Duma i wstyd

2
Rodzice są dumni ze swoich dzieci, dzieci ze swoich rodziców. Napawają nas dumą wielkie czyny naszych przodków. I odwrotnie, wstydzimy się za swoich krewnych, w miarę możności ukrywając ich niecne postępki, jak również wolimy nie rozmawiać o czarnych kartach historii naszej ojczyzny. Niegdyś to było dla mnie zrozumiałe i kojarzyło mi się z miłością do bliskich i do Polski. Obecnie, im bardziej nad tym się zastanawiam, tym obraz pt. “Duma i wstyd” staje się niewyraźny, a pojęcie patriotyzmu, tak niegdyś oczywiste, nabiera szarości. Zacznę od naszych bliskich. Czy możemy być dumni z postaw, osiągnięć, a nawet bohaterskich czynów naszych przodków lub rodziców? Czy mieliśmy i mamy na to jakikolwiek wpływ? I odwrotnie, czy powinniśmy się wstydzić za ich grzechy? A jak z dziećmi? Owszem, mamy wpływ na ich wychowanie, ale każdy, kto posiada więcej niż jedno dziecko wie, że mimo niemalże tego samego traktowania i prawie tych samych warunków nasze latorośle różnią się często tak znacznie, jakby były od innej matki i ojca. Możemy więc sobie przypisać pewne zasługi, ale nie do końca. Dlatego nie powinno się wytykać palcami rodziców przestępcy i również nie wpadać w euforię nad rodzicami laureata Nagrody Nobla. Ileż uwarunkowań wpływa na dorastanie człowieka, nie mówiąc już o genach, których nie da się zmienić. Wydaje mi się, że dumni możemy być jedynie z siebie samych, z tego, co osiągnęliśmy ciężką pracą, uporem, wyrzeczeniami. Czasami są to wyżyny typu Oscary czy Noble, ale zazwyczaj są to z pozoru drobne rzeczy, które Duma i wstyd mogą kosztować wiele wysiłku, aby je osiągnąć. Pamiętam, jak zlekceważyłam wyznanie dziennikarza prowincjonalnej gazety, który w latach komuny nie napisał ani jednego słowa, za które musiałby się wstydzić. Wtedy wydawało mi się to błahostką w porównaniu z ludźmi z opozycji, skazywanymi na więzienia. Teraz chylę przed nim czoła, gdyż nawet w tzw. “wolnym świecie” niejeden człowiek mediów idzie na daleko posunięte ustępstwa. Podobnie jestem pełna podziwu dla tych, którzy skłonni do depresji codziennie walczą o uśmiech i pogodę ducha, dla ludzi uzależnionych walczących z nałogami, dla ludzi znajdujących szczęście po wielu latach załamań, dla… A najbardziej chylę czoła przed tymi, którzy potrafią przyznać się do swoich błędów. Takich jest naprawdę niewielu. A czego powinniśmy się wstydzić? Czy wstyd nie jest tym odczuciem, które wprowadza w załamanie? Jeśli uznamy, że jeszcze nie było na świecie człowieka, który nie popełnił błędów, wtedy wstyd może być preludium do chęci zmian w swoim życiu. A jeśli pewnych czynów nie da się naprawić? Może jest bez sensu ciągle do nich powracać? Nie mówię tu oczywiście o skrajnych przypadkach typu ciężkie przestępstwa. Za nie na ogół pokutuje się za kratkami. A jak jest z naszą patriotyczną dumą i raczej ukrywanym wstydem? Czym w ogóle jest patriotyzm? Myślę, że każdy z nas do tego zjawiska trochę inaczej podchodzi. W różnych okresach mojego życia i ja przechodziłam w tym względzie metamorfozy. Obecnie nie jestem dumna z Bitwy pod Wiedniem i nie wstydzę się pogromu w Kielcach. Bo czy miałam na to jakikolwiek wpływ? Dzięki takiemu podejściu mogę spokojnie czytać o różnych naszych historycznych zawiłościach i postawach ludzkich. Często te same osoby w pewnych okresach swojego życia wspinały się na wyżyny, a w pewnych ulegały upodleniu. Mam je czcić czy się za nie wstydzić? Jaki jest więc mój patriotyzm, jeśli wymazałam z niego poczucie dumy? Jest to życzliwe uczucie, jakim darzę kraj o nazwie Polska. Jest to ukochanie jej krajobrazu, budowli, zabytków, jej literatury, malarstwa. A przede wszystkim ukochanie polskiej mowy. Czy ten mój patriotyzm to tylko taka milusińska stagnacja nietargana żadnymi emocjami? Otóż nie. Śledzę wydarzenia w naszym kraju – niektóre mnie cieszą, inne smucą i życzę Polsce jak najlepiej. Nie przejmuję się żadnym innym krajem tak jak moją ojczyzną, ale też nie uważam, że jesteśmy ulepieni z innej gliny niż reszta ludzkości. Przyjmuję więc z większym spokojem wszystkie głupoty i nie wpadam w euforię nad nadzwyczajnymi osiągnięciami. Dzięki takiej postawie potrafię rozmawiać z przyjaciółmi należącymi do skrajnych obozów, co uważam, że jest – przynajmniej dla mnie – dużym powodem do dumy.
Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

2 Comments

  1. Tak Panie Witoldzie, czuję idealnie to samo. I dzięki temu nie zaperzam się, gdy ktoś mi mówi o niecnych czynach polskich obywateli. A kiedy prawią komplementy, owszem, cieszę się, ale nie zalewa mnie duma.
    Dzięki temu mogę przyjaźnić się z ludźmi z różnych nacji i religii, nie obwiniając ich o czyny pobratymców.

  2. Witold Liliental on

    Jak się zastanowię, dochodzę do wniosku, że w mojej duszy, w moich emocjach, patriotyzm jest bardzo podobny do tego, który Pani opisuje. Nie wstydzę się za podłe czyny dokonane przez innych, ale też nie widzę powodu do zamiatania ich pod dywan. Niektórzy, zapewne uważając swoją postawę za patriotyczną, zwalczają wszelkie rozliczenia z przeszłością. Narody otwarte na swoją historię i nieobrażające się na prawdę, jeśli czasem bywa niewygodna, mają więcej wiarygodności, więcej przyjaciół. Kocham polski krajobraz, polską kulturę i wiele, co do niej należy, ale nigdy nie uważałem Polski za jakiś naród wybrany. Nie ma takich narodów. Jesteśmy jednym z wielu narodów świata, nie lepszym, nie gorszym, wydaliśmy na świat wielu wybitnych ludzi, ale też wśród nas było wiele szuj. Jak w każdym narodzie.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.