Królowa bez tronu i korony

2

Chodzi tu o Marię Klementynę Stuart, wnuczkę króla Jana Sobieskiego, córkę jego najstarszego syna Jakuba Ludwika. Była królową Anglii jako żona Jakuba III Stuarta, który choć był legalnym dziedzicem tronów Anglii i Szkocji, nie zasiadł na tronie na skutek przepychanek dynastycznych z członkami swojej rodziny. Powodem jego banicji był fakt, że będąc katolikiem chciał rządzić krajem protestanckim.

Początki rodu Stewardów, potem Stuartów
Saga rodu Stuartów, to świetny materiał na kilkudziesięcioodcinkowy serial; gdy do tego dodamy losy Sobieskich, wtedy byłoby wystarczająco materiału nie tylko do serialu, ale do pełnej noweli telewizyjnej. Spójrz najpierw na Stuartów. To ród pochodzący z regionu Francji, Bretanii. W XI wieku skrył się w Szkocji rycerz pochodzący z tych terenów, a już w następnym wieku jego potomek stał się gubernatorem Szkocji. Ród był w wielkim poszanowaniu przez władze w Londynie, już drugi z kolei gubernator za zasługi dla Anglii dostał “w darze” od króla tego kraju jego córkę za żonę i tytuł króla Szkocji. Od początku służby członkowie rodu przyjmują nazwisko będące pospolitym słowem steward, co miało wtedy podwójne znaczenie: szefa służby pałacowej, lub przedstawiciela władcy rządzącego w jego imieniu na jakimś terenie.

This slideshow requires JavaScript.

Najbardziej znanym członkiem tej rodziny, gdy jej członkowie sprawowali władzę jeszcze tylko w Szkocji, była Maria. W pięć dni po urodzeniu zostaje mianowana królową, a mając 5 lat szuka schronienia na dworze francuskich Walezjuszy: powodem stała się decyzja jej opiekunów odrzucających propozycję słynnego Tudora, Henryka VIII, by ją zaręczyć z jego synem Edwardem. Henryk nie przyjął tej odmowy, najeżdżał kilkakrotnie Szkocję, by wymusić swoją wolę, co spowodowało przeniesienie się Marii do Francji. Zostaje przez największą manipulantkę dynastyczną owych czasów Katarzynę Medycejską wybrana na żonę jej syna, króla Francji Franciszka II, a równocześnie bratową naszego pierwszego króla elekcyjnego Henryka III Walezego. Zmienia niezbyt chlubnie brzmiące jak dla królowej pospolite nazwisko Steward na jego francuską formę Stuart, która nie jest już słowem pospolitym. Będąc królową Francji, jest ciągle królową Szkocji. Zapisała się w historii nie zasługami, ale różnymi i licznymi nieszczęściami, jakie wydarzyły się w jej życiu. Zasiada przy mężu na tronie francuskim tylko przez półtora roku do dnia śmierci Franciszka II, później wraca do Szkocji jako prawowita królowa tego kraju. Zawiera dwa “polityczne” nieszczęśliwe małżeństwa i gdy staje się legalną następczynią tronu Anglii na wypadek śmierci bezdzietnej Elżbiety I, daje się wciągnąć w spisek, który ma na celu usunięcie z tronu Elżbiety i osadzenie jej także na tronie angielskim. Pomysłodawcami tego spisku byli najbliżsi Elżbiety magnaci. Znaleźli oni kilku naiwnych zwolenników królowej Szkocji, którzy ten spisek zawiązali. Przez cały czas jego trwania ludzie Elżbiety znali posunięcia spiskowców. Elżbieta wiedziała o tej prowokacji, może nawet sama ją wymyśliła. Po udowodnieniu Marii winy uczestniczenia w spisku podpisuje wyrok śmierci przez ścięcie, a potem udaje rozpacz, że to co się stało, musiało się stać. Ta piękna, mądra, wykształcona kobieta umiera godnie. Maria jako żarliwa katoliczka, gdyby została królową Anglii, miała plany przywrócenia katolicyzmu w tym kraju.

