Helene, nieodrodna wnuczka Marii

1

7 marca, Parlament Europejski, Bruksela. Na podium zdecydowanym krokiem wchodzi Helene Langevin-Joliot. Emerytowana profesor fizyki jest wnuczką Marii Curie-Skłodowskiej.

Była pierwszą i najstarszą mówczynią podczas seminarium na temat aktualnej sytuacji kobiet w nauce, pracy, rodzinie, społeczeństwie. Krucha, drobna, przyjazna. Ma zdecydowany uścisk dłoni.

Helene miała siedem lat, kiedy sławna babcia zmarła w 1934. Mieszka pod Paryżem. Kilka tygodni w roku spędza latem na północnym wybrzeżu Brytanii, zimą – w Alpach. Żeglarka, narciarka, teraz raczej oddaje się pracy w ogrodzie. Jej mąż był także fizykiem jądrowym, syn jest astrofizykiem, a córka pracuje w agencji rządowej. Helene we wrześniu ukończy 90 lat i szanuje swój czas. Nie z nią rozmówki o niczym. Obok pracy naukowej od lat zajmowała się problematyką obecności kobiet w nauce, którym między innymi jej babka, a nazywa ją prosto “Maria”, przecierała szlaki. Podobnie jak babka i matka miała męża i dwoje dzieci. Wspiera kobiety na całym świecie przywołując przykłady kobiet ze swojej rodziny – ” kobiet swoich czasów”: naukowców, noblistek, matek i żon, które musiały pokonać wiele barier i uprzedzeń, każda w swoim czasie, również sama Helene nie była od nich wolna.

This slideshow requires JavaScript.

Robi to prosto, bezpośrednio, z uśmiechem. Nie lubi opowieści o wyjątkowości genów, którymi ją obdarzono, czy mówienia o ich rodzinie jako “dynastii” naukowców, choć trudno temu zaprzeczyć. Takie twierdzenia irytowały jej młodszego o cztery lata brata, Pierre’a, który akurat w szkole się obijał i specjalnie nie wyróżniał. – Był… przeciętny – śmieje się siostra. – W rodzinie dziewczynka była dobrą uczennicą, a chłopak nie przejmował się zbytnio nauką w szkole. Pomimo tego został bardzo znanym i cenionym naukowcem, biochemikiem. Bardziej, niż ja – wspomina uśmiechnięta Helene. To ona pielęgnuje historię dziadków, naukowców pełnych pasji, noblistów Marii i Piotra Curie, rodziców Irene Joliot-Curie i Frederica Joliot, również noblistów. – To miłe, że powstał polsko-francuski film o Marii, jeśli będzie okazja, chętnie zobaczę – mówi mi Helene na wieść o nowym filmie z Karoliną Gruszką.

Rodzina szczególna
– Jestem naukowcem pochodzącym z bardzo szczególnej rodziny. Rodzinna tradycja ze strony Curie i ze strony Joliot-Curie zbudowała we mnie sposób myślenia, że i dziewczynki, i chłopcy są stworzeni, by wykonywać ciekawą pracę. W mojej rodzinie pasjonująca praca była ważniejsza, niż bycie bogatym. Oznacza to, że mogłam wybierać zawód zgodnie z moimi zainteresowaniami. Rodzice nigdy nie zmuszali do niczego ani mnie, ani brata. Lubiłam szkołę, moja mama wręcz próbowała mnie uchronić przed nadmiernym obciążeniem nauką. Upierała się, żebym wychodziła zgodnie ze zwyczajem rodzinnym na świeże powietrze i uprawiała sport. Miałam czas na spacery czy robienie rzeczy, które mnie w tym wieku ciekawiły. Interesowały mnie lekcje matematyki i zadania matematyczne tak samo jak fizyka, ale rodzice objaśniali, że prawdziwa fizyka i chemia to raczej nauki eksperymentalne i nie uczy się ich tylko z książek. Pamiętam, jak mama kupiła mi trochę butelek z chemikaliami, a ja użyłam ich w wielkim krysztale, trzymanym w domu. Przeprowadziłam także kilka innych “eksperymentów”. Wtedy nie było restrykcyjnych praw jak obecnie, przynajmniej we Francji, zatem kupowanie chemikaliów czy używanie wysokiego napięcia do prawidłowego przeprowadzenia operacji nie stanowiło problemu – opowiada emerytowana profesor.

