Kallimach w Polsce

5
Sytuacja polityczna obecnej Polski, którą rządzi człowiek bez żadnego stanowiska państwowego, przypomniała mi sytuację w naszym kraju sprzed ponad 500 lat, gdzie panowała podobna sytuacja, kiedy to główne decyzje polityczne podejmował uciekinier z Włoch, a król traktował je jak wyrocznie, podobnie jak dzisiaj w Polsce robią to między innymi pani premier i prezydent, uważnie wsłuchani i wykonujący pomysły szefa partii u władzy, niejednokrotnie łamiąc Konstytucję. To czasy dość odległe, warto przypomnieć sobie sytuację kulturową i polityczną Europy, w szczególności papiestwa, a w Polsce czasy króla Kazimierza Jagiellończyka i jego syna Jana Olbrachta. Druga połowa XV wieku w Państwie Kościelnym W tym czasie centrum kulturowo- cywilzacyjne epoki późnego Odrodzenia we Włoszech znajduje się w Państwie Kościelnym, szczególnie w jego stolicy, Rzymie. Skończyły się czasy, kiedy to w walce o tron papieski, a jeszcze bardziej o rządy Państwem Kościelnym brali udział prawie wyłącznie patrycjusze stolicy; od tego czasu niekiedy pozycję tę zdobywali ludzie biedni, spoza Rzymu, ludzie Odrodzenia poczynając od Eneasza Piccolominiego, czyli papieża Piusa II (1458-64). Pius II Zanim został papieżem pracował na roli ojca, zubożałego szlachcica. W młodości był bardzo pobożny jak człowiek średniowiecza: szedł boso we włosienicy do sanktuarium, no ale po drodze zostawił dzieciaka. Tych dzieci miał jeszcze kilkoro. Studiował w pobliskiej Sienie, później we Florencji sztukę oratorską, literaturę, kulturę antyku, nauki przyrodnicze. Młodzieńcze hormony powodują że zaczyna pisać dość sprośne wiersze, zresztą w tych czasach prawie każdy znany nam ówczesny Włoch to robił. Będąc człowiekiem wykształconym, obytym, bardzo ciekawym świata, wybiera karierę duchowną, bo jako człowiek biedny tylko tym sposobem ma szanse zaistnieć w społeczeństwie. Szybko pnie się po szczeblach kościelnej i politycznej kariery: zostaje sekretarzem biskupa, potem kardynała, wreszcie papieża, co z kolei zmienia na stanowisko sekretarza cesarza. Jako świetny mówca i znawca kilku obcych języków wysyłany jest na misje polityczne. W międzyczasie zostaje kardynałem, niedługo potem kardynałem kamerlingiem, czyli głównym kardynałem w Kościele odpowiedzialnym między innymi za zarządzanie majątkiem państwa i po śmierci papieża przejmującym jego kompetencje kościelne do czasu wyboru nowego papieża. Wreszcie sam wybrany zostaje na papieża. Przedtem jeszcze ma ożywione kontakty ze Zbigniewem Oleśnickim, biskupem Krakowa i pierwszym polskim kardynałem, a także pierwszą osobą w państwie w czasie małoletności Władysława III Warneńczyka. On nie dopuścił by upadła unia Polski i Litwy, bo pokrzyżował plany Władysława Jagiełły, by uczynić jego brata stryjecznego Witolda królem Litwy.

This slideshow requires JavaScript.