Potomkowie Marii Stuart
Po śmierci królowej Elżbiety i jej przyrodniego brata, chorowitego Edwarda VI, syn Marii Stuart Jakub VI, król Szkocji, staje się według prawa angielskiego prawowitym następcą tronu, więc Parlament powołuje go także na króla Anglii jako Jakuba I, mimo obaw wielu, że nie poszanuje on ich religii i swobód obywatelskich. I tak się stało jak przewidywano. Arogancja i wyniosłość tego człowieka nie miały sobie równych. Żadne prawa go nie obowiązywały, bo był pomazańcem bożym, a Boga nie wiążą żadne prawa ludzkie. Obsadził najwyższe stanowiska rządowe w Anglii katolikami i zapoczątkował prześladowanie protestantów. W ślady ojca poszedł jego syn Karol I. Urodziło mu się ośmioro zdrowych dzieci zanim doczekał się pięćdziesiątki, nie dożył jednak tego wieku, bo ludzie mieli dość jego samowoli. Poszedł dalej niż ojciec, rozwiązał Parlament, rządził krajem jak despota. Parlamentarzyści zorganizowali własną armię i stanęli do walki z siłami królewskimi. Karol przegrał wszystkie potyczki, schronił się w Szkocji, ale na żądanie szefa parlamentarzystów angielskich Cromwella wydano go w jego ręce. Wystarczyła obietnica wypłacenia zaległego żołdu jednostkom szkockim, by to osiągnąć. Nastąpiło uwięzienie i wykonanie wyroku przez ścięcie.

Po kilkuletnim bezkrólewiu trwającym do śmierci Cromwella, następcą na tronie został młodszy syn Karola I – Jakub II. Był żonaty dwa razy. Z pierwszą żoną protestantką miał dwie córki, z drugą katoliczką miał także dwójkę dzieci. Anglicy w czasie bezkrólewia zasmakowali w swobodach obywatelskich, więc gdy Jakub II poszedł w ślady ojca i dziadka, stał się arogancki, nie liczył się z prawem i postanowieniami Parlamentu, wtedy siedmiu mężów stanu poprosiło męża jego córki protestantki Marii, następcę tronu w Niderlandach Wilhelma Orleańskiego, by przejął tron i usunął Jakuba. Ten to zrobił. W Anglii Wilhelm był witany jako zbawca narodu. Najwierniejsi zwolennicy Jakuba II opuścili go, musiał pośpiesznie uciekać z kraju z drugą żoną i z kilkumiesięcznym ich synkiem Jakubem Franciszkiem. Wilhelm mógł udaremnić tę ucieczkę, nie zrobił jednak tego, by nie dać katolikom nowego męczennika i by go jeszcze bardziej skompromitować tym, że znalazł schronienie u znienawidzonych Francuzów. Gdy Ludwik XIV sfinansował Jakubowi wyprawę do Irlandii, w której katolicy zbuntowali się przeciw nowym władcom: Marii i Wilhelmowi, Jakub II uciekł z pola bitwy jeszcze przed jej zakończeniem, stracił tym szacunek nie tylko u wrogów, ale nawet i u swych zwolenników. Parlament Anglii pozbawił oficjalnym dekretem prawa do tronu Jakuba II i prawa dziedziczności jego katolickie potomstwo. Na następczynię wyznaczono Annę, młodszą siostrę Marii, też zajadłą protestantkę. Ta rządziła nieudolnie krajem przez jakiś czas, nie miała dzieci i z jej śmiercią skończyła się ta linia dynastii Stuartów. Przy życiu z rodziny Stuartów pozostał Jakub Franciszek, przedstawiciel dynastii po mieczu, uznany za prawowitego króla Anglii i Szkocji nie tylko przez katolików tych krajów, ale także przez rządców Francji, Hiszpanii, Państwa Papieskiego i Modeny. Tenże Jakub Franciszek, gdy dorósł do wieku dojrzałego, nominował się królem Jakubem III Stuartem, poślubił Polkę Marię Klementynę, córkę księcia Oławy Jakuba, wnuczkę króla Jana Sobieskiego i Marysieńki.

Rodzina Sobieskich
Oto dalszy ciąg scenariusza wirtualnego serialu wzbogaconego nowymi aktorami, którego akcja rozegra się teraz przeważnie na terenach Rzeczpospolitej Obojga Narodów i w Rzymie. Wszystkie ważne osoby wprowadzone do akcji ten części wirtualnego serialu to członkowie rodziny Sobieskich.

