To co z tą złością? Złościć się czy nie, oto jest pytanie

0
Kto nie słyszał w dzieciństwie, że brzydko jest się gniewać, niech podniesie rękę. Czysto potocznie mówi się, że emocje są pozytywne i negatywne, dobre i złe. Oraz, w czym zgadza się większość ludzi, nie należy okazywać negatywnych – są złe i już. Nie ma bardziej wyrazistego przykładu dla takiego rozumienia emocji niż to, co robimy ze złością. Ileż krzywdzących opinii o niej wydano, w jak złym świetle ją pokazano… Zacznijmy po kolei porządkować te intuicyjne przekonania. Na gruncie nauki używa się rozgraniczenia na dobre i złe emocje, lecz bez przypisywania im wartości moralnych (oceniania, co jest dobre, a co złe) i kurczowego trzymania się założeń, że tylko emocje pozytywne są warte uwagi, a te negatywne należy usuwać czy też nie dopuszczać ich do głosu. Emocje (wszystkie!) pełnią bardzo istotną rolę: są niezbędne w procesie podejmowania decyzji, motywują do podjęcia określonego działania, informują o subiektywnym znaczeniu konkretnej sytuacji, budują więzi, podtrzymują relacje itp. Bez nich nasze funkcjonowanie byłoby o wiele uboższe. Dobre lub złe nie są emocje jako takie (np. bez strachu nie wyobrażamy sobie reakcji ucieczki przed zagrożeniem w postaci baribala, jadowitego węża), ale to, co z emocjami robimy. Regulując emocje, mamy wiele dostępnych, wyuczonych sposobów działania, które dobieramy m.in. biorąc pod uwagę okoliczności, wymagania sytuacji. Bardzo istotne jest rozgraniczenie pomiędzy skutkami korzystnymi tu i teraz a szkodliwymi w późniejszym okresie. Co innego, kiedy potrzebujemy natychmiastowego działania i np. tłumienie ekspresji emocji jest skuteczne, ale na dłuższą metę jest niekorzystne bardziej niż choćby przewartościowanie (operacja poznawcza, w której jednostka rozważa dotychczasowe znaczenie sytuacji i w efekcie wypracowuje swoją nową i własną perspektywę oceny tegoż zdarzenia). Złość jest zaliczana przez niektórych badaczy do emocji pierwotnych, wraz z takimi jak szczęście, strach, odraza. Wiele zjawisk i przemian neurofizjologicznych w procesach emocjonalnych odbywa się poza kontrolą świadomego umysłu. Dopiero stan ciała (np. wzrost ciśnienia, napięcia mięśniowego, ekspresja mimiczna) sygnalizuje to co na poziomie świadomym jest możliwe do obserwacji. Pewne schematy odczuć wraz ze znajomością kontekstu im towarzyszącego pozwalają na rozpoznawanie i nazywanie emocji. Złość nie jest dysfunkcyjna – kiedy traktowana jest jako odczucie wewnętrzne, pozwala na poczucie odrębności, chronienie własnych granic, rozpoznawanie zagrożenia dla własnych potrzeb. Z tej racji uruchamia schematy działania typu “walka-ucieczka”, co mobilizuje siły organizmu do ataku lub obrony sił i może być wyjściem z wyczerpującego organizm impasu. W pracy terapeutycznej złość jest najczęściej problemem dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, jednostka może być odcięta od tej emocji, czuć ten stan, biernie doświadczać i nie podejmować żadnych działań. Są ludzie, którzy zaprzeczają przed sobą i innymi, że przeżywają złość. Tłumią wszystkie jej przejawy na początkowym etapie. Koniec końców, zmęczeni tłumieniem i duszeniem w sobie złości, nie oszczędzają sobie poczucia winy za tak “naganne” odczucia. Po drugie, można być pod kontrolą złości, jakkolwiek paradoksalnie to brzmi. Jednostka nie jest zdolna do racjonalnego i społecznie akceptowanego regulowania złości. Zdarza się, że pierwszym krokiem na drodze ku zmianom jest nauka wyrażania złości. W praktyce chodzi o zaprzestanie automatycznego tłumienia. Z drugiej strony, są ludzie, którzy potrzebują opanować metody kontrolowania złości bez popadania we wspomniane powyżej skrajności. Sądzi się, że złość maskuje inne, prawdziwsze emocje. Człowiek nauczył się, że uczucie bólu, wstydu czy lęku jest jak okazywanie słabości, co jest w ich przekonaniu niewłaściwe, więc jest maskowane wybuchem złości. Mógł on zaobserwować jako dziecko niekontrolowane wybuchy wściekłości u dorosłych opiekunów i sądzić, że złość jest czymś strasznym i złym. Przeżywanie i wyrażanie złości jest korzystne dla zdrowia ale i wymaga sporych umiejętności. Do rzeczowego i niedeprecjonującego wyrażania złości potrzebny jest jednak tak zwany nieobronny kontakt z tą emocją. To znaczy, że potrzebna jest umiejętność rozpoznawania złości we wczesnym etapie: rozdrażnienia, irytacji i wewnętrznego protestu wobec tego, co dzieje się wobec mnie. To jest nasza pierwsza szansa na stanowcze, ale spokojne i konkretne wyrażenie swojego sprzeciwu czy rozdrażnienia i na porozumienie/wszczęcie rzeczowego sporu czy negocjacji. Dalej jest to zaglądanie “pod pokrywkę” gniewu i szukanie tych myśli, które pojawiły się na samym początku, identyfikowanie sytuacji czy okoliczności. Daje to szansę zakomunikowania otoczeniu głębszej prawdy o sobie bez wyrażania złości, ale komunikowaniu swojego stanu emocjonalnego w całej rozciągłości. Taki poziom otwartości jest możliwy, kiedy zapewnione jest poczucie bezpieczeństwa i pewność, że nie spotka nas po tego rodzaju wyznaniu napaść słowna, złośliwa krytyka i przytyki. Podsumowując, na początku jest rozeznanie emocji, które z automatu chcemy nazwać złością, i danie sobie szansy na wyrażenie tychże. Pozostaje podjęcie ryzyka opowiedzenia o lęku czy bólu, które ukryły się pod złością. Z tym ostatnim ostrożnie, jak z ogniem.
Poleć:

O Autorze:

Dr. Ewa J. Antczak

Dr. Ewa J. Antczak jest licencjonowanym psychologiem zarejestrowanym w College of Psychologists of Ontario. Jest założycielką Centrum Pomocy Psychologicznej oferującego psychoterapię, badania psychologiczne, konsultacje i warsztaty psychologiczne. Od ponad 10 lat współpracuje z agencjami rządowymi i uczestniczy w kreowaniu i implementacji programów nastawionych na pomoc dzieciom i młodzieży z zaburzeniami uwagi, pamięci, zachowania oraz problemami w uczeniu się. Jest też członkiem Ontario Psychological Association, gdzie współtworzy programy mające na celu usprawnianie systemu edukacyjnego.

Dr Antczak jest współpracownikiem ośrodków akademickich oraz autorką licznych publikacji z zakresu zmiany postaw. Swoje osiągnięcia zawodowe prezentowała podczas konferencji naukowych zorganizowanych przez krajowe i międzynarodowe stowarzyszenia psychologiczne. W swojej praktyce zawodowej dr Antczak prowadzi sesje treningowe dla rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół i specjalistów innych dziedzin, a także jest konsultantem i promotorem doktorantów studiów psychologicznych.

www.helpyourchild.ca
bezpośredni kontakt z dr Antczak: act@helpyourchild.ca (647) 515-4357

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.