Przemyślenia przelane na papier

1
Zwycięstwo kobiet Kobiety już dawno rządziły same i to bez męskiej pomocy. I wówczas świat był o wiele lepiej rządzony. Tyle że to było tak dawno, iż wydaje się bajką. Matriarchat to bardzo ciekawa epoka historyczna. Za pierwszą formę rozwoju społecznego uznawano heteryzm żywiołowy. Polegał na współżyciu wielu kobiet z wieloma mężczyznami. Takie czasy hippisowskie przed wieloma laty. Później była epoka prawa macierzyńskiego. To czas pełnego matriarchatu, w którym mężczyźni zajmowali podrzędną rolę. Pojawiła się jednak instytucja małżeństwa, w którym kobieta współżyła z jednym mężczyzną ale do niej należało dowodzenie. Mężczyzna zajmował się wojnami i łowiectwem, co trzymało go z dala od domu, aby nie przeszkadzał w rządzeniu. Rodzina i stada zwierząt były podporządkowane kobietom, a potomstwo uznawano w linii matki. Kultura matriarchalna cechowała się głębokim humanizmem. Była to epoka dobrobytu i pokoju. Władza społeczna i polityczna należała do kobiet. Zbieractwem zajmowały kobiety, mężczyźni łowiectwem. Matriarchat trwał około 30 000 lat. Poeta francuski Charles Baudelaire (polskie korzenie) pisał, że kobieta jest zaproszeniem do szczęścia, bo świat bez kobiet byłby jak ogród bez kwiatów.

Julian Tuwim: Od grzechu zaczął się jej świat, A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał, Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta, Zdradliwa i wierna, i dobra i zła, I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza, I gołąb i żmija, i piołun i miód, I anioł i demon, i upiór i cud, I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna, Początek i koniec – kobieta, acha!

Precz z demokracją Należy demokrację w naszym kraju zlikwidować. Po cholerę nam ona. Jak Polska długa i szeroka rodacy się kłócą, jeden na drugiego nie może patrzeć. Jeśli ten drugi wygłasza poglądy, których nie podziela ten pierwszy, natychmiast obaj stają w postawie bojowej. I w tego pierwszego i w tego drugiego – a znajdzie się również i trzeci, który sprzeciwia się poglądom pozostałych – wstępuje duch wściekłej wrogości. Niektórzy nazywają ten stan piękniej. Jest to dowód patriotyzmu, ideowej czystości. Bij wroga! Bij, bij, bij! Oto Polska właśnie. Białoczerwona. Czerwona ze złości, biała z zapiekłości. Wszystko rodaków dzieli. I brzoza. I aborcja. I wolne związki. Kręci się ta pełna żółci karuzela. W tej sytuacji należy wrócić do tego, co było. Najlepiej do czasów, gdy niczego nie było. Gdy wszystko było na kartki oprócz octu i własnej żony (albo cudzej). Jeśli ktoś pisnął słowo przeciwko świetlanej przyszłości i rzeczywistości – ten rozpoczynał życie w samotności ( za kratkami). Właśnie przygotowuję wykład o czasach stalinizmu w Polsce. To dopiero była laba dla każdego. Polak Polakowi był prawdziwym bratem. Po drugiej stronie stał ten, kto był katem. Ale ogólnie była jedność w narodzie. Ludzie się wspierali. Polacy byli w Polakach rozkochani! A więc precz z demokracją, w której na wszystko wolno. Po cholerę nam ona. Niech wróci stare. Niech nam dokopią. Może znowu, jak ongi, uratujemy to, co nasze. To mianowicie, że możemy być szanującymi się wzajemnie rodakami. Kto wróg – a kto bohater? Gdzie nie spojrzeć hałas, harmider i chaos. Ten i ów, tamci i ci, hordy zapiekłych z nienawiści , gotowych na wszystko, aby tylko powalić przeciwnika, obiecują narodowi czyli tłumom raj na ziemi. Wrzask, hałas, chaos – łączy przywódców tej ziemi z tłuszczą tej ziemi. Tłuszcza to ci, którzy nie myślą. Ślepo wierzą wrzeszczącym tym na górze. Tłum nie może myśleć, bo tłum to siła mięśni. Głowę i rozum tracisz w momencie, gdy wchłania cię tłum, czując potęgę tłumu zamieniasz się w tłum czyli tracisz samego siebie. I masz poczucie bezpieczeństwa. Jest to poczucie fałszywe i zdradliwe. Hałas i chaos niszczą to, co wartościowe. Najprościej kpić z nieobecnych i deptać ich dokonania. Także z tych, których nie ma ich już wśród żywych. Bolesnym przykładem jest siłowe przekreślanie z kart polskich dziejów takich postaci jak Władysław Bartoszewski. Nie on jeden znalazł się na indeksie. Ostatecznie na historycznym indeksie naszych dziejów znajdą się pewnego poranka ci, którzy dziś dyktują kto wróg, a kto bohater.
Poleć:

