje, z wykorzystaniem wszystkich luk prawnych i proceduralnych, projekty ustaw całkowicie rujnujących system sądownictwa, burzące święty porządek trójwładzy, miały zostać przepchnięte przez Sejm i Senat, a reszta wydawała się przecież formalnością.

To co wybuchło w Polsce w reakcji na to bezprawie zadziwiło wszystkich. Polska nie schodziła i nie schodzi z pierwszych stron gazet na całym świecie. Nie są to może artykuły miłe do czytania, ale jest w nich duży podziw dla niepokonanego społeczeństwa, które już kolejny raz nie dało się władzy i stanęło w obronie swoich praw i wolności.

Tłumy w całej Polsce wyległy na ulice, nie tylko w wielkich miastach, ale i w małych miasteczkach. Przychodzili nie na godzinę czy dwie ale na całe noce, na długie godziny. Spontanicznie, bez żadnych nacisków. Bezpartyjni i niepotrzebujący żadnej partii jako przewodnika. Na wielu z tych wieców i spotkań liderami byli tacy sami jak oni, np. w Poznaniu młody chłopak, który ze znajomymi zorganizował sprzęt nagłaśniający, a przyłączyły się do niego tysiące – na scenie nie było żadnych liderów partyjnych tych, którzy chcieli się przyłączyć, wysyłano do pomocy służbom porządkowym.

I nagle wśród twarzy dojrzałych i starszych ludzi pojawiać się zaczęło coraz więcej młodych, aż pod koniec to oni stanowili większość. Dlaczego? Wizja Polski odciąganej od Europy zaczęła ich faktycznie przerażać. Wolność podróżowania, studiowania czy pracy w dowolnym kraju to wartości, które są dla nich naturalne. Nie pamiętają innego życia. I nagle uświadomili sobie, że nie jest to wieczne, że można to utracić, jeśli pozwolą na to, aby Polska kroczyła coraz bardziej na wschód, coraz dalej od cywilizowanego świata UE. Dbali o to, aby ich protesty nie przerodziły się w bójki, nie dali się sprowokować. Ważne było, żeby być, palić świece, śpiewać, ale nie okazywać chamstwa i agresji…

Wczasowicze na Helu masowo stanęli po rezydencją wakacyjną prezydenta, który powinien być w Warszawie kiedy Polacy w całej Polsce wylegli na ulice. I znowu młodzi ludzie z dziećmi. W iluż rodzinach odbywały się w tym czasie długie rozmowy, jakich na pewno nigdy przedtem nie było – o konstytucji, o prawie, o wolności, o tym co robi Sejm, Senat, prezydent, co to takiego wolność, demokracja, prawa człowieka.

Polacy poczuli się razem, silni, poczuli, że ich głos ma znaczenie. Mimo ohydnych i obraźliwych prób zdyskredytowania ich i ich czynów. Usłyszeli od reprezentantów “suwerena”, że są komunistami, ubeckimi wdowami (sic!), zdrajcami, łotrami, eskbekami, “UBywatelami”, “KODziarzami”, barbarzyńcami. Poseł Kaczyński z mównicy sejmowej wykrzyczał: “Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!”, co jego koledzy partyjni pochwalili nazywając to “szczerą męską reakcją” i “delikatnymi słowami prawdy”.

Agresja i chamstwo sięgnęły zenitu.

A jednak prezydent wrócił z Juraty i zawetował dwie z trzech ustaw, wprawiając w osłupienie partię, która go wylansowała i która sądziła (podobnie jak wszyscy), że ma nad nim pełną kontrolę. Okazało się, że nie…

Reformy są potrzebne – nikt normalny nie zaprzecza temu oczywistemu faktowi. Ale nie takie, które mają wprowadzić dyktat partii rządzącej i zrujnować podstawę demokracji, jaką jest trójpodział władzy. I nie takie, kiedy wbrew uznanym ekspertom ds. prawa, ludziom z wielką wiedzą i osiągnięciami w dziedzinie prawa, wbrew zasadom, na chybcika i przy wyciszaniu wszelkich dyskusji, wymusza się posłuszeństwo. To za poważna sprawa.

Czas na chwilę zadumy, na oddech i refleksje. Na to, aby zmyć z siebie te ohydne epitety i zażądać szacunku i debaty. Czas przypomnieć, że o pluralizm walczyli ci, którzy za komuny bili się o wolność. Nikt nikogo nie ma prawa obrażać za to, że myśli inaczej. Jeśli to czyni, to znaczy, że nie uwolnił się od tej znienawidzonej komuny i ciągle jest jej niewolnikiem.

Wiem jedno – czas na młodych, którzy są już gotowi zastąpić nasze pokolenie. To ich kraj, to ich przyszłość i nikt nie powinien decydować za nich jaki ma być świat, w którym mają żyć oni i ich dzieci. Nam czas odejść. Zrobiliśmy swoje i nie psujmy tego.

