Kanadyjskie ich troje: Ela, Piotr i czerwona kanapa

0

Spotykamy się w Konsulacie RP w Toronto – Ela Kinowska i Piotr Sobierajski, Kanadyjczycy, imigranci z Polski, on z Ottawy, ona z Quebecu. Sadzają mnie na czerwonej kanapie abym opowiedziała o sobie, swojej historii przyjazdu do Kanady i działalności dla tego kraju przez lata tu mieszkania. Ale potem odwracamy role i to oni siadają na czerwonej kanapie przyozdobionej logotypem 150. urodzin Kanady, żeby opowiedzieć o swoim szalonym, unikatowym i cieszącym się ogromnym zainteresowaniem pomyśle. Są pełni energii, entuzjazmu i pasji. Nie dziw wcale, że zarazili swoją ideą i zapałem setki ludzi po obu stronach Atlantyku i zyskali szerokie wsparcie.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Zacznijmy od genezy waszego projektu – jak to się zaczęło?
Elżbieta Kinowska: Bardzo prozaicznie, bo ja zbudowałam dom z mężem w Quebecu, w Chelsea koło Ottawy. To jest bardzo nowoczesny dom i upatrzyłam sobie takie dwie kanapy w salonie mojego przyjaciela Piotrka Sobierajskiego, który teraz siedzi tutaj koło mnie na kanapie. Molestowaliśmy go z mężem przez trzy lata, że chcemy od niego kupić dwie czerwone kanapki z Ikei. Pewnego dnia dzwonię i pytam: “No to co Piotrek, sprzedasz?” A on mówi, że sprzeda.
Piotr Sobierajski: Wrzuciłem te kanapy do naszego vana i zawiozłem. Ela miała być w domu, ale przyjechałem i pocałowałem klamkę – nie było nikogo. Wywaliłem kanapę na śnieg. Piękny dzień, słońce świeci, śniegu wokoło tyle i sobie czekam. Ela dzwoni, że zaraz będzie. Podjeżdża i patrzy na mnie: ja na tej kanapie, śnieg dookoła. Kanada po prostu!
E.K.: Biało-czerwona była, jak flaga kanadyjska.

M.P.B.: No i też jak polska.
E.K.: Tak! Zaprosiłam Piotra z kanapą do domu, postawiliśmy tę kanapę, wyciągnęliśmy butelkę wina czerwonego dobrego i przy tym winie…
P.S.: …pojechaliśmy po Kanadzie z kanapą, wyobrażając sobie jakby to fajnie było…

E.K.: … i wtedy wpadliśmy na ten pomysł…
P.S.: …to było 13 grudnia 2013 roku.
E.K.: Ja jestem fotografem i chciałam zawsze zrobić zbiorowy portret Kanady. Zrealizowałam wcześniej film o tożsamości kanadyjskiej dla OMNI TV, więc to się układa w jedną całość. A Piotrek z kolei zawsze chciał przejechać przez Kanadę minibusem.
P.S.: Ja już Kanadę zjechałem, byłem w wielu miejscach, ale chciałem ją przejechać jednym ciągiem i to był super pomysł.
E.K.: To było trzy i pół roku temu. W międzyczasie rozmawialiśmy z ludźmi, że mamy taki szalony pomysł i ktoś nam powiedział, że w związku ze 150. urodzinami Kanady, jest konkurs projektów, więc złożyliśmy propozycję naszego projektu.
P.S.: Założyliśmy firmę ELPIO Productions – Ela i Piotr.
E.K.: Ja w międzyczasie wyjechałam z mężem do Moskwy, ponieważ on jest dyplomatą i pracuje dla ONZ. Więc siedzę sobie w Moskwie i nagle dostaję e-mail: “Czy państwo są jeszcze zainteresowani, bo trzeba przyjechać do Toronto, zapraszamy na prezentację. W ramach pierwszej selekcji chcielibyśmy żebyście zaprezentowali ten projekt w Toronto za trzy tygodnie.”
P.S.: Eli nie ma, kanapa jest, u Eli stoi w domu, więc zabierzemy kanapę do Toronto ale trzeba coś wydrukować, przedstawić…
E.K.: …każdy miał cztery minuty.
P.S.: To były takie Targi Poznańskie – każdy miał takie swoje stanowisko-stolik. My zamiast stolika i krzeseł zabraliśmy kanapę.
E.K.: Później była prezentacja na scenie, więc wjechaliśmy też z kanapą na scenę i zamiast prezentacji PowerPoint mieliśmy zrobiony spot video z naszą koleżanką, która reklamowała ten projekt.
P.S.: Kanapa ustawiona była na tarasie w pięknym miejscu nad jeziorem i ona opowiadała o tym projekcie, zapraszała wszystkich…
E.K.: …i wszyscy nas pokochali.
P.S.: Najfajniejszą rzeczą było to, że innych projektów było 35. Każdy projekt to organizacje, mnóstwo ludzi, a tu my tylko we dwójkę i nasza kanapa. Nas było troje z tą kanapą. Przyjechała minister i zaczęła się zadyma, wszyscy się pchali do niej, żeby chociaż jej dotknąć. Powiadomiono nas, że minister chce usiąść na naszej kanapie. Zakochała się w kanapie i idei. Ludzie nam powiedzieli po cichu, że mamy najlepszy projekt. Opowiadali jak te projekty wybierali. Niektóre projekty wybierali w głosowaniu stosunkiem 10 do czy 3, 5 do 8, a nasz miał 10 głosów na 10.