Kapituła diecezji warmińskiej wybiera Eneasza na swego biskupa tuż przed wyborem go na papieża; ten z konieczności nominuje na swego zastępcę Pawła Legendorfa, ale z tytułu biskupa warmińskiego nie rezygnuje. Ciężka choroba którą przezwyciężył i urząd papieski powodują zmianę w jego stylu życia. Przyjmuje imię Piusa, czyli pobożnego, publiczne przyznaje się do swych przeszłych grzechów, prosi wiernych, by próbowali zapomnieć o Eneaszu i dali mu szanse w nowej roli jako Pius. Nie przestaje być człowiekiem renesansu: zakłada Akademię Rzymską – instytucję studiów starożytności grecko-rzymskiej , która gromadzi wielu humanistów, interesują go nowe ogromne osiągnięcia w dziedzinie architektury, zaczyna budowę miasta prawdziwie renesansowego zwanego Pienzą na terenie swej rodzinnej wioski Corsignano. Po wiosce do dzisiaj chyba nie zostało nic, przynajmniej ja jej nie zauważyłem oglądając Pienzę. Zrobiła nie tylko na mnie, ale przede wszystkim na wielu budowniczych miast w tym stylu wielkie wrażenie. Mimo że budowy nie dokończył, bo rządził krótko, tylko sześć lat – jest to faktycznie jedna ulica z kilkunastoma budowlami – to jednak było ono pierwszym wzorem przy budowie innych miast renesansu. Paweł II Ten entuzjazm wobec kultury antycznej został nagle zahamowany przez następcę, Pawła II (1464-71). Był to bogaty kupiec wenecki, który doprowadził wcześniej do wyboru na papieża i władcy Państwa Kościelnego, jeszcze przed rządami Piusa II, swego wuja Eugeniusza IV, a ten z kolei uczynił kupca kardynałem. Na papieża wybrało go 18 kardynałów, przeciwnicy jakoś nie trafili na konklawe. To był prymitywny człowiek. Wybudował w Rzymie dla siebie przebogaty zamek, prowadził życie utracjusza, ubierał się wymyślnie i ekstrawagancko, swą tiarę przyozdobił diamentami, szafirami, złotem, wielkimi perłami i innymi kosztownościami, chciał jako papież przyjąć imię Formosus (przystojniak), ale mu wyperswadowano, że się tym ośmieszy. Przystojniakiem nie był, nawet na portretach malowanych na jego zamówienie jest łysym grubasem o nieciekawej, dość prymitywnej twarzy ozdobionej wielkim nosem. Jego ulubioną rozrywką było rozbieranie Żydów, także dzieci, kobiet i starców, i przepędzanie ich galopem po ulicach miasta. Lubił się bawić, organizował festyny, zaprowadził wyścigi konne po ulicach miasta i korzystał z życia. Jak każdy z papieży przerażonych wzrastającą potęgą Turków Osmańskich, szczególnie po upadku Konstantynopola w roku 1453, zbierał fundusze na krucjatę przeciw nim, ale zamieniał je na własne wyroby jubilerskie i zakup klejnotów. By wyjść z racji tych kradzieży i niezorganizowania krucjaty z twarzą, uznał wybranego przez członków antytureckiej koalicji katolickiego króla Czech Jerzego z Podjebradu za osobę tolerującą husytów w swym kraju, obłożył go ekskomuniką, kraj interdyktem i tak do wyprawy przeciw Turkom nie doszło. Po jego śmierci wyceniono produkty ze złota i zbiór pereł na przeogromną sumę 600 tysięcy dukatów. Miał także w swym posiadaniu 800 klejnotów, a jeden z diamentów był warty aż 7.000 dukatów. Paweł II nie znał się na sztuce, gardził artystami i innymi twórcami, nazywał ich poganami, a ci odpłacali mu się tym samym nazywając go barbarzyńcą, słowem zbliżonym do jego nazwiska rodowego Barbo. Po krytycznym liście skierowanym do niego przez nieoficjalnego wodza elity artystycznej Bartłomieja Platyny zamyka go w więzieniu, wypuszcza na wolność na skutek rozruchów w jego obronie, ale znowu więzi i torturuje, zamyka Akademię Rzymską, wrzucając do więzienia kilku najodważniejszych jej członków, chyba między innymi Kallimacha. Ten uciekł z Rzymu, okrężną drogą trafił do Krakowa, w którym na stale przebywał jego kuzyn Ainof Tedalti. I w Polsce nie poczuł się bezpiecznym, bo legat papieski domagał się jego ekstradycji do Państwa Papieskiego. Do ekstradycji nie doszło, bo Kallimach znikł – faktycznie schronił się w Dunajowie, w zamku arcybiskupa lwowskiego Grzegorza z Sanoka. Grzegorz z Sanoka Poza Zbigniewem z Oleśnicy był najbardziej znanym w owych czasach człowiekiem polskiego Odrodzenia w Królestwie. Syn mieszczanina, uciekł z domu rodzinnego w Sanoku, przez dziesięć