Spójrzmy na drzewo genealogiczne Sobieskich począwszy od Jakuba, ojca króla Jana Sobieskiego. Już ojciec Jakuba Marek pełnił ważne funkcje państwowe, Jakub skoligacił się przez małżeństwo z potężną rodziną Wiśniowieckich, a po śmieci żony ożenił się z bogatą Zofią Daniłowską i odziedziczył po niej nie tylko majątek Daniłowskich, ale i Żółkiewskich. Pałac wzniesiony przez słynnego kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego w zbudowanym przez niego miasteczku Żółkwi stał się siedzibą kilku pokoleń rodu Sobieskich. Bogaty Jakub kupił posiadłości ziemskie i podróżował po świecie niekiedy w towarzystwie znanych podróżników owych czasów, braci Radziwiłłów. Wiem, że był z nimi świadkiem wielkiego widowiska rozrywania końmi Ravaillaca, zabójcy pierwszego Burbona Henryka IV, odbył też pielgrzymkę, oczywiście nie pieszo, chyba na grzbiecie konia, do najpopularniejszego miejsca pielgrzymkowego owych czasów, do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Takich tras turystycznych było więcej – wszystkie są skrzętnie opisane w jego pamiętnikach. Poza pamiętnikami z podróży pisał pamiętniki dotyczące swego uczestnictwa w wojnach z Moskwą, Turcją i Tatarami. Znajdował czas, by uczestniczyć także w życiu publicznym jako senator. Stał się nawet najważniejszą świecką osobą w senacie jako kasztelan krakowski. Z pierwszą żoną miał dwie córki, z drugą siódemkę dzieci. Z tej dość dużej rodziny tylko trójka dożyła wieku dojrzałego: dwaj synowie Marek i późniejszy król Polski Jan i córka Katarzyna – wszyscy od drugiej żony.

Wielka tragedia spotkała rodzinę, gdy po przegranej bitwie zamordowano Marka. Oto tło tej śmierci: w roku 1661 Polacy rozbili większe liczebnie siły kozaków i Tatarów pod Beresteczkiem. Tatarzy uciekli z pola bitwy, Polacy po zwycięstwie urządzili krwawą rzeź kozaków w ich obozie. Bohdan Chmielnicki poprzysiągł zemstę. W następnym roku, też razem z Tatarami, pokonał on Polaków w bitwie pod Batohem, wykupił od Tatarów około 3500 polskich żołnierzy i oficerów, bo pokonani byli ich własnością jako rodzaj zapłaty za udział w wojnie. Na majdanie ordyńcy nohajscy podcięli gardła lub odcięli głowy powiązanym Polakom. Robili z tego widowisko, zabijali tylko kilku na raz, inni czekając na swą kolejkę oglądali ten dziki horror. Rozkaz morderstwa Polaków wydał sam Chmielnicki, miał przy okazji powiedzieć, że “zdechły pies nie kąsa”. Tym czynem stracił szansę pojednania się z władcami Polski i poszedł na służbę Moskwie. Rodzinie Sobieskich udało się za ogromną sumę odzyskać ciało Marka. Pochowano go w jednym z kościołów Żółkwi. Historia króla Jana Sobieskiego i jego żony Marii Kazimiery jest dość dobrze znana, przypomnę tu tylko niektóre szczegóły.

Maria Kazimiera, bardziej znana jako Marysieńka, została zarażona syfilisem przez jej pierwszego męża Jana Zamoyskiego “Sobiepana”. W pierwszym i drugim małżeństwie rodziły się dzieci martwe. Ją przed śmiercią ratowała, w jej przekonaniu, Matka Boska Krasnobrodzka, do obrazu której udawała się w pielgrzymce w poprzek pasma rostoczańskiego ze Zwierzyńca. Matka Boska utrzymywała królową przy życiu, ale dzieci rodziły się ciągle martwe. Wyjechała do Francji, będąc w jednej z wielu ciąży, by się leczyć z tej choroby. Rezultat był wspaniały, urodził się jej pierwszy żywy syn, znany później jako książę Jakub.