O Autorze:

Jerzy Klechta

Jerzy Klechta – dziennikarz prasowy i telewizyjny. W zawodzie od przeszło 50 lat. Autor ponad 20 książek.

1 Comment

  1. Robert Ksiazczyk on

    a za pare dni umiescicie pewnie to:
    Kobieta
    ODA

    PONIEDZIAŁEK, PAŹDZIERNIKA 03, 2016
    Kobieto! Z czci odarta! Ty wieczna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli. Maszerowałaś w proteście nie o złoto Ale po to Aby nie wpaść W średniowieczne błoto! ..

    Co pam wie na temat aborcji? Czy byl pan kiedys przy niej, asystowal? Rozmawial z kobietami ktore dokonaly jej?
    Oto jeden z opisow w ramach edukacji ktorej pan potrzebuje bo to pan tkwi w sredniowiecznym zacofaniu, nie obchodzi mnie to czy opublikujecie to czy nie, mam to gdzies….niech pan poczyta
    Moja aborcja – historia napisana przez życie
    Czasem przeszukuję sieć, otwieram Google i wpisuję “aborcja”. Polskie odnośniki przerażają mnie.
    Nie ma nic dla kobiet które to zrobiły, żadnej porady, wsparcia w artykule, żadnego dobrego forum, zero szacunku… no ale to przecież norma. Jak bardzo odwrotnie jest gdy przeszukuję linki z Wielkiej Brytanii.
    Byłam wtedy z moim partnerem nie całe dwa lata, mieszkaliśmy razem w Londynie. Czasem zdarzało mi się zapomnieć, albo wziąć później pigułkę, tym razem jednak miało to swoje konsekwencje…
    Poczułam to od razu, następnego dnia. Inne uczucie, w ciele i.. w duszy?
    Testy ciążowe zaczęłam robić jeszcze ponad tydzień przed planowanym okresem – nic nie pokazywały. Akurat chłopak musiał wyjechać na urlop do Polski, poprosił, żebym jeszcze raz dla pewności zrobiła ten test. No i wyszło.

    Powody zachowam dla siebie, ale wahałam się. Nie teraz, nie ten czas, nie te warunki i kilka innych spraw.

    Poszłam do mojego lekarza, bez żadnej krytyki w głosie czy moralizatorstwie, powiedział, że pomoże mi jakąkolwiek decyzję podejmę.
    Mój chłopak twierdził, że wolałby nie mieć dziecka teraz, ale będzie przy mnie cokolwiek wybiorę. Ciężar decyzji pozostawił na mnie całkowicie i teraz na nikogo nie mogę zrzucić winy… a trochę bym
    chciała się jakoś od tego uwolnić… Tak naprawdę pragnęłam, że powie, że jakoś sobie poradzimy i będzie dobrze – żebym nie musiała nawet się zastanawiać nad kwestią aborcji.
    Wcześniej nie chciałam mieć dzieci i to bardzo kategorycznie, co najwyżej za 7 lat. Jednak to uczucie, ten początek życia we mnie z nas dwojga, zmienił mnie.

    Odciągałam podjęcie decyzji, myliły mi się terminy badań, koszmarnie się czułam. Nie widziałam innego wyjścia z tej sytuacji… W końcu była już wyznaczona data.