M.P.B.: Kiedy dostaliście informację, że wasz projekt jest zaakceptowany?
E.K.: We wrześniu. W projekcie był tylko jeden element tego projektu – przejazd przez Kanadę tym RV. Podczas tej wizyty w Toronto, byli inni zgłaszający projekty z północy i oni nas zachęcali: przyjedźcie do nas! My na to, że nie mamy funduszy, a te fundusze, o które się ubiegamy, są tylko na tę wycieczkę od jednego oceanu do drugiego. A ministerstwo powiedziało: to złóżcie podanie o dodatkowe fundusze i złożyliśmy. Następnie dostaliśmy telefon z ministerstwa, że jeszcze chcą nas tutaj na uroczystościach związanych z Nowym Rokiem w muzeum w Ottawie, a jeszcze chcą żebyśmy byli na Winterlude w Ottawie i Canada Day… Ten projekt zaczął tak się rozrastać, że w zasadzie staliśmy się jakby ofiarą własnego sukcesu. Jest nas tylko troje: ja, Piotrek i kanapa, i ten grant, który dostaliśmy, nie starcza na wszystko. Powinniśmy mieć całą armię ludzi – jeden powinien zajmować się logistyką, drugi PR, tak jak w normalnej firmie.

M.P.B.: Czy kiedy poszerzyli wam ten projekt to nie dali wam więcej pieniędzy?
E.K.: Tak, dali ale to i tak mało.
P.S.: To jakieś 60 proc. faktycznych kosztów.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Zaczęliście w Nowy Rok?
E.K.: W Nowy Rok w Muzeum Historii, dawnym Muzeum Cywilizacji w Ottawie. To jest bardzo piękne muzeum. Dwa tygodnie wcześniej mieliśmy tam oficjalne odsłonięcie kanapy. To było jakby preludium do tego co miało się stać w Sylwestra, kiedy odbyła się wielka feta w tym muzeum. Było 1500 osób i między innymi osoby, które przyszły, miały możliwość usiąść na kanapie i opowiedzieć swoją historię. To był nasz debiut. Pierwszy raz mieliśmy możliwość zobaczyć jaki jest rezonans tego projektu. Oczywiście my ten projekt kochamy, jesteśmy do tego projektu bardzo przywiązani, ale czasami człowiek nie ma dystansu…

M.P.B.: W Ottawie byliście z kanapą na zimowym święcie Winterlude.
E.K.: Tak, byliśmy na kanale Rideau. Nasza kanapa miała doprawione narty i to był wielki przebój.
P.S.: Jechała sobie po śniegu, ludzie siadali, myśmy ich przewozili i ludzie byli zachwyceni.
E.K.: Była fajna zabawa.

M.P.B.: Dlaczego jesteście w Toronto?
E.K.: Ponieważ w naszym projekcie jest też komponent polski. W związku z tym komponentem współpracujemy z konsulatem i ambasadą aby wyeksponować udział Polonii w budowaniu tego kraju. Najwłaściwszym miejscem żeby to zrobić jest Konsulat. Konsulat zaoferował nam pomoc, za co bardzo dziękujemy. Konsulat ma kontakty, więc poszukał nam ciekawych ludzi i mieliśmy dwie sesje.
P.S.: Wrócimy prawdopodobnie 10 czerwca do Mississaugi na polski dzień.