Nieoficjalnym motywem wyjazdu było znalezienie poparcia Ludwika XIV w tworzeniu stronnictwa profrancuskiego w Polsce. Nie tylko została dopuszczona przed oblicze Króla Słońce, ale po urodzeniu syna w Paryżu, on i jego kuzynka Henrietta Stuart, córka pierwszego Burbona Henryka IV, żona króla Karola I Stuarta, zgładzonego w czasie rewolucji angielskiej zainicjowanej przez Cromwella, zostali rodzicami chrzestnymi chłopca. Nazwała syna Ludwikiem Henrykiem na ich cześć: Po powrocie do Polski z synem, Jan Sobieski, jeszcze nie król, sprzeciwił się żonie i nadał synowi imiona Jakuba Ludwika. W domu nazywał go Fanfanikiem. Było to ich pierwsze dziecko, które nie tylko dożyło do wieku dojrzałego, ale żyło bardzo długo jak na owe czasy, bo aż 71 lat. Mimo że był on jej pierworodnym, mimo że rodzicami chrzestnymi były tak znane osobistości, Marysieńka nie lubiła go bo był nie synem królewskim, ale tylko synem hetmana i to w owym czasie tylko polnego. Gdy później urodziło się jej dwóch synów, już królewskich: Aleksander i Konstantyn, na nich przelała całą swą miłość macierzyńską. Dożyła do dorosłego wieku także jedyna z ich z córek Teresa Kunegunda, oczko w głowie taty, którą nazwał Papusieńką. Wydał ją bogato za mąż za jednego z książąt elektorów niemieckich. Wyjaśniam, że kilku najbogatszych książąt tego kraju miało prawo wybierać cesarza po śmierci panującego, stąd ich dumny przydomek elektorów. Synowie, ci już królewscy, byli to rozpuszczeni, bezideowi ludzie, ówczesna złota młodzież. Znaleźli się po śmieci ojca razem z matką w Rzymie, całą energię skupiając na odbijaniu innym miejscowym lowelasom najpiękniejszych prostytutek Rzymu, niekiedy obwarowywali się w swoim pałacu oblegani przez innych im podobnych. Ich dziadek, którego Marysieńka ściągnęła do Rzymu i kupiła mu kapelusz kardynalski: opój, łajdak i awanturnik, poczuł się potrzebny swym wnukom, stał się głównym strategiem w ich “wojnach domowych”, mając duże doświadczenie w tego rodzaju zajęciach. Miał wtedy prawie 90 lat, dożył niespotykanego wówczas wieku około stu lat – może alkohol i panienki przyczyniły się do tej długowieczności. Marysieńka cieszyła się z podbojów miłosnych swych latorośli, nie mieszała się do ich wyczynów. Miała ważniejsze sprawy na głowie – kochała intrygi polityczne. W Rzymie, idąc w ślady swojej poprzedniczki królowej Szwecji Krystyny, która tu zamieszkała nagle nawrócona na katolicyzm i robiła wszystko, by jeszcze bardziej skorumpować swymi intrygami skorumpowane Państwo Papieskie, Marysieńka też miała ogromny wpływ na sytuację polityczną w nim, i chyba jej, a faktycznie jej pieniądzom, zawdzięcza wybór na papieża człowiek, który był wcześniej legatem papieskim w Polsce, a który udzielił jej i Janowi ślubu. Jako papież przyjął imię Klemensa XI. On był też ojcem chrzestnym ich wnuczki Marii Klementyny.

Gdy zabiegi o córkę cesarską, córki królewskie i Ludwikę Karolinę, córkę jednego z najbogatszych magnatów w Europie Bogusława Radziwiłła, nie wypaliły, Fanfanik, przepraszam, Jakub Ludwik został ożeniony z córką księcia elektora Palatynatu Jadwigą Neuburg. Będąc synem króla elekcyjnego, był królewiczem do śmierci ojca, a później jak wszystkie dzieci monarchów elekcyjnych musiał odejść w cień, dlatego królowie i cesarz nie uważali go za wystarczająco poważnego kandydata dla swoich córek. Nie wchodząc w skomplikowane szczegóły różnych negocjacji Jana Sobieskiego by dobrze syna ożenić, powiem tyle, że Jakub Ludwik był pretendentem do tronu pruskiego, mołdawskiego, węgierskiego, a po śmierci ojca pretendował do tronu polskiego, ale przegrał wybory z księciem elektorem Saksonii Augustem II. Jan Sobieski robił wszystko by syn został jego następcą na tronie polskim. Zabierał go z sobą na wojny, na dwory królewskie i magnackie. Jakub często zastępował ojca w posiedzeniach senatu, przyjmował w jego imieniu zagranicznych gości, by oswoić ważne osobistości Europy z własną osobą jako przyszłym królem polskim. Te oczekiwania nie spełniły się.

Ożenek Jakuba Ludwika był jednak udany z dwóch powodów: po pierwsze wielka i bogata rodzina Neuburgów znad Renu była przez kilka wieków “bankiem dobrych genów”. Wiele rodzin cesarskich, królewskich i magnackich było skoligacone z sobą przez małżeństwa, dlatego potomstwo zapadały na choroby genetyczne; często dzieci rodziły się martwe lub nie dożywały wieku dojrzałego. Dziewczyny wspomnianego rodu Neuburgów stawały się żonami cesarzy, królów i wielkich bogatych magnatów. Liczne potomstwo, w tym chłopcy, czyli przyszli następcy tronów czy seniorzy rodzin, było zjawiskiem częstym w takich odnowionych genetycznie rodzinach. Żona syna królewskiego Jakuba była nie tylko bogata ale i szanowana w Europie z tego także powodu, że jej trzy siostry “reperowały” szkody genetyczne w domu cesarza Leopolda I i królów Hiszpanii i Portugalii, będące ich żonami. W przypadku Jadwigi gwarancja była chyba trochę przereklamowana: urodziła najpierw Jakubowi Franciszkowi dwóch chłopców, którzy umarli zaraz po porodzie, nazwał ich Janami okazując tym szacunek dla ojca, ale później posypały się zdrowe dziewczyny. Wszystkie miały na pierwsze imiona Maria, by tym przypodobać się ich babci. Były ładne, mimo że ojciec w mniemaniu współczesnych nie był przystojny, był bardzo chudy (wtedy to był minus, a nie plus urody!), przygarbiony z wystającą łopatką, poza tym mówiono o nim, że jest leniwy, “sfrancuziały”, czyli zniewieściały, bezczynny.

