Ciąg dalszy nastąpił

0

Proponuję Państwu, abyśmy wspólnie przyjrzeli się z zainteresowaniem rozwojowi wydarzeń, nad którymi ostatnio pochylaliśmy się z troską. Zacznijmy więc od wypadku premier Beaty Szydło.

Już wiemy, że w ramach szeroko zakrojonej akcji zacierania śladów, borowcy nie zabezpieczyli komputerów w obu pojazdach ochrony. Zaraz po wypadku zwracaliśmy Państwa uwagę na fakt, że z komputera pokładowego można przecież odczytać wiele parametrów, dokumentujących przejazd samochodu. I właśnie dlatego, że dane te byłyby twardymi dowodami, nie zabezpieczono ich, tylko skierowano oba pojazdy do dalszej eksploatacji. Do danych z 10 lutego nie ma już dostępu. Co bystrzejsi spece od informatyki zaczęli pokrzykiwać, że tak naprawdę w komputerze nic nie ginie i do tych danych można się dogrzebać. Niepokoję się zatem o los tych dysków, żeby gdzieś się nie zapodziały, tak jak z prokuratury zginęły dowody w sprawie śmierci Barbary Blidy, a z broni również zabezpieczonej przez prokuraturę w tajemniczy sposób zginęły wszystkie odciski palców…

W przypadku kraksy rządowego Audi też cuda się dzieją – linia ciągła zmienia się w przerywaną, borowcy słyszą sygnały dźwiękowe, a inni świadkowie nie, policja pozwala odjechać bezpośrednim świadkom wypadku bez spisania ich zeznań itd. Według prokuratora Włodzimierza Krzywickiego z Prokuratury Rejonowej w Krakowie, już trzy tygodnie po wypadku biegli podjęli próby odtworzenia zawartości rejestratorów z rozbitego samochodu. I teraz czekamy z niecierpliwością, co też powiedzą nam czarne skrzynki. Wszystko zależy od tego, kogo Prokuratura powoła na biegłych, chociaż wyrok na pechowego kierowcę fiacika właściwie już został przez niektóre media i polityków wydany.

Faktycznie, niefartowny to chłopak bo idealnie nadawał się na winnego. A jeszcze prokuratura ewidentnie kręci, borowcy mataczą – jaką chłopaczyna ma szansę obrony? Mecenasowi Pociejowi nie pozwolono nawet uczestniczyć we wstępnych przesłuchaniach Sebastiana K.! Ale Polacy potrafią być wspaniali, internauci błyskawicznie zorganizowali akcję wsparcia dla młodego człowieka, pan Rafał Biegun z Wielkiej Brytanii zainicjował zbiórkę pieniędzy na zakup nowego auta, w ciągu trzech tygodni zebrano kwotę, wystarczającą na kupno Mercedesa. W Polsce odpowiedziałby za taką akcję, ale w Anglii mogą mu nagwizdać, ale przynajmniej próbowano go oczernić, zarzucając, że pieniądze zebrał, po czym z nimi uciekł daleko, daleko i teraz opływa w dostatki kosztem wielu naiwnych ofiarodawców.

Wycinka drzew trwa, choć obecnie jest nieco utrudniona – rozpoczął się okres lęgowy ptaków, a prawo zabrania w tym okresie niszczenia ich siedlisk, gniazd, a także płoszenia ptaków. A swoją drogą nie rozumiem – po co tyle wysiłku, kombinacji, sił i środków, żeby powycinać drzewa, byłoby znacznie prościej po prostu zabronić ich sadzenia.