Kobieta ma wybór
Helene chodziła do szkoły dla dziewcząt w Paryżu, a chłopcy uczyli się oddzielnie, choć programy mieli te same i maturę także. Pamięta, że matki większości dziewcząt nie pracowały, tylko zajmowały się domem, koleżanki nie miały żadnych zawodowych planów; może jedna matka na dziesięć miała jakiś zawód. – Nie przyszło mi do głowy, że mogłabym nie mieć zawodu – przyznaje Helene. Przytacza anegdotę z okresu okupacji Francji przez nazistów. – Rząd francuski kopiował niektóre nazistowskie idee, jak te o roli kobiet – kościół, kuchnia i dzieci, uczono nas tego na lekcjach. Na jednej z nich wściekłam się i wstałam na równe nogi, zaprotestowałam, że to nie tak, że dziewczęta muszą pracować. I wyłożyłam moje poglądy na ten temat. Pełna dumy wróciłam do domu. Opowiedziałam wszystko mamie, przytaknęła mi, ale nagle odwróciła się do mnie i zapytała: “Czy myślisz, że inne kobiety mają tak ciekawy zawód jak mój?” Zrozumiałam, że zawód mojej matki był naprawdę wyjątkowy, nigdy tak o tym nie myślałam – wspomina córka noblistki Irene Joliot-Curie.

Uważała, że kobieta powinna móc wybrać to, co ją interesuje. W końcu już babcia zajmowała się “męską” dziedziną nauki, wyjechała z ojczyzny w 1891 do Francji, na Sorbonę, by się uczyć i rozwijać, bo nie miała prawa studiować pod zaborami. Maria jako pierwsza we Francji kobieta została szefową laboratorium. Trzy razy, już jako noblistka, jedyna kobieta z dwoma Noblami w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych, nie została przyjęta do Francuskiej Akademii Nauk. Przeszkodą było fakt, że była kobietą, może i to, że imigrantką. Miała mówić, nie szkodzi, spróbuję kiedy tylko będzie można. Jako młoda wdowa z córkami, Ireną i Eve jeździła na rowerze, pływała, ćwiczyła w przydomowym ogrodzie na specjalnie tam zamontowanym sprzęcie. I dbała o ich wszechstronną edukację. Maria pisała poezje, Irene tłumaczyła poezję z języka angielskiego, a młodsza Eve – była dziennikarką, pisarką, pianistką. Irene nawet założyła klub sportowy w latach 30. w Paryżu! Helene było w latach 60. łatwiej się zawodowo spełniać. Twierdzenia, że kobiety są mniej zdolne, mniej inteligentne zostały odrzucone, ale wciąż straszą choćby z ust pewnego polskiego polityka, którego nazwisko nie jest warte wspomnienia.