M.P.B.: Wracacie do Ottawy i zaraz, pierwszego marca ruszacie. Jaki jest plan tego wyjazdu na Północ?
E.K.: Chcemy pokazać obraz całej Kanady, a tego obrazu nie ma bez Północy, bez arktycznej zimy i dlatego zdecydowaliśmy się, że pojedziemy tam zimą, żeby ten obraz Kanady był kompletny. W tym projekcie nie tylko chodzi o ludzi, którzy będą przekazywać te historie, ale jeszcze chodzi o to co jest w tle. Dlatego staramy się szukać bardzo atrakcyjnych lokalizacji. Piotrek przejechał całą Kanadę wzdłuż i wszerz, ja też jeździłam bardzo dużo ale co jest warte pokazania najlepiej wiedzą ci, którzy tam mieszkają.
P.S.: Ważne jest też, że my przyjeżdżamy do nich. Tam się nie za wiele dzieje. Dla nich celebracja rocznicy powstania Kanady wygląda zupełnie inaczej niż dla nas, więc to jest dla nich taki łącznik, że my tam przyjeżdżamy z Ottawy, z Ontario.

M.P.B.: Po zakończeniu Waszej wyprawy na Północ co będzie się działo dalej?
P.S.: 21 marca wracamy do Ottawy, zaraz potem mamy Targi Turystyczne w Ottawie, na których oczywiście kanapa też będzie. W tej chwili rozmawiamy z rządem Nowej Fundlandii, bo Labrador nigdy nie był wkalkulowany w naszą trasę, ale dostaliśmy e-mail od nich i tam też prawdopodobnie dolecimy. Jest jeszcze “Famous Canadians” – osobny projekt, w ramach którego szukamy znanych osób żeby posadzić je na sofie.
E.K.: Chcielibyśmy być w Toronto. Wrócimy tu, jak skończymy nasz Grand Tour czyli przejedziemy już przez Kanadę w dwa miesiące…
P.S.: …dwadzieścia tysięcy kilometrów…
E.K.: …i jeśli wrócimy cali i zdrowi i nie zabijemy się po drodze, czyli wszystko zakończy się wielkim sukcesem, to będzie koniec sierpnia. We wrześniu jest TIFF (Toronto International Film Festival), chcielibyśmy żeby kanapa zaistniała na Toronto festiwalu filmowym.

M.P.B.: Czyli jest to projekt, który macie zamiar realizować cały rok?
E.K, P.S.: Tak, dokładnie tak.
E.K.: Mamy cały rok na skończenie go, później projekt może żyć swoim życiem ale w założeniach grantu, który dostaliśmy, projekt się kończy z końcem roku 2017.

M.P.B.: I tak macie poustawiane finanse, że przetrwacie przez cały rok?
E.K.: Tak, to jest bardzo skrupulatnie wyliczone.
P.S.: Oczywiście najważniejszy cel teraz to wyprawa na Północ. Później jak wrócimy będziemy pewnie w Toronto i Montrealu no i Canada Day w Ottawie to będzie dla nas wielki dzień, bo spodziewane jest ok. 4 mln ludzi. Głównym zaproszonym będzie Książę Edward z żoną i mamy nadzieję, że siądzie na kanapie. Będzie oczywiście premier, który na pewno siądzie, bo to mamy prawie przyrzeczone. Dwa, trzy dni po tym święcie siadamy i jedziemy w naszą wielką trasę. Jest masę przygotowań – to jest naprawdę olbrzymia praca by to wszystko zrobić.

M.P.B.: Wasza kanapa jest składana. Można ją rozłożyć na cztery kawałki, tak?
P.S.: Tak, ale tylko i wyłącznie do tej podróży północnej, bo tylko małe samoloty tam latają. Na przykład, do Yellowknife kursują samoloty linii, która nazywa się First Air, małe Bombardiery, gdzie w ogóle nie ma miejsca na cargo. Cała nasza trasa, którą skonstruowaliśmy, jest właściwie gotowa – już mamy hotele zarezerwowane i czekamy na odpowiedź czy oni nam tę kanapę zabiorą. Jeżeli nam nie zabiorą…
E.K.: …to zostaną psy i sanie, a my będziemy siedzieć w Yellowknife tak długo aż przyjedzie kanapa.
P.S.: Ktoś zaproponował, że w torbie powinniśmy mieć taką dmuchaną kanapę i ewentualnie jak nie dojedzie – to dmuchamy.