Minister środowiska na falę krytyki odpowiedział wzniośle, jak jaki, nie przymierzając, Seneka lub inny Konfucjusz, że “człowiek jest animalizowany, a rośliny i zwierzęta są humanizowane” i że jemu wcale to się nie podoba. Ba, jest przeciwny ekologizmowi fanatycznemu, dla którego trzeba ratować planetę kosztem dręczących ją mieszkańców. Byli już ludzie, którzy dla ratowania duszy grzesznika posyłali go na stos ale nie cieszą się oni w dzisiejszych czasach powszechną aprobatą – prawił prof. Jan Szyszko nie bojąc się wcale, że w Toruniu jego poglądy mogą wywołać wzburzenie, bo w Toruniu aktualnie drzewa też są wycinane w najlepsze, no bo po co hołubić drzewa rodem z PRL? A jak się je wytnie, to więcej miejsca na pomniki będzie.

Ziemia nie ma żadnych moralnych zasad, gdy w grę wchodzi walka o życie, wobec potrzeb człowieka (czytaj: dewelopera, budowlańca) pies z drzewami tańcował, tłumaczył nam minister, a my dziwiliśmy się bardzo, bo od 1 lutego trwa głosowanie na Europejskie Drzewo Roku 2017. Celem konkursu jest uświadomienie społeczeństwom roli i znaczenia drzewostanu dla naszej egzystencji. Polskim kandydatem jest dąb Józef z Wiśniowej. Wyniki głosowania poznamy 21 marca. Sympatycy Józefa, zachęcają go w internecie: “Józek, trzymaj się, może Szyszko cię nie znajdzie!” Przypomnę, że na dziedzińcu SGGW rośnie jeszcze jeden Józef, dąb szypułkowy, przed którym stoi tabliczka z groźnym ostrzeżeniem: “Naruszenie stanu istniejącego będzie karane chłostą”. Pewnie dzięki tej groźbie dupobicia dąb przetrwał do dziś.

Ale przez cały ten rwetes z drzewami minister znalazł się na celowniku: jakiś skarżypyta “z medialnego przemysłu pogardy wobec osoby ministra oraz Prawa i Sprawiedliwości” odszukał oświadczenie majątkowe ministra i opublikował je w internecie. Z dokumentów wynika, że Jan Szyszko to bardzo majętny obywatel, właściciel sporego kawałka Polski, wartego fortunę, a po wycince drzew jeszcze więcej jako tereny budowlane. Ministerstwo było zmuszone wreszcie rzucić okiem na te bumagi i wydało oświadczenie, że minister Szyszko całymi latami mylił hektary i metry kwadratowe, podając areał swoich posiadłości, których wartość określał w pieniądzach starych i nowych. Rzeczywista powierzchnia ziemi należącej do Szyszki wynosi tylko 1 702 708 metrów kwadratowych. W oświadczeniu podatkowym brak informacji o “stodole”, którą minister określa jako budynek gospodarczy bez wartości. W rzeczywistości jest to 300-metrowa, zabytkowa dacza, położona na atrakcyjnej działce nad jeziorem, warta co najmniej pół miliona zł. I pomyśleć, że ministra Sławomira Nowaka za zegarek wart 30 tys. zł. sądy, prokuratura i media deptały parę lat, niszcząc jego karierę polityczną, a minister Szyszko, ukrywający mienie znacznej wartości był bezkarny. No ale teraz CBA chcąc nie chcąc będzie musiało jakieś działania podjąć, bo opozycja nie odpuści, chociaż wszyscy wiemy, że bez zgody Rydzyka Szyszki się nie tyka.

Interesowaliśmy się filmem “Smoleńsk”, wprowadzanym na ekrany z wielką paradą. W kinach obejrzało go 461.738 widzów. Największy światowy serwis filmowy IMDb prowadzi m.in. listę 250 najlepszych filmów świata i 100 najgorszych produkcji. I na tej drugiej liście znalazł się “Smoleńsk” jako “dramat przygodowy, thriller”. Zaczął od miejsca 95. z oceną 2,7, przeszedł na 75., teraz jest na miejscu 72. (1,2) i ambitnie pcha się do góry.