lat włóczył się po Europie, wiemy, że dotarł za Łabę. Raptem zjawił się w Krakowie i tu postanowił wejść na ścieżkę kariery. Najpierw musiał zarobić na życie, zdobyć wiedzę no i zostać księdzem, bo to był jedyny sposób przebicia się w społeczeństwie klasowym. Studiuje w Krakowie, poza kopiowaniem ksiąg dostaje pozycję opiekuna synów wojewody krakowskiego Jana Tarnowskiego, awansuje na opiekuna synów Kazimierza Jagiellończyka, jako spowiednik syna Jagiełły Władysława III uczestniczy w bitwie pod Warną. Pozostaje na 10 lat na Węgrzech, będąc nauczycielem i opiekunem synów Jana Hunyady’ego, bohatera Węgier, który pokonał Turków pod Belgradem, późniejszego gubernatora i regenta Węgier. Wyjeżdża do Rzymu na dalsze studia, tu zajmuje skromne stanowisko w kancelarii papieskiej. Po powrocie do Krakowa zostaje profesorem poezji łacińskiej na uniwersytecie i niedługo potem arcybiskupem lwowskim. Był bardziej zapalonym humanistą niż duchownym. Właśnie polskie Odrodzenie weszło w fazę rozkwitu, prawie wiek później niż włoskie. Jego adepci dość bezkrytycznie zachwycali się wszystkim, co przekazała Europie starożytność grecko- rzymska, jako rodzaj protestu przeciwko hegemonii w życiu publicznym Kościoła uprawiano poezję miłosną, wychwalano nawet coś, co w starożytnej Grecji było uważane za najwyższą rozkosz miłosną – stosunki starszych mężczyzn z kilkunastolatkami. Niektórzy historycy uważali, że ci ludzie byli gejami, co prawie zawsze było nieprawdą. Inny rodzaj odcinania się od tradycyjnej hegemonii Kościoła w kraju było zerwanie z łaciną kościelną i powrót do łaciny klasycznej; w tym języku pisali, choć w wielu krajach Europy języki narodowe były dość dobrze rozwinięte. Grzegorz z Sanoka będąc filozofem walczył ostro przeciwko podporządkowaniu filozofii teologii – dla niego była to samodzielna dziedzina myśli ludzkiej, a nie służka teologii. Pogardzał arystotelizmem, który w wydaniu jego komentatorów średniowiecznych odbiegł dość daleko od autentycznej myśli Arystotelesa. Arcybiskupstwo Lwowskie było jednym z najbogatszych diecezji w Rzeczpospolitej. Grzegorz od swego poprzednika przejął między innymi zamek – twierdzę w Dunajowie, tam w roku 1470 schronił się Kallimach. Było to bardzo obronne miejsce, otoczone rzeką, bagnami z dwóch stron i obszernym jeziorem, ponad którymi kule z moździerzy nie docierały do zamku. Dojazd do Dunajowa był bardzo trudny, zamek znajdował się daleko od przetartych traktów. Oparł się zmasowanemu kilkumiesięcznemu oblężeniu oraz wielokrotnym atakom Turków w cztery lata po opuszczeniu twierdzy przez Kallimacha. To dodatkowe potwierdzenie faktu, że w tym zamku Kallimach mógł się czuć bezpiecznym. Czuł się tam dobrze, korzystał z przepychu panującego na zamku, zainicjował spotkania humanistów raz w tygodniu, innymi słowy wyprzedził na kilka wieków słynne obiady czwartkowe “króla Stasia”. Zamkiem w czasie nieobecności jego właściciela zarządzała piękna młoda kobieta, kochanka arcybiskupa. Stała się kochanką Kallimacha; Grzegorz chyba nie przejął się tym, bo ciągle utrzymywał przyjazne stosunki z nim, a Kallimach w ramach wdzięczności zostawił po sobie łacińską biografię swego dobroczyńcy “Żywot Grzegorza z Sanoka”. Odczekał w zamku do śmierci w roku 1471 swego osobistego wroga papieża Pawła II i wrócił do Krakowa. Sytuacja Polski za Jagiellonów Okres panowania Jagiellonów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów to okres z jednej strony bogacenia się narodu, a z drugiej stopniowego osłabienia władzy królewskiej. Według umowy która połączyła Polskę i Litwę w jedno państwo, po małżeństwie Jadwigi Andygaweńskiej i Jagiełły prawowitymi następcami na tronie Rzeczpospolitej mieli być ich synowie. Jadwiga w roku 1399 urodziła córkę, która zmarła kilkanaście dni po urodzenia i trzy dni potem zmarła Jadwiga. Synowie i wnukowie Jagiełły z innego małżeństwa nie byli prawnymi jego dziedzicami, trzeba było przy każdej okazji dawać przywileje magnaterii, by pozwoliła jego potomstwu funkcjonować jako legalni królowie. Pod koniec życia Jagiełło będąc bezpotomnym zamierzał zerwać umowę unijną poprzez koronację na króla Litwy Witolda. Unia z Litwą