    Była śliczna pogoda tamtego dnia, wiosna, świeciło słońce, było bardzo ciepło.
    Poczekalnia była pełna kobiet, w różnym wieku, różnych ras. Były same, z partnerami, z matkami lub z przyjaciółkami. Jednak poza poczekalnią, jest się samemu. Moim wyborem była: nieświadomość – narkoza. Przebierałyśmy się razem, w pokoju z boxami jak przebieralnie w sklepach. Koniecznie kazali
    zrobić siusiu. Potem pielęgniarka prowadziła każdą osobno do pokoju przygotowawczego.
    Położyłam się na łóżku, asystentka przewiozła mnie do pokoju zabiegowego.
    Lekarz zapytał jak się nazywam, z jakiego kraju jestem. Uśmiechnął się i niezdarnie powiedział do mnie “Lech Walensa”, zapewnił potem, ze wszystko będzie dobrze i żebym się zrelaksowała. Poczułam tylko ból w dłoni gdzie miałam wenflon, gdy dostawałam narkozę…
    Otworzyłam oczy i zdziwiłam się skąd to okno naprzeciwko mnie. Powoli zaczęłam czuć ból w dole brzucha. Zorientowałam się szybko, że mam jakąś podpaskę między nogami… i dotarło do mnie, że już jest po…
    Rozpłakałam się, po prostu płakałam… że już jest po, że już… już jest po…

    W pomieszczeniu stało więcej łóżek z dziewczynami. Wszystkie które się obudziły płakały. Pielęgniarki krzątały się, podawały chusteczki.
    Poznawałam wszystkie kobiety z poczekalni. I szloch wyrywający się z piersi. Dostawili łóżko obok mnie. Młoda dziewczyna, może z 16 lat. Przyszła z przyjaciółkami i mamą. Po chwili rozbudziła się i też płakała.

    Ból brzucha sprawia, że zaczynasz się wiercić, podciągasz kolana wyżej, przekręcasz się na bok. Podchodzi pielęgniarka, pyta jak się czujesz, czy możesz wstać. Od narkozy kręciło mi się jeszcze trochę w głowie.
    Zostałam przeprowadzona do drugiego pomieszczenia, posadzona w dużym wygodnym fotelu. Foteli było sześć i każdy miał stolik z wodą, czasopismami i kubełkiem. Dostałam dwie tabletki przeciwbólowe i miałam odpocząć. Dziewczynie na przeciwko mnie było niedobrze, była blada, nawet lekko zielonkawa – wymiotowała. Trochę jeszcze płakałyśmy…

    Po jakimś czasie zabrali mnie do małej jadalni z dwoma stolikami. Pielęgniarka podała mi kanapkę, którą jeszcze przed zabiegiem trzeba sobie wybrać, bo nie wolno nic wcześniej jeść. Była kawa, herbata, sok, napój, mleko, chłodna woda – kto co lubi. Coś leciało w telewizji, było więcej różnych czasopism na stolikach.
    W końcu wywołała mnie pielęgniarka. Dała dokumenty, powiedziała jeszcze raz co i jak się odbyło, co robić i nie robić w najbliższych tygodniach, dostałam broszurkę i paczkę kondomów.

    Wróciłam do poczekalni. Tak samo pełnej jak rano, tylko już inne kobiety… Mojego chłopaka nie było, poczekałam na niego chwilę, zadzwoniłam, że już jest po. Nie mogłam znieść tego jak się na mnie
    patrzyły – one przed, ja po. Wyszłam. Spotkałam zaraz mojego chłopaka, byłam zła, że go nie było. Nie pamiętam co do mnie powiedział. Ja mało mówiłam. Chciałam to wszystko wykrzyczeć, ale jakoś milczenie było lepsze…

    I jakoś to było, nawet nie płakałam potem tak dużo. Był okres, gdy tylko wchodziłam pod prysznic, od razu płakałam i nie mogłam przestać. Teraz myję się szybko i jak najmniej przy tym myślę.

    Wróciliśmy do Polski. A ja czuję, że coś jest nie tak jak powinno. Coś jest źle. Teraz tak bardzo bym chciała mieć dziecko. Złoszczę się na mojego chłopaka ciągle. On mi przypomina to wszystko. Od tego momentu nasz związek powoli się rozpada. On jest bardziej oziębły w stosunku do mnie, nie okazuje już tak otwarcie uczuć. Mi tego bardzo brakuje i w kółko są o to kłótnie… Stałam się słaba, nie panuję nad emocjami, często płaczę. Zastanawiam się czy może mam depresję, ale przecież zawsze byłam silna. On nie wie jak mi pomóc. Nie potrafi o tym rozmawiać. Nikomu nie powiedziałam, przecież to Polska…

    Boję się o mój związek teraz, nie chcę go stracić. Mieliśmy przedtem poważne problemy, ale umieliśmy je razem pokonać. Nie chcę, żeby to doświadczenie zniszczyło nas.

    Miałam w sobie jego dziecko, czy to nie powinno nas zbliżyć?
    Nie wiem co robić…

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.