Prawie przez przypadek Jakub Ludwik o mało nie został polskim królem, nie elekcyjnym, ale z nominacji. W czasie tak zwanej trzeciej wojny północnej, postrach katolickiej Europy król szwedzki Karol XII po przepędzeniu z Polski Augusta II desygnował go na króla Polski. Na tronie nie zasiadł, bo przewidujący August wywiózł jego i rodzinę do Saksonii i więził przez dwa lata do czasu załamania się potęgi militarnej Szweda.

Jakub dbał o to, by pomnażać swe bogactwa. Ogromne łupy wojenne po zwycięstwie wiedeńskim i po drugiej bitwie z Turkami pod Parkanami przewiózł skrzętnie na kilkudziesięciu wozach do Krakowa. Po śmierci ojca nie stawił się na jego pogrzebie, bo pieczołowicie pieczętował jego majątek, by go nie zabrała bardzo zachłanna matka; nie udało mu się ochronić korony królewskiej, w której król powinien być pochowany – Marysieńka kazała nieboszczykowi włożyć na głowę hełm żołnierski, a koronę przywłaszczyła. Na uroczystość pogrzebową nie przybyli także dwaj młodsi królewicze, byli w tym czasie w podróży do Paryża, by się tam jeszcze lepiej zabawić niż w Rzymie. Chociaż Jakubowi Ludwikowi nie udało się ożenić z panną Radzwiłłówną, bo na ślubnym kobiercu stanął z nią kandydat Habsburgów, dostał jednak zapisany w umowie przedmałżeńskiej należny mu posag. Po ojcu odziedziczył Żółkiew i kilka innych posiadłości na terenie dzisiejszej Ukrainy. Najbardziej wzbogaciła go żona, bo poza wniesieniem w posagu tytułu księcia dla męża, obdarzyła go księstwem oławskim. Chociaż księstwo było raczej niezbyt rozległe w stosunku do innych, było bogate, a jego nowy książę stał się jednym z najbogatszych ludzi w Europie. Stać go było na bogate wywianowanie córek i cztery z nich wyszły za osoby liczące się w polityce europejskiej. Po najmłodszą zgłosił się wysłannik odsuniętego od tronu angielskiego Jakuba Franciszka. Był synem uciekiniera z kraju Jakuba II, który, jak wspomniałem wcześniej, próbował przywrócić katolicyzm w Anglii i przegrał wojnę z księciem duńskim, którego obwołano królem Wielkiej Brytanii i Szkocji. Jakub Franciszek i wcześniej jego ojciec zabiegali u sprzyjających im monarchów Francji, Hiszpanii i papieży o zbrojną interwencję, by odzyskać tron. Zorganizowano kilka wypraw zbrojnych, wszystkie nieudane. Szanse pozyskania korony zmalały po śmierci ich największego protektora Ludwika XIV. Wtedy Jakub Franciszek postanowił się ożenić, by przynajmniej jego syn mógł mieć szansę zostania królem. Było we zwyczaju przy szukaniu żony wysyłanie, często in cognito, do dworów królewskich, cesarskich i książęcych jakiejś osoby bliskiej kandydatowi na męża, by szukali tam odpowiedniej, bogatej i w miarę urodziwej panny lub wdowy jako kandydatki na żonę. Do Oławy pojechał na zwiady przyjaciel Jakuba Franciszka Irlandczyk Charles Wogan. Na dworze u księcia Jakuba znajdowały się w tym czasie jeszcze trzy niezamężne córki. Najmłodsza z nich jasnowłosa filigranowa Maria Klementyna oczarowała wysłannika. W liście do swego pana prezentuje ją jako anioła, piękną jak jakąś zjawę. Z tonu listu łatwo wywnioskować, że Wogan sam się zadurzył w pannie. Wspomniał o bogatym posagu, w skład którego miały wejść klejnoty zdobyte pod Wiedniem, szczególnie te najdroższe po Kara Mustafie. Klementyna poprzez matkę była wspaniale skoligacona z władcami cesarstwa, Hiszpanii i Portugalii i była oczkiem w głowie papieża. Jakub natychmiast wysłał po raz drugi do Oławy wspomnianego Szkota z propozycją małżeństwa z Klementyną. Dziwne, że ojciec panny Jakub Ludwik przystał na tę propozycję, bo przecież kandydat na męża był banitą ze swego kraju i nie trzeba było być wielkim politykiem żeby dojść do wniosku, że nie ma szansy zasiąść na tronie. Może to, że był wspierany przez trzy wielkie potęgi ekonomiczne i militarne Europy: Francję, Hiszpanię i Państwo Papieskie, zaważyło na udzieleniu zgody na małżeństwo. Wysłał więc in cognito córkę z żoną do Rzymu. Trzeba było się przeprawić przez tereny cesarstwa. Oczywiście taka wyprawa nie mogła ujść uwadze służb policyjnych cesarza Karola VI. Upokorzony tym przejazdem przez jego kraj bez jego wiedzy tak ważnych osobistości i nie chcąc narazić się swym sprzymierzeńcom w Londynie, uwięził (lepsze słowo: internował) swą ciotkę i jej córkę na zamku pod Innsbruckiem. Wogan zjawił się na powrót w Oławie i dostał pozwolenie od Jakuba Ludwika zorga- ROMANS Z HISTORIĄ Maria Klementyna Sobieska Stuart Marysieńka nizowania ucieczki zatrzymanych dam. Jego ekipa zjawiła się na miejscu uwięzienia w pół roku po ich zatrzymaniu, pod koniec kwietnia 1719 roku. Składała się ona z trzech dzielnych Irlandczyków, żony jednego z nich i jej służącej. Skontaktowali się oni z jednym z dworzan internowanej księżnej, będącym na wolności, który wprowadził na zamek służącą Irlandki podającą się za kochankę innego dworzanina przebywającego wewnątrz. Straż uwierzyła w to proste tłumaczenie, wpuściła ich na kilka godzin do wnętrza. Plan ucieczki Klementyny nie był zbyt skomplikowany. Służąca zrzuciła z siebie szatki, wskoczyła w nie Klementyna, służąca położyła się w łóżku księżniczki, ten sam człowiek wyprowadził Marię Klementynę dyskretnie z zamku, a straż była przekonana, że to ta sama osoba, co kilka godzin wcześniej była wprowadzona do zamku. Jej matka została tam, nic się jej nie mogło stać, przecież cesarz nie mógł karać ciotki za akcję, w której nie uczestniczyła; czy ukarano służącą nie wiem, chyba nie obdarto jej ze skóry, bo na to nie pozwoliłaby księżna z którą trzeba się było liczyć, chociaż była w tym momencie osobą zatrzymaną. Klementyna bez dalszych przygód dotarła do Państwa Kościelnego, do swego kochanego ojca chrzestnego papieża Klemensa XI.

