Każdy święty ma swoje wykręty

1
Powiedzenie powstało w okresie Baroku i tyczyło się nie wad świętych tylko charakterystycznego dla epoki sposobu przedstawiania ich postaci na obrazach i rzeźbach. Z czasem to przysłowie straciło pierwotne znaczenie i obecnie rozumiemy je jako – “Każdy święty ma swoje wady”. Na przełomie XX/XXI wieku ogromna liczba ludzi została wyniesiona na ołtarze. Przyczynił się do tego Papież Jan Paweł II, który w czasie swojego pontyfikatu pobił wszystkie rekordy kanonizując -482 i-beatyfikując -1343 świeckich i duchownych. Nie sposób oczywiście ogarnąć żywotów wszystkich tych świętych, wśród których tylko kilkoro jest znanych całemu światu jak chociażby beatyfikowana przez Papieża Polaka Matka Teresa. Przyznaję, że nigdy nie rozczytywałam się w żywotach świętych. Te nieliczne biografie, które poznałam, zawsze budziły we mnie kontrowersje. Nawet w Nowym Testamencie są wzmianki o łotrze na krzyżu, ukaranym za poważne przewinienie, prawdopodobnie zbrodnie, któremu Chrystus zapowiedział “zaprawdę powiadam tobie, dziś będziesz za mną w raju”. Potem był św. Paweł, który zanim się nawrócił, pozbawił życia wielu chrześcijan. Nawet św. Franciszek, jedyny święty, do którego mam szczególny sentyment za jego umiłowanie zwierząt i którego kapliczka z wizerunkiem Biedaczyny z Asyżu stoi w moim ogrodzie, też będąc na wyprawie wojennej zakatrupił niejednego niewinnego, gdyż tak to na wojnie bywa. Czy to dawni czy współcześni święci mieli swoje wady, niekiedy moim zdaniem dość kontrowersyjne, które na tyle mi przeszkadzają, że raczej nie oddawałabym czci tym osobom? Czy w ogóle święci są nam potrzebni? Teoretyczne powinni świecić nam przykładem swojego życia tak, że wzbudzałoby ono chęć do jego naśladowania. W każdym z nich na pewno można znaleźć wspaniałe cechy czy czyny. Lecz jak je ocenić na tle “wykrętów”, z których wiele jest poważnych? Czy w ogóle potrzebna jest nam cześć dla świętych, czyli ludzi posiadających jak każdy z nas, zalety i wady? Czy w ogóle powinniśmy czcić kogokolwiek? Uwielbienie dla człowieka często prowadzi do ślepego fanatyzmu. O ileż bardziej dla mnie do zaakceptowania jest przedstawienie wielkiego człowieka takim, jakim naprawdę był, ze wszystkimi jego ułomnościami. Czytając o nim rozważam jego dobre i złe czyny, nie rozpatrując ich w kategoriach świętości czy grzechu. Na przykład, podoba mi się u Matki Teresy jej zaangażowanie w pomoc biednym, ale nie akceptuję jej apoteozy skrajnej nędzy. Podobnie u Jana Pawła II podoba mi się jego ekumenizm, a odrzucam zamknięcie oczu na wiele problemów Kościoła. Nie wpadając w zachwyt nad zaletami świętych, potrafię czytać o ich wadach bez “świętego” oburzenia. Podobnie gdy zapoznaję się z wielkimi postaciami tego świata. Podziwiając ich wielkość, nie zamykam oczu na “małość” i dochodzę do wniosku, że każdy z nas jest pomieszaniem złego i dobrego. Chodzi o to, aby to zło w sobie dostrzegać i je zwalczać. Jeśli wyniesieni na ołtarze tak postępowali, to chylę przed nimi czoło, pomimo ich “wykrętów”.
Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

1 Comment

  1. Andrzej Wasilewski on

    Gdy czynione dobro przyćmiewają “wykręty” to osobnik nie powinien być święty.

    Zgadzam się w 100% z Twoimi przemyśleniami.
    Oby wszyscy w tym tonie rozmawiali, i przedstawiali swoje widzenie świata i ludzi.
    Pozdrawiam Beatko.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.