została, jak wspomniałem, zachowana dzięki przede wszystkim Oleśnickiemu, którzy sparaliżował ten zamysł. Niedługo potem, Zofia Holszańska, siostrzenica Witolda, czwarta żona Jagiełły, urodziła trzech synów: Władysława i dwóch Kazimierzy; jeden z nich zmarł zaraz po urodzeniu, a drugi Kazimierz pobił wiele rekordów wśród polskich królów, miał najwięcej, bo aż kilkanaścioro dzieci i to od jednej żony, jego trzej synowie byli królami Polski, a czwarty Czech i Węgier. Kazimierz Jagiellończyk rządził najdłużej ze wszystkich polskich monarchów, za niego Polska zaczęła wchodzić w swój złoty okres historii, stawała się bogatym krajem i potęgą Europy. Niestety władza królów malała, bo trzeba było płacić przywilejami magnatom za zatwierdzenie na tronie synów Kazimierza, a przedtem brata Władysława Warneńczyka. Ten proces przymusowego rozdawania przywilejów powoli doprowadził do anarchii politycznej i ostatecznie do rozbiorów Polski. Początki działalności Kallimacha w Polsce Po śmierci Pawła II Kallimach na uniwersytecie w Krakowie dostaje nie tylko pozycję nauczyciela łaciny klasycznej, ale także otwarła się pozycja na dworze króla: Kallimach przejmuje nad dwoma synami, późniejszymi królami Polski Janem i Aleksandrem, funkcję ich opiekuna i nauczyciela. Najstarszy syn Kazimierza Jagiellończyka Władysław był już królem Czech, potem Węgier, najmłodsi następni dwaj synowie, późniejszy król Zygmunt Stary i Fryderyk, późniejszy kardynał, byli jeszcze dziećmi, więc opiekę nam nimi sprawowały mamki. Nauki fechtunku uczył królewiczów Stanisław Szydłowski, z którym Kallimach zaprzyjaźnił się. Poza opieką nad królewiczami, Kazimierz Jagiellończyk zatrudniał go jako osobistego sekretarze i posła do papiestwa i do sułtana. Poza elokwencją, obyciem, znajomością języków, Kallimach, przeciwnik mieszania się Kościoła do spraw wewnętrznych poszczególnych państw, był także wrogo ustosunkowanym do Turków, którzy systematycznie poszerzali swoje granice na razie w południowo-wschodniej Europie, i stanowili ogromne zagrożenie dla reszty Europy no i jej cywilizacji. Taki człowiek był idealnym posłem, bo nie dawał się zbywać obietnicami i pięknymi słówkami. Papiestwo w tym czasie stawało się potęgą nie tylko religijną ale i polityczną. Bogatą i terytorialnie wielką Rzeczpospolitę traktowało jako przyszłe pole walki z Turkami no i głównego dostawcy funduszyi dużej grupy wojowników w ciągle planowanej nowej krucjacie przeciw “niewiernym”, do której nigdy nie doszło – Polaków i Litwinów nigdy nie brano pod uwagę jako wodzów takiej krucjaty. Kallimach wypomniał to oraz mieszanie w sprawy zarządzania Rzeczpospolitą papieżowi Innocentemu VIII w roku 1490. Głównym powodem tej misji były starania o kapelusz kardynalski dla najmłodszego syna Kazimierza Jagiellończyka, Fryderyka, bo nie było szans, by doczekał się korony królewskiej – w kolejce do polskiego tronu stali trzej starsi bracia, a, na dodatek, tatuś żył długo. Na spotkaniu przedstawicieli kilku państw europejskich w sprawie ewentualnej krucjaty przeciw “pohańcom” odczytał list królewski, zredagowany przez niego. Oto krótki jego urywek: “Najświętszy Ojcze. Państwo moje tak przez Świętobliwość Waszą zostało zamącone i poszkodowane, że musi starać się o wyjście z tego stanu. Słuszne jest, aby każdy pilnował swego interesu, nim cudzych interesów pilnować zechce”. Bonifacy nie odważył się ekskomunikować króla za tę obelgę, jedynie zemścił się tym, że kapelusza nie wysłał do Krakowa; książę musiał odczekać kilka lat, aż nowy “namiestnik Chrystusa” to zrobił. W Krakowie Kallimach poza zajęciami na dworze królewskim wpadł w wir “burzy mózgów” – były to początki w Polsce fali rewolucyjnych jak na owe czasy idei Odrodzenia i sztuki renesansowej. Akademia Krakowska stała się w tym czasie liczącą się w Europie uczelnią. Zjawił się na niej człowiek uznawany za wielu w jego czasach za “księcia Odrodzenia”, nieznany dzisiaj prawie nikomu Konrad Celtis. Był to niespokojny duch. Zdobył wiedzę humanistyczną oraz z cywilizacji i historii świata starożytnego na kilku uniwersytetach zachodniej Europy, poczuł potrzebę podkształcenia się w naukach przyrodniczych, z