Nauka, praca ma być radością
Helene miała 7 lat, kiedy jej rodzice, Irene i Frederic, otrzymali Nagrodę Nobla za odkrycie sztucznego promieniowania. – Wtedy mieszkaliśmy pod Paryżem, w nowym domu. Przyszedł telegram. Nie byli specjalnie zaskoczeni, spodziewali się tego. Powiedzieli “dostaliśmy Nobla”, ale to niewiele dla mnie znaczyło – uśmiecha się 90-latka. Odkryli sztuczne promieniowanie w styczniu 1934. Maria Curie-Skłodowska wiedziała, że to było wielkie odkrycie, zmarła w lipcu. Ojciec Helene mówił, że to była ostatnia radość w jej życiu. Helene pamięta spacery z Marią do paryskiego Ogrodu Luksemburskiego, jakieś obrazki z mieszkania Marii na quai de Béthune: – Moje wspomnienia nakładają się na te ze zdjęć i filmów. Niezwykłość rodziny Curie, Joliot to nie tylko samodzielne kobiety, ale także stosunek do nauki, pracy. Ma sprawiać radość, być zabawą, pasją, nie wyścigiem, kto jest lepszy. W tej rodzinie panowała opinia, że trzeba zajmować się nauką nie tylko wtedy, kiedy jest się najlepszym. Helene i Pierre, jej brat byli wychowywani bez kompleksów i obciążeń “dynastią”, nigdy nie mówiono, że muszą coś, bo pochodzą z rodziny noblistów. – Rodzice wyglądali na szczęśliwych, cieszyli się tym, co robili. I to wynieśliśmy z domu. Kiedy planowałam zająć się fizyką mama mówiła “miłość do fizyki to miłość do idei, musi być też miłość do robienia fizyki, a to nie to samo” – wspomina Helene. Mówi, że jej mama wyjaśniała młodzieży, tak jak ona i jej brat dzisiaj, na czym polegają badania naukowe.

Podkreślała właśnie radość z odkrywania, nieważne, czy ważnych, czy mało ważnych rzeczy. Samo odkrywanie jest ważne! Nobliści – dziadkowie i rodzice Helene uważali, że nauka jest jak sztuka, twórczość. Ale ważna jest też etyka i odpowiedzialność. Irene i Frederic, świadkowie wybuchu bomby atomowej, włączyli się w latach 50. ub. wieku w działania na rzecz zakazu używania broni jądrowej. We wszystkich pokoleniach bardzo ważny był sport i zwykła radość życia; nauka, praca nigdy nie były poświęceniem, Helene to podkreśla.

Polskie korzenie
Pierre i Helene mówili w wywiadzie dla “Mówią wieki” o cioci Broni Dłuskiej, starszej siostrze Marii, która często bywała w Paryżu pod koniec jej życia, podarowała im polskie stroje. W czasie wojny mieszkała z nimi polska kuzynka, wnuczka Heleny Skłodowskiej-Szalayowej, młodszej siostry Marii. Helene nawet uczyła się z nią przez kilka miesięcy języka polskiego, ale nigdy nie kontynuowała nauki. W 1939 roku był też u nich Władek Skłodowski, bratanek babci, w mundurze polskiego oficera. Pierre, wnuk Marii Curie-Słodowskiej był w Polsce na naukowych seminariach, byli też na setną rocznicę urodzin Marii, ale nie mają już bliskich relacji z ojczyzną babki. – Ważne jest dla mnie dzielenie się przekonaniem, że nauka jest przygodą, radością, nie tylko równaniem i techniką, nie żadnym poświęceniem – mówi Helene, emerytowana profesor fizyki nuklearnej. Wcale nie nieszczęśliwa, że w jej pokoleniu po dziadkach i rodzicach nie było nagrody Nobla.

Ona “robi swoje” z radością.

Tekst i zdjęcia współczesne
Beata Dżon Ozimek

Ps. Dziękuję Parlamentowi Europejskiemu za zaproszenie na seminarium do Brukseli, spotkałam tam wspaniałe kobiety.

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

1 Comment

  1. Elzbieta Alabuszew-Kutek on

    brawo Pani Beato za ten artykul ! wielu mlodych polakow za granica powinni czerpac natchnienie z zycia naszej noblistki i jej rodziny… pieniadze to nie wszystko…

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Co się dzieje? Szybkie newsy – wtorek, 4 kwietnia

Imieniny obchodzą: Adelajda, Juliana oraz Józef. 235 lat temu zmarł August Czartoryski, architekt politycznej potęgi tzw. „Familii”, ojciec Adama Kazimierza...

Close