Kiedy zoo było azylem

2

O podziemnej działalności okupacyjnej małżeństwa Żabińskich słyszałem co nieco jeszcze zanim powstał o nich film. Swoją drogą ciekawe, że pewien schemat powtarza się. O bohaterstwie Ireny Sendlerowej świat dowiedział się nie z Polski, tylko z małego miasteczka w stanie Kansas, gdzie grupa uczniów stworzyła o niej sztukę, a później w Hollywood nakręcono film o niej z Anną Paquin w roli głównej.

O bohaterstwie Antoniny i Jana Żabińskich dziś świat się dowiaduje dzięki niepolskiemu filmowi, który właśnie wszedł na ekrany, w Polsce pod tytułem “Azyl”, a w krajach anglojęzycznych pod tytułem “The Zookeeper’s Wife”.

Dr Jan Żabiński był przed wojną i przez krótki czas po wojnie dyrektorem warszawskiego ogrodu zoologicznego. Jego żona Antonina, też zoolog z wykształcenia, kochała swoją pracę, kochała zwierzęta, nie bała się ich, nawet synka Rysia ponoć wychowywała razem z małpkami. Różne zwierzęta, nawet te dzikie, łagodniały w jej obecności, potrafiła je “oczarować”.

Już w pierwszym dniu wojny bombardowania zniszczyły wiele klatek i dzikie zwierzęta, oszalałe ze strachu, biegały po ulicach. Wojsko (jeszcze polskie) zmuszone było do nich strzelać, żeby chronić ludność cywilną. Wraz z wojskiem niemieckiego okupanta przybył naczelny zoolog niemiecki, który oznajmił małżeństwu Żabińskich, że warszawskie zoo ulega likwidacji. Co ciekawsze okazy pozostałych przy życiu zwierząt wywieziono do Berlina. Pozostałe z zimną krwią zastrzelono, a w zoo urządzono farmę świń, zaopatrującą wojsko niemieckie w mięso. Żabińscy zostali jej gospodarzami, pod niemieckim nadzorem.

Jan Żabiński, żołnierz Armii Krajowej, walczył w Powstaniu Warszawskim, został ranny i wzięty do niewoli. Po wojnie wrócił do Polski i razem z żoną reaktywowali warszawskie zoo. Znany był z popularnych pogadanek o zwierzętach na antenie radiowej. Antonina Żabińska zmarła w 1971 r. Jej mąż trzy lata później.

Przez wiele lat tylko garstka ludzi wiedziała o ich konspiracyjnej działalności, za którą odznaczeni zostali przez Instytut Yad Vashem medalem “Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Wykorzystując puste klatki w zoo i podpiwniczenia budynków gospodarczych, pod nosem Niemców, ukrywali Żydów, których wyprowadzali sami z getta. Do tego służyła służbowa ciężarówka, którą, zgodnie z umową z okupantem, przywozili odpadki z getta do karmienia świń. Około 300 osób udało im się w ten sposób uratować.

Film, aktualnie wyświetlany w tutejszych kinach, oparty na książce Diany Ackerman, jest dziełem reżyserki Niki Caro. W rolę Antoniny Żabińskiej wcieliła się aktorka Jessica Chastain. Jej męża gra aktor belgijski Johan Heldenbergh. Hitlerowskiego zoologa Lutza Hecka gra urodzony w Hiszpanii niemiecki aktor Daniel Brühl. Większość filmu nakręcona jest w Czechach, skąd pochodzi też większość pozostałych aktorów i statystów.

Z jednym zastrzeżeniem, o którym poniżej, film odebrałem pozytywnie. Urocza Jessica Chastain stwarza aurę autentyczności ze swoim wielkim sercem dla zwierząt i ludzi, których ratuje. W sytuacji największego zagrożenia i bojąc się stracić zaufanie niemieckiego zoologa – nadzorującego pracę, co mogło przynieść tragiczne skutki, zmuszona jest udawać, że toleruje (do pewnego stopnia) jego próby zbliżenia erotycznego, co napawa ją wstrętem i strachem.

Wobec ukrywanych Żydów jest duszą towarzystwa i opoką, kiedy późnym wieczorem mogą wyjść z kryjówek i spędzić krótką chwilę “po ludzku” w salonie pp. Żabińskich. Sygnałem do krycia się i totalnej ciszy była jej gra na pianinie.