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

4 Comments

  1. myslalam ze to pani mowi o sobie-“czas odejsc”. Szkoda, tak bardzo nas pani zawiodla.

  2. Marek Maciolowski on

    Artykul jest o tyle nieprawdziwy co przewrotny, Belzebub niewatpliwie podpowiadal.
    Wynoszony na lewackie oltarze ” trojpodzial wladzy” czy ” demokracja” to zdarte chwyty propagandy komunistyczne majace na celu otumanic tz. ” masy”.
    Monteskjusz tylko instytucjonalnie ” wymyslil” ten podzial a nie doktrynalnie.
    Wladza sadownicza NIE powinna byc samo-sie- regulujaca tak jak Sejm ktory sam siebie nie wybiera ( poza Sejmen komunistycznym jak pamietamy) czy Rzad ktory sam siebie nie wybiera i kontroluje ( poza Rzadem komunistycznym jak pamietamy). Opowiesci lewicy o mitycznej ” niezaleznosci ” wladzy sadowniczej sa tylko wlasnie mitami. Groznymi mitami. Biedna mlodziez polska ktora poleciala na czerwone barykady by bronic sie przed utrata paszportow, internetu, komorek- niezbyt dobrze swiadczy to o ” politycznej” madrosci tego segmentu mlodziezy.
    Demokracja sama w sobie i dla siebie nie ma jakiejkolwiek wartosci- jej wartosc jako mechanizm sprawowania wladzy jest cenny wylacznie wtedy gdy Panstwo jest suwerenne a wybrani przedstawiciele Narodu ( poslowie) sa patriotami wyroslymi na gruncie narodowym – nie ” internacjonalistycznym ” unijnym” ” klasowym” ” etnicznym” ” plemiennym” ” rasowym ” .
    Demokracja ” idealna” mozliwa jest tylko w kontekscie narodowym, tak wiec typ demokracji forsowanej przez lewice europejska jest zaprzeczeniem demokracji a faktycznie jest ukrytym zamordyzmen pochodzacym z politycznej tradycji rusko-pruskiej. Pouczania Polski przez takich manadzerow Unii Europejskiej jak Herr Tillermans sa nie tylko cwierc-inteligentne i wywodzace sie z kolonialnej mentalnosci holendrow, lecz i glownie zle adresowane.
    Polska ma w swej dlugiej historii najdluzszy starz rzadow demokratycznych – Pierwsza RP przez niezmala 300 lat byla pierwsza i wowczas jedyna demokracja na swiecie . Podobnie Polska ma w swej historii najdluzszy starz i doswiadczenia ” unijne” w kilkasetletniej historii Uni z Wielkim Ksiestwem Litewskim.
    Polska ma wlasna indywidualna tradycje polityczna z ktorej w pierwszym rzedzie powinna korzystac. By tak sie stalo nalezy wpierw historie Polski odklamac.
    Polecam czytelnikom ksiazke Pawla Jasiennicy pt. ” Polska anarcha “, w ktorej autor porownal ta podobno przez wieki istniejaca anarchie polska z rzadami na Zachodzie Europy. My Polacy w tym porownaniu stoimi gora i przykladem wyprzedzajacym polityczne tradycje Zachodu.
    Na marginesie dodam, ze Unia Europejska nie istnieje w sensie prawnym – jest to nadal Wspolnota Europejska do ktorej Polska wstapila w 1989 roku. Unia ma dopiero powstac lecz nie jest, pomimo swej wymyslonej nazwy. A polityczna i prawna roznica pomiedzy Unia a Wspolnota jest olbrzymia- podobnie jak pomiedzy federacja a konfederacja.

  3. Joanna Krzak on

    No jasne, że konieczne są reformy, nikt temu nie zaprzecza, ale nie wolno łamać prawa i wprowadzać takich poważnych zmian w taki sposób. Przeciwko temu także, nie tylko samej treści ustaw, protestowały dziesiątki tysięcy ludzi. Myślę, że młode pokolenie jest w Polsce gotowe do wejścia do życia politycznego. Te ostatnie wydarzenia były znakomitą lekcją wychowania obywatelskiego. A nasze pokolenie powinno jej pomóc, więc może jeszcze nie czas odchodzić…

    • Czytelniczko Gazety o czym ty mowisz?
      (“ale nie wolno łamać prawa i wprowadzać takich poważnych zmian w taki sposób”)
      Jak zlamali prawo? Prosze sobie odpowiedziec.
      Czy jest Czytelniczka Gazety w stanie wymienic chocby jedna “powazna zmiane”?
      I ostatnia zlota mysl pani – “w taki sposob”- co to ma oznaczac?
      Czytelniczko Gazety, nie zaczyna sie zdania od “No”.

      Czytelniczko Gazety pomysl zanim “chlapniesz”.

      AUTOR: MALGORZATA P. BONIKOWSKA: “Nam czas odejść. Zrobiliśmy swoje i nie psujmy tego'”.
      Pani “autor” – to sie rowniez tyczy pani.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.