(Mimo wszystko) warto rozmawiać

0
Mam wrażenie, ale mogę się mylić, że linie podziału są wyraźniejsze ostatnio, niż kiedykolwiek. Wszędzie, w każdym zakątku świata i przy każdym możliwym kryterium podziału. Dodatkowo, lawinowo wręcz, rośnie liczba używanych epitetów i inwektyw. O tym, co widać z perspektywy psychologii, można przeczytać w dzisiejszym felietonie. Spotykamy się z innymi, wiedząc co nas dzieli i jakie obszary są polem minowym dla konwersacji. Chyba każdy kiedyś pomyślał o swoim rozmówcy tudzież oponencie, że jest “zaślepionym ignorantem” lub przyszło mu do głowy inne, mniej łagodne sformułowanie sugerujące bliskie pokrewieństwo z mniej rozwiniętymi formami życia czy zarzucił mu zubożenie potencjału intelektualnego w mniej zawoalowany sposób. Kto nie pomyśli tak przy pierwszych iskrach sporu, czy w ferworze dyskusji nie rzuci tego rodzaju komentarza odpierając argumentację przeciwnika? Proces dehumanizacji jest stary jak świat. W uproszczeniu to kompletne wyłączenie poza nawias gatunku ludzkiego danej jednostki czy grupy, odmówienie jej prawa do bycia człowiekiem. Ekspresyjnym przykładem wojennym jest postrzeganie przez żołnierzy amerykańskich żołnierzy japońskich jako “żółtków”, co “ułatwiało” im zabijanie tychże. Z łagodniejszymi formami odczłowieczania mamy do czynienia w biurach (np. petent jako przypadek do załatwienia) czy szpitalach (np. pacjent spod piątki staje się wątrobą spod piątki). Inni przestają być ludźmi w postrzeganiu dehumanizującej jednostki, która uważa je za przedmioty, zwierzęta, środek do własnego celu, coś o wiele gorszego od siebie i niewartego uwagi. Często idzie to w parze z poniżaniem, otwartą wrogością, wywieraniem presji czy okrucieństwem. Zmiana w postrzeganiu tych ludzi bądź całych grup służy wykonującej tę operację myślową jednostce za usprawiedliwienie i linię obrony. “Z takimi nie można inaczej” czy “nie zasługiwał/ a nawet na to, co zrobiłe/am”. Inną formą dehumanizacji są stereotypy, które pozwalają na opisanie każdej grupy społecznej. Choć w pierwszym odruchu można kojarzyć stereotyp z niechęcią i deprecjonowaniem, to nie zawsze stereotyp musi mieć zabarwienie negatywne. Z prowadzonych przez lata badań wynika, że różne grupy społeczne są spostrzegane zależnie od zabarwienia emocjonalnego, jakie przypisujemy do ich zachowania w stosunku do innych oraz przypisywanej tej grupie władzy, obserwując jej efektywność. Lawa uformowana jak ludzkie ciała Częściowo z uwagi na oba opisane zjawiska widzimy inaczej te same sytuacje i oceniamy tak różnie te same wybory. Pomagają nam jeszcze media społecznościowe, o których sądziło się kilka lat wcześniej, że poszerzają kontakty i oswajają z odmiennością. Pisali już chyba o tym wszyscy od prawa do lewa, więc tylko przypomnę, że zamykamy się w bańkach podzielanego światopoglądu, kontaktujemy się z osobami o zgodnym z naszym podejściu do świata. Czasami mamy kontakt z odmiennie myślącymi ludźmi i to jest jak kontakt z mitycznym Innym. Jak komentuje to zjawisko prof. Łęcki w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej, “Ludzie mają coraz węższe grono osób, z którymi się spotykają. Bo tak naprawdę nie chcą dyskutować, wymieniać poglądów, tylko uzyskać potwierdzenie, że to, w co wierzą, jest słuszne” (1) . Może na nowo warto nauczyć się rozmawiać? Tak bez popadania w skrajności i uprzedzenia podyskutować o tym, co naprawdę jest ważne dla nas, a nie wyłącznie modne. A jeśli się nie da opanować tak od razu emocji, można spróbować prostych sposobów relaksacji czy, co czasami jest pomocne, wyjść do drugiego pokoju czy na zewnątrz, oczywiście bez uszczypliwego komentarza. A jak się nie da rozmawiać teraz, można odroczyć moment rozmowy na dogodną dla obu stron chwilę, kiedy wreszcie obie ustalą, z czego skłonne są ustapić, a co jest dla nich nienaruszalne. Wszystkie rozwiązania zakładają dobrą wolę wszystkich zainteresowanych stron, jak i zwykłą, ludzką przyzwoitość. Oraz trochę tolerancji nie tylko dla siebie i swojego mniemania o świecie. Na koniec odsyłam do literatury. Jest bardzo aktualna publikacja Johnatana Haidta “Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli polityka i religia?” (The Righteous Mind: Why Good People Are Divided by Politics and Religion). Nie zawiedziecie się na odpowiedzi, słowo.

Eliza Witkowska

Źródło: http://wiadomosci.dziennik. pl/wydarzenia/artykuly/538686,rodzina-podzielona-czyli-moherkorwinistasocjalistazwolennikpis-i-po-przy-jednymstole.html
Poleć:

O Autorze:

Dr. Ewa J. Antczak

Dr. Ewa J. Antczak jest licencjonowanym psychologiem zarejestrowanym w College of Psychologists of Ontario. Jest założycielką Centrum Pomocy Psychologicznej oferującego psychoterapię, badania psychologiczne, konsultacje i warsztaty psychologiczne. Od ponad 10 lat współpracuje z agencjami rządowymi i uczestniczy w kreowaniu i implementacji programów nastawionych na pomoc dzieciom i młodzieży z zaburzeniami uwagi, pamięci, zachowania oraz problemami w uczeniu się. Jest też członkiem Ontario Psychological Association, gdzie współtworzy programy mające na celu usprawnianie systemu edukacyjnego.

Dr Antczak jest współpracownikiem ośrodków akademickich oraz autorką licznych publikacji z zakresu zmiany postaw. Swoje osiągnięcia zawodowe prezentowała podczas konferencji naukowych zorganizowanych przez krajowe i międzynarodowe stowarzyszenia psychologiczne. W swojej praktyce zawodowej dr Antczak prowadzi sesje treningowe dla rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół i specjalistów innych dziedzin, a także jest konsultantem i promotorem doktorantów studiów psychologicznych.

www.helpyourchild.ca
bezpośredni kontakt z dr Antczak: act@helpyourchild.ca (647) 515-4357

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.