This slideshow requires JavaScript.

M.P.B.: Jak wspomnieliście, w waszym projekcie jest element polski. Opowiedzcie o muzeach imigracji i o powiązaniu tych dwóch muzeów – polskiego i kanadyjskiego.
E.K.: Podczas mojej wizyty w styczniu tego roku w Polsce miałam przyjemność spotkać się z Ambasadą Kanady, która zresztą znała już projekt i przyjęła go bardzo entuzjastycznie. Kanada przygotowuję wystawę na temat imigracji w Muzeum Imigracji w Gdyni, gdzie ja się urodziłam i wychowałam i byłam świadkiem pożegnań jak statek Batory odpływał. Mam więc do tego stosunek bardzo osobisty. Bardzo chciałam żeby pozbierać historie tych ludzi z naszej kanapy, żeby one zaistniały w tym muzeum właśnie. Zresztą podczas ostatniego festiwalu Winterlude w Ottawie spotkaliśmy człowieka, który przypłynął Batorym z rodzicami w 1956 i już nam pierwszą historię opowiedział. To są takie puzzle, gdzieś się to wszystko składa.

M.P.B.: Czyli polskie historie z waszej kanapy trafią do polskiego muzeum w Gdyni. Ale jest jeszcze kanadyjskie muzeum w Halifaksie.
E.K.: Te same historie, tylko po angielsku powinny trafić do muzeum w Halifaksie, żeby podkreślić znaczenie polskiej imigracji. Kanada to mozaika wielu kultur. Zawsze podkreśla się frankofonów, anglofonów ale Kanada to jest cały świat i my chcemy podkreślić ten element polski. Ciekawe byłoby też zainicjować dyskusję na temat tego kim my jesteśmy tutaj? Czy można być Polakiem, Żydem, Ukraińcem i Kanadyjczykiem?
P.S.: Ciekawie się zbiega bo celebrujemy 150-lecie Kanady w tym roku, a w przyszłym roku Polska obchodzi sto lat niepodległości. W tym roku obchodzimy 75 lat stosunków Polski z Kanadą. Zbiega się wiele takich ważnych dat, w które w jakimś sensie my wpasowujemy się z naszą kanapą, z tym naszym prostym projektem, bo jest on bardzo prosty

M.P.B.: On jest może prosty, ale wymaga bardzo dużo pracy i bardzo dużo logistycznego wysiłku.
E.K.: Jeszcze chciałabym wtrącić parę słów na temat tego polskiego wkładu i elementu w ten projekt. Jest to projekt wymyślony przez dwoje Polaków – ja z Piotrkiem jesteśmy imigrantami w Kanadzie, a plakat naszego projektu został wykonany przez znakomitego polskiego plakacistę Andrzeja Pągowskiego, który bardzo szybko zrozumiał sedno sprawy. Zresztą plakat rzucił na kolana Kanadyjczyków, którzy zakochali się w nim. To jest górna półka. Jeszcze jeden element polski to filmowiec Andrzej Szypulski, ksywa “Staś”. Został zarekomendowany przez Sławomira Idziaka i on nam nakręci film dokumentalny. To jest finansowane z naszych środków.

M.P.B.: I do tego wszystkiego ty oczywiście ze swoją fotografią.
E.K.: Tak, ale ja ubolewam nad jednym i to muszę pierwszy raz powiedzieć publicznie: nie mam czasu na fotografię. Jestem bardzo zajęta sprawą zarządzania tym projektem i administracją. Nawet jak byliśmy na Winterlude, w muzeum czy w parlamencie.

M.P.B.: No ale może wszystko będzie miało inne tempo na Północy i tam zrobisz świetne zdjęcia.
P.S.: W sumie nasza ekipa północna to cztery osoby, więc Ela będzie na pewno miała chwilę by się urwać.
E.K.: Może będę trochę wolniejsza i będę szukać takich możliwości na Północy ale będę robić zdjęcia “behind of the scene”, fotografię dokumentalną tego co mnie interesuje.
P.S.: Jeszcze kilka sów o naszej podróży w poprzek Kanady. Naszym partnerem są Parki Narodowe, bo oni dają nam miejsce na nasz RV u siebie, znają naszą trasę i kiedy gdzie będziemy. Pierwszy park, w którym się zatrzymamy, to słynny park Bay of Fundy, gdzie są największe odpływy na świecie. Tam chcemy spuścić kanapę na dół. Tam będzie stała na dnie oceanu i tam posadzimy rangersów żeby powiedzieli co dla nich Kanada znaczy.
E.K.: Na północy już dostaliśmy potwierdzenie, że kanapa będzie ciągnięta zaprzęgiem psów i budują dla niej igloo.

