“Tytuł… znajdę później…”

0
W ramach cotygodniowego felietonu psychologicznego zajmę się trudem opisywania procesu pisania artykułu. A tak serio, wezmę pod lupę prokrastynację, która może być odpowiedzialna za “trud” w wykonywaniu dowolnych działań, wywiązywaniu się z obowiązków. Aha, i nie zapomnę wspomnieć o metodach, które mogą pomóc poradzić sobie z tym przeciwnikiem. Posłużyłam się przykładem pisania artykułu, ponieważ ma on tę cechę pokrewną wszelkim obowiązkom – jest do oddania w konkretnym terminie. Data wydaje się odległa, traktowana jest lekceważąco – “przecież jest jeszcze tyle czasu”, aż tu nagle okazuje się, że zostało kilka godzin do deadline’u i raczej nic i nikt czasu nie cofnie. Te perfidne czasomierze. Zostaje odkładaną pracę postarać zrobić na ostatnią chwilę, z pominięciem wszystkich niuansów i subtelności. Dzieje się tak z wieloma obowiązkami, wielu może powiedzieć, że jest tak ze wszystkim w ich życiu. Oraz dodać, że nic nie motywuje tak jak goniące terminy. Prokrastynacja, ten zgubny nawyk, który odbiera efektywność i utrudnia cieszenie się czasem wolnym, jest do przezwyciężenia. Najpierw poznajmy bliżej pięć możliwych powodów prokrastynacji, dokładniej pięć lęków: przed porażką, sukcesem, bezradnością, izolacją, intymnością. Po kolei: pierwszy lęk, przed poniesieniem porażki sprawia, że aby mieć usprawiedliwienie przed samym sobą, odkładamy w nieskończoność pracę, aż będzie za późno by ją wykonać. Trochę jak samospełniająca się przepowiednia. Obawa sukcesu, brzmi paradoksalnie, prawda? A przecież nie tylko zwolnienie z pracy jest silnym źródłem stresu, awans też generuje go niemało. Wracając do prokrastynacji wynikającej z obawy odniesienia sukcesu, nie podejmujemy się działania, by nie zostać skonfrontowanymi z jeszcze wyższymi wymaganiami otoczenia, co do których żywimy przekonanie, że nie sprostamy lub możliwa cudza zazdrość jest uznana przez nas za przeszkodę. Bezradność jako źródło prokrastynacji odnosi się do silnej potrzeby kontroli jednostki nad wszystkim. W przypadku mało wymagających obowiązków, chroni się ona przed rzekomymi zakusami na jej niezależność. Lękając się izolacji, nie rozwijamy samodzielnego radzenia sobie z obowiązkami, oczekując od innych opieki i wykonania za nas naszych obowiązków. Obawa przed intymnością jest bazowa dla przekonania, że należy prezentować się perfekcyjnie. Praca nie jest wykonywana, prokrastrynacja chroni jednostkę przed w jej mniemaniu zagrażającą perspektywą odkrycia jej wad i niedociagnięć przez innych. Wybierz swoją strategię Kiedy znasz przyczynę stojącą za prokrastynacją, nazwiesz własne motywy, które skłaniają Cię do odkładania na później, przejdź do wyboru metody radzenia z tym nawykiem. Oto kilka z nich: Radzenie sobie poprzez ukonkretnianie poleceń; tworzenie rozbudowanych wskazówek i unikanie ogólników. Każdy element jest celem bliższym, który możesz potraktować jako jeszcze jedną rzecz do odhaczenia z listy, co utrzymuje motywację do osiągnięcia całości. Robiąc listę do zrobienia na “dzisiaj”, trzymaj się 2-3 pilnych i ważnych rzeczy, które realnie możesz wykonać, resztę mogą stanowić ważne, ale nie pilne. Dalej to już zależy od preferencji – czy zaczynasz od najłatwiejszych czy najtrudniejszych zadań na początku. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. Każdy jest tylko i aż człowiekiem, więc nie przesadzaj z liczbą obowiązków do ogarnięcia. Nie jesteś robotem, pamiętaj o regularnych przerwach. Będzie łatwiej, słowo. Zajmij na chwilę (ale tylko chwilę!) umysł czymś innym, oderwij się od pozbawionej tymczasowo skupienia pracy. Klin klinem, nawyk nawykiem. Prokrastynację zwalczaj nawykiem działania “teraz”. Wybierając to rozwiązanie, świadomie decydujesz się na dyskomfort związany z wprowadzeniem zmian. Nie przyjdzie to łatwo, ale gdy pomyślisz, że zamiast odkładać na później dane działania, rozpoczniesz je “teraz”, częściej zaczniesz niektóre z tych aktywności realizować od zaraz. Kluczem jest oparcie się pokusie zrobienia czegoś innego, przyjemniejszego. By temu zaradzić, można zjeść ciastko i mieć ciastko – wykonać obowiązki i mieć chwilę przyjemności. Umówić się z samym sobą, albo dla większej skuteczności zapisać na kartce, ile minut przeznaczany na pracę, a ile na przyjemności, i trzymać się skrupulatnie ustaleń, nie oszukiwać samego siebie. I tak, jeśli zaplanujemy na początek 30 minut pracy i 10 minut odpoczynku, nie modyfikujemy tego w żadną stronę, ani nie skracamy pracy ani odpoczynku. Oczywiście, wszystko dopasowujemy do własnych potrzeb i rodzaju pracy.

Eliza Witkowska

Poleć:

O Autorze:

Dr. Ewa J. Antczak

Dr. Ewa J. Antczak jest licencjonowanym psychologiem zarejestrowanym w College of Psychologists of Ontario. Jest założycielką Centrum Pomocy Psychologicznej oferującego psychoterapię, badania psychologiczne, konsultacje i warsztaty psychologiczne. Od ponad 10 lat współpracuje z agencjami rządowymi i uczestniczy w kreowaniu i implementacji programów nastawionych na pomoc dzieciom i młodzieży z zaburzeniami uwagi, pamięci, zachowania oraz problemami w uczeniu się. Jest też członkiem Ontario Psychological Association, gdzie współtworzy programy mające na celu usprawnianie systemu edukacyjnego. Dr Antczak jest współpracownikiem ośrodków akademickich oraz autorką licznych publikacji z zakresu zmiany postaw. Swoje osiągnięcia zawodowe prezentowała podczas konferencji naukowych zorganizowanych przez krajowe i międzynarodowe stowarzyszenia psychologiczne. W swojej praktyce zawodowej dr Antczak prowadzi sesje treningowe dla rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół i specjalistów innych dziedzin, a także jest konsultantem i promotorem doktorantów studiów psychologicznych. www.helpyourchild.ca bezpośredni kontakt z dr Antczak: act@helpyourchild.ca (647) 515-4357

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.