Małżeństwo Klementyny z Jakubem Stuartem
Już na terenie Państwa Kościelnego Klementyna dowiedziała się, że nie czeka na nią narzeczony. Uczestniczył on w tym czasie w wyprawie wojennej Hiszpanii przeciw już wtedy zjednoczonym państwom tworzącym Wielką Brytanię. Król Hiszpanii wyposażył Jakuba Franciszka w specjalną militarną jednostkę dywersyjną, oddał do jego dyspozycji okręty bojowe, miał za zadanie wywołać powstanie Jakobitów, czyli jego i jego ojca zwolenników. Miał to być to rodzaj dywersji na tyłach wroga. Jakieś przekleństwo nad losem Stuartów zadziałało i tym razem, operacja była kompletną klęską.

W tym czasie Klementyna postanowiła zawrzeć jak najszybciej małżeństwo jeszcze przed dotarciem do Rzymu. Nie wiem skąd się wziął ten pośpiech, przyszłego męża nie widziała na oczy, jej dziewczęca wyobraźnia i opowieści wysłannika jej narzeczonego do Oławy powodowały, że wyobrażała sobie przyszłego męża jako istotę piękną i wspaniałą. Był od niej starszy tylko 14 lat. Ślub per procura (czyli z racji nieobecności małżonka z osobą go reprezentującą) odbył się w Bolonii w maju 1719 roku. Był to ważny i dobrze znany w tradycji kościelnej ślub. Czekała na męża prawie pół roku. Zobaczyła go po raz pierwszy rano w dniu powtórzenia ślubów małżeńskich w Rzymie. Nie był taki, jakiego sobie go wyobrażała, nie był przystojny jak go przedstawiano na portretach, ani czarujący. Był to mruk popadający w depresję, opętany myślą odzyskania tronu i korony ojca.