M.P.B.: Będzie się działo…
E.K.: Przede wszystkim jest to ogromna przygoda, frajda i radość. My się cieszymy, że jak rozmawiamy o tym projekcie, to widzimy błysk w oczach ludzi, uśmiech na twarzach i entuzjazm. Jesteśmy w stanie właśnie wydobyć z Kanadyjczyków to o czym mówię, że cieszymy się tym świętem Kanady. Kanapa jest takim katalizatorem, spoiwem nas wszystkich, Kanadyjczyków. Każdy kto usiądzie tutaj ma swoją historię i to jest najbardziej demokratyczna kanapa w Kanadzie.
P.S.: Na koniec chciałbym prosić o wsparcie. Ponieważ na nasz projekt dostaliśmy tylko 60 proc., szukamy sponsorów ale za to dajemy bardzo dużo, bo nagłośnienie tej kanapy będzie olbrzymie. Szczególnie liczymy na polonię Toronto.
E.K.: Już był element poparcia – przez firmę Caravan. Pan Janusz Iwaniuk nam pomógł i zorganizował transport tej kanapy z Winnipeg. Była też przygoda bo jak kanapa była przewożona to była ogromna burza śnieżna i kanapa prawie nie zdążyłaby na odsłonięcie 15-go w Ottawie. 13-go jeszcze ta kanapa gdzieś była na trasie i walczyła z kanadyjską zimą. Przy tym projekcie jest bardzo dużo emocji i jest to projekt na pewno ogromny w swoim przedsięwzięciu, szalony, ale jest to projekt kochany. My kochamy ten projekt i dajemy z siebie wszystko co możemy, energię, miłość do tego projektu, nasze zafascynowanie Kanadą i chcemy zasiać ten element radości i entuzjazmu wśród wszystkich którzy się zbliżą i usiądą i będą o tym mówić.

•••

Od czasu, kiedy rozmawiałam z Elą i Piotrem w Konsulacie w Toronto, minęły tygodnie. 1 marca wyruszyli na Północ i razem z czerwoną kanapą przemierzają północne rejony Kanady i przeżywają wspaniałą przygodę, spotykając się z rdzennymi mieszkańcami tych ziem, słuchając ich historii i utrwalając je na taśmie filmowej, aby potem podzielić się nimi z innymi. Trzymamy kciuki za tę wspaniałą przygodę i życzymy całej trójce niezapomnianych wrażeń, czekając na relacje i zdjęcia.

Małgorzata P. Bonikowska

Wiadomości o tym co po wywiadzie:

• 36-godzinna podróż pociągiem w Winnipegu do Churchill w Manitobie została odwołana. Pociąg nie pojechał, bo tereny te zostały zaatakowane najgorszą od 150 lat burzą śnieżną – 100 cm śniegu i wiatr o prędkości 110 km/godz. Ekipa poleci więc z Winnipegu do Yellowknife, stolicy Terytoriów Północno-Zachodnich, bez wyprawy do Churchill.. Cóż, kanadyjska zima…

O Red Couch Tour:

• Strona internetowa Red Couch Tour – http://www.redcouchtour.ca/en/home

• Red Couch Tour na Facebooku:

– po angielsku: https://www.facebook.com/REDCOUCHTOUR/
– po polsku: https://www.facebook.com/Czerwona-Kanapa-w-Drodze- 1020649994746208/

• O tej historii mówiliśmy w POLcaście (Episode 40) – www.mypolcast.com

Episode 40

Two Polish Canadians’ gift for Canada’s 150th birthday

Tu można znaleźć filmy video z przygód na szlaku RED COUCH TOUR

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Arancini, crocchette, suppli – włoskie przekąski, które można zrobić w domu

Arancini, crocchette, suppli - to znane włoskie przekąski, stały element szybkich posiłków zjadanych na mieście i wszelkich bufetów oraz pikników....

Close