I znowu nie razem

2

Z cyklu: Zapiski na gorąco

Jak co roku, zawsze w tym samym terminie, miliony ludzi w Polsce i na świecie myślały tylko o jednym: jak zebrać pieniądze, aby pomóc kolejnym potrzebującym pomocy i opieki grupom pacjentów w Polsce uzyskać dostęp do najnowocześniejszej i jakże kosztownej aparatury medycznej. Dostęp do niej to dla wielu chorych odwrócenie lub chociaż opóźnienie wyroku śmierci. Czyli sprawa życia lub śmierci. Czy może być coś bardziej istotnego niż pomoc w takim dziele?

Od 25 lat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy prowadzi bezprecedensową w skali światowej akcję. Jest ona bezprecedensowa, ponieważ ma zasięg i stosuje metody nieznane żadnej innej akcji charytatywnej na świecie. W Orkiestrze “grają” ludzie od Bieguna do Bieguna, na wsi i w mieście, młodzi i starzy. Charyzmatycznemu Jurkowi Owsiakowi udało się poruszyć serca wszystkich, porwać do działania nawet tych najmniej palących się do pracy społecznej.

Wyniki akcji są co roku imponujące – zbierane są ogromne kwoty, liczony każdy grosik, bo z grosików robią się całkiem spore sumy. Za nie kupowany jest ów bezcenny dla szpitali i ośrodków służby zdrowia sprzęt, na który jednostek tych nie byłoby stać.

Ale nie tylko sam wynik finansowy, imponujący zaiste od lat, jest tu tak bardzo istotny. Finał odbywający się w setkach, a może tysiącach społeczności polskich i polonijnych, przygotowują ochotnicy, mobili- zując lokalnie ludzi dobrej woli. To jego druga wielka i zupełnie wyjątkowa cecha – ten ruch spełnia w stu procentach wymogi tego, co można by nazwać udaną inicjatywą społeczną. Oddolna, obywatel- ska, wyzwala energię i aktywizuje ludzi w różnych miejscach. To oni decydują, jak zagra ich Orkiestra, to oni muszą wszystko wymyślić, opracować, zorganizować i dopiąć na ostatni guzik. Oczywiście, przy pomocy z centrali, ale sztaby lokalne mają autonomię jeżeli chodzi o pomysły i realizację. A zatem nic narzuconego, nic z góry, a wszystko w rękach tych, którzy chcą się zaangażować.

Płaczemy nad tym, że młode pokolenie spędza godziny na ulicach, w centrach handlowych (w Polsce zwanych galeriami), że młodzi nie mają ideałów, że tylko gry komputerowe, imprezy, nierzadko narkotyki (ja nota bene nie zgadzam się wcale z taką diagnozą młodzieży dnia dzisiejszego – taka też bywa, ale nie uogólniałabym…). No to voila! Oto jest sposób na odciągnięcie jej od ekranów, drugów i wszystkiego innego, od czego chcemy ją odciągnąć. Jeżeli podnieca młodych ludzi pomaganie innym – cóż może być lepszego i bardziej pożądane- go?

A do tego wszystkiego, co roku poprzez cały proces przygotowań, młodzi dowiadują się o kolejnych grupach potrzebujących, muszą pomyśleć o tym, że są inni, którzy wymagają pomocy. Opcja udzielania tejże pomocy, pracy dla innych staje się dla nich nagle możliwością, która na pewno bez istnienia Orkiestry nie przychodziłaby im nawet do głowy.

To młodzi, ale przecież takie uwrażliwienie na potrzeby innych przydaje się nie tylko młodzieży. Iluż dorosłych żyje w swoim małym światku – rodzina, telewizor, zakupy i spać. Ich także dobrze otworzyć na innych. I tego także dokonuje Orkiestra.

