Czy to pomoże? – Will it help?

1

Ludzie i ludziska Jedno króciutkie pytanie z filmu “Most szpiegów” (“Bridge of Spies”) Spielberga stało się moim credo, które bardzo mi pomaga w przetrwaniu obecnego, dość ciężkiego okresu w moim życiu. Żałuję, że nie powtarzałam go sobie wcześniej, w trudnych latach początków emigracji, a nawet w czasie mojej młodości w Polsce.

W filmie rosyjski szpieg w obliczu wyroku śmierci zachowuje stoicki spokój, oddając się swojemu ulubionemu zajęciu – malowaniu. Na pytanie prawnika Jamesa B. Donovana (Tom Hanks) zdumionego jego niezmąconą postawą, szpieg Rudolf Abel (oskarowa rola Marka Rylance’a) odpowiada “Czy to (przejmowanie się) pomoże?” (“Will it help?”) Przypomina mi się pewna anegdota o już nie pamiętam jakim znanym człowieku, któremu w czasie gry w piłkę postawiono pytanie “Co byś zrobił, gdyby za godzinę miał być koniec świata?” “Grałbym w piłkę dalej” – zapytany odpowiedział bez namysłu.

Mojej koleżance niezbyt radosny temat “mąż” przez 10 lat zajmował niemalże wszystkie jej myśli, którymi dzieliła się ze znajomymi do tego stopnia, że zaczęli unikać jej jak ognia. Wymyślane przez nią rozwiązania w ogóle się nie sprawdziły i kiedy po latach spotkałam ją, przyznała, że wszystkie jej zmartwienia były niepotrzebne. Przejmowanie się rzeczami, na które na ogół nie mamy wpływu, cechuje wielu ludzi interesujących się polityką. Dyskusje i kłótnie często niszczą ich przyjaźnie, a rozpolitykowani osobnicy nabierają katastroficznych wizji świata.

Dla jakże wielu osób zamartwianie się jest jednym z ważniejszych elementów życia! Tłumaczą sobie, że przecież trzeba ciągle myśleć o problemach, żeby stawić im czoła. Najczęściej jednak nie chodzi im wcale o ich rozwiązanie, tylko o nieustanne o nich myślenie, przez co nie tylko sami napełniają się goryczą, lecz również obdzielają nią całe otoczenie, które zaczyna stronić od zestresowanego delikwenta.

Gdy przypomnę sobie moje “zamartwianie” z przeszłości, to miało ono jedynie negatywne skutki. Nie popychało mnie do czynu, wręcz przeciwnie, paraliżowało i doprowadzało do wrzodów na żołądku. Gdybym sobie wtedy zadała pytanie “Will it help?” tak, jak obecnie czynię to dosyć często, możliwe, że zdobyłabym się na wzruszenie ramion i zacytowanie uznanego za przejaw jednych z naszych wad narodowych porzekadła – “jakoś to będzie”. A jednak to “jakoś to będzie” nie do końca jest przejawem bezmyślności, gdyż czy się martwimy, czy nie, to i tak los układa nam życie często bez naszego wpływu i pojawiają się sytuacje zupełnie nieprzewidywalne, a te, które nas martwiły, rozwiązują się również w nieoczekiwany sposób.

Gdy po niezbyt udanym dniu kładę się do łóżka i zamiast zapaść w uzdrawiający sen, który przyniesie ukojenie, przewracam się z boku na bok i zaczynam wpadać w stan “zamartwiania”, cytuję szpiega Rudolfa Abla, następnie rzucam polskie “jakoś to będzie”, okraszając to jeszcze innym, zaczerpniętym z Przeminęło z wiatrem: “Pomyślę o tym jutro”.

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

1 Comment

  1. Świetny tekst
    Dokładnie tak zachowuję się od lat i jak do tej pory jest dobrze 🙂

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Co się dzieje? Szybkie newsy – czwartek, 26 stycznia

Imieniny obchodzą: Michał, Paula, Paulina, Tymoteusz oraz Tytus. 220 lat temu w Petersburgu Rosja, Austria i Prusy podpisały ostateczną konwencję...

Close