czego Uniwersytet Jagielloński był znany. Cesarz osobiście koronował go laurem najwybitniejszego poety świata chrześcijańskiego (chociaż w rzeczywistości było wielu lepszych poetów od niego), taką wcześniejszą formą Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Na ławie żaka długo nie wysiedział. Znany był z zakładania w cesarstwie, czyli w kilku większych miastach obecnych Niemiec i Austrii, a także na Węgrzech i w Italii towarzystw naukowych. W Krakowie założył Sodalitas Litteraria Vistulana (Nadwiślańskie Towarzystwo Literackie), miejsce spotkań i wymiany poglądów i pomysłów twórczych polskiej elity artystycznej i umysłowej. Zakochał się w Polsce – była tak różna (jak i dziś pod wielu względami jest), od krajów Europy południowozachodniej. Z flisakami popłynął z Krakowa do morza, opisał swoje doświadczenia w książce napisanej piękną łaciną klasyczną. Niedługo zabawił w Krakowie, ale jego pobyt tu znacznie wpłynął na oswojenie się jego elity z kulturą i zdobyczami starożytności i zainspirowaną nimi największą w dziejach Europy ewolucję intelektualną i artystyczną. W roku 1492 umiera Kazimierz Jagiellończyk, królem zostaje Jan Olbracht, wprost zakochany w swoim mistrzu Kallimachu. Staje się on prawą ręką króla, prawie wszystkie decyzje polityczne króla są pomysłami jego mistrza – ten z kolei z człowieka szanowanego staje się teraz osobą znienawidzoną przez magnatów jako człowiek z dość mętną przeszłością i statusem społecznym, uciekinier z Włoch, który stał się drugą osobą w państwie i tak jak kiedyś Zbigniew Oleśnicki pod koniec rządów Jagiełły, a w czasach Władysława Warneńczyka nawet faktycznym rządcą kraju. Jan I Olbracht Jeden z najmniej znanych Jagiellonów, podopieczny Jana Długosza, Grzegorza z Sanoka i Kallimacha, był jednym z najbardziej wykształconych członków dynastii. Drugie imię nadała mu matka Elżbieta Rakuszanka dla uhonorowania swego ojca Albrechta II Habsburga. Na długo zanim został królem uczestniczył w wojnach. Najpierw obronił Ruś przed Tatarami w bitwie pod Kopystrzynem, potem wplątał się w wojnę o tron Węgier z rodzonym bratem Władysławem, królem Czech. Wygrał ją Władysław, brata wziął do niewoli, ale odesłał do Krakowa nie karając go, a nawet obdarzając go posiadłościami na Śląsku. Jego ojciec tuż przed śmiercią przekazał księstwo litewskie młodszemu bratu Jana, Aleksandrowi, co było zawieszeniem unii polsko-litewskiej na kilka lat, i polecił na króla Polski Jana. Mógł tylko polecić, nie nominować, bo na terenie Królestwa Jagiellonowie, jak wcześniej wspomniałem, nie byli automatycznie dziedzicami tronu. Po śmierci Kazimierza Jagiellończyka wszyscy bracia i kilku innych kandydatów chciało zostać władcami Polski, ale Jan mając do pomocy wytrawnego stratega i dyplomatę Kallimacha został królem płacąc za koronę królewską magnaterii i szlachcie wielkimi przywilejami: zatwierdził wszystkie dotychczasowe ich przywileje, na dodatek ograniczył przywileje mieszczaństwa, duchownych, nawet chłopów, bo pozwolił tylko jednemu chłopu w ciągu roku opuszczać wioskę. Zjazdy szlachty na sejmikach zamienił w ogólnopaństwową izbę legislacyjną czyli sejm, do niego włączył także członków Rady Królewskej przemianowanych na senatorów. Największą jego klęską była wyprawa na Mołdawię zajętą przez Turków. Wtedy nie żył już jego opiekun Kallimach, by mu to odradzić. Przegrał bitwę pod Koźminem i w czasie wycofywania się z pola bitwy przeprawiając się przez wąwóz, Turcy, Tatarzy i Wołosi wybili ok. 5 tysięcy jego rycerstwa. Stąd to popularne powiedzonko: “Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”. Jest ono mocno naciągane i przesadzone, bo to nie cała szlachta polska zginęła ale tylko jej mała część, a na dodatek nie wszyscy, którzy zginęli, byli szlachcicami. Myślę, że bliższe prawdy byłoby “Za króla Olbrachta ożyła szlachta”, bo teraz uczestniczyła w rządach. Od tych czasów zaczęła się zmieniać władza nad państwem z monarchii absolutnej na monarchię parlamentarną. Skutki tej klęski były boleśniejsze od klęski w wąwozie. Tatarzy najechali południowo-wschodnią część Litwy, Iwan Groźny rozbił polsko-litewskie wojsko, oblegał Kijów i Smoleńsk, a