Toronto hucznie wita nowych mieszkańców

1
Newcomer Day: Miasto podpowiada jak odnaleźć się w nowym domu
Już po raz trzeci w Toronto zorganizowano “Newcomer Day”. Była kawa z Tima Hortonsa, pakiet informacji i zaprzysiężenie nowych obywateli. A przede wszystkim rozmowy o tym, jak poczuć się na emigracji jak u siebie w domu.

This slideshow requires JavaScript.

Ale nie chodziło tylko o rozdawane tysiącami chorągiewki z czerwonym liściem czy darmową double-double serwowaną w cieniu ratusza. W poniedziałek 15 maja swoje programy na Nathan Philips Square zaprezentowało ponad 50 instytucji i organizacji. Dzięki temu można było w jednym miejscu znaleźć informacje potrzebne na starcie w nowym mieście (a często i kraju) i szybciej odnaleźć się w Toronto. Witamy! Każdy z was jest w Toronto mile widziany. To także wasze miejsce. – mówił ze sceny burmistrz John Tory. Wziął też udział w ceremonii nadania obywatelstwa nowym Kanadyjczykom. W tym roku do zaśpiewania hymnu narodowego zaproszono chór syryjskich dzieci “Nai”.

Burmistrz John Tory

JAK UWIĆ GNIAZDO I ZDOBYĆ “CANADIAN EXPERIENCE” W tym roku można było też znaleźć informacje o tym, jak zorganizować życie w Kanadzie (settlement services). Z propozycjami występowały lokalne centra społecznościowe (community centres), Toronto Public Library i organizacje pozarządowe, takie jak YMCA. Jak poruszać się po mieście i GTA podpowiadało TTC i GoTransit. Oblegane były centra pośrednictwa pracy (m.in. Skills for Change) i te z ofertą edukacyjną – od bezpłatnej nauki pisania i czytania, zajęć z matematyki, języka francuskiego, aż po propozycje szkół wyższych. Dużo ludzi tłoczyło się blisko namiotu Toronto District School Board (TDSB). – Ostatnie lata pokazały nam, że miasto musi inwestować w swoich nowych mieszkańców. – mówi mi Trent Churchill z TDSB – Jesteśmy z Newcomer Day od samego początku, bo to doskonała okazja, by wyjść do ludzi, spotkać się z nimi i porozmawiać o tym, jak wszyscy mogą poczuć się tu lepiej. Trent śmieje się, że wielu przyjezdnych kojarzy TDSB tylko z instytucją czuwającą nad szkołą, w której uczą się ich dzieci. Ze zdziwieniem odkrywają, że także i oni sami mogą z niej korzystać, choćby poprzez kursy angielskiego (ESL). – Prawda jest taka, że nauka nigdy się nie kończy, śmieje się Trent.

This slideshow requires JavaScript.

ŻYCIE W TORONTO TO COŚ WIĘCEJ Najwięcej organizacji oferowało pomoc w poruszaniu się wśród urzędniczych i systemowych korytarzy. Ale są tacy, którzy wiedzą, że do szczęścia potrzeba czegoś więcej, niż porządku w dokumentach. – Między wypełnianiem formularzy i załatwianiem formalności trzeba czasem wziąć oddech. Spędzić czas z rodziną, wyjść do ludzi – opowiada mi Rupal z Toronto Arts Council – Dlatego my przypominamy, że to miasto ma fenomenalną ofertę kulturalną. Witamy nowych torontończyków, i widzów, i twórców. Zapraszamy, by odetchnęli od trudów codziennego życia i znaleźli czas na kulturę. Rozumieli to także organizatorzy. Poza targami zaproponowali także programy artystyczne i zajęcia dla dzieci, zwiedzanie ratusza (tu obowiązywały zapisy i miejsca wyczerpały się bardzo szybko). Można też było wziąć udział w projekcie “Here’s My Canada” i podzielić się swoją imigracyjną opowieścią.

This slideshow requires JavaScript.

Nie brakowało też jarmarku rękodzieła (Newcomer Marketplace) i zlotu food trucków. Wzdłuż Bay Street ustawiły się samochody pełne kuchni meksykańskiej czy indyjskiej, do których ustawiały się długie kolejki.

This slideshow requires JavaScript.

PO CO TAK WIELKA IMPREZA? W tak różnorodnym mieście jak Toronto, swoje stoiska miały środowiska wspierające kobiety, społecznść LGBTQ i poszczególne grupy etniczne. Zresztą, wiele organizacji reprezentowały osoby, które same kiedyś przyjechały do Toronto i na własną rękę szukały informacji. – Teraz sama miastu oddaję, co kiedyś z niego wzięłam – mówi mi jedna z wolontariuszek rozdająca broszury.
Nieopodal nas, pod świeżo wyremontowanym napisem TORONTO, ludzie ustawiali się w kolejce do pamiątkowego zdjęcia. Zimą miasto organizuje tu bezpłatne lodowisko, a gdy zrobi się cieplej, wkrótce trysną fontanny. Teraz, pomiędzy tymi dwiema atrakcjami, betonowy basen też nie był pusty ani przez chwilę. Wypełniali go turyści i wolontariusze. Ci ostatni, z naklejkami “Ask Me My Story”, chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami z tymi, którzy w Toronto są od niedawna.

This slideshow requires JavaScript.

Czy takie duże imprezy są miastu potrzebne? Jak podaje ratusz, w GTA mieszka ok. 5,5 mln ludzi. Na ulicach Toronto pobrzmiewa ponad 140 języków i dialektów. Co drugi torontończyk urodził się poza Kanadą. A to znaczy, że co drugi mieszkaniec tego miasta to właśnie “newcomer”.

Joanna Gierak-Onoszko

Foto: City of Toronto

Witamy na naszych łamach nową autorkę, dzienikarkę “Polityki”, obecnie mieszkającą w Toronto, autorkę blogu “Mrs. Canada – opowieści z Kanady”, kórej teksty będą się czasami pojawiały w “Gazecie”.
Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

1 Comment

  1. Paweł Gajewski on

    Byłem w zeszłym roku i bardzo dużo informacji i materiałów przydało mi się później. To świetna okazja, żeby w jednym czasie i jednym miejscu zebrać mnóstwo informacji. I atmosfrea jest super! Dzięki za relację!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.