Chyba zrozumiała, że żeni się z nią by mieć oparcie finansowe i by mu urodziła ewentualnego następcę tronu, na którym, w jego przekonaniu, z pewnością kiedyś zasiądzie jeśli nie on, to jego syn. Jakub Franciszek zamieszkał z żoną w zaciszu pałacu Muti, ofiarowanego Klementynie przez papieża, jej ojca chrzestnego, gorące lata spędzali w ofiarowanej im willi na wsi pod Rzymem. Zapomoga papieska wynosząca 12 tysięcy koron była dużą sumą, która pozwalała im żyć w przepychu. Dla obserwatorów z zewnątrz małżeństwo to wydawało się być zjawiskiem wprost niebiańskim, w rzeczywistości zaś było związkiem nieudanym. Jakub Franciszek wygrał los na loterii, bo Klementyna była naprawdę piękną kobietą: śliczne, szlachetne rysy twarzy, bujne piękne blond o odcieniu złotawym włosy, czarne duże oczy fantastycznie kontrastujące z jej jasną cerą, ciało miniaturowe o absolutnie perfekcyjnych proporcjach. Była, przynajmniej przed małżeństwem, osobą radosną, ciągle roześmianą, miała poczucie humoru, a na dodatek wniosła do małżeństwa bogaty posag. Po roku urodził się im syn Karol Edward, a cztery lata później drugi syn Henryk Benedykt. Od początku zaczęły się problemy w małżeństwie: byli ludźmi dwóch różnych światów, byli niedobrani emocjonalnie. W rok po urodzeniu pierwszego syna umiera jej ukochany ojciec chrzestny Klemens XI, a mąż nie ma czasu dla rodziny, ciągle, wprost chorobliwie, myśli nad sposobami odzyskania ojcowskiego tronu. Jego miniaturowy dwór w Rzymie był naszpikowany intrygantami i szpiegami angielskimi. Po urodzeniu drugiego dziecka małżeństwo faktycznie rozpadło się. Poszło o to, że Klementyna nawet nie chciała słyszeć, by do wychowania ich synów wynająć obok katolickich, opiekunki i nauczycieli anglikańskich. Argumentowała, że takie posunięcie będzie powodem zatraceniem dusz ich synów. Jakub argumentował, że synowie muszą poznać religię i zwyczaje swych przyszłych poddanych. Klementyna opuściła dom rodzinny, męża, dzieci i przeniosła się do klauzulowego klasztoru św. Cecylii w Rzymie. Oficjalną wymówką mającą usprawiedliwić rozstanie z rodziną było oskarżenie męża, że śpi z żoną swego najlepszego przyjaciela. Jakub wypierał się, być może, że to tylko wymysł Klementyny, która zaczęła się zachowywać jak osoba niezrównoważona psychicznie. Frustracje topiła w bardzo zintensyfikowanym uczestnictwie w praktykach religijnych w klasztorze, szczególnie w przestrzeganiu postów, których było wiele w owym czasie w ciągu roku; w te dni nic nie jadła, a na dodatek wymyślała dodatkowe okazje poszczenia. Papież wymusił na niej, by wróciła do domu rodzinnego, zrobiła to, ale jej mąż stał się dla niej osobą obcą. Zmarła po prostu z głodu mając trzydzieści cztery i pół lat. Nie znano wtedy jeszcze pojęcia anorexia nervosa (jadłowstręt psychiczny). Nie znaczy że nie istniała w tych czasach ta choroba, która ją prawdopodobnie zabiła. W dość rozpustnym i rozbawionym Rzymie zachowanie Klementyny uznano za wzór do naśladowania, uznano ją wprost za kobietę świętą.

Z polecenia papieża Klemensa XII zabalsamowano jej ciało, wystawiono je na widok publiczny przez trzy dni, przyozdobiono kościół odpowiednio do uroczystości pogrzebowej, gwardia papieska trzymała straż honorową przy jej trumnie. Pochowano ją z honorami w krypcie bazyliki świętego Piotra i zafundowano jej wspaniały pomnik nagrobny. Później, dużo później (jej mąż żył prawie 78 lat, ich starszy syn 68, a młodszy 82 lata) pochowano ich przy Klementynie. Zbudowano dla nich równie piękny pomnik nagrobny. Ktoś kto szuka śladów polskości w Wiecznym Mieście musi zstąpić do tej krypy i zobaczyć jak ta czwórka została wspaniale po śmieci uhonorowana w tej najważniejszej świątyni chrześcijaństwa. W dziesięć lat po śmierci Klementyny ojciec i synowie próbowali jeszcze raz odzyskać tron Stuartów. Powtórzę to co wielokrotnie już powiedziałem: nie udała się ta operacja. Gdy synowie zmężnieli, zarazili się manią ojca i cała trójka, teraz oddzielnie, konkurując z sobą, próbowała zdobyć tron dla siebie, wywołując tym uśmiech politowania, a nawet pogardy u ludzi im współczesnych. Starszy brat posunął do tego, że zjawił się w Anglii, wyrzekł się katolicyzmu, by w zamian łaskawie oddano mu tron dziadka. Parlamentarzyści brytyjscy mieli trudności z ukryciem zaskoczenia i ambarasu na swych twarzach po usłyszeniu tej deklaracji. Było to posunięcie nie tylko desperackie, ale wprost kabaretowe. W międzyczasie ojciec odsunął od konkurowania do tronu młodszego syna kupując mu pozycję kardynalską. Papieżowi i władcy państwa, które go żywiło, nie wypadało odmówić przyjęcia tej godności. Klnąc ojca, Henryk Benedykt przyjął odpowiednie święcenia oraz godność mu zaofiarowaną i zrezygnował z wyścigu z ojcem, bo ani on, ani jego syn, gdyby go miał, nie mógłby jako bękart zasiąść na tronie w Londynie. Skoncentrował się na rozgrywkach hierarchicznych w Kościele i chociaż w czasie rewolucji francuskiej i najazdu Napoleona na Państwo Papieskie stracił majątek, zdobył wysoką pozycję dziekana kolegium kardynalskiego, drugiej osoby w Kościele po papieżu. Umarł 13 lipca 1807 roku kończąc swą śmiercią główną i ostatnią gałąź dynastii Stuartów. Wielka szkoda, że poślubienie niedoszłego króla trzech królestw Wielkiej Brytanii zmarnowało życie i doprowadziło do wczesnej śmierci Marię Klementynę, tę piękną, mądrą i przed małżeństwem błyskotliwą, radosną osobę.