cesarz Maksymilian I przejął część Śląska i przygotowywał się do odebrania Prus Królewskich. Statusu wasalów odmówiła Mołdawia i Krzyżacy. Kilka ostatnich lat swego życia król poświęcił na kwestię podporządkowania Rzeczpospolitej Krzyżakom, ale nie udało się, dopiero jego młodszy brat, król Kazimierz Jagiellończyk Odnowiony kościół św. Stanisława w Dunajowie Papież Paweł II Aleksander dokonał tego, a ostatecznie sprawę Krzyżaków rozwiązał ostatecznie ostatni z braci na tronie, Zygmunt Stary. W celu zmuszenia do uległości zakonu Jan Olbracht spędzał dużo czasu w Toruniu. Przy nim oczywiście był Kallimach na początku tego sporu, kupił więc jedną z najbardziej eleganckich kamienic na rynku jako swoją rezydencję, która przetrwała do naszych czasów i jest jednym w wielu obiektów w tym mieście, które turysta powinien zobaczyć. W życiu prywatnym król prowadził żywot człowieka renesansu pogardzając tradycyjnymi wartościami moralnymi. Miał ogromny prywatny dwór, paradowało przy nim 1200 rycerzy jazdy przybocznej w kolorowych strojach, nie ożenił się, nie zostawił swego legalnego następcy, bawił się, był kobieciarzem. Zmarł nagle w 1501 roku na skutek powikłań zdrowotnych z racji syfilisu w wieku czterdziestu dwu lat. Królem był tylko 9 lat. Maciej z Miechowa tak go scharakteryzował: “Namiętnościom i chuciom jako człowiek wojskowy folgował”. Kallimach zmarł pięć lat przed królem w czasie zarazy, która przyszła do Małopolski z Węgier przez Śląsk. Ówczesny kronikarz, biskup warmiński Marcin Kromer pisze: “Obumarł też z świata Filip Kallimach, którego śmierć nie bardzo rozrzewniła Polaków”. Wspomina w innym fragmencie kroniki także, że “Umarł tedy Kallimach płynieniem wnętrzności zemdlony”. Przezorny król wysłał na jedną w wojen swą zaciężną armię, by umierali raczej na froncie od mieczy niż od “moru”. Kallimach zapoczątkował w Polsce literaturę antyturecką trzema swymi traktatami. Poza biografią Grzegorza z Sanoka zostawił także biografię Władysława Warneńczyka, pierwszego króla chrześcijańskiego zamordowanego przez znienawidzonych Turków, i dzieło o Zbigniewie Oleśnickim, przyjacielu jego idola papieża Piusa II, człowieka, który już jako starzec na prośbę Kallimacha włożył na głowę Jana Olbrachta koronę. Postscriptum: Dunajów dzisiaj To mała wioseczka i parafia katolicka. Niewiele tam zostało zabytków świadczących o dawniejszej świetności tego uroczego miejsca, faktycznie tylko dwa kościoły: jeden pod wezwaniem św. Stanisława, drugi Najświętszej Marii Panny. Zamek został wysadzony w powietrze, pozostało tylko z niego niewiele ruin, bo miejscowa ludność rozgrabiła wszystko, co się przydało w gospodarstwach. Kościołów nie zburzono bo były solidnie zbudowane, szkoda było prochu by je wysadzić w powietrze, poza tym służyły jako składy broni i innego sprzętu wojskowego. Obecny ksiądz proboszcz może policzyć swych parafian, starych Polaków, na palcach rąk i nóg. Korzystając z dotacji przede wszystkim płynących z Polski, odbudował kościół parafialny i tym przypomniał wschodniakom o istnieniu Dunajowa. Jeden z nich, kustosz jednego z muzeów w południowo- zachodniej Polsce, zadbał by księżulek zbytnio się nie nudził – skontaktował się z nim, przekazał mu dostępne w Polsce materiały o czasach świetności Dunajowa. Zasugerował, by proboszcz wskrzesił dawne spotkania naukowe zainicjowane przez Kallimacha w czasie jego trzyletniego pobytu na zamku. Ksiądz poszedł za ciosem i z pomocą innych zainteresowanych tym pomysłem odnowił ten zwyczaj. Już nie w zamku, bo go nie ma, ale na świeżym powietrzu odbywają się te spotkania; to już nie posiedzenia przy kielichu wina artystów i uczonych jak dawniej, ale odczyty z darmowymi posiłkami. Idea przyjęła się. Profesorowie uniwersytetów w Kijowie i Lwowie, kilku ludzi z Polski prowadziło i ciągle prowadzi te spotkania. To także miejsce spotkań Polaków zza Buga zamieszkałych nie tylko w Polsce ale i w kilku innych krajach na świecie. Coraz więcej ludzi z sąsiednich wiosek przypomina sobie o swych polskich korzeniach i powiększa liczebność parafian. Jednym słowem był to strzał w dziesiątkę!
Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie.

Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

5 Comments

  1. Leszek Dobosz on

    Artykul nieobiektywnej krytyki. Gdzie pan byl ze swoimy artykulami podczas okresu komunistow? Czy nie jest pan wstanie zobaczyc czegos pozytywnego?

  2. Marek Maciolowski on

    @ Pan Pomeranski
    Intryguje mnie Panski propagandowy wstepniak w autentycznym stylu pezetpeerowskim – ktory
    razi swym natrectwem jakby zostal dopisany nieproszona reka redaktora bolka.
    Skoro juz Pan tak odwaznie polaczyl Kallimacha z Jaroslawem Kaczynskim to by pociagnac dalej ten watek propagandowy mam do Pana pytanie, ktore sadze ma rowniez wielu innych Polakow ktorzy nosza dobro Polski w swoim sercu : mianowicie prosze napisac kogo sluchal sie prezydent i premier przegranej partii PO ?
    Czy sluchali sie Katarzyny Wielkiej ?

  3. Roman Giliciński on

    Porównywanie obecnej sytuacji w Polsce w której Większość Obywateli w demokratycznych wyborach wybrała Prezydenta i Parlament i upoważniła koalicję prawicowo-patriotyczną do rządzenia krajem,
    jakimś incydentem z przeszłości Polski jest niezręcznością i złą wolą świadczący o ignorancji i nieznajomości sytuacji w Polsce siejąc zamieszanie w głowach Polaków na emigracji. Mamy nadzieję, że Polacy nie nabiorą się na to.

    • Witold LILIENTAL on

      Primo: Nie wiekszosc obywateli, tylko wiekszosc tych, ktorzy poszli gloswac. W sumie ok. 19% spoleczenstwa.

      Secundo: Upowaznili do rzadzenia, ale w granicach prawa. Nikt nie upowaznial do paralizowania TK, ktory jest NIEZALEZNY i stanowi OSTATECZNA ochrone Konstytucji i nikt nie upowaznial do podporzadkowania dotychczas neizaleznych sadow politykowi.

      Tertio: Pisanie zlepki: “prawicowo-patriotycznej” brzmi tak, jakby odbieralo sie prawo do patriotyzmu tym wszystkim, ktorzy mysla inaczej, a to jest zaprzeczenie demokracji i powielanie hasel z czasow PRL, kiedy dzialaczy opozycji nazywano “warcholami” itp

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.