Ta akcja powinna być główną akcją jednoczącą Polaków nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami. Od kiedy sztab Orkiestry stworzyła w Kanadzie Ania Bocheńska, coroczna impreza odbywa się w GTA (i nie tylko). Był czas, kiedy jej organizatorzy mogli korzystać z miejsca, gdzie w sposób naturalny powinna się koncentrować wszel- ka polonijna działalność, a szczególnie tak szlachetna w swoich celach – z Centrum Kultury im. Jana Pawła II. To polskie centrum, przez Polaków wybudowane (wszyscy dawali na to pieniądze) i utrzymywa- ne. Przez parę lat jednak Orkiestra tułała się po różnych miejscach, nie mogąc otrzymać zgody na organizację swego finału w Centrum. A to impreza nie taka jak powinna być, a to parking (gigantyczny) za mały (sic!).

Tym razem, znowu, zamiast w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II (oj, nie pochwalałby On polityki tegoż centrum), koncert polskiej akcji o zasięgu światowym, mającej pomóc polskim dzieciom i seniorom, odbył się w… nie odbył się w ogóle. Była tylko zbiórka pieniędzy, ale koncertu, tak ważnego dla sprawy, nie było. Centrum Kultury znowu nie dało zezwolenia.

Za to były epitety, obraźliwe krzyki, pełne oburzenia oskarżenia, że zbierają na szatana, na aborcję i eutanazję. Skąd takie bzdury pojawia- ją się w ludzkich umysłach?!

Jakież to polskie zamiast razem, wspólnie, zawsze trzeba podzielić, namieszać. Zamiast wspierać, trzeba podkładać kłody. Podawać idiotyczne argumenty, odwracać się tyłem od czegoś co jest piękne, z serca płynące i wartościowe. Od lat jest tak samo. “Gazeta” pisała o tym już nie raz, bo my też jesteśmy źli, bezbożni. Komuchy i złodzieje!

Może kiedyś…. Tak mi się marzy żeby finał Wielkiej Orkiestry wielkich otwartych serce odbył się przy współpracy i pomocy wszystkich tam, gdzie odbywać się powinien. Może taki czas nadejdzie… Szkoda, że nie w tym roku, kiedy akcja obchodziła 25-lecie swego istnienia. Byłyby to najpiękniejszy prezent na jej urodziny i to okrągłe. Trudno, na taki prezent przyjdzie poczekać. Oby tylko nie za długo…

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

2 Comments

  1. robert ksiazczyk on

    Drga pani, Centrum JP II nie jest miejscem na imprezy w stylu “Woodstock”. Apeluje o choc odrobine szacunku dla Jana Pawla II jesli nie stac pania na szacunek do zasad i moralnosci chrzescijanskiej, Ale to juz pani osobista sprawa.. Po drugie, nie wiem czy to taki wielki powod do dumy zebranie pieniedzy na sprzet medyczny na ktory nas Polakow nie stac pomimo tego ze placimy wysokie skladki zdrowotne i jestesmy przeciez panstwem europejskim.

  2. herbetkobogdan@gmail.com on

    Slowa Anny Walentynowicz-cytuje: “Nie oddajcie Polski w obce rece. Nie oddajcie jej slugusom,co za srebrniki zdradzili nas a teraz udaja,ze o los Polski im chodzilo .Im chodzi o nowa niewole,niewole gospodarcza. Z nia latwiej nas pokonaja .Z nia Polska wpadnie w kolejna”
    Jezeli pani Ania walczyla razem z Walesa o wolna Polske to dlaczego oni nie sa razem w swojej wizji nowej,niepodleglej Polki?
    Cel WOSP jest niewatpliwie cenna akcja ale budzi spoleczne podejrzenia a z tym juz nie jest tak wspaniale jak w pani artykule. Chcialbym wierzyc w szczera uczciwosc taka jaka mieli tez w sobie Petru oraz Kijowski ale na zamiarach sie skonczylo.Mial tez Walesa ale A.Walentynowicz obnazyla jego “wklad” w zwyciestwo Solidarnosci.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Przebiec tysiąc mil, aby podziękować psom

Pies służy człowiekowi od setek lat, nadszedł czas, by mu za to podziękować mówi PAP Michał Kiełbasiński, który chce przebiec...

Close