Pamiętacie Państwo, jak w latach dziewięćdziesiątych krążyła opowiastka o gościu, który co i raz wchodził do budki telefonicznej, wykręcał numer i pytał: “Czy to KC PZPR?”. Za każdym razem telefonistka odpowiadała, że Komitet Centralny już nie istnieje, ale kiedyś wybuchła: “Nie rozumie pan, co mówię? KC PZPR już nie ma, nie ma, został zlikwidowany!” “Rozumiem doskonale – pada odpowiedź – ale za każdym razem słucham tego z coraz większą przyjemnością”.

Ja mam to samo uczucie coraz większego zadowolenia i przyjemności, kiedy dociera do mnie kolejny raz wzmianka, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka została zgłoszona do Pokojowej Nagrody Nobla, a wniosek zaakceptowano. Pisaliśmy o WOŚP, wspieraliśmy Jurka Owsiaka, pomagaliśmy Orkiestrze i taka mała, malusieńka cząsteczka tego sukcesu należy do każdego przyjaciela Orkiestry. A w tym tygodniu we wtorek wielki dyrygent Jerzy Owsiak ogłosił nam i całemu światu efekt tegorocznego grania: 105 570 801,49 zł! To kwota znacznie przewyższająca nasze oczekiwania. Serdeczne podziękowania należą się rządowi, telewizji publicznej, części duchowieństwa, no i oczywiście posłowi Stanisławowi Pięcie. Czyli tym wszystkim, którzy szczuli, nękali pomówieniami i oszczerstwami, przeszkadzali, zabronili wojsku, policji i straży pożarnej pomagania WOŚP. Taki na przykład red. Piotr Lisiewicz z “Gazety Polskiej” chwalił bardzo stosowaną przez TVP taktykę wygaszania Owsiaka, politycznego awanturnika i manipulatora, który wyraźnie zagraża obozowi władzy. “Owsiak jest skończony” – cieszył się Lisiewicz, a inni, jak co roku wszczynali kampanię nienawiści, odsądzając Jurka od czci i wiary.

Ale są i inni, bardziej obiektywni, rozsądni, szlachetni. Ksiądz Piotr Maciejski z parafii w Strzelcach Opolskich podczas mszy krzyczał, że wolontariusze “doją ludzi na aborcję i eutanazję”. Stanął przeciwko niemu jego własny proboszcz i kuria, a parafianie poprosili, żeby odsunąć go od nauki religii. Ksiądz Maciejski został sam ze swoją złością i jadem w sercu. Skończyło się przeprosinami.

Nie wiem, czy przeprosił ksiądz z Mississaugi, który wygonił wolontariuszy z dziedzińca kościelnego. Ale wiemy już, że dyrektor biura wojewody Agaty Wojtyszak, Bartosz Cmoch, który podpisał kuriozalne pismo o odmowie pomocy Orkiestrze, które to pismo samo stało się przedmiotem licytacji, złożył dymisję, a dymisja została przyjęta.

Szef “Przeglądu” Jerzy Domański podsumował: “Wyrzucenie WOŚP z telewizji to decyzja, która lokuje Jacka Kurskiego w gronie największych szkodników, jakich dopuszczono do zarządzania ta instytucją. To, co zrobił Kurski jest… głupie i nikczemne. Jak teraz można płacić abonament na TVP? Za co? Za te propagandowe pomyje?”

Polacy odpowiedzieli pięknie na całą tę akcję, na próbę zniszczenia Orkiestry, sypiąc groszem hojniej niż kiedykolwiek, pokazując nienawistnikom, gdzie się zgina dziób pingwina. Piękne było to zjednoczenie się w dobrej, słusznej sprawie, poczucie jedności celów i wspólnej walki.

Ale nie bądźmy zbytnimi optymistami: mniej lub bardziej każda strona zostanie przy swoim i okopie się w swoich racjach. I ja to rozumiem, bo w życiu tak już jest. Ja tego świata nie zmienię ale ten świat mnie to już na pewno nie.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Polityka Kremla zagraża bezpieczeństwu Europy

Ambasador RP w USA Piotr Wilczek, minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin, ambasadorowie Estonii, Gruzji, Litwy i Łotwy przedstawili amerykańskim...

Close