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

2 Comments

  1. Henryk Walkiewicz on

    @ Marek Maciołowski Czytam czasami Pana komentarze i zastanawiam się, co Panu jest. szędżie Pan widzi jakieś spiski, podteksty. Żal mi Pana. Nie mam pojecia gdzie widzi Pan “patologiczna awersja autora do wszystkiego co polskie”?! Jakieś urojenia Pan ma. Red. Pomarański pisze fascynujące i mądre, dobrze podparte wiedzą teksty, które czytuję z dużym zainteresowaniem i nie widzę nich niczego, co Pan mu ciągle imputuje. Czas się leczyć, a nie wmawiać ludziom jakieś niezamierzone przez nich intencje. Historia to nie bezrozumna gloryfikacja swojego narodu, bo żaden nie jest bez win i wad. A Pan powinien nauzcyć się kulturalnej dyskusji bez obrażania ludzi. Ale to chyba za duże oczekiwania wobec Pana…

  2. Marek Maciolowski on

    Wiele wyrazonych tu opinii mozna by poprawic, juz nie dziwi patologiczna awersja autora do wszystkiego co polskie.
    Zadtanawia gloryfikowany Cromwell i jego ” parlamentarzysci” – Cromwell byl wyjatkowym
    zbrodniarzem w historii Europy, psychopata nietuzinkowym. Rewolucja protestancka w Anglii Henryka VIII nie byla ” zmiana” na lepsze lecz zwyklym rabunkiem wlasnosci Kosciola Katolickiego. Byl to tez koniec dobrego i dostatniego zycia ludu w Anglii – skonczyla sie Merry Good England ! Cromwell i jego szubrawcy zrabowali cala wlasnosc katolicka, mordujac i lupiac na niespotykana skale. Tak zwana ” arystokracja” angielska dzis to potomkowie owczesnych rabusiow Cromwella. O Parlamencie owczesnym nie warto wspominac- moglby wspolzawodniczyc z obyczajem na dworze Iwana Groznego.
    Autor stosuje pseudo historyczne omamy by wszystko ci polskie i zaszczytne sprowadzic do
    poziomu rynsztoku.
    W Anglii Akt z 1217 ( data rejestracji) duzo pozniej nazwany Magna Carta Libertatum byl od poczatku przez kilka wiekow niczym innym jak martwa litera prawa. W Polsce w 1228 Krol Wladyslaw III ( 1161-1231) ustanowil Akt w Cieni – bylo to prawo przyslugujace wolnym obywatelom Polski gwarantujace zachowanie ” sprawiedliwe i szlachetne prawa wedlug rady biskupow i baronow “. I bylo to prawa obowiazujace i stosowane od daty incepcji. Warto moze by przypomniec ze w Polsce demokracja stosowana z dwuizbowym Parlamentem sprawowala wladze przez prawnie 300 lat, bedac pierwsza i najdluzej trwajaca demokracja w Nowozytnej Europie.
    I dodam ze byla to jak narazie jedyna demokracja zblizona do idealu, wspolczesne demokracje to tylko nedzne odbicie w spaczonym zwierciadle.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Papież wzywa księży aby uciekali przed karierowiczostwem

Papież Franciszek zaapelował do księży, aby unikali pogoni za karierą. "Uciekajcie przed karierowiczostwem, to prawdziwa plaga Kościoła" - oświadczył podczas...

Close