W filmie występuje epizodycznie dr Janusz Korczak, spotykany przez Jana Żabińskiego podczas wizyt w getcie. W filmie tym są liczne momenty grozy, ale też i momenty wzruszające niemal do łez. Film ukazuje wspaniałą postawę tych dwojga bohaterskich Polaków. W odróżnieniu od kilku innych filmów o podobnej tematyce, nie pokazuje ani jednego “złego Polaka”, natomiast w sposób przekonujący oddaje grozę tamtych dni i psychologiczne zwycięstwo bohaterstwa w imię ludzkości nad paraliżującym strachem.

Film ten z pewnością dobrze służy Polsce i chciałoby się, żeby obejrzało go jak najwięcej ludzi. Poza wymienionymi walorami, film ten przypomina ponury świat rządzony przez brunatnych faszystów, w którym pewni ludzie pozbawieni byli wszelkich praw i godności człowieczeństwa tylko z tego powodu, że urodzili się Żydami. I o tym też nie wolno zapominać.

Wspomniałem powyżej o zastrzeżeniu. Dla widza nie ma to większego znaczenia, jednak razi kogoś, kto zna realia historyczno- geograficzne. W filmie ukazują się co jakiś czas napisy, wskazujące na datę zdarzenia. W pewnym momencie widzimy napis: “Warsaw, January 1945” i scenę, w której Niemcy pakują się do ucieczki i wycofania z ogrodu zoologicznego. Kto zna Warszawę, wie, że zoo jest po stronie praskiej Wisły, a ta już od połowy września 1944 roku była w rękach sowieckich i armii gen. Z. Berlinga. Ktoś nie odrobił lekcji, zabrakło odpowiedniego konsultanta. Ale, jak już powiedziałem, nie przekreśla to filmu, a zwłaszcza jego przesłania.

I ostatnia już uwaga. Gdy wychodziliśmy z kina, słyszeliśmy dwie młode dziewczyny, Polki, głośno zaśmiewające się z czegoś. Zastanawiam się, z jakiego powodu, po tak ciężkim emocjonalnie filmie mogło być im do aż tak do śmiechu.

Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

2 Comments

  1. Witold Liliental on

    To, co Pani napisala nie jest oparte na jakichkolwiek faktach, a raczej na jakichs wlasnie Pani insynuacjach. Po pierwzse, ta wladza, o ktorej Pani pisze, byla u wladzy (powtarzam swiadomie Pani blad stylistyczny z powtorzeniem tego samego wyrazu dwukrotnie w jednym zdaniu) nie 70 lat a 26 lat. Nastepnie, ja tylko napisalem, ze nie wiem, co spowodowalo, ze tym dziewczynom, bylo do smiechu po zobaczeniu tak ciezkiego emocjonalnie filmu, a to, ze ja sugerowalem, ze smialy sie z tragedii zydowskiej, to juz wylacznie Pani insynuacja. Kolejna insynuacja jest moj rzekomy brak powagi wobec tragedii smolenskiej. Nie mam pojecia, skad Pani takie wnioski wyciagnela, poniewaz nigdy nie dalem nikomu powodu do twierdzenia czego tak absurdalnego.

  2. Monika Paczkowska on

    Ja mam również zastrzeżenie, zastrzeżenie do pana komentarza lub nawet dwa. Pańska insynuacja dotycząca Ireny Sendlerowej i Żabińskich jest żałosna, bo to chyba właśnie ludzie i władza z którymi się pan tak utożsamia byli u władzy przez 70 lat i nie pozwalali otwarcie mówić o takich wydarzeniach i takich bohaterskich ludziach. Drugi podtekst, który pan kreuje to jakoby dziewczyny śmiały się z tragedii żydowskiej lub nie zachowały odpowiedniej powagi. Z drugiej strony, gdzie jest pana powaga na temat tragedii smoleńskiej? Rozumiem, że jak zwykle tylko Holokaust jest jedyną i największa tragedią ludzkości.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Dlaczego wybrali Polskę?

Jak żyje się w Polsce obcokrajowcom? W nowym raporcie “Obok siebie” Morizon.pl spytał o opinie cudzoziemców na co